reklama
Magazyn WhyStory logo
reklama
Konkursy i Programy
poniedziałek, 19 wrzesień 2016 17:59

Siedemnastego marca w słoneczny czwartkowy poranek do Teatru „Kamienica” w Warszawie zaczęły przybywać Kobiety Charyzmatyczne. Pierwsza konferencja Programu zgromadziła stu gości. Wydarzenie miało konwencję paneli dyskusyjnych, do których zaproszone zostały kobiety z różnych środowisk: samorządowych, biznesowych czy artystycznych. Taki też był cel spotkania - czyli nawiązanie współpracy na rzecz działań społeczno-charytatywnych. Wpłynęło to na wyjątkową atmosferę spotkania. Zaistniała niespotykana synergia i wytworzyło się mnóstwo pozytywnych emocji.

 

 

Zapraszamy do obejrzenia!

środa, 22 czerwiec 2016 12:56

Podsumowanie Programu "The Best & More" 2017 odbędzie się podczas Konferencji na Politechnice Warszawskiej

 

 

Cel Programu:

Wyłonienie najlepszych produktów, firm, usług oraz instytucji na rynku polskim i zagranicznym.

Program jest dedykowany m.in. dla firm oraz instytucji.

Kategorie The Best:

- Najlepszy produkt
- Najlepsza usługa
- Najlepsza firma (producent, usługodawca, dystrybutor, wydawnictwo, itp.)
- Najlepsza instytucja/urząd

Kategorie More:

-CSR – Corporate Social Responsibility/Zrównoważona Odpowiedzialność Społeczna

-Innowacje

-Bezpieczeństwo

-Ekologia

 

Redakcja Magazynu WHY Story, który jest publikowany w Gazecie Wyborczej, przeprowadziła Analizę Wyborów Konsumenckich „The Best & More”.

 

Badanie zrealizowano metodą wywiadu telefonicznego na reprezentatywnej grupie osób. Respondenci odpowiadali na pytanie: jaki produkt, firma lub instytucja jest uważana za najlepszą w danej kategorii.

 

Najciekawsze wypowiedzi zostaną nagrodzone zwycięskimi produktami ! 

 

Tytuł „The Best & More” otrzyma grupa produktów, producentów, usługodawców o najwyższej liczbie wskazań, a także wykazująca się cechami charakterystycznymi dla: CSR, Innowacji, Bezpieczeństwa oraz Ekologii.

 

Organizator:

WHY M G

Patronat honorowy:

 

Patronat honorowy:

     

 

Patronat medialny:

 

WHY STORY LOGO            

 

 

niedziela, 22 maj 2016 11:36

Wywiad z prof. dr hab. Andrzejem Blikle na temat rozwijania pasji w pracy, powołania do zarządzania personelem szczególnie w firmach rodzinnych przeprowadziła Beata Sekuła, redaktor naczelna WHY Story oraz autorka programu: Lider z powołania  podczas Business Woman Congress oraz w cukierrni Blikle.

 

poniedziałek, 16 maj 2016 20:30

Umysł ścisły, ale zdolności humanistyczne, czerwone rajstopy i ciągły rozwój.

Wywiad z Izą Rogulską - kobietą pełną pasji - Menadżerem ds. Public Relation w firmie Philips Personal Health

 

Czas zdobywania doświadczeń życiowych i zawodowych

Chociaż zawodowo od wielu lat zajmuje się komunikacją, to w głębi duszy jest umysłem ścisłym. Po ukończeniu liceum o profilu matematyczno-fizycznym zdała na Międzynarodowe Stosunki Gospodarcze i Polityczne w Łodzi. - Studiowałam trzy lata, na czwartym roku wyjechałam w ramach programu „Sokrates Erasmus” na stypendium do Finlandii – wspomina. - Zdobyłam tam doświadczenia, które są niezmiernie przydatne w mojej obecnej pracy. Zawsze uciekałam od rutyny i szukałam nowych pomysłów na siebie. Dlatego wyjazd ten był tak cennym przeżyciem. To tam miała pierwszy raz styczność z komunikacją międzynarodową, czyli czymś typowo humanistycznym.

Na piątym roku studiów przyjechała do Warszawy, gdzie podjęła praktyki w firmie Canon Polska. Osoba odpowiedzialna za wprowadzenie ją w zakres obowiązków i zadań poszła na urlop macierzyński. Dziewczyna była zdana na własną inwencję, a tego jej przecież nigdy nie brakowało Dokładnie pamięta pierwszą konferencję prasową i przygotowania do niej. - Wymyśliłam sobie, że jeśli założę czerwone rajstopy, to może częściowo odciągnę uwagę reporterów od tego, co powiem, że nie zauważą mojego braku doświadczenia i jakoś dam radę – śmieje się po latach.

Rozwój zawodowy

Kiedy rozpoczynała pracę w Canon Polska była odpowiedzialna za promocję produktów konsumenckich. Następnie przejęła obowiązki z zakresu komunikacji w czterech państwach – Polsce, Czechach, Węgrzech i na Słowacji. Zajmowała się też działaniami sponsoringowymi oraz projektami niezwiązanymi bezpośrednio ze sprzedażą, ale z kreowaniem wizerunku firmy. Zorganizowała kilkanaście fascynujących projektów, w tym kilka edycji konkursu Canon Młodych Twórców oraz Fotografii Prasowej. - Angażowaliśmy młode talenty, zapraszaliśmy do współpracy młodych projektantów, zachęcaliśmy ich do tworzenia projektów – opowiada z entuzjazmem. Współpracowała z największymi agencjami fotograficznymi w Polsce i na świecie. To było bardzo ciekawe doświadczenie!

Po dziewięciu latach poczuła jednak potrzebę zmian, chciała się rozwijać, więc złożyła wypowiedzenie. Wkrótce znalazła zatrudnienie w polskim oddziale brytyjskiego banku HSBC. Była tam odpowiedzialna za sponsoring i organizację eventów. Szybko zorientowała się, że panuje tam zupełnie inna kultura organizacyjna niż ta, do której była do tej pory przyzwyczajona. Firma okazała się dużo bardziej sformalizowana, począwszy od kodu ubioru poprzez zaangażowanie i relacje z innymi pracownikami. Brakowało jej też działań na rzecz promocji produktów. Niedługo później zmieniła pracę, przeszła do firmy, która zaoferowała jej możliwość wykorzystania zdobytego doświadczenia, ale również szanse dalszego rozwoju. Pracuje w niej do dziś.

W Philips Polska zajmuje się promocją produktów, które są bliskie każdemu, ponieważ są używane na co dzień. Czuję wielką satysfakcję z innowacji, które przyczyniają się do poprawy jakości życia ludzi - Ten asortyment bardzo szybko się zmienia, ale są takie unikatowe rozwiązania, które w swojej ofercie ma tylko Philips (Philips Lumea, VisaCare do domowej mikrodermabrazji, szczoteczki Soniczne z aplikacja bluetooth dla dzieci, żelazka PerfecCare, które nie wymagają ustawień temperatury, steamery i wiele wiele innych) Sama staram się testować firmowe nowości w domu. Zawsze wtedy można powiedzieć więcej o tym, co się już zna – twierdzi, jako profesjonalistka. - To, co mnie pozytywnie zaskoczyło w firmie, kiedy rozpoczynałam pracę, to otwarta postawa ludzi, atmosfera pełna swobody i zaufania. Uważa, że firma jest prorodzinna i przyjazna pracownikom. Podoba się jej m.in. to, że wszyscy czują, że mają wspólny cel i razem do niego dążą, mają poczucie, że działają w jednym zespole i są dumni z produktów, pod którymi chętnie mogą się podpisać.

Od kilku lat nie angażuje firmy Public Relation do pomocy, wszystko robi w tej kwestii wraz ze swoim zespołem, ponieważ jest taka chęć i zaangażowanie.

Życie prywatne

Uwielbia bezpośrednie relacje z przyjaciółmi. W Warszawie mieszka już od piętnastu lat. Przez ten czas utworzyła się bliska grupa przyjaciół, która towarzyszyły jej czy to podczas spotkań przy kawie, czy wspólnych wypadach weekendowych.

- Nie mam takiej pasji, z którą jestem wyłącznie związana, bo można przecież robić wiele rzeczy. Czasami mam ochotę spędzić weekend gotując, więc to robię.Bywają też sporadycznie takie weekendy, kiedy absolutnie nigdzie nie wychodzę, cały dzień spędzam w pidżamie. To też jest fajne i nie mam wówczas poczucia straconego czasu. Lubi poznawać nowe miejsca, po prostu wsiąść do auta i wyjechać poza miasto. Robi wtedy zdjęcia, uwielbia to, bardzo ją to odpręża. Praca w Canon Polska wzbudziła w niej pasję do fotografowania, szczególnie ludzi i emocji, które im towarzyszą. Ukończyła dwuletnią szkołę fotografowania – Europejską Akademię Fotografii w Warszawie. Miała swoją wystawę w Krakowie.

Uważa, że z czasem trochę się „uspokoiła”, bo zrealizowała wiele swoich planów, co nie oznacza, że nie ma kolejnych. - Mamy taką „misję” z koleżankami, żeby dbać o siebie: uprawiać sport, zdrowo się odżywiać, nie tylko po to, żeby mieć świetną kondycję teraz, ale aby w wieku 70 lat być rześkimi babciami. A to wszystko po to, żeby móc podróżować i dalej korzystać z uroków życia, które może być piękne na każdym jego etapiepodsumowuje optymistycznie.

Beata Sekuła

Magdalena Saganowska

 

środa, 11 maj 2016 14:22

Człowiek o wielkim sercu i potężnym umyśle. Jest najmłodszym, najbardziej uśmiechniętym emerytem w Polsce.

Żyje według filozofii 50/50, czyli przez połowę roku intensywnie pracuje, a przez drugą podróżuje. To jego pasja. Do zwiedzenia pozostały mu jeszcze tylko jeden kontynent: Australia, gdzie wybiera się za kilka dni. Potrafi cieszyć się z małych rzeczy. Mimo ogromnego sukcesu, jaki odniósł z Polską Reprezentacją Siatkarzy, zdobywając w 2014roku Mistrzostwo Świata, woda sodowa nie uderzyła mu do głowy. Jeśli nie liczyć zmiany samochodu na bardziej luksusowy. Stawia na autentyczność, zachęca do tego, aby być sobą i iść pod prąd. Podczas golenia śpiewa Whisky moja żono.

Fachowiec od emocji – Jakub B. Bączek – trener mentalny, mówca, właściciel kilku firm, aktualnie przygotowujący siatkarzy do Letnich Igrzysk Olimpijskich w Rio de Janeiro2016.

Jesteś osobą skromną. Na swojej stronie napisałeś, że się „nie zapowiadało”, nie miałeś w szkole świadectwa z paskiem. Powiedziałeś, że nie było Ci łatwo, bo byłeś przeciętny. Jak z perspektywy czasu oceniasz swoje zadatki na lidera?

 Właśnie nie miałem zadatków na lidera. [Śmiech]. Byłem bardzo niepozornym człowiekiem i uczniem. To ciekawa historia, że wszyscy, którzy myślą, że są do niczego, oglądają w telewizji jakiegoś VIP-a i mówią: No, ja bym tak nigdy nie potrafił – trochę się mylą. Jestem tego przykładem, osobą, która gdzieś tam kiedyś oglądała sportowców w telewizji i się „jarała jak znicz”. A dzisiaj widuję się z nimi na co dzień i przygotowuję ich do olimpiady. Można powiedzieć, że marzenia się nie spełniają – MARZENIA SIĘ SPEŁNIA – trzeba wierzyć w siebie.

Często mówisz o marzeniach i obalasz pewien mit. Co rusz bowiem się słyszy, że marzenia się spełniają, a przecież to my musimy je urzeczywistnić.

One same się nie spełnią. Są tacy ludzie, którzy myślą, że jak codziennie będą sobie wyobrażali zdrowie, związek czy białego mercedesa to się samo stanie. Obawiam się, że może to być kłopotliwe i potrawa parę lat, może do końca ich życia. Dlatego uważam, że marzenia trzeba brać w swoje ręce. Zachęcam ludzi, żeby zamieniali marzenia na cele. Np. marzę o wyjeździe do Australii, nie czekam więc aż to się stanie samo. Bo się nie stanie. Tylko wyznaczam sobie taki cel, że np. do pięciu lat uzbieram pieniądze, znajdę sobie tam fajne mieszkanie na miesiąc, znajdę atrakcyjne bilety i zrealizuję to marzenie. Marzenia trzeba brać w swoje ręce, życie jest zbyt krótkie, żeby czekać…

Możesz się z nami podzielić marzeniami, które dopiero czekają w kolejce na realizację? 

 Tak, oczywiście. Bardzo chciałbym pomóc polskim sportowcom, albo przynajmniej jednemu z nich, zdobyć złoty medal olimpijski, czyli chciałbym jakoś do zdobycia tego złotego medalu się przyczynić, a przecież będzie to dla mnie pierwszy „start na olimpiadzie” jako trener mentalny. Kolejnym marzeniem są wystąpienia międzynarodowe, bo w Polsce występowałem już na wielu scenach, natomiast teraz mam propozycje zza granicy. Jak wszystko dobrze pójdzie, to w tym roku wystąpię na trzech bardzo dużych kongresach. Będę się wypowiadać w języku angielskim oraz czeskim. To jest takie moje marzenie, żeby tę działalność rozszerzyć na cały świat. W 2017 roku chciałbym już być mówcą, który dociera na wszystkie kontynenty – to jest moje marzenie i cel.

A marzenie podróżnicze? Kraje, które chcesz odwiedzić?

Tego nie ma już tak dużo, bo tak na dobrą sprawę zwiedziłem kawał świata.

Coś jeszcze zostało Ci w takim razie do zwiedzenia? Jesteś podróżnikiem, pasjonatem. Ponad sześć miesięcy spędzasz w podróżach…

Dokładnie. Do zwiedzenia została mi jeszcze Australia – lecę za dwa tygodnie, co też było moim dużym marzeniem. Bardzo lubię Azję, dobrze się tam czuję. Nie do końca odkryta jest dla mnie nadal Ameryka Południowa. Oprócz więc wyjazdu do Brazylii, do Rio De Janeiro, co wiąże się z Olimpiadą, chętnie bym odwiedził Urugwaj, Gwatemalę, Salvador, takie miejsca, gdzie, jeśli można tak powiedzieć, nadal odczuwalna jest energia starożytnych Majów, Inków. Myślę, że to też byłoby inspirujące.

Co najbardziej cenisz w podróżach? A co w ludziach?

W podróżach bardzo sobie cenię poszerzanie horyzontów. Każda podróż jest nabywaniem nowych nawyków mentalnych, poznawaniem innych pomysłów na życie. To jest fantastyczne. A w ludziach cenię sobie niezwykły potencjał, to że nadal nie możemy powiedzieć, jaki jest kres ludzkich możliwości. Zarówno sport, jak i biznes pokazują, że człowiek dysponuje olbrzymim talentem, tylko nie każdy potrafi go odkryć. Dzisiaj rzeczywistością są rzeczy, które sto lat temu były jeszcze dziedziną science fiction, po ulicach jeżdżą samochody, które dziesięć lat temu były niewyobrażalne i to wszystko powstaje w głowie jakiegoś człowieka. W przyszłym roku mają się już odbywać komercyjne loty w kosmos. Ludzie, którzy zapłacą trzydzieści tysięcy dolarów po prostu polecą sobie na wycieczkę nad Ziemię. I to także powstało w głowie człowieka. To jeden z miliona dowodów na to, że w każdym z nas drzemie ogromny potencjał. Polacy często nie mają odwagi, żeby go dostrzec i rozwijać. A tak naprawdę najwybitniejsi przedsiębiorcy świata tacy, jak: Steve Jobs, Bill Gates czy Richard Branson wcale nie byli za młodu jacyś wybitni. Czy oni byli skazani na sukces? Nie! Krok po kroku odkrywali to w sobie. Zaryzykowałbym taką tezę, że każdy w Polsce ma niezwykły talent. Tylko moim zdaniem 99% ludzi nigdy tego talentu nie odkryje. A moją misją jest to, żeby poszerzać ten 1%.

Jeśli mowa o naszym narodzieCo sądzisz o mentalność Polaków? Pozwolę sobie powiedzieć, że jesteś największym z optymistów żyjących w tym kraju i dzięki Tobie jest szansa, żeby było lepiej. Powiedz, jak jest nasza kondycja mentalna?

wtorek, 05 kwiecień 2016 12:52

Zakończyła się V już edycja największego biznesowego Kongresu Kobiet w Polsce. Mowa o Polish Businesswomen Congres, który miał miejsce w Warszawie w dniach 1-2 kwietnia. W tym roku odbył się on pod hasłem: KIERUNEK: TRANSFORMACJA, NOWE PODEJŚCIE DO BIZNESU.

                            Prowadząca Adela Warać

Centrum kongresowo-szkoleniowe Gromada Okęcie przyjęło około dwa tysiące uczestników i gości. Organizatorką wydarzenia jest redaktor naczelna magazynu Businesswoman&life – Elżbieta Jeznach. Kongres prowadziła Adela Warać.

obrazek
Wywiad z panem prof. Andrzejem Blikle przeprowadza Beata Sekuła
Redaktor Naczelna Magazynu: WHY STORY
obrazek
Wręczenie tytułu: Kobiety Charyzmatycznej Elżbiecie Jeznach
Redaktor Naczelnej Magazynu: Businesswoman&Life

To wydarzenie skierowane jest do  osób przedsiębiorczych, głównie kobiet, które chcą się rozwijać, szukają nowych rozwiązań, nawiązują kontakty oraz inspirują się wzajemnie do działania. To miejsce spotkań liderów biznesu, właścicielek dużych i średnich przedsiębiorstw. Dlatego na seminarium występują znani mówcy oraz osobistości sceny biznesowej, którzy biorą udział w panelach i dyskusjach.

Na scenie wśród prelegentów i panelistów tegorocznej edycji znaleźli się m.in.: Prof. Andrzej Blikle, znana podróżniczka Beata Pawlikowska, Omenaa Mensah -założycielka Omenaa Fundation oraz Maciej Orłoś, który zajął się tematem wystąpień publicznych, zamykając jednocześnie drugi dzień seminarium.

Kongres wpisał się na stałe w kalendarz spotkań biznesowych o charakterze międzynarodowym. To wyjątkowe wydarzenie jest uwieńczeniem pozycji Polek jako lidera w Unii Europejskiej w dziedzinie samozatrudnienia. Mimo lepszej sytuacji gospodarczej krajów takich, jak Niemcy, Wielka Brytania czy Francja, Polki zdecydowanie wyprzedzają mieszkanki wyżej wymienionych krajów.

Głównymi założeniami tegorocznego kongresu  było m.in:

- inspiracja kobiet w rozwijaniu własnych firm, wzrostu ich działalności i rentowności,

- przedstawienie najważniejszych zadań, jakie pojawiają się na drodze szefa-kobiety,

- budowania bazy kontaktów i wzajemnego wsparcia na płaszczyźnie biznesu,

- kobiecy styl zarządzania jako innowacyjny model przywództwa,

- przedstawienie koncepcji work-life balance, co w praktyce oznacza poszukiwanie równowagi pomiędzy życiem rodzinnym, zawodowym a czasem wolnym.

Tej ostatniej myśli poświęcono podczas paneli dyskusyjnych wiele czasu. Zwłaszcza, że wśród prelegentek znalazło się sporo młodych mam, które z powodzeniem łączą rolę bizneswoman i matki, znajdując czas na swoje pasje.

                            Centrum kongresowo-szkoleniowe Hotel Gromada Okęcie

Co nie oznacza, że przychodzi im to łatwo, natomiast swoim zachowaniem dają przykład i pomysł na to, w jaki sposób można realizować koncept work-life balance. Na ten temat głos zabrała mgr Maria Rotkiel, psycholog, terapeuta poznawczo-behawioralny, specjalista PR. Będąc matką od dwóch lat, czyli w stosunkowo nowej roli, Pani Maria poruszyła niezwykle istotną kwestię dla kobiet, które są, bądź będą, w przyszłości mamami. Otóż mówiła o tym, że nie należy złościć się na samą siebie, kiedy mamy słabszy dzień. Kiedy z czymś sobie nie radzimy, bo jesteśmy nie wyspane albo zdarza nam się płakać. To normalne, bo jesteśmy ludźmi, którzy czują i reagują. A żeby zdrowo funkcjonować, należy zachować balans, który nie jest łatwy do osiągnięcia. Natomiast pozwala on zdrowo funkcjonować zarówno w pracy, jak i w rodzinie. Z kolei profesor Andrzej Blike zachęcał do zakładania firm rodzinnych, nawiązując do swojej własnej historii. Mówił, że prowadzenie biznesu rodzinnego jest trudne, gdyż trzeba połączyć relacje rodzinne z biznesowymi. Co, jak wiadomo, nie należy do rzeczy prostych, wystarczy, że pojawi się spór bądź odmienne zdania w kwestiach strategicznych. Z drugiej jednak strony takie relacje cementują wartości i założenia biznesowe. Ponieważ każdy odpowiada nazwiskiem i honorem rodziny, dlatego też nikt nie pozwala sobie na nierzetelną pracę, bo wie, że odbiję się to nie tylko na biznesie, ale także na rodzinie. W panelu tym dużo mówiło się też o pasji. Głos zabrała Alina Strześniewska, laureatka konkursu Kobieta Charyzmatyczna 2016, współudziałowiec Radia Kolor. Pasja jest ważna, ale bez warsztatu nie ma efektów - mówiła. Z pasji powinien wynikać profesjonalizm, nieznajomość podstawowej wiedzy wyklucza nas ze skutecznego działania. Kiedy działamy z uczuciem pasji, godziny przestają mieć znaczenie. Wtedy praca staje się przyjemnością.

W tarkcie kongresu odbyła się także promocja oraz podpisywanie książki Kingi Piekarskiej WHY STORY 2- Czas na zmiany

http://www.whystory.pl/pl/sztuka-i-kultura/teatr-i-literatura/premiera-ksiazki-czas-na-zmiany.html

                   Powieść Kingi Piekarskiej: WHY STORY 2 - Czas na zmiany podpisywana przez autorkę

Uczestnicy pierwszego dnia kongresu spotkali się z uznanym coachem, autorką bestselera Kobieta Niezależna – Kamilą Rowińską, która podzieliła się swoją obszerną wiedzą na temat sprzedaży. Dużo entuzjazmu wywołało też spotkanie z Beatą Pawlikowską. Podróżniczka opowiadała o swoich przeżyciach w dżungli amazońskiej, Indiach czy Brazylii. Opowiedziała o tym, jak ludzie wyruszający z nią na wyprawy, bezskutecznie poszukują zasięgu w lesie tropikalnym i o tym, jak wyłącza swój telefon i wyjmuje kartę SIM. Dzięki czemu żyje tu i teraz – podsumowuje. Wśród prelegentów pojawił się również Rafał Bauer, prezes spółki Próchnik SA, który przedstawił nowe podejście do biznesu w branży odzieżowej, gdzie tradycje polskie doskonale łączą się z nowoczesnym designem.

Oprócz cennych wykładów i dyskusji, kongres uświetniły pokazy mody, podczas których oprócz kolekcji ubrań, modelki prezentowały buty, biżuterię, okulary oraz bieliznę. Wszystkie te kobiece atrybuty można było podziwiać i zakupić na licznych stoiskach wystawców. Oprócz tego dostępne były wszelkie narzędzia ułatwiające działania w biznesie, coaching, szkolenia, szeroko pojęty rozwój osobisty. Na gości czekały również zdrowe przekąski, wystawcy chętnie dzielili się swoją wiedzą, udzielali porad, konsultowali różne ważne dla zainteresowanych kwestie.

 

                            Doktor Alicja Węgorzewska, Dyrektor Mazowieckiego Teatru Muzycznego

Nie zabrakło wyjątkowej oprawy muzycznej. Magdalena Szymańska i jej elektryczne skrzypce to niezwykle energetyczny, popisowy show. Z kolei doktor Alicja Węgorzewska, Dyrektor Mazowieckiego Teatru Muzycznego, swoim wspaniałym głosem zabrała uczestników w podróż do najlepszej opery.

Fotorelacja:

 

Magdalena Saganowska

sobota, 13 luty 2016 10:33

Rozmowa z Niną Krystoń, prezes stowarzyszenia „Chcemy Pomóc” powołanego przy Grupie Kopex w ramach społecznej odpowiedzialności biznesu. Pani prezes realizuje projekty społeczne, które poprzez wzmacnianie umiejętności podnoszą kompetencje biznesowe uczestników projektów. Jej podstawową zasadą w działaniu jest oparcie pracy na dobrych relacjach międzyludzkich.

 

Stowarzyszenie „Chcemy Pomóc” zostało powołane trzy lata temu z inicjatywy akcjonariusza większościowego Grupy Kopex, Krzysztofa Jędrzejewskiego. - Pomysł powołania organizacji działającej zgodnie z zasadami społecznej odpowiedzialności biznesu i otwartości społecznej był priorytetem inwestora, a ja mogłam go wspomóc operacyjnie. Poszukiwano osobę, która zajęłaby się realizacją tego projektu, a ponieważ bardzo mi się on spodobał, podjęłam się tego zadania. - mówi pani Nina Krystoń. - Udało nam się w ciągu dwóch miesięcy zebrać grupę, utworzyć stowarzyszenie i dokonać rejestracji. Chcieliśmy stworzyć miejsce, w którym pracownicy Grupy Kopex mogliby poznawać się na innym gruncie niż zawodowy i integrować ze sobą poprzez wspólne wykonywanie projektów, a także wspieranie inicjatyw wychodzących poza przedsiębiorstwo. Z czasem dołączyła do nas druga grupa kapitałowa, Mostostal Zabrze.

Jakie bariery napotykają kobiety na drodze lidera biznesu?

Kobiety mają dużo cech potrzebnych do tego, żeby zostać liderami. Wytrwałość, konsekwencja, umiejętności negocjacyjne czy metodyczność, to mamy, tylko tego nie doceniamy, albo nie jesteśmy gotowe, żeby podwyższać swoją pozycję społeczną. Uważam, że panie w Polsce mają silny kręgosłup, potrzebują czasami wsparcia coachingowego lub mentorskiego oraz narzędzi na przykład w kwestii analizy finansowej bądź zarządzania projektami. Ważny jest pomysł na siebie, świadomośćco chce się osiągnąć. Warto skorzystać z doradcy zawodowego lub coacha, jeżeli dopiero szukamy swoich pasji.

Jak to się stało, że obrała Pani taką ścieżkę życiową?

Bycie społecznikiem otrzymałam w darze, taką mam naturę. Pracuję w zgodzie z moimi przekonaniami, co daje mi duży komfort. Jestem mężatką, mamy troje dzieci, najmłodszy syn w tym roku skończył dziewiętnaście lat. Miałam możliwość przebywać na urlopie wychowawczym i spędzać z dziećmi pierwsze trzy lata, co uważam dzisiaj za przywilej. Po powrocie z urlopu rozpoczęłam z mężem własna działalność gospodarczą i w dalszej kolejności, pracę w Grupie Kopex. Tak naprawdę miałam możliwość inwestowania w swoją karierę, kiedy skończyłam 35 lat. Dzięki wsparciu męża i zachęcie dzieci rozpoczęłam naukę i świadomy rozwój siebie. Rodzina wspiera mnie w tym co robię, uczestniczą w spotkaniach lub udzielają się jako wolontariusze.

Jakie są najważniejsze projekty społeczne zrealizowane przez Państwa Firmę?

Jednym z ważnych projektów, było zwrócenie uwagi na wartości w kulturze biznesowej Grupy Kopex. Są to kwestie bardzo istotne, bo w ich obrębie znajdują się szacunek, rozwój, otwartość, dostrzeganie drugiego człowieka.Te wartości nie są łatwe do wdrożenia, ale uważam, że dążenie do ich realizacji to jedna z najważniejszych rzeczy, a nawet fundamentalna, jeśli się chce prowadzić działalność biznesową. Przeprowadzamy dużo akcji, a miniony rok był jednym z lepszych. Udało nam się zaangażować prawie tysiąc pracowników wrealizowane przez nas inicjatywy. Jestem bardzo zadowolona, że wiele osób skorzystało z naszych akcji. Współpracujemy z organizacjami pozarządowymi i z Urzędem Miasta. Jeżeli wspieram organizację, to szukam także tego, co ta organizacja mogłaby zaoferować nam, np. doradztwo czy pomoc psychologa., terapeuty. Szukam wymiany po to, żeby korzyści nie były jednostronne. Wraz z moim zespołem wyszłam z inicjatywą, żeby stworzyć forum społecznej odpowiedzialności biznesu (CSR), przedsiębiorstw, które w ramach regionu udzielają się społecznie – współpracują z trzecim sektorem albo realizują tego rodzaju programy. Dzielimy się wiedzą, doświadczeniem i zapraszamy nawzajem do uczestnictwa we wdrażanych programach. Od ponad trzech lat organizujemy spotkania z cyklu „Życie to ludzie”, na które zapraszamy osoby z pasją i wszystkie wspomagane przez nas organizacje.. Każda z organizacji, które wspieramy finansowo ma okazję przyjść, przedstawić się i pochwalić się osiągnięciami w ramach naszej współpracy. Na tych spotkaniach obecne są również dzieci pracowników z klas gimnazjalnych i licealnych, które uczestniczą w Programie stypendialnym naszego Stowarzyszenia „Chcemy pomóc”.. Rozpoczynamy również 3 edycję cyklu 8 warsztatów oraz wystąpień osób, które osiągnęły sukces w różnych dziedzinach, w ramach projektu Akademia Rozwoju Przywództwa Grupy Kopex.

Jaki jest Pani zakres obowiązków służbowych?

Po zmianach organizacyjnych w firmie odpowiadam za trzy obszary – społeczną odpowiedzialność biznesu, komunikację wewnętrzna, szkolenia i rozwój pracowników. Promuje i realizuję wolontariat pracowniczy, który łączę z rozwojem kompetencji. Jeśli umiesz się znaleźć w projekcie społecznym, zorganizować swój zespół, poznać organizacje i ludzi na rzecz, których pracujesz i ukończysz swój pomysł, projekt zgodnie z założeniami i budżetem, to poradzisz sobie w projektach biznesowych. Uważam, że to jest kierunek działań rozwojowych dla przyszłych pracowników i osób już pracujących.

Mamy czteroosobowy zespół, jesteśmy podzieleni obszarami. Pracujemy nad utworzeniem Akademii Trenerów Wewnętrznych, dzięki której zaangażujemy naszych pracowników, którzy wykażą się zdolnościami trenerskimi i będą gotowi podzielić się swoją wiedzą.. Docelowo chcę utworzyć grupę składającą się z 15-20 trenerów

Na jakich zasadach nawiązuje Pani współpracę?

Głównym atutem mojego zespołu jest to, że budujemy współpracę opartą na dobrych relacjach międzyludzkich. To jest najważniejsze, obojętnie czy to jest mała firma czy duża, czy organizacja pozarządowa. Nie pracuję anonimowo, staram się nawiązać dobry kontakt, a poprzez to ulepsza się przepływ informacji i w większym stopniu można poznać potrzeby i oczekiwania drugiej strony.

Widzimy możliwość współpracy w obrębie sfery społecznej i biznesu z różnymi organizacjami, bo bardzo potrzebna jest wymiana informacji z różnych obszarów. Osoby z organizacji pozarządowych potrzebują wiedzy oraz podejścia biznesowego i my się taką wiedzą dzielimy. Osoby prowadzące organizacje objęte mogą być opieką mentorską z naszej strony. My też się uczymy od nich - jak tworzyć program wolontariatu, jak motywować pracowników do wolontariatu, tak aby było to zgodne z ich wolą i przekonaniem oraz jak prowadzić relacje publiczne. Jest to także kwestia znalezienia wspólnego języka Staramy się rozbudowywać umiejętności i kompetencje poprzez treningi i coaching. Zachęcam zawsze, aby być horyzontalnym, widzieć szerzej, dalej, nie zatrzymywać się tu i teraz, tylko myśleć bardziej perspektywicznie, co też zapobiega doraźnie zniechęcaniu się.

Jakie są plany osobiste i zawodowe kobiety charyzmatycznej?

Lubię postanowienia noworoczne, choć nie zawsze je osiągam. Razem z rodziną zapisuję je na kartkach, chowam do pudełka i wracam do nich po czasie. W tym roku „zbieram owoce” tzn. wyciągam wnioski, wdrażam poprawki, cieszę się osiąganymi celami, doceniam rodzinę, przyjaciół, zespół, siebie i ludzi wokół mnie.

https://vimeo.com/138955846

http://www.kopex.com.pl

www.chcemypomoc.pl

idm,52602,wydarzenia.html

Grzegorz Gruener

 

środa, 23 grudzień 2015 15:40

Odpowiedzialność, rzetelność i praca z pasją

 

Marek Szymański, prezes Franke Polska, uwielbia wyzwania oraz budowanie od podstaw. Założone przez siebie fabryki zlewozmywaków nazywa „swoimi dziećmi”. Jest świetnym menadżerem, chwalonym przez pracowników za wyrozumiałość, ale też narzuca im wysokie standardy. Pomimo licznych sukcesów, potwierdzonych wieloma nagrodami, pozostał skromnym, aczkolwiek niezmiernie pracowitym i ambitnym.

 PrezesSzymanski2 bezkafelki

Obecne funkcje

Marek Szymański żartuje, że był prezesem oddziału w Polsce na podstawie powołania na to stanowisko przez Radę Nadzorczą koncernu FRANKE, a obecnie jest zatrudniony w tej samej spółce i nie jest już prezesem z powołania, tylko z umową o pracę.

Od 20 lat związany jest ze szwajcarską marką Franke. Od 2006 roku piastuje stanowisko Prezesa Zarządu Franke Polska oraz jednocześnie Dyrektora Regionalnego Europy Wschodniej. Za sprawą jego zaangażowania udało się przeprowadzić restrukturyzację firmy, zwiększyć udział w rynku i wzmocnić pozycję handlową marki. Obecnie Franke Polska zatrudnia prawie 80 osób, ma znaczący udział w polskim rynku zlewozmywaków i konsekwentnie rozwija sprzedaż innowacyjnych urządzeń kuchennych.

W 2014 roku został także powołany na stanowisko Prezesa Zarządu Polsko-Szwajcarskiej Izby Gospodarczej. Do jego zadań należy promowanie i wspieranie rozwoju polsko-szwajcarskich stosunków gospodarczych oraz działalności biznesowej firm członkowskich, a także zapewnienie dynamicznego rozwoju Izby, w oparciu o nowatorskie projekty adresowane do firm stowarzyszonych.

 

Czas nabywania kompetencji lidera

- We wczesnej młodości nie wstępowałem w szeregi żadnej organizacji, bo chodziłem do szkoły w okresie PRL-u i wszystkie one były wtedy określone politycznie – przyznaje Marek Szymański. - Być może moje tzw. przywódczo-organizacyjne zainteresowania przejawiały się podczas przygotowań do wspólnych wyjazdów z przyjaciółmi. Z reguły to on wybierał miejsca wypraw, organizował bilety, zbierał od nich pieniądze. Był skarbnikiem od zawsze i wszyscy mieli do niego zaufanie w tej kwestii, bo było wiadomo, że „pieniądze się go zawsze trzymały”, i prywatnie, i jak widać biznesowo – potrafił nimi sprawnie zarządzać.

Uważa, że „zestawu narzędzi” niezbędnych do wykonywania ról menadżerskich dostarczyły mu m.in. szkoły, do których uczęszczał. Najpierw ukończył Liceum Ogólnokształcące nr L im. R. Barbosy, należące do czołówki polskich szkół, które szczególnie rozwijało kompetencje młodzieży związane ze zdrową rywalizacją poprzez przygotowania do licznych konkursów i olimpiad. Następnie studiował ekonomię w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie (wtedy SGPIS). Później wyjechał za granicę i skończył studia w Niemczech - nauki ekonomiczne, na kierunku zarządzanie przedsiębiorstwem, ze specjalizacją marketing, koszty i produkcja oraz zarządzanie przedsiębiorstwami energetycznymi.

Umiejętności osiągania celów i wygrywania nabył także poprzez uprawianie różnych sportów, będąc, jak żartuje prezes Szymański, przeciwieństwem W. Churchilla, który zapytany jak dożył w tak doskonałej kondycji tak pięknego wieku, odpowiedział bardzo krótko: „no sports”. - A ja grałem bardzo namiętnie w piłkę nożną, w wieku młodzieńczym było to moją ogromną pasją. Chyba nawet całkiem nieźle to robiłem, ale niestety z powodów zdrowotnych musiałem przestać, pewnie po prostu za dużo spędzałem czasu na boisku, bo ciągle miałem naderwane mięśnie – wspomina. Grał także często w badmintona. - Strasznie mi się zawsze podobał ten sport, ale nie jestem pewny, jak długo będę go jeszcze uprawiał, bo jest zbyt szybki, zbyt agresywny, a ja zawsze gram na sto procent.

 

Zdobywanie szlifów zawodowych

- Nigdy nie bałem się żadnej pracy, zawsze traktowałem to jako mój obowiązek, żeby zarobić na siebie i rodzinę. Po wyjeździe z Polski w 1985 roku, kiedy znaleźliśmy się z żoną w Niemczech bez pieniędzy dorabiałem, sprzątając stajnię – wspomina Marek Szymański. Natomiast pierwsze poważne doświadczenia zawodowe zdobywał w branży budowlanej i samochodowej, prowadząc własną działalność gospodarczą. Założył warsztat samochodowy, a później firmę remontową. Pracował także w dużej hurtowni dentystycznej, oferującej około 60 tys. artykułów: od plomb po fotele dentystyczne - był tam szefem eksportu. - Firma ta zajmowała się sprzedażą szerokiego asortymentu dla dentystów i protetyków. Była to trudna praca, bo wymagała gruntownej wiedzy na temat wszelkich właściwości produktów – opowiada pan Marek.

wtorek, 22 grudzień 2015 16:49

 

Pasja, ciągły rozwój i zaangażowanie społeczne

 

Anna Jakubowski, dyrektor generalna Coca-Cola Poland Services odpowiedzialna za Polskę oraz kraje bałtyckie, a także członkini Rady Nadzorczej Banku Millenium, zarządzała międzynarodowymi organizacjami, w tym na rzecz kobiet. Jest głęboko zaangażowana w działalność społeczno-charytatywną. Zaraża ogromnym optymizmem – dziwi skąd w jednej osobie takie olbrzymie pokłady energii?

mb cocacola 23.02.2015 411516

 

Korzenie polsko-kanadyjskie

Anna Jakubowski urodziła się w Kanadzie w rodzinie polskich imigrantów, jako czwarta i najmłodsza z rodzeństwa. Wojna i inne nieszczęścia spowodowały, że jej rodzice musieli od nowa rozpocząć życie z dala od swoich rodzin w Polsce. Matkę uratowała z obozów na Syberii grupa Andersa, a potem przedostała się do Ameryki Północnej, gdzie poznała męża.

Polscy imigranci odczuwali wówczas lęk przed komunizmem, dlatego też nie wracali do ojczyzny. Ich dzieci były wychowywane w stylu kanadyjskim, a ich językiem stał się angielski. Mimo to, państwo Jakubowscy zachowywali w swoim domu tradycje narodowe, np. obchodzili Święta Bożego Narodzenia oraz rozmawiali ze sobą po polsku, ale nie uczyli go swoich dzieci.

Ojciec zmarł młodo na raka, kiedy Ania miała sześć lat. - Zarówno matka, jak i babcia oraz wiele innych kobiet w naszej rodzinie przedwcześnie straciło mężów, a więc musiałyśmy stać się „twarde” i samowystarczalne. Zawsze podziwiałam w nich tę niezwykłą siłę i chyba też ją odziedziczyłam – mówi z przekorą.

mb cocacola 23.02.2015 411628

- Kiedy ktoś poznaje moją mamę, w jednej chwili rozumie, skąd biorę swoją energię! Przeszła na emeryturę w wieku 82 lat, wcześniej pracowała jako pielęgniarka, a gdyby nie uraz barku, z pewnością do dzisiaj grałaby w tenisa. Dopiero gdy miała 65 lat, udało mi się ją pokonać na korcie! - opowiada z entuzjazmem. - Często też powtarzała nam: „Co cię nie zabije, to cię wzmocni”. Jednak Anna ma znacznie bardziej optymistyczne podejście do życia.

Jako młoda dziewczyna uprawiała różne sporty, dzięki którym nauczyła się osiągać sukcesy, ale też znosić porażki. Jej pasją był tenis, w czym - jak sama twierdzi - była dobra, ale nigdy najlepsza, więc uprawiała też sporty drużynowe, które przyczyniły się do budowania jej motywacji. Grała w koszykówkę, siatkówkę, przez 10 lat uprawiała piłkę nożną, która jest popularnym sportem wśród dziewcząt w Kanadzie. Jej starsi i przystojni bracia lub ich przyjaciele trenowali drużyny, w których grała, więc czuła się wyjątkowo.

- Do Polski przyjechałam po raz pierwszy w 1990 roku, dzięki temu, że ruch Solidarności przyczynił się do zniesienia komunistycznego reżimu w Polsce, a także zmienił oblicze Europy. Wtedy po raz pierwszy spotkałam moją babcię, wujka, ciotkę i kuzynów ze strony ojca... to były naprawdę niezwykłe chwile w moim życiu – wspomina. - Poza tym, że potrafiłam rozpoznać ojca na zdjęciach i znałam historie rodzinne, które słyszałam od lat, już go nie pamiętałam. Tak więc możliwość odkrycia, jak wyglądało życie moich rodziców i w zasadzie "poznanie" mojego ojca poprzez jego mamę i rodzeństwo obudziło we mnie dumę, nie tylko z korzeni własnej rodziny, ale także z narodu polskiego.

Nigdy nie była daleko od Polski, mimo że pracowała i mieszkała w minionych latach w innych krajach w Europie. Dbała jednak o to, by wracać tu przynajmniej każdej jesieni, by w któryś weekend razem ze swoją rodziną wybrać się na grzybobranie na Kaszubach czy odwiedzić swoją przedsiębiorczą kuzynkę w Gdańsku, która zatrudnia kilkudziesięciu pracowników we własnej firmie budowlanej.

Anna nie wyszła za mąż, po prostu nie znalazła do tej pory odpowiedniego kandydata, nie ma też własnych dzieci, ale żyje pełnym życiem. Wstaje codziennie wcześnie rano i daje z siebie wszystko dla rodziny, znajomych oraz pracowników. Zawsze była rannym ptaszkiem, w poprzednich latach wstawała o 4 rano, aby zmieścić w planie dnia poranną gimnastykę - była o tej porze w najlepszej formie. Teraz będzie musiała jeszcze znaleźć czas na rehabilitację kolana po operacji, po latach wytężonej pracy powinna trochę bardziej zatroszczyć się o siebie.

 

Kariera

Jako Dyrektor Generalna Coca-Cola Poland Services jest odpowiedzialna za Polskę oraz kraje bałtyckie od 2013 roku. Wcześniej - od 2011 roku - pracowała dla Coca-Cola Hellenic Bottling Company w Atenach na stanowisku dyrektora ds. marketingu i strategii grupy międzynarodowej. Jej doświadczenie zawodowe obejmuje także 20 lat pracy w Procter&Gamble, wliczając w to także 5 lat w Polsce w okresie transformacji na początku lat 90. W maju 2015 roku Ania dołączyła do Rady Nadzorczej Banku Millenium w Polsce.

czwartek, 17 grudzień 2015 14:06

Elżbieta Nemś, zastępca dyrektora ds. technicznych w Zabrzańskim Przedsiębiorstwie Energetyki Cieplnej, przepracowała w zakładzie 40 lat. Jest absolwentką Politechniki Lubelskiej, żoną, matką, byłą koszykarką oraz miłośniczką piłki ręcznej - kobietą charyzmatyczną, zaangażowaną także w działalność społeczną.

 

- Losy człowieka rzucają w różne miejsca – zauważa Elżbieta Nemś. - Mój mąż pochodzi z Zabrza, ale korzenie rodzinne też ma na mojej Lubelszczyźnie, gdzie poznaliśmy się wiele lat temu. Po ukończeniu studiów pani Elżbieta wyszła za mąż i wyjechała na Śląsk. Zamieszkała tu dzięki miłości do męża, ale pokochała też swoją pracę w firmie, w której spędziła cztery dekady. - Całe życie przepracowałam w Zabrzańskim Przedsiębiorstwie Energetyki Cieplnej, począwszy od 5 października 1976 roku. Jest to moja pierwsza praca i chyba już ostatnia – uśmiecha się z nostalgią pani dyrektor.

Wykształcenie inżyniera zdobyła na kierunku ciepłowniczym, a ponieważ było zapotrzebowanie na specjalistów właśnie z takimi kwalifikacjami, została przyjęta tu do pracy. Przedsiębiorstwo wyglądało wtedy zupełnie inaczej, nie było tak rozwinięte, jak w tej chwili, opierało się głównie na eksploatacji kilkudziesięciu lokalnych kotłowni, ciepło było też kupowane ze źródła, które również wyglądało inaczej niż obecne - Mogę nieskromnie powiedzieć, że to nowe ciepłownictwo, które mamy w tej chwili w Zabrzu wyrastało i rodziło się w pewnym sensie przy moim udziale – komentuje pani dyrektor. - Poświęcałam sporo czasu pracy i do dzisiaj sercem jestem związana z tym przedsiębiorstwem.

Nigdy nie myślała o zmianie branży ani o innym miejscu pracy, może ze względu na... ciepłą atmosferę, jaka tu panowała, mimo różnych zawirowań, przekształceń, związanych nie tylko z samą firmą, ale i z układami politycznymi i własnościowymi. Uważa, że to trzon firmy przyczynia się do tworzenia tej przyjaznej atmosfery, którą określa jako niemalże rodzinną. Chyba mam szczęście do ludzi z którymi obcuję i to niezależnie czy są to moi mentorzy, nauczyciele, szefowie czy współpracownicy. To oni byli i są tymi, którzy dodają mi sił, wspólnie pracujemy i wspólnie osiągamy cel, a tym celem w efekcie końcowym jest zawsze człowiek.

- Często powtarzam, że jeśli co najmniej jedną trzecią życia spędzam w pracy, a chodzę do niej z prawdziwą przyjemnością, to chyba jest to duży sukces – zauważa pani Elżbieta. - Dosyć szybko awansowałam w firmie, bo po okresie stażu dostałam stanowisko mistrza. Po niecałych trzech latach pracy, otrzymała obowiązki kierownika działu eksploatacji i zaczęły jej podlegać nie tylko kotłownie lokalne, ale i osiedlowe oraz sieci ciepłownicze wraz z węzłami cieplnymi, czyli praktycznie zarządzała całością systemu ciepłowniczego w mieście. Odpowiadała za likwidację kotłowni indywidualnych, doprowadzenie sieci ciepłowniczej do budynków, budowanie nowych węzłów cieplnych tych obecnie już bardzo nowoczesnych, zdalnie monitorowanych, przez Internet. Później, już jako dyrektor, zaczęła zarządzać również działem inwestycji i rozwoju; zatwierdza także warunki techniczne, projekty oraz nadzoruje ich realizację i rozliczanie.

 

Akcje specjalne

 

- Pojawiały się też awarie. Każda była inna, w zależności od miejsca, w jakim wystąpiła czy jaki zakres obejmowała. Od tego wszystkiego zależało nasze postępowanie – opowiada pani dyrektor. - Generalnie jestem przez 24 godziny na dobę pod telefonem, jeśli zachodzi taka potrzeba. W tej chwili ZPEC operuje tak nowoczesnym systemem ciepłowniczym, że od kilku lat nie pojawiają się poważne awarie. Mówi się o złośliwości przedmiotów martwych. Dlatego i awarie zdarzają się w najbardziej niechcianych i nieoczekiwanych momentach. Najtrudniejszy moment to zlokalizowanie awarii, bo to limituje kto i jak długo będzie pozbawiony ciepła. Później to już rutynowe działania. Dopracowałam się w firmie wspaniałej drużyny eksploatacyjnej. Każdy zna swoje zadania i jest to cudowne uczucie , że jest na kim polegać, a praca taka daje dużo satysfakcji, a to z kolei przekłada się na zadowolenie klienta czyli po prostu innego człowieka.

Pani Elżbieta wspomina jednak mroźną grudniową noc z 1977 na 1978 r., kiedy to nastąpił dramatyczny spadek temperatury, akurat gdy wszyscy szli na zabawę sylwestrową. ZPEC też zorganizował dla swoich pracowników bal, padał wtedy deszcz ze śniegiem, a później temperatura spadła do - 20 stopni, więc na chodnikach zrobiła się „ślizgawka”. Wszystko zamarzło, na składzie opału na miale węglowym powstała taka niesamowita zmrożona skorupa, że nie można było nawęglić kotłów. W związku z czym pani dyrektor wraz z zarządem i innym pracownikami musiała zrezygnować z balu i udać się do kotłowni. Finalnie ściągnięto tam całą załogę, a i tak nie usunięto od razu awarii. Jednostka wojskowa, stacjonująca w Zabrzu prawie miesiąc pomagała pracownikom kotłowni rozbijać bryły tego zmarzniętego miału węglowego aby kotłownia mogła produkować ciepło i aby lokatorzy nie odczuli skutków ostrej zimy.

Bywało też tak, że przy stole wigilijnym, dzieląc się opłatkiem z dziećmi, pani Elżbieta musiała wstać od stołu i zostawić na kilka godzin rodzinę. Biegła do pracy, żeby dopilnować, aby awaria została szybko usunięta, aby mieszkańcy Zabrza nie marzli w święta. - Kiedy się pracę kocha, staje się ona drugim domem. Miło wspominam kontrole, a właściwie odwiedziny osób pracujących w święta na kotłowniach. Można powiedzieć że chwilami spędzaliśmy razem święta. Nie raz byłam za to krytykowana, ale tak musiało być – komentuje pani dyrektor. - Dziwię się niektórym moim koleżankom, że się wypaliły zawodowo i chcą już iść na emeryturę - ja o tym nie myślę, chociaż mam 62 lata.

 

Dzielenie się ciepłem z bezdomnymi

 

Ostatnimi laty pani Elżbieta zaangażowała się w działalność Towarzystwa Pomocy im. św. Brata Alberta. Początkowo dlatego, że zadaniem ZPEC jest ogrzewanie ich budynku. Są to dwie placówki, jedna dla kobiet, a druga dla mężczyzn. Poznała tam energiczną panią prezes, Marię Demidowicz, i nawiązała z nią miłą współpracę.

- Tu nawet nie chodzi o wsparcie finansowe, my jako przedsiębiorstwo cieplne mamy obowiązek pojawiać się tam w razie awarii i w odpowiednich granicach czasowych reagować. Oni już wiedzą, że jak coś się u nich dzieje, to dzwonią do mnie, więc robimy po prostu to, co wynika z naszych obowiązków – komentuje. - To jednak nie wszystko, wśród tych ludzi trzeba być! Odbywają się tam cykliczne spotkania, nie ukrywam, że powiązane również z kościołem, z mszą świętą. Potem siedzimy sobie przy kawce, herbatce i spędzamy ze sobą czas. Przebywanie wśród bezdomnych, rozmowa z nimi, pokazywanie im drogi i że jeżeli będą się jej trzymać to mają szansę na powrót do normalności uczy również i mnie pewnej pokory. Uczy, że to co posiadamy w życiu nie jest nam dane na zawsze i że swoim postępowaniem dużo można zmienić. Niektórzy pensjonariusze wyszli z bezdomności, usamodzielnili się, i też uczestniczą w tych spotkaniach. Opowiadają o nowym życiu – pozwalają ludziom uwierzyć, że można się podźwignąć. Mieszkańcy przytuliska to nie są przysłowiowe darmozjady. Wykonują oni prace na rzecz przytuliska jak gotowanie, sprzątanie czy drobne naprawy, a inni pracują zawodowo. Wszyscy mają jednak do spełnienia podstawowy warunek, a mianowicie życie w trzeźwości. Alkohol u większości zadecydował o tym w jakim miejscu są obecnie.

Pani Elżbieta rozmawia z bezdomnymi o ich obowiązkach w placówce, o rodzinie, o ich problemach. Wyjeżdża też z nimi na wycieczki, np. cyklicznie w czerwcu na święto chleba, które jest obchodzone u Sióstr Albertynek w Krakowie. Bierze udział w piknikach, grillach, bo uważa, że potrzebują serca oraz wsparcia innych ludzi.

dyrNems

Beata Sekuła

 

sobota, 28 listopad 2015 20:24

28 listopada wręczono w Domu Muzyki i Tańca w Zabrzu tytuły: Wzorowy nauczyciel/A Perfect Teacher 2015. Uczniowie, biorący udział w konkursie opisali w języku angielskim swoich ulubionych pedagogów, argumentując dlaczego są oni ich zdaniem „wzrowymi nauczycielami”.

wtorek, 24 listopad 2015 22:25

Polish Soccer Skills - charyzma, pasja, powołanie

 

Polish Soccer Skills to kompleksowy system szkolenia piłkarskiego dzieci i młodzieży, posiadający własną wizję i metodologię szkolenia, opierającą się na rozwijaniu indywidualnych umiejętności zawodników oraz wzmacnianiu ich pozytywnego nastawienia do zdobywania sukcesu

 

 Początki

- Polish Soccer Skills powstał w 2007 roku, kiedy zorganizowaliśmy pierwszy obóz, na który udało nam się znaleźć zaledwie szesnaścioro dzieci, a drugą część grupy stanowili zawodnicy, których zaprosiliśmy z domu dziecka – wspomina Krzysztof Kunik, współwłaściciel klubu – Dla porównania w bieżącym roku w naszych obozach wzięło udział ok. 4 000, a sumarycznie już 12 000 dziewcząt i chłopców.

Państwo Kunik stworzyli własny system szkoleń piłkarskich, zaczynając od swojego syna. - Jesteśmy rodzicami piłkarza, który, wydawało nam się, że jest świetnym zawodnikiem, ale jak doszło do porównania jego umiejętności z kolegami z Czech, gdzie wtedy mieszkaliśmy, to okazało się, że wcale nie jest aż tak dobrze – opowiada pani Ewelina Stępień-Kunik, współzałożycielka PSS. - Stwierdziliśmy, że tak jak dzieci uczące się języków obcych potrzebują korepetycji, tak potencjalni piłkarze wymagają szkoleń indywidualnych.

Państwo Kunik podeszli do tego zadania jak do projektu; przeprowadzili analizę SWOT, zdefiniowali silne i słabe strony umiejętności syna oraz określili, co trzeba poprawić i w jaki sposób. Tak narodził się pomysł, że należy się zająć nie tylko motoryką, ale i nastawieniem psychicznym młodych zawodników, które często nie było najlepsze ze względu na zaniedbania systemu szkolnego w naszych szkołach. Dlatego zaczął powstawać duży projekt, do którego zaproszono trenerów polskich i zagranicznych; z Holandii, Anglii i Niemiec. Przyczynili się oni do stworzenia systemu szkoleniowego, który jest uszyty na miarę potrzeb młodych piłkarzy i ma na celu pomóc im maksymalnie rozwinąć ich umiejętności.

Stypendia zagraniczne

wtorek, 24 listopad 2015 21:04

Nasza Basia Kochana ...

DSC 0463

Barbara Filipczyk-Halladin, z wykształcenia ekonomistka, absolwentka Akademii Ekonomicznej im. K. Adamieckiego w Katowicach, doktor nauk humanistycznych. Pracownik naukowy Wydziału Nauk Społecznych Uniwersytetu Śląskiego. Wieloletni wykładowca w Instytucie Socjologii, pełniąca także funkcję wicedyrektora tegoż instytut w latach 1991 - 2012, współtwórca śląskiego środowiska socjologicznego. Nauczyciel w Kolegium Pracowników Służb Społecznych w Czeladzi.

DSC 0461

http://www.whystory.pl/pl/inspiracje/niezwykli-ludzie/pani-basia-od-demografii.html

Pani Barbara była osobą niezwykle oddaną swojej pracy, sumienną. Praca była jej pasją, to właśnie kształceniu młodych ludzi poświęciła się w całości. Nawet w chorobie nie przestała pracować, fakt, że praca wykładowcy, nauczyciela była jej motorem napędowym pozwalał przetrwać najtrudniejsze chwile choroby. Do samego końca aktywna zawodowo, prowadziła zajęcia zarówno w katowickiej uczelni oraz w KPSS w Czeladzi. Pani Barbara odeszła od nas 24.02.2015 roku.

 

Małgorzata Borecka

 

wtorek, 17 listopad 2015 22:11

Kobieta wszechstronna

 

Jest jak 12 miesięcy z kalendarza: ciepła, radosna, ale też dojrzała i ostrożna. Występuje społecznie w Spotkaniach z Krystyną w WHY STORY TV, pełni funkcję wiceprezeski Koła Seniora w Gliwicach, udziela się w radzie dzielnicy Kopernik, pomaga dzieciom z lokalnego domu dziecka, bierze udział w castingach do filmów. Jej zdjęcie znalazło się też w kalendarzu KZK GOP. Prywatnie jest mamą, babcią i prababcią. Ostatnio zainteresowała się dalekimi podróżami. Właśnie wróciła z Dubaju.

Dubaj

 

Spotkanie na dworcu PKP

Kiedy po raz pierwszy spotkam panią Krystynę w kawiarni na Dworcu Centralnym w Warszawie od razu czuję, że to wyjątkowa kobieta. Żwawym krokiem podchodzi do mojego stolika i pyta z pogodnym uśmiechem na twarzy, pokazując energicznie na puste krzesła:

- Czy te miejsca są wolne? Można się przysiąść?

Akurat segreguję wizytówki z konferencji, z której właśnie wracam i wykorzystując wolną chwilę wpisuję ważniejsze numery do telefonu, ale intryguje mnie ta żywotna, pogodna osoba, więc szybko chowam je do torebki.

- Czeka Pani na pociąg? - zagaduję

- Tak, odjeżdża za pół godziny. Wie Pani, odprowadzałam dzisiaj wnuczkę na lotnisko – mówi, pochylając się w moim kierunku i po chwili, ścisza głos, dodając: Poleciała z mężem do Dubaju. Nie wiem tylko po co, bo miała przecież świetną pracę i piękne mieszkanie w Warszawie.

Prędko wyciera łzę, która zakręciła się w jej oku. - Tacy są ci młodzi dzisiaj, ciągle w biegu za karierą – wzdycha.

W trakcie naszej pogawędki dowiaduję się, ku mojemu ogromnemu zdziwieniu, że pani Krystyna kilka miesięcy wcześniej skończyła osiemdziesiatkę. Przyznaje też, że dopiero wtedy uznała, że czas zapisać się do klubu seniora. Szybko zostaje wybrana wice - prezeską i od razu zabrania jego członkom mówić na spotkaniach o chorobach. - Przecież po to się tu spotykamy, żeby było miło – podsumowuje krótko.

Umawiamy się, że porozmawiamy jeszcze w pociągu, bo okazuje się, że jedziemy tym samym, ale kiedy podchodzę do przedziału pani Krystyny, ta smacznie śpi, zmęczona po trudach całego dnia.

 

Spotkanie po castingu

Tym razem umawiamy we włoskiej restauracji w Zabrzu. Pani Krystyna wraca właśnie z… castingu do filmu, który odbywa się w pobliskiej szkole aktorskiej, tuż obok teatru. Ma na sobie bardzo kobiecy strój i do twarzy jej w sukience w czarno-czerwone paski.

Zamawiamy naleśniki ze szpinakiem i rozmawiamy o innych restauracjach.

- W Gliwicach jest też taka fajna restauracja, gdzie jadłam tylko raz czy dwa, ale wie Pani chodzę tam na te pokazy, kiedy zadzwonią do mnie, a nie mam co z czasem zrobić, to idę sobie tam na pokazy, np. kulinarne - zaczyna swoją opowieść o życiu wdowy, które jednak ma swoje blaski. - Niedługo wyjeżdżam na warsztaty artystyczne dla osób po 60., czyli takich jak ja (puszcza do mnie filuternie oko). Będziemy rozwijać tam nasze pasje literackie i fotograficzne, a ja bardzo lubię robić zdjęcia – pokazuje swoje dzieła zapisane w telefonie.

Informuje też, że wyjazd ten jest dofinansowywany przez Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej i współorganizowany przez Towarzystwo Przyjaciół Dzieci. Dodaje też, że oprócz seniorów, jadą tam też wychowankowie domu dziecka. - Warsztaty te uczą emerytów, żeby sobie tam aktywności nabrali i zaangażowali się w pomoc innym, ale będzie nam też miło spędzić ten czas z dzieciakami, ot taka symbioza – podsumowuje pani Krysia.

- Jak mi się spodoba jakieś miejsce, to zaraz robię zdjęcie - wraca do tematu fotografii. - Teraz dostałam w prezencie taką, wie pani, przestarzałą cyfrówkę, gdzie pamięć pozwala na wykonanie tylko 100 zdjęć i muszę często zmieniać płytki. Za jednym wyjazdem do Warszawy zrobiłam jakieś 500 czy 600 zdjęć, np. z zoo., ze sklepów, czy po prostu na ulicy.

- A w castingu do jakiego filmu brała Pani dzisiaj udział? – pytam z zaciekawieniem.

- To ma być jakiś serial, chyba o hotelu, ale nie pamiętam tytułu. Byli tam starzy, młodzi, chudzi i grubi, to i ja wystartowałam – mówi ciągle jeszcze podekscytowana tym przeżyciem. - Przedstawiłam się, powiedziałam, gdzie mieszkam i że mam dość medialną rodzinę, nawet to, że jestem prababcią. Dodałam, że mogę zagrać nawet rolę szaletowej albo szatniarki. Śmiali się, ale dali mi też odczuć, że mogą być zainteresowani.

Dwa lata wcześniej Krystyna wygrywa casting organizowany przez Telewizję Katowice, która przygotowuje wówczas reportaż o mieszkańcach Śląska, korzystających ze środków komunikacji miejskiej KZK GOP. W nagrodę otrzymuje darmowy bezterminowy bilet na przejazdy autobusami w całym województwie, a jej zdjęcie, na którym ma na sobie jeansowe rybaczki, zostaje zamieszczone w kalendarzu. Wygląda tu na zgrabną sześćdziesieciolatkę.

Krystynkalendarza

 

Życie rodzinne

Krystyna jest wdową od kilku lat, matką dwóch córek, babcią dwudziestotrzylatka i trzydziestolatki oraz prababcią trzyletniej dziewczynki. Twierdzi, że ma dosyć medialną rodzinę, bo jedna z córek pracuje w urzędzie miasta, wnuczka jest dziennikarką i pracowała dla jednej z najbardziej znanych stacji telewizyjnych, a wnuk był aktorem, grał w filmach i sztukach teatralnych, teraz studiuje reżyserię i projektuje gry komputerowe.

- Urodziłam się w starym Sosnowcu i przez 20 lat mieszkałam przy głównej ulicy: 22 Lipca na osiedlu Piast, obok palmiarni – wspomina. Do Gliwic przeprowadza się z mężem w wieku 22 lat, kiedy on dostaje tam pracę na kolei. Poznaje go w wieku 17 lat, w 1952 r.

- To nie były takie czasy, kiedy narzeczeni na randkach uprawiali seks. My tańczyliśmy razem w Zespole Pieśni i Tańca „Zagłębie”, jeździło się też na wycieczki. Och, to było piękne życie, ale wiele się też zmieniło – wzdycha z nostalgią. - Jak człowiek sobie wspomni, że taki szmat czasu minął, to córki czy wnuczka mówią: mamo, co ty tam wspominasz, babciu to tak dawno temu było!

Cztery lata po poznaniu narzeczeni stają na ślubnym kobiercu. Początkowo Krystyna pracuje w Katowicach na kolei w rachunkowości. Podoba jej się ta praca, w szkole była dobra z matematyki, ma raczej umysł analityczny. Nawet teraz, w wieku 80 lat lubi liczyć, np. kiedy podróżuje, to zlicza okna w autobusie, drzewa na ulicy czy ćwiczy pamięć, zapamiętując numery rejestracji mijanych samochodów.

Kiedy rodzi dzieci, w latach 50., mąż prosi ją, żeby zrezygnowała z pracy i zajęła się wychowaniem dziewczynek. Najpierw troszczy się o córki, a potem zamieszkuje u nich utalentowany wokalnie i aktorsko wnuk, który uczęszcza wtedy do liceum i gra w teatrze muzycznym w Gliwicach. Pani Krystyna troszczy się o niego jak o syna, gotuję mu jego ulubione obiadki i prowadzi z nim długie rozmowy. Potem chłopak wyjeżdża na studia do Warszawy. Opuszcza ją też mąż, który umiera po 60 latach ich związku. Kobieta czuje, że przyszedł czas na poważne zmiany w życiu.

 

Życie społeczne

Po okresie żałoby, bierze udział we wspomnianych castingach, ale i zaczyna spotykać się na śniadaniach działkowych z innymi seniorami. W ramach Klubu Seniora wyjeżdża na wycieczki. - Ostatnio byliśmy we Wrocławiu, zwiedzaliśmy ogrody japońskie, zoo i rynek. Teraz planujemy wyjazd do Opola, organizujemy andrzejki, sylwestra robimy – wylicza z entuzjazmem.

Krystynaogrod

Krótko po tym, jak pani Krystyna dołącza do redakcji WHY STORY, zaprosza wszystkich nowych kolegów i koleżanki na grilla do swojego 300-metrowego ogródka z małą, ale praktycznie wyposażoną altanką. Zaprasza też gości z dziećmi i żartuje:

- Jak ktoś nie ma dzieci, to nie szkodzi, w mojej altance polecam pokój z dwuosobowym łóżkiem…

Na przyjęciu ogrodowym proponuje, żeby wszyscy goście zwracali się do niej po imieniu. - No chyba, że uważacie, że jestem z stara na to – śmieje się zadowolona, że tyle osób ją odwiedziło.

Nie jest najstarsza w tym gronie, bo do zespołu redakcyjnego należy też pan Ernest Pluta, który ma 85 lat i nadal prowadzi biuro turystyczne.

- Ja bardzo lubię turystów – komentuje na wesoło żwawa kobieta. - A na dodatek, wcale nie musimy się pobierać, bo mamy to samo nazwisko!

Kandyduje też do rady Osiedla Kopernik w Gliwicach, gdzie mieszka od 35 lat. Jest zdrową, sprawną kobietą, ma sporo wolnego czasu, więc chce zająć się sprawami swojego rejonu. Deklaruje też chęć zaangażowania w pomoc dzieciom z pobliskiego domu dziecka, spędzając z nimi wspólnie czas na rozmowach czy wycieczkach.

- Radzę młodym ludziom, żeby szanowali starszych i byli tolerancyjni wobec nich. Młodość jest piękna, młodzi ludzie też. Zawsze tak było, że każde starzejące się pokolenie narzekało na młodzież. Mamy obowiązki wobec tych podlotków, musimy ich wychowywać, bo oni wcale nie są tacy źli, tylko musimy nauczyć się żyć razem.

Mówi też, że chciałaby się uczyć angielskiego, co przydałby się w podróżach.

- Za moich czasów uczyłam się języka rosyjskiego, ale już nie pamiętam – przyznaje.

Kiedyś była z wnuczką na wczasach w Barcelonie, a teraz wybiera się do niej w odwiedziny do Dubaju. Trochę obawia się tej podroży, ale leci z nią jeden z kolegów z Klubu Seniora, który wraz z innym często pomaga jej w pracach na działce, jak koszenie trawy czy podcinanie gałęzi. - Kawalera nie mam, ale chciałabym - żartuje. - Turysta musiałby być.

Po powrocie z wycieczki przywozi nam wszystkim własnoręcznie zebrane na plaży muszelki, ale więcej o tej podróży opowiemy już następnym razem...

Krystyna Pluta

Beata Sekuła

wtorek, 27 październik 2015 09:08

Konkurs: Kobieta Charyzmatyczna

 

 

http://www.whystory.pl/pl/czerwone-szpilki/why-story-tv-czerwone-szpilki/relacja-z-konferencji-kobieta-charyzmatyczna-2016.html

17 marca 2016r. zakończyła się I edycja Programu: Kobieta Charyzmatyczna. Poniżej znajduje się relacja z Konferencji wieńczącej projekt.

Siedemnastego marca w słoneczny czwartkowy poranek do Teatru „Kamienica” w Warszawie zaczęły przybywać Kobiety Charyzmatyczne. Pierwsza konferencja Programu zgromadziła stu gości. Wydarzenie miało konwencję paneli dyskusyjnych, do których zaproszone zostały kobiety z różnych środowisk: samorządowych, biznesowych czy artystycznych. Taki też był cel spotkania - czyli nawiązanie współpracy na rzecz działań społeczno-charytatywnych. Wpłynęło to na wyjątkową atmosferę spotkania. Zaistniała niespotykana synergia i wytworzyło się mnóstwo pozytywnych emocji.

http://www.whystory.pl/pl/sztuka-i-kultura/teatr-i-literatura/premiera-ksiazki-czas-na-zmiany.html

http://www.whystory.pl/pl/sprawy-spoleczne/why-story-tv-sprawy-spoleczne/konferencja-kobieta-charyzmatyczna-panel-ii-na-temat-temat-sztuki-i-edukacji-w-polaczeniu-z-dzialalnoscia-spoleczna-i-samorzadowa.html

http://www.whystory.pl/pl/wiadomosci-whystory/dobre/konferencja-kobieta-charyzmatyczna-spotkaniem-kobiet-niezwyklego-serca-i-czynow.html

 

Prosimy o nadsyłanie kandydatur do kolejnej edycji z ich uzasadnieniem na: redakcja@whystory.pl

Laureatki Programu otrzymają tytuły w następujących kategoriach:

- Kobieta społeczna

- Kobieta przedsiębiorcza

- Kobieta kreatywna

- Kobieta matka

- Kobieta wszechstronna

 

 

wtorek, 29 wrzesień 2015 16:53

WHY STORY to wielotematyczny magazyn internetowy o prawdzie, pasji i człowieku.

Poruszamy tu zagadnienia zwiazane z codziennym życiem, min. z takich obszarów jak: psychologia, sprawy społeczne, zwierzęta, kultura i sztuka, przedsiębiorczość, technologie. Piszemy o inspirujacych ludziach, miejscach, które warto zwiedzić i poszukiwaniu zwykłego, ludzkiego szczęścia. Zachęcamy również do udziału w naszych konkursach.

WHY Story TV: Daniel 'zoNE' Gabryś

czwartek, 24 wrzesień 2015 11:15

Startuje VII edycja konkursu Bizneswoman Roku

Sukces Pisany Szminką, przy współpracy z PwC, Giełdą Papierów Wartościowych w Warszawie, NCBR oraz Giza Polish Ventures po raz kolejny nagrodzi najlepsze bizneswoman i menedżerki w Polsce. Właśnie wystartowała VII edycja konkursu Bizneswoman Roku.

Konkurs Bizneswoman Roku niezmiennie od 6 lat z ogromnym powodzeniem nagradza kolejne kobiety sukcesu. Otwiera przed nimi możliwości rozwoju, pozyskania partnerów biznesowych oraz inwestorów. Nagłaśnia ich sukcesy na skalę ogólnopolską i tworzy sieci kobiecego networkingu.

Ambasadorką tegorocznej edycji konkursu została sama Noreena Hertz – ceniona ekonomistka, profesor University Collage London, autorka bestsellerów, okrzyknięta ,,najważniejszą myślicielką w historii” przez dziennik ,,The Observer”.

- Polskie kobiety nie zawsze są tak aktywne gospodarczo, jak powinny. Może nie zawsze są pewne

swoich sił? Im więcej przykładów biznesowego sukcesu kobiet, tym lepiej dla nich, tym lepiej dla całej gospodarki. – mówi o konkursie profesor Witold Maciej Orłowski, polski ekonomista i członek jury konkursu.

Celem konkursu jest uhonorowanie przedsiębiorczych i kreatywnych kobiet realizujących ambitne projekty, nagłośnienie ich sukcesów, wsparcie w pozyskaniu partnerów biznesowych oraz inwestorów. Wszystko po to, aby przyczynić się do wzmocnienia roli płci pięknej w życiu gospodarczym naszego kraju.

poniedziałek, 14 wrzesień 2015 06:24

konkurs wzorowy nauczyciel 2015

 

KONKURS: WZOROWY NAUCZYCIEL - A PERFECT TEACHER 2015

Organizator konkursu: „WHY” Media Group

Cel konkursu: Wyłonienie najlepszych prac opisowych na temat nauczycieli szkół podstawowych, gimnazjalnych oraz szkół ponadgimnazjalnych na terenie Polski, którzy stanowią wzór pedagoga, wychowawcy, edukatora. Celem organizatorów jest promowanie nauczycieli o wysokich kwalifikacjach oraz zasadach etycznych, cieszących się autorytetem wśród dzieci i młodzieży, zaangażowanych w podnoszenie efektywności kształcenia oraz działalność pozalekcyjną. Konkurs będzie odbywał się w dwóch kategoriach: w języku polskim i angielskim.

Adresaci konkursu i i warunki uczestnictwa: Konkurs ma charakter otwarty i jest adresowany do uczniów szkół podstawowych, gimnazjalnych oraz szkół średnich na terenie Polski, którzy opiszą swojego ulubionego nauczyciela, opcjonalnie w języku polskim lub angielskim. Prace należy przesyłać na adres: redakcja@whystory.pl z dopiskiem: Konkurs- Wzorowy Nauczyciel

Wymagania i kryteria oceniania prac konkursowych: Każdy praca powinna być oryginalna (nie była wcześniej nigdzie publikowana, zgłaszający jest jego autorem) oraz przygotowany w języku polskim. Należy ją podpisać imieniem i nazwiskiem uczestnika, podać wiek, typ szkoły oraz miejsce zamieszkania. Ocenie będzie podlegać odpowiednia argumentacja uzasadniająca wybór i prezentację danego naczyciela; jego kwalifikacje, zasady moralne, zaangażowanie w kwestiach edukacyjnych i wychowawczych. Objętość pracy nie powinna przekroczyć 10 tys. znaków. W przypadku prac w języku angielskim będzie oceniana rownież poprawność leksykalno-gramatyczna, w zależności od typu szkoły.

Uczestnicy konkursu, nadsyłając swoje prace wyrażają zgodę na przetwarzanie przez Organizatora Konkursu swoich danych osobowych wyłącznie na potrzeby konkursu poprzez nadesłanie i podpisanie następującego oświadczenia: „Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych zawartych w zgłoszeniu do konkursu dla potrzeb niezbędnych do realizacji postępowania konkursowego”.

Termin nadsyłania prac : do 30.10.2015

Rozstrzygnięcie konkursu: Nadesłane prace zostaną ocenione przez Komisję Konkursową, a wynik zostanie ogłoszony do 09.11.2015. na; www.whystory.pl

Skład komisji konkursowej: Redaktor Naczelna Magazynu WHY STORY, nauczyciele - w tym języka angielskiego, nauczyciel anglojęzyczny - native speaker,  pedagodzy szkolni oraz redaktorzy WHY STORY.

Nagrody: Zostaną przyznane uczniom z każdego poziomu nauczania: szkoły podstawowej, gimnazjalnej oraz ponadgimnazjalnej w postaci zaproszenia do restauracji wraz z całą klasą oraz wyróżnionymi nauczycielami. Dodatkowo nagrodzeni uczestnicy konkursu oraz pedagodzy otrzymają prezenty książkowe oraz nagrody - niespodzianki. Najlepsze prace zostaną opublikowane na łamach WHY STORY

Organizator:

why media group

Patronat merytoryczny:

kolegium

Patronat medialny:

why storyWarsaw

Sponsor:

Owca

 

poniedziałek, 31 sierpień 2015 14:40

wkrótce

niedziela, 30 sierpień 2015 10:57

 

1. List na temat doświadczeń emigracyjnych

2. Wspomnienia matek z okresu ciąży

3. Zdjęcia z wakacji

4. Lekarz roku

5. Wymarzona szkoła

konkursy w

reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama