reklama
Magazyn WhyStory logo
reklama
wtorek, 25 kwiecień 2017 09:37

Żyć pełnią życia i mieć oczy szeroko otwarte

Opublikował 
Oceń ten artykuł
(9 głosów)

Wszystko zaczyna się od rozmowy - rozmowa na temat wyzwań życiowych z Dorotą Wellman, wyróżnioną tytułem Kobiety Charyzmatycznej w kategorii Kobieta wszechstronna przez Magazyn WHY Story.

2dorota

Dorota twierdzi, że praca dziennikarki dała jej niewiarygodną możliwość poznania wielu niezwykłych i różnorodnych ludzi. Jest nie tylko osobą otwartą na innych, ale też uważną i niezwykle empatyczną, pomimo tego, że mówi o sobie: „ryba piła”. Twierdzi, że jej najważniejszym zadaniem w życiu było/jest macierzyństwo. Z mężem lubi… się kłócić i jeść śniadanie o czwartej trzydzieści nad ranem.

 Dorota Wellman

Chyba jesteś szczęśliwą kobietą, w dużej mierze spełnioną, chociaż kobieta chyba nigdy nie jest do tak końca spełniona?

To prawda czuję się szczęśliwa, bo moi bliscy są w dobrej kondycji zdrowotnej, a uważam, że to jest podstawa ludzkiego szczęścia. Jestem szczęśliwa, bo wykonuję pracę, którą kocham. Myślę, że to jest ogromny luksus, kiedy człowiek może wykonywać pracę, którą kocha i jeszcze otrzymywać za to honorarium. Poza tym jestem człowiekiem optymistycznie nastawionym do życia. Oczywiście widzę jego gorsze strony, „ciemną stronę ulicy”, ale zawsze wybieram tę słoneczną. To sprawia, że się cieszę, że żyję.

Jesteś kobietą silną, ale też wrażliwą. Dlaczego uważasz, że współczesne kobiety są mocniejsze?

 

 DSC 0480Bo widzę wszystkie działania kobiet, które udowadniają, że kobieta może więcej, może lepiej, może robić wiele rzeczy naraz i wszystkie wykonuje dobrze. Jesteśmy jak taki robot wielozadaniowy. Jesteśmy w stanie ogarnąć wiele etatów, które mamy w życiu. To są etaty formalne i nieformalne w pracy, często w dwóch pracach, a także w domu, a to jest niezwykle wymagające być wychowawcą swoich dzieci, matką, żoną i kochanką, wszystko niemalże równocześnie.

Jak łączysz te wszystkie role?

Staram się jak mogę, a nie jest to łatwe i wszystkie panie to wiedzą, ale kobiety wykazują ogromną siłę i determinację. Moim zdaniem są też odporniejsze na niektóre sytuacje, które się w naszym życiu zdarzają. Nauczyły się radzić sobie ze stresem.

Jakie sytuacje są najtrudniejsze?

Myślę, że te w życiu domowym, kiedy nie układa się tak jak chcemy, kiedy pojawiają się kłopoty finansowe czy zdrowotne, kiedy w pracy nam się nie układa i kiedy musimy ją gwałtownie zmienić. Czasami trzeba poświęcić coś dla czegoś innego, bo wiemy, że to będzie dobre dla nas i naszych bliskich.

Masz na swoim koncie wiele sukcesów, a co było prawdziwym wyzwaniem w Twoim życiu?

Myślę, że takim najważniejszym wyzwaniem było wychowanie syna i myślę, że udało mi się wykonać to zadanie, bo wyrósł na bardzo fajnego i porządnego człowieka.

Ile ma lat?

Dwadzieścia cztery. Kuba jest już dorosłym mężczyzną, a ja widzę efekty pracy włożonej w jego rozwój. Po latach wiem, że warto było spędzać wspólnie czas na tych wszystkich rozmowach, jakie przeprowadziliśmy. Macierzyństwo to najfajniejsze zadanie, jakie miałam w życiu i wydaje mi się, że wychowałam swojego syna na dobrego człowieka, mężczyznę dla innej kobiety. To było właśnie moje wyzwanie życiowe.

A co Cię cieszy w nim najbardziej?

Jego wrażliwość, inteligencja, poczucie humoru, ale też jego bardzo stanowczy charakter. Nie jest chorągiewką na wietrze. Ma swoje zdanie, którego umie bronić.

Spod jakiego jest znaku zodiaku?

U nas wszyscy są Baranami, oprócz mnie, bo ja jestem Rybą. Żartuję, że jestem rybą piłą, a nie taką przyjemną rybką.

Mieszkacie jeszcze razem?

Nie, już nie. Nie mam syndromu matki, która musi trzymać syna na krótkiej smyczy. Wypuściłam go wcześnie do świata i do ludzi, więc chciałabym żeby znalazł fajną partnerkę, sensowną, rozumną, fajną, atrakcyjną dla niego, więc nie będę do niej strzelać z dubeltówki tylko patrzeć jak wybiera.

A co robi zawodowo?

Kończy studia na dwóch kierunkach. Zajmuje się filmem, więc jest szczęśliwy, bo robi to, co lubi.

Dałaś mu przykład. A Ty z wykształcenia jesteś polonistką?

Tak.I historykiem sztuki.

Pracowałaś kiedyś w tym zawodzie?

Nie. To była podstawa do wykonywania obecnego zawodu. Z wykształcenia jestem też historykiem sztuki, więc jest to wiedza, która przydaje mi się w zawodzie. Cieszę się, że mam takie studia, a nie dziennikarskie, bo dziennikarstwa nauczyłam się w praktyce. Uczyłam się na bieżąco podstawowych rzeczy w zawodzie, by być na poziomie, który udało mi się osiągnąć. Jestem jak lekarze, czyli w dalszym ciągu rozwijam swoje kompetencje w tym zawodzie i nigdy nie przestanę.

A co Ci się najbardziej podoba w tej profesji?

1dorotaPoznawanie ludzi. Poznałam ich tak wielu w swoim życiu, że chyba nigdy nie miałabym takiej okazji, wykonując jakikolwiek inny zawód. Jestem bardzo otwarta na świat. Rozmowy są dla mnie okazją do poznawania różnych poglądów, różnych typów ludzkich, osób które zajmują się wieloma rzeczami i to jest pierwsza sprawa. Druga to to, że nigdy nie byłabym w tym miejscach, do których dotarłam.

Masz na myśli podróże?

To nie tylko sprawa podróży. Były podróże małe i duże. Jechałam gdzieś bardzo daleko, gdzieś, gdzie ludzie nie docierają, ale też byłam w akcji gaśniczej ze strażakami, w kopalni, na kutrze z rybakami… To były ciekawe doświadczenia, bo wchodzi się w czyjąś podróż, duszę, w czyjeś życie. Pewnie nigdy bym tam nie trafiła, bo kto by człowiekowi z ulicy dał taką możliwość.

A co robisz jak masz przesyt?

Ja nigdy nie mam przesytu. Jestem zachłanna, brałabym od życia więcej i jeszcze więcej.

Jesteś producentką, pracujesz dla różnych mediów; prasy, radia, telewizji...

To prawda. Wiem, że trzeba istnieć w wielu mediach, robić wiele rzeczy, rozwijać się.

 

Musisz być zawsze na bieżąco z newsami.

Jesteśmy w wiecznej gotowości. Mamy szansę, że ktoś nas wezwie, bo coś się będzie działo. To właśnie lubi się w tym zawodzie, że jesteśmy w ciągłej aktywności. Interesuje mnie świat, a to jest też cecha dziennikarska.

Jesteś dociekliwa, prawda?

Bardzo, czasem przejdę koło czegoś i wiem, że warto zrobić o tym temat. Mam w sobie taki radar. Przeczytam mikronotatkę i wiem, że można z niej zrobić wielki reportaż. Trzeba dużo czytać, rozglądać się, pytać. Kiedy wsiadam do pociągu, siadam naprzeciwko człowieka, to zazwyczaj zaczynam rozmawiać. Ludzie z pociągu stawali się gośćmi „Dzień dobry TVN”.

A jak reagowali na Ciebie?

 matiiwelman1

Świetnie. Ja lubię z ludźmi rozmawiać.

Nie krępowało ich to? Jesteś jedną z najbardziej rozpoznawalnych osób w Polsce.

Nie. Bez przesady.

I chyba jedną z najbardziej lubianych, ale rozpoznawalnych na 100%.

Ludzie na mój widok reagują jakoś tak normalnie. Opowiadają mi o tym, co robią - i tu zaczyna się rozmowa, wzajemne poznawanie Prawdziwy dziennikarz potrafi nawiązać dialog na dowolny temat czy to na temat książek, które czyta rozmówca, czy jego pracy zawodowej. Kiedyś pewna pani w pociągu opowiedziała mi o zachowaniach psów i okazało się, ze jest specjalistką od behawiorystyki zwierząt i została moim gościem w programie telewizyjnym.

Czyli są to goście z przypadku...

Najczęściej z wyboru, z poszukiwania. Tych gości musimy mieć wielu, ale wszystko zaczyna się od rozmowy.

Warto podróżować?

Warto podróżować i mieć oczy szeroko otwarte, a nie chować się tylko za gazetą i udawać, że się nie widzi drugiego człowieka, bo to przykre. Dziennikarz ma być otwarty, każdego zapytać i z każdym umieć porozmawiać.

Ty jesteś taka społeczna wspierasz kobiety, dzieci, zwierzęta. Które z działań charytatywnych dają Ci największą radość?

 3

Myślę, że jak mogę przynieść jakąś realną pomoc to jest to dla mnie największa radość. Kiedy mogę przywieźć pieniądze, które zarobię, ale także kiedy mogę zdobyć rzeczy, których ktoś potrzebuje. Taka właśnie realna pomoc mnie interesuje, a nie taka, że się pokażę, sfotografuję, tylko, że coś z mojej działalności wynika. Jestem wykwalifikowanym, dyplomowanym żebrakiem. Ludzie pomagają mi bardzo chętnie w realizacji takich celów.

Masz dar przekonywania.

Tak. Potrafię zadzwonić do firmy produkującej buty dziecięce i dostać sto par obuwia. Może niedługo uda mi się wynegocjować koniki polskie na hipoterapię dla dzieci, bo kogoś znam, a może ktoś kogoś zna, kto może mi da konika.

A już jako dziecko byłaś, że tak powiem organizatorem ludzkich spraw?

Owszem. Mój mąż do teraz mówi, że jestem naszej grupy przyjacielskiej KO-wcem.

Prywatnie także się udzielasz kulturalnie.

Całe życie mam takie organizacyjne, czyli coś wspólnie, coś razem, pojechać, odwiedzić, wakacje zorganizować. Myślę, że zawsze byłam takim człowiekiem prospołecznym. Intensywna i długa działalność w harcerstwie nauczyła mnie wiele. Byłam niespokojnym dzieckiem, takim łobuzem.

Byłaś też drużynową?

Byłam harcmistrzem.

Czyli jeszcze wyżej.

Przede wszystkim byłam łobuziakiem. Tam gdzie mi powiedzieli, że nie wolno, to na pewno tam weszłam, albo że tam lepiej nie, to właśnie trzeba było zobaczyć dlaczego nie.

A jak myślisz za co Cię Marcin Prokop najbardziej ceni? Pewnie za wiele rzeczy, bo widać, że jesteście fajną parą na ekranie i że dobrze Wam się razem pracuje.

Bardzo. Myślę, że to jest moje największe szczęście zawodowe, że na swojej drodze spotkałam Marcina. Łączy nas i ciekawość świata, i poczucie humoru, dystans do siebie, i to, że szukamy dobrej strony ludzi, świata, życia. Marcin też jest osobą optymistyczną, która nie widzi tylko czarnych barw. Łączy nas lojalność, bliska bardzo współpraca. To był taki dar od niebios, że kiedyś nasze drogi się po prostu skrzyżowały.

Ale nie jest to jedyny mężczyzna w Twoim życiu, bo masz jeszcze męża...

Jesteśmy ze sobą 30 lat.

Czyli lubicie razem spędzać czas, macie wspólne pasje, kłótnie. (Śmiech)

My się kłócimy. Ja zupełnie nie żartuję.

A potem się godzicie.

Tak, to też jest miłe. Nasze małżeństwo jest bardzo żywe, ostro wymieniamy poglądy, dlatego potrafimy się pokłócić i szybko nam mija. Nie ma czegoś takiego jak ciche dni.. Nie ma też obojętności. Mamy włoskie temperamenty i to powoduje, że nasze małżeństwo trwa.

Ile macie czasu dziennie czy tygodniowo, żeby ze sobą rozmawiać?

Zawsze znajdzie się czas. Rano przy śniadaniu, wieczorem…

O której przy śniadaniu, o piątej?!

Może to się niektórym paniom nie spodoba, ale mój mąż potrafi wstać o w pół do piątej, żeby zjeść ze mną śniadanie. Co prawda on nie je, bo uważa, że jest to niechrześcijańska godzina, żeby połknąć cokolwiek, ale jest to miłe, że chce chociaż ze mną pobyć. Gadamy przy stole i to jest chyba miejsce, które nas bardzo często skupia i to jest ten czas święty, żeby dowiedzieć się, co się w naszym życiu dzieje. Jest też tak, że jedno jest w jednym pokoju, drugie w drugim i gadamy, bo jest coś fajnego do opowiedzenia.

Wspaniałe. Po tych wszystkich rozmowach z ludźmi masz jeszcze ochotę powiedzieć „cześć” i porozmawiać.

Czasami są takie dni, że po wielogodzinnych nagraniach człowiekowi nie chce się otworzyć ust. To też musi być partner, który to zrozumie, że są dni, kiedy jesteś już przegadana albo były tak trudne tematy wywiadów, tak przygnębiające, tak emocjonalnie wykańczające, że już się nie chce prowadzić dialogu. To nie jest lekceważenie drugiej osoby tylko taki element dnia, kiedy po prostu musisz pobyć sama ze sobą.

Mąż musiał się tego nauczyć?

On chyba miał wrodzone to wyczucie, że zamknięte drzwi nie są objawem niechęci do niego tylko potrzeby pobycia w samotności.

Zdarza Ci się samej odpoczywać?

Tak.

I co robisz? Śpisz czy jeszcze coś?

Robię dużo rzeczy, bo ja nie umiem tak leżeć i nic nie robić. To jest strasznie nudne. Najczęściej czytam, bo to jest moja pasja.

Wszystko czytasz czy masz ulubiony gatunek?

Staram się czytać rzeczy z różnych gatunków, choć najbardziej lubię biografie. Bardzo lubię też prozę. Czytam poezję, co jest już reliktem przeszłości, ale do niej wracam. Dziwię się, że ludzie wierszy nie czytają.

Ile godzin śpisz dziennie?

Pięć.

Wystarcza?

Mi akurat tak. Rzeczywiście lubię aktywność. Bardzo lubię swój dom. Lubię, żeby w nim było fajnie, ładnie.

Jak długo w nim mieszkasz?

Siedem lat. To już jest kawał czasu. Mieszkamy na osiedlu w starym sadzie. Jest cicho, spokojnie, mamy sympatycznych sąsiadów. Lubię nasz dom, szczególnie, kiedy odwiedzają nas przyjaciele, organizuję dla nich przyjęcia domowe czy też ogrodowe. Uważam, że jest to najpiękniejsze miejsce pod Warszawą i będę się tego trzymać. Chciałabym mieć większy ogród, bo lubię grzebać w ziemi i przywozić kwiaty z różnych miejsc.

Pogodziłabyś te wszystkie obowiązki?

Jakoś bym dała radę. Na pewno chciałabym mieć trochę więcej przestrzeni, czyli większy ogród, większy dom , sad, drzewa… Kupiłabym dwa koty, dużo psów i kozę.

Naprawdę chcesz mieć kozę?

Tak, chcę mieć kozę, koty i psy. Kozy są bardzo fajne, mądre i są naturalną kosiarką do trawy.

Masz jeszcze inne marzenia i plany?

 1

Marzę o tym, żeby mój syn był szczęśliwy i znalazł dobrą pracę w swoim ulubionym i ukochanym zawodzie. Mam plany zawodowe, ale lepiej o tym nie mówić, bo jak człowiek coś powie to potem się nie stanie, ale na pewno coś tam sobie zrealizuję ze swoich planów i marzeń. Bardzo chciałabym podróżować jeszcze gdzieś dalej, w rejony, w których nie byłam do tej pory.

Bardziej trekkingi czy all inclusive ?

Ja all inclusive nie lubię. Wynajmuję sobie różne miejsca i jeżdżę tam sama lub z przyjaciółmi – całą grupą jesteśmy podróżnikami. Wyjeżdżam w miejsca, gdzie jest mniej turystów, w miejsca nieznane. Śmieszne, ale kiedy jadę do Grecji to nie jadę do hotelu z pięcioma basenami tylko do domu, który sobie wynajmuję gdzieś na plaży na wsi i mieszkam wśród prawdziwych Greków i takie lubię warunki. Mam mnóstwo marzeń. Po to mam te marzenia i plany, żeby żyć pełnią życia.

Beata Sekuła

Czytany 657 razy Ostatnio zmieniany środa, 26 kwiecień 2017 15:43

Skomentuj

Komentarze zostaną opublikowane po akceptacji Administratora.

reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama