reklama
Magazyn WhyStory logo
reklama
Inspiracje > pasje
wtorek, 09 luty 2016 21:05

Przechadzając się ulicami Barcelony, Amsterdamu czy któregoś z innych wielkich, zatłoczonych europejskich miast nie sposób nie zauważyć wielu rowerzystów, którzy nie samochodem, nie taksówką, a właśnie rowerem przemieszczają się wśród betonowych i zakorkowanych metropolii.

Ludzie ci wcale nie są profesjonalnymi cyklistami ani zapalonymi pasjonatami, wybierają oni ten środek transportu, bo po prostu im się to opłaca. Jadąc na rowerze nie trzeba stać w korkach, które często paraliżują ruch w mieście, można dojechać bezpośrednio do celu naszej podróży oraz przede wszystkim poprawić swoją kondycję fizyczną i psychiczną, dlatego też coraz więcej osób w Europie oraz w Polsce decyduje się na ten środek lokomocji. Powstaje w naszym kraju coraz więcej ścieżek rowerowych, długich tras(Green Velo, czyli liczący około 2000 km szlak rowerowy wschodniej Polski) oraz punktów parkingowych dla dwukołowców.

Wbrew pozorom właściciele rowerów nie ponoszą zbyt dużych kosztów związanych ze swoją pasją, ponieważ oprócz kupna roweru, jego serwisu i przeglądów oraz zaopatrzenia się w niezbędne wyposażenie nie ponosi się większych wydatków, gdyż rower można zaparkować praktycznie wszędzie, a za parking płacić nie.

Także w Polsce coraz więcej inwestuje się w rowery, ich sprzedaż z roku na rok wzrasta, powstają nowe punkty obsługi oraz sklepy, ale… Rower zawsze pozostanie maszyną, którą, aby uruchomić, potrzeba pracy naszych mięśni i sceptycznie nastawieni ludzie mogą powiedzieć, że rower może się szybko znudzić. Ale i dla nich mamy odpowiedź, bo poza istnieniem wielu różnorodnych rodzajów rowerów (rowery górskie, miejskie, wyczynowe, kolarskie, dziecięce, rowery trekkingowe, BMX etc.), powstają nowe, innowacyjne projekty takie, jak rowery elektryczne, potocznie zwane haibike`ami.

Nazwa może się kojarzyć z pojazdami typu motorower, wyposażonymi w silnik i często użytkowanymi w miastach, ale nic bardziej mylnego! Rowery elektryczne mają swój początek już 120 lat temu, kiedy to dwaj wynalazcy wdrożyli w życie pomysł roweru napędzanego silnikiem spalinowym. Dzisiejsze rowery elektryczne są jednak zupełnie inne i bardziej zaawansowane. Nadal są napędzane siłą nóg użytkownika, posiadają ergonomiczną kierownicę i wyglądają jak każdy inny tradycyjny rower, z tym że na środku ramy zamontowaną mają baterię, która ładowana prądem elektrycznym wspomaga pracę mięśni nóg. Oczywiście to my sami regulujemy jej pracę i decydujemy, kiedy chcemy być wspomagani bardziej, kiedy mniej, a kiedy wcale. Jest to świetna alternatywa dla osób w każdym wieku i o każdej sprawności fizycznej, dzięki takiemu rozwiązaniu dłuższe wyprawy rowerowe wydają się mniej męczące, a jazda rowerem staje się jeszcze większą przyjemnością. Elektryczne rowery oczywiście nie wydzielają żadnych spalin, są przyjazne dla środowiska.

Sądzę, że każdy powinien spróbować jazdy takim rowerem i samemu się do niego przekonać, co zresztą jest możliwe w centrum testowym w Zabrzu przy ulicy Hermisza. Można tam zobaczyć wiele rodzajów dwuśladów i spróbować swoich sił w jeździe na rowerach elektrycznych i tych klasycznych. Sam miałem przyjemność wycieczki rowerem elektrycznym i muszę przyznać, że odczucia są wspaniałe i zaskakujące. Koszt zakupu takiego roweru jest oczywiście nieco wyższy niż tradycyjnego, ponieważ jest to produkt z wyższej półki, ale jest to inwestycja na lata i na pewno nam się opłaci.

Bartosz Mąsior

 

czwartek, 15 październik 2015 02:00

imagePomysł na stworzenie portalu szkoleniowego pojawił się we wrześniu 2009 roku. Wtedy to z inicjatywy Roberta Stuczyńskiego został założony mały serwis szkoleniowy zrzeszająca grupkę zapaleńców z dziedziny informatyki, chcących dalej rozwijać swoje pasje przez wspólną organizację sesji powtórzeniowych przed egzaminami certyfikacyjnymi. Strona bardzo szybko się rozrosła, by chwilę później jako organizacja non-profit oferować użytkownikom dostęp do darmowych szkoleń on-line prowadzonych przez najwyższej klasy, certyfikowanych prelegentów, zyskując jednocześnie coraz większą popularność na rynku.

Od początku głównym celem serwisu były spotkania on-line. Portal VirtualStudy.pl a później VirtualStudy.pro udostępniał bezpłatne, dostępne dla wszystkich szkolenia informatyczne, związane z szeroko pojętymi nowymi technologiami - głównie informatycznymi, lecz nie tylko. Z czasem prowadzone były również sesje miękkie z dziedziny finansów, czy mody. Szkolenia odbywały się kilka razy w tygodniu (w najlepszym okresie pięć spotkań każdego tygodnia) i były transmitowane poprzez Internet, a następnie dzięki uprzejmości firmy Webio.pl umieszczane na sponsorowanym hostingu w postaci nagrań.

czwartek, 03 wrzesień 2015 23:09

Co w duszy gra pasjonatowi zegarków?

 

Rodzimy się, tworzymy, marzymy i zderzamy się w naszym życiu z tysiącami nieprzemijających emocji, doznań i pokus, które dzień po dniu, rok po roku, dekadę po dekadzie naszego życia wdziobują się w nasze życiorysy, rzeźbiąc nas na w pełni ukształtowanych, choć niekoniecznie dojrzałych osobników. Pytacie dlaczego? To proste: mając marzenie, dajemy sobie szansę na zmianę, a tym samym i czas na dojrzewanie. Artykuł ten to krótka historia marzeń czterech dekad i trzech pokoleń.

O zakupie kolejnego zegarka Filip myśli już od czterech lat. Obchodzi wtedy swoje kolejne „okrągłe” urodziny, ale właśnie kończy budowę nowego domu. Odbudowuje też swoje życie osobiste. To nie jest etap, by móc pozwolić sobie na realizacje wielu planów na raz, więc kolejny „Szwajcar” musi poczekać na inne czasy. Filipa zadowoli jedynie coś, co powali całą jego dotychczasową kolekcję zegarków na kolana. Interesują go wyłącznie zegarki z duszą i to takich producentów, którzy budują własne mechanizmy, wprawiające w niekończący się, super precyzyjny ruch, dziesiątki zębatych trybików złożonych z prawdziwym kunsztem ponad stuletniego geniuszu. Koperta, luneta i cały zewnętrzny design są na etapie niekończącej się penetracji wśród setek analizowanych modeli.

Jego narzeczona na początku znajomości jest nie tylko zdziwiona, ale wręcz poruszona zamiłowaniem Filipa do tego rodzaju męskiej biżuterii. - Nie lepiej przeznaczyć taką kwotę na zakup czegoś pożytecznego…, albo na cele charytatywne?! – Barbara zdecydowanie wyraża swoje przekonania. Z czasem jednak zaczyna akceptować pasję ukochanego. Stwierdza, że nie ma sensu z tym walczyć, bo on nie trwoni na to całego swojego majątku, a tym bardziej nie jej. Kupuje zegarki raz na kilka lat, a w międzyczasie zdobywa tylko informacje o najnowszych modelach, trendach i faworytach tej branży.

Pierwszy zegarek

Tissot'a otrzymuje od swojego ojca, kiedy kończy 17 lat. Pod koniec lat 70 tych taki zegarek jest „hitem hitów”. Miał go otrzymać na maturę, ale po 2 latach rozmów na ten temat Filipowi udaje się namówić tatę, także posiadacza swojego szwajcarskiego Lanco, na ten zakup. Dostaje go na zasadzie zaliczki i motywacji do zdobycia w przyszłości odpowiedniego wykształcenia, więc chłopak musi się wywiązać z pokładanych w nim przez rodziców nadziei. Na maturze nie ma sobie równych, do tego z marszu dostaje się na studia.

Jego najbliżsi przyjaciele szczycą się już od kilku miesięcy posiadaniem Longine'a i Cymy. I tak w epoce Gierka na Śląsku powstaje, jak się później okazuje, nieśmiertelny, na tamte czasy, 3-osobowy klub zegarkowych pasjonatów. Otrzymany prezent chłopak codziennie nosi do szkoły i prawie nigdy go nie ściąga. Jest to klasyczny model z automatycznym napędem mechanicznym, ze srebrną kopertą, na stalowej nierdzewnej bransolecie.

Filip już wówczas czuje się dumny i na swój sposób wyróżniony, bo na jego ręce lśni „cacko” z wewnętrznym mechanizmem, a nie zwykłym, elektronicznym. Jest wspaniale wykonany i zawsze precyzyjnie pokazuje dokładny czas.

Pierwszy własny zakup

Po maturze i politechnice Filip nie przestaje marzyć o przyszłości jak i o kolekcjonerstwu swoich dziecięcych pasji, więc kiedy zdobywa pracę i udaje mu się zaoszczędzić odpowiednią kwotę, decyduje się na zakup zegarka - grand classic Longine i wpłaca za niego... pierwszą ratę. Ma on oryginalny wygląd, a jego misternie dopracowane proporcje wzbudzają zachwyt, niemalże, od pierwszego wrażenia. Oczywiście, jako inżynier, koncentrujący się na szczegółach, najpierw konsultuje się w sprawie zakupu ze swoim wieloletnim przyjacielem, który też poleca mu ten zegarek o złoconej kopercie, z czarnym skórzanym paskiem. Alternatywą jest Tissot z kopertą z prawdziwego złota, w niższej cenie, ale przecież w życiu trzeba się rozwijać i to na każdym polu.

Filip nosi go już od ponad dwóch dekad, serwisuje raz na klika lat. Ponieważ jest kwarcowy, to ze względu na 2-3 letnią trwałość baterii wymagana jest jej cykliczna wymiana, przy okazji której dokonuje się przeglądów okresowych związanych z jego czyszczeniem, wymianą drobnych podzespołów jak uszczelki czy koronki.

Najnowszy nabytek

Mijają lata, Filipowi zmienia się życie, ale jego miłość do zegarków jest ciągle niezmienna. W swojej kolekcji ma m.in. doskonałego Breitlinga czy prestiżowego Rolex'a. Kiedy wprowadza się do nowo-wybudowanego domu, wyposaża go we wszystko, co niezbędne. Ponownie się zakochuje, tym razem w kobiecie i to ze wzajemnością, jego oświadczyny zostają przyjęte. Narzeczona zajmuje się przygotowaniami do ślubu, a on podejmuje szybką decyzję w sprawie zakupu obrączek. Żeby dopełnić swojego szczęścia poszukuje też nowego zegarka, to zadanie nie jest tak proste, jak wybór złotej biżuterii małżeńskiej. Przecież szuka zegarka „z duszą”. Oczywiście nie interesują go linie sportowe, ani retro, tylko tzw. klasyczne.

W przeddzień ślubu, Barbara wręcza Filipowi aksamitne pudełko, mówiąc: Mam nadzieję, że spodoba Ci się ten drobiazg i włożysz go w tym najważniejszym dla nas obojga dniu. Mężczyzna nieśpiesznie, z wielkim skupieniem odwiązuje pakunek. Napięcie w nim rośnie co raz bardziej. Czyżby przeczuwał, że nie są to spinki do koszuli? Jego wzrok przykuwa lśniąca Omega Speed master Mark II Rio 2016 Olympics Edition Chronograph Black Dial Stainless Steel Men's Watch. Kiedy go zobaczył na swojej ręce od razu zapomniał, że do tej pory nie interesowały go sportowe kolekcje.

- Jesteś niezwykła. Dziękuję Ci, że zaakceptowałaś to moje dziwactwo, ale że aż tak? – wyszeptał i pocałował ukochaną tak mocno, jak wtedy, kiedy zgodziła się zostać jego żoną.

- Cóż, jutro będzie dobry moment, żeby podarować synowi TAG Heuer Day Date, z czarną tarczą, którego kupiłem sobie wczoraj na tą sama okazję. Długo zastanawiałem się nad tym wyborem, ale ujęła mnie jego prostota i elegancje, a równocześnie nowoczesność . Mark kończy w tym roku 25 lat i mam nadzieję, że doceni taki prezent – pomyślał, ale nic już nie powiedział, gdyż przekonany był, że syn wolałby Speedmastera.

Teraz już wiecie dlaczego Filip mówi o nieśmiertelności pasji….

Beata Sekuła

zegarki

reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama