reklama
Magazyn WhyStory logo
reklama
Konkursy i Programy > biznesowe
wtorek, 05 kwiecień 2016 12:52

Zakończyła się V już edycja największego biznesowego Kongresu Kobiet w Polsce. Mowa o Polish Businesswomen Congres, który miał miejsce w Warszawie w dniach 1-2 kwietnia. W tym roku odbył się on pod hasłem: KIERUNEK: TRANSFORMACJA, NOWE PODEJŚCIE DO BIZNESU.

                            Prowadząca Adela Warać

Centrum kongresowo-szkoleniowe Gromada Okęcie przyjęło około dwa tysiące uczestników i gości. Organizatorką wydarzenia jest redaktor naczelna magazynu Businesswoman&life – Elżbieta Jeznach. Kongres prowadziła Adela Warać.

obrazek
Wywiad z panem prof. Andrzejem Blikle przeprowadza Beata Sekuła
Redaktor Naczelna Magazynu: WHY STORY
obrazek
Wręczenie tytułu: Kobiety Charyzmatycznej Elżbiecie Jeznach
Redaktor Naczelnej Magazynu: Businesswoman&Life

To wydarzenie skierowane jest do  osób przedsiębiorczych, głównie kobiet, które chcą się rozwijać, szukają nowych rozwiązań, nawiązują kontakty oraz inspirują się wzajemnie do działania. To miejsce spotkań liderów biznesu, właścicielek dużych i średnich przedsiębiorstw. Dlatego na seminarium występują znani mówcy oraz osobistości sceny biznesowej, którzy biorą udział w panelach i dyskusjach.

Na scenie wśród prelegentów i panelistów tegorocznej edycji znaleźli się m.in.: Prof. Andrzej Blikle, znana podróżniczka Beata Pawlikowska, Omenaa Mensah -założycielka Omenaa Fundation oraz Maciej Orłoś, który zajął się tematem wystąpień publicznych, zamykając jednocześnie drugi dzień seminarium.

Kongres wpisał się na stałe w kalendarz spotkań biznesowych o charakterze międzynarodowym. To wyjątkowe wydarzenie jest uwieńczeniem pozycji Polek jako lidera w Unii Europejskiej w dziedzinie samozatrudnienia. Mimo lepszej sytuacji gospodarczej krajów takich, jak Niemcy, Wielka Brytania czy Francja, Polki zdecydowanie wyprzedzają mieszkanki wyżej wymienionych krajów.

Głównymi założeniami tegorocznego kongresu  było m.in:

- inspiracja kobiet w rozwijaniu własnych firm, wzrostu ich działalności i rentowności,

- przedstawienie najważniejszych zadań, jakie pojawiają się na drodze szefa-kobiety,

- budowania bazy kontaktów i wzajemnego wsparcia na płaszczyźnie biznesu,

- kobiecy styl zarządzania jako innowacyjny model przywództwa,

- przedstawienie koncepcji work-life balance, co w praktyce oznacza poszukiwanie równowagi pomiędzy życiem rodzinnym, zawodowym a czasem wolnym.

Tej ostatniej myśli poświęcono podczas paneli dyskusyjnych wiele czasu. Zwłaszcza, że wśród prelegentek znalazło się sporo młodych mam, które z powodzeniem łączą rolę bizneswoman i matki, znajdując czas na swoje pasje.

                            Centrum kongresowo-szkoleniowe Hotel Gromada Okęcie

Co nie oznacza, że przychodzi im to łatwo, natomiast swoim zachowaniem dają przykład i pomysł na to, w jaki sposób można realizować koncept work-life balance. Na ten temat głos zabrała mgr Maria Rotkiel, psycholog, terapeuta poznawczo-behawioralny, specjalista PR. Będąc matką od dwóch lat, czyli w stosunkowo nowej roli, Pani Maria poruszyła niezwykle istotną kwestię dla kobiet, które są, bądź będą, w przyszłości mamami. Otóż mówiła o tym, że nie należy złościć się na samą siebie, kiedy mamy słabszy dzień. Kiedy z czymś sobie nie radzimy, bo jesteśmy nie wyspane albo zdarza nam się płakać. To normalne, bo jesteśmy ludźmi, którzy czują i reagują. A żeby zdrowo funkcjonować, należy zachować balans, który nie jest łatwy do osiągnięcia. Natomiast pozwala on zdrowo funkcjonować zarówno w pracy, jak i w rodzinie. Z kolei profesor Andrzej Blike zachęcał do zakładania firm rodzinnych, nawiązując do swojej własnej historii. Mówił, że prowadzenie biznesu rodzinnego jest trudne, gdyż trzeba połączyć relacje rodzinne z biznesowymi. Co, jak wiadomo, nie należy do rzeczy prostych, wystarczy, że pojawi się spór bądź odmienne zdania w kwestiach strategicznych. Z drugiej jednak strony takie relacje cementują wartości i założenia biznesowe. Ponieważ każdy odpowiada nazwiskiem i honorem rodziny, dlatego też nikt nie pozwala sobie na nierzetelną pracę, bo wie, że odbiję się to nie tylko na biznesie, ale także na rodzinie. W panelu tym dużo mówiło się też o pasji. Głos zabrała Alina Strześniewska, laureatka konkursu Kobieta Charyzmatyczna 2016, współudziałowiec Radia Kolor. Pasja jest ważna, ale bez warsztatu nie ma efektów - mówiła. Z pasji powinien wynikać profesjonalizm, nieznajomość podstawowej wiedzy wyklucza nas ze skutecznego działania. Kiedy działamy z uczuciem pasji, godziny przestają mieć znaczenie. Wtedy praca staje się przyjemnością.

W tarkcie kongresu odbyła się także promocja oraz podpisywanie książki Kingi Piekarskiej WHY STORY 2- Czas na zmiany

http://www.whystory.pl/pl/sztuka-i-kultura/teatr-i-literatura/premiera-ksiazki-czas-na-zmiany.html

                   Powieść Kingi Piekarskiej: WHY STORY 2 - Czas na zmiany podpisywana przez autorkę

Uczestnicy pierwszego dnia kongresu spotkali się z uznanym coachem, autorką bestselera Kobieta Niezależna – Kamilą Rowińską, która podzieliła się swoją obszerną wiedzą na temat sprzedaży. Dużo entuzjazmu wywołało też spotkanie z Beatą Pawlikowską. Podróżniczka opowiadała o swoich przeżyciach w dżungli amazońskiej, Indiach czy Brazylii. Opowiedziała o tym, jak ludzie wyruszający z nią na wyprawy, bezskutecznie poszukują zasięgu w lesie tropikalnym i o tym, jak wyłącza swój telefon i wyjmuje kartę SIM. Dzięki czemu żyje tu i teraz – podsumowuje. Wśród prelegentów pojawił się również Rafał Bauer, prezes spółki Próchnik SA, który przedstawił nowe podejście do biznesu w branży odzieżowej, gdzie tradycje polskie doskonale łączą się z nowoczesnym designem.

Oprócz cennych wykładów i dyskusji, kongres uświetniły pokazy mody, podczas których oprócz kolekcji ubrań, modelki prezentowały buty, biżuterię, okulary oraz bieliznę. Wszystkie te kobiece atrybuty można było podziwiać i zakupić na licznych stoiskach wystawców. Oprócz tego dostępne były wszelkie narzędzia ułatwiające działania w biznesie, coaching, szkolenia, szeroko pojęty rozwój osobisty. Na gości czekały również zdrowe przekąski, wystawcy chętnie dzielili się swoją wiedzą, udzielali porad, konsultowali różne ważne dla zainteresowanych kwestie.

 

                            Doktor Alicja Węgorzewska, Dyrektor Mazowieckiego Teatru Muzycznego

Nie zabrakło wyjątkowej oprawy muzycznej. Magdalena Szymańska i jej elektryczne skrzypce to niezwykle energetyczny, popisowy show. Z kolei doktor Alicja Węgorzewska, Dyrektor Mazowieckiego Teatru Muzycznego, swoim wspaniałym głosem zabrała uczestników w podróż do najlepszej opery.

Fotorelacja:

 

Magdalena Saganowska

środa, 23 grudzień 2015 15:40

Odpowiedzialność, rzetelność i praca z pasją

 

Marek Szymański, prezes Franke Polska, uwielbia wyzwania oraz budowanie od podstaw. Założone przez siebie fabryki zlewozmywaków nazywa „swoimi dziećmi”. Jest świetnym menadżerem, chwalonym przez pracowników za wyrozumiałość, ale też narzuca im wysokie standardy. Pomimo licznych sukcesów, potwierdzonych wieloma nagrodami, pozostał skromnym, aczkolwiek niezmiernie pracowitym i ambitnym.

 PrezesSzymanski2 bezkafelki

Obecne funkcje

Marek Szymański żartuje, że był prezesem oddziału w Polsce na podstawie powołania na to stanowisko przez Radę Nadzorczą koncernu FRANKE, a obecnie jest zatrudniony w tej samej spółce i nie jest już prezesem z powołania, tylko z umową o pracę.

Od 20 lat związany jest ze szwajcarską marką Franke. Od 2006 roku piastuje stanowisko Prezesa Zarządu Franke Polska oraz jednocześnie Dyrektora Regionalnego Europy Wschodniej. Za sprawą jego zaangażowania udało się przeprowadzić restrukturyzację firmy, zwiększyć udział w rynku i wzmocnić pozycję handlową marki. Obecnie Franke Polska zatrudnia prawie 80 osób, ma znaczący udział w polskim rynku zlewozmywaków i konsekwentnie rozwija sprzedaż innowacyjnych urządzeń kuchennych.

W 2014 roku został także powołany na stanowisko Prezesa Zarządu Polsko-Szwajcarskiej Izby Gospodarczej. Do jego zadań należy promowanie i wspieranie rozwoju polsko-szwajcarskich stosunków gospodarczych oraz działalności biznesowej firm członkowskich, a także zapewnienie dynamicznego rozwoju Izby, w oparciu o nowatorskie projekty adresowane do firm stowarzyszonych.

 

Czas nabywania kompetencji lidera

- We wczesnej młodości nie wstępowałem w szeregi żadnej organizacji, bo chodziłem do szkoły w okresie PRL-u i wszystkie one były wtedy określone politycznie – przyznaje Marek Szymański. - Być może moje tzw. przywódczo-organizacyjne zainteresowania przejawiały się podczas przygotowań do wspólnych wyjazdów z przyjaciółmi. Z reguły to on wybierał miejsca wypraw, organizował bilety, zbierał od nich pieniądze. Był skarbnikiem od zawsze i wszyscy mieli do niego zaufanie w tej kwestii, bo było wiadomo, że „pieniądze się go zawsze trzymały”, i prywatnie, i jak widać biznesowo – potrafił nimi sprawnie zarządzać.

Uważa, że „zestawu narzędzi” niezbędnych do wykonywania ról menadżerskich dostarczyły mu m.in. szkoły, do których uczęszczał. Najpierw ukończył Liceum Ogólnokształcące nr L im. R. Barbosy, należące do czołówki polskich szkół, które szczególnie rozwijało kompetencje młodzieży związane ze zdrową rywalizacją poprzez przygotowania do licznych konkursów i olimpiad. Następnie studiował ekonomię w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie (wtedy SGPIS). Później wyjechał za granicę i skończył studia w Niemczech - nauki ekonomiczne, na kierunku zarządzanie przedsiębiorstwem, ze specjalizacją marketing, koszty i produkcja oraz zarządzanie przedsiębiorstwami energetycznymi.

Umiejętności osiągania celów i wygrywania nabył także poprzez uprawianie różnych sportów, będąc, jak żartuje prezes Szymański, przeciwieństwem W. Churchilla, który zapytany jak dożył w tak doskonałej kondycji tak pięknego wieku, odpowiedział bardzo krótko: „no sports”. - A ja grałem bardzo namiętnie w piłkę nożną, w wieku młodzieńczym było to moją ogromną pasją. Chyba nawet całkiem nieźle to robiłem, ale niestety z powodów zdrowotnych musiałem przestać, pewnie po prostu za dużo spędzałem czasu na boisku, bo ciągle miałem naderwane mięśnie – wspomina. Grał także często w badmintona. - Strasznie mi się zawsze podobał ten sport, ale nie jestem pewny, jak długo będę go jeszcze uprawiał, bo jest zbyt szybki, zbyt agresywny, a ja zawsze gram na sto procent.

 

Zdobywanie szlifów zawodowych

- Nigdy nie bałem się żadnej pracy, zawsze traktowałem to jako mój obowiązek, żeby zarobić na siebie i rodzinę. Po wyjeździe z Polski w 1985 roku, kiedy znaleźliśmy się z żoną w Niemczech bez pieniędzy dorabiałem, sprzątając stajnię – wspomina Marek Szymański. Natomiast pierwsze poważne doświadczenia zawodowe zdobywał w branży budowlanej i samochodowej, prowadząc własną działalność gospodarczą. Założył warsztat samochodowy, a później firmę remontową. Pracował także w dużej hurtowni dentystycznej, oferującej około 60 tys. artykułów: od plomb po fotele dentystyczne - był tam szefem eksportu. - Firma ta zajmowała się sprzedażą szerokiego asortymentu dla dentystów i protetyków. Była to trudna praca, bo wymagała gruntownej wiedzy na temat wszelkich właściwości produktów – opowiada pan Marek.

wtorek, 22 grudzień 2015 16:49

 

Pasja, ciągły rozwój i zaangażowanie społeczne

 

Anna Jakubowski, dyrektor generalna Coca-Cola Poland Services odpowiedzialna za Polskę oraz kraje bałtyckie, a także członkini Rady Nadzorczej Banku Millenium, zarządzała międzynarodowymi organizacjami, w tym na rzecz kobiet. Jest głęboko zaangażowana w działalność społeczno-charytatywną. Zaraża ogromnym optymizmem – dziwi skąd w jednej osobie takie olbrzymie pokłady energii?

mb cocacola 23.02.2015 411516

 

Korzenie polsko-kanadyjskie

Anna Jakubowski urodziła się w Kanadzie w rodzinie polskich imigrantów, jako czwarta i najmłodsza z rodzeństwa. Wojna i inne nieszczęścia spowodowały, że jej rodzice musieli od nowa rozpocząć życie z dala od swoich rodzin w Polsce. Matkę uratowała z obozów na Syberii grupa Andersa, a potem przedostała się do Ameryki Północnej, gdzie poznała męża.

Polscy imigranci odczuwali wówczas lęk przed komunizmem, dlatego też nie wracali do ojczyzny. Ich dzieci były wychowywane w stylu kanadyjskim, a ich językiem stał się angielski. Mimo to, państwo Jakubowscy zachowywali w swoim domu tradycje narodowe, np. obchodzili Święta Bożego Narodzenia oraz rozmawiali ze sobą po polsku, ale nie uczyli go swoich dzieci.

Ojciec zmarł młodo na raka, kiedy Ania miała sześć lat. - Zarówno matka, jak i babcia oraz wiele innych kobiet w naszej rodzinie przedwcześnie straciło mężów, a więc musiałyśmy stać się „twarde” i samowystarczalne. Zawsze podziwiałam w nich tę niezwykłą siłę i chyba też ją odziedziczyłam – mówi z przekorą.

mb cocacola 23.02.2015 411628

- Kiedy ktoś poznaje moją mamę, w jednej chwili rozumie, skąd biorę swoją energię! Przeszła na emeryturę w wieku 82 lat, wcześniej pracowała jako pielęgniarka, a gdyby nie uraz barku, z pewnością do dzisiaj grałaby w tenisa. Dopiero gdy miała 65 lat, udało mi się ją pokonać na korcie! - opowiada z entuzjazmem. - Często też powtarzała nam: „Co cię nie zabije, to cię wzmocni”. Jednak Anna ma znacznie bardziej optymistyczne podejście do życia.

Jako młoda dziewczyna uprawiała różne sporty, dzięki którym nauczyła się osiągać sukcesy, ale też znosić porażki. Jej pasją był tenis, w czym - jak sama twierdzi - była dobra, ale nigdy najlepsza, więc uprawiała też sporty drużynowe, które przyczyniły się do budowania jej motywacji. Grała w koszykówkę, siatkówkę, przez 10 lat uprawiała piłkę nożną, która jest popularnym sportem wśród dziewcząt w Kanadzie. Jej starsi i przystojni bracia lub ich przyjaciele trenowali drużyny, w których grała, więc czuła się wyjątkowo.

- Do Polski przyjechałam po raz pierwszy w 1990 roku, dzięki temu, że ruch Solidarności przyczynił się do zniesienia komunistycznego reżimu w Polsce, a także zmienił oblicze Europy. Wtedy po raz pierwszy spotkałam moją babcię, wujka, ciotkę i kuzynów ze strony ojca... to były naprawdę niezwykłe chwile w moim życiu – wspomina. - Poza tym, że potrafiłam rozpoznać ojca na zdjęciach i znałam historie rodzinne, które słyszałam od lat, już go nie pamiętałam. Tak więc możliwość odkrycia, jak wyglądało życie moich rodziców i w zasadzie "poznanie" mojego ojca poprzez jego mamę i rodzeństwo obudziło we mnie dumę, nie tylko z korzeni własnej rodziny, ale także z narodu polskiego.

Nigdy nie była daleko od Polski, mimo że pracowała i mieszkała w minionych latach w innych krajach w Europie. Dbała jednak o to, by wracać tu przynajmniej każdej jesieni, by w któryś weekend razem ze swoją rodziną wybrać się na grzybobranie na Kaszubach czy odwiedzić swoją przedsiębiorczą kuzynkę w Gdańsku, która zatrudnia kilkudziesięciu pracowników we własnej firmie budowlanej.

Anna nie wyszła za mąż, po prostu nie znalazła do tej pory odpowiedniego kandydata, nie ma też własnych dzieci, ale żyje pełnym życiem. Wstaje codziennie wcześnie rano i daje z siebie wszystko dla rodziny, znajomych oraz pracowników. Zawsze była rannym ptaszkiem, w poprzednich latach wstawała o 4 rano, aby zmieścić w planie dnia poranną gimnastykę - była o tej porze w najlepszej formie. Teraz będzie musiała jeszcze znaleźć czas na rehabilitację kolana po operacji, po latach wytężonej pracy powinna trochę bardziej zatroszczyć się o siebie.

 

Kariera

Jako Dyrektor Generalna Coca-Cola Poland Services jest odpowiedzialna za Polskę oraz kraje bałtyckie od 2013 roku. Wcześniej - od 2011 roku - pracowała dla Coca-Cola Hellenic Bottling Company w Atenach na stanowisku dyrektora ds. marketingu i strategii grupy międzynarodowej. Jej doświadczenie zawodowe obejmuje także 20 lat pracy w Procter&Gamble, wliczając w to także 5 lat w Polsce w okresie transformacji na początku lat 90. W maju 2015 roku Ania dołączyła do Rady Nadzorczej Banku Millenium w Polsce.

czwartek, 17 grudzień 2015 14:06

Elżbieta Nemś, zastępca dyrektora ds. technicznych w Zabrzańskim Przedsiębiorstwie Energetyki Cieplnej, przepracowała w zakładzie 40 lat. Jest absolwentką Politechniki Lubelskiej, żoną, matką, byłą koszykarką oraz miłośniczką piłki ręcznej - kobietą charyzmatyczną, zaangażowaną także w działalność społeczną.

 

- Losy człowieka rzucają w różne miejsca – zauważa Elżbieta Nemś. - Mój mąż pochodzi z Zabrza, ale korzenie rodzinne też ma na mojej Lubelszczyźnie, gdzie poznaliśmy się wiele lat temu. Po ukończeniu studiów pani Elżbieta wyszła za mąż i wyjechała na Śląsk. Zamieszkała tu dzięki miłości do męża, ale pokochała też swoją pracę w firmie, w której spędziła cztery dekady. - Całe życie przepracowałam w Zabrzańskim Przedsiębiorstwie Energetyki Cieplnej, począwszy od 5 października 1976 roku. Jest to moja pierwsza praca i chyba już ostatnia – uśmiecha się z nostalgią pani dyrektor.

Wykształcenie inżyniera zdobyła na kierunku ciepłowniczym, a ponieważ było zapotrzebowanie na specjalistów właśnie z takimi kwalifikacjami, została przyjęta tu do pracy. Przedsiębiorstwo wyglądało wtedy zupełnie inaczej, nie było tak rozwinięte, jak w tej chwili, opierało się głównie na eksploatacji kilkudziesięciu lokalnych kotłowni, ciepło było też kupowane ze źródła, które również wyglądało inaczej niż obecne - Mogę nieskromnie powiedzieć, że to nowe ciepłownictwo, które mamy w tej chwili w Zabrzu wyrastało i rodziło się w pewnym sensie przy moim udziale – komentuje pani dyrektor. - Poświęcałam sporo czasu pracy i do dzisiaj sercem jestem związana z tym przedsiębiorstwem.

Nigdy nie myślała o zmianie branży ani o innym miejscu pracy, może ze względu na... ciepłą atmosferę, jaka tu panowała, mimo różnych zawirowań, przekształceń, związanych nie tylko z samą firmą, ale i z układami politycznymi i własnościowymi. Uważa, że to trzon firmy przyczynia się do tworzenia tej przyjaznej atmosfery, którą określa jako niemalże rodzinną. Chyba mam szczęście do ludzi z którymi obcuję i to niezależnie czy są to moi mentorzy, nauczyciele, szefowie czy współpracownicy. To oni byli i są tymi, którzy dodają mi sił, wspólnie pracujemy i wspólnie osiągamy cel, a tym celem w efekcie końcowym jest zawsze człowiek.

- Często powtarzam, że jeśli co najmniej jedną trzecią życia spędzam w pracy, a chodzę do niej z prawdziwą przyjemnością, to chyba jest to duży sukces – zauważa pani Elżbieta. - Dosyć szybko awansowałam w firmie, bo po okresie stażu dostałam stanowisko mistrza. Po niecałych trzech latach pracy, otrzymała obowiązki kierownika działu eksploatacji i zaczęły jej podlegać nie tylko kotłownie lokalne, ale i osiedlowe oraz sieci ciepłownicze wraz z węzłami cieplnymi, czyli praktycznie zarządzała całością systemu ciepłowniczego w mieście. Odpowiadała za likwidację kotłowni indywidualnych, doprowadzenie sieci ciepłowniczej do budynków, budowanie nowych węzłów cieplnych tych obecnie już bardzo nowoczesnych, zdalnie monitorowanych, przez Internet. Później, już jako dyrektor, zaczęła zarządzać również działem inwestycji i rozwoju; zatwierdza także warunki techniczne, projekty oraz nadzoruje ich realizację i rozliczanie.

 

Akcje specjalne

 

- Pojawiały się też awarie. Każda była inna, w zależności od miejsca, w jakim wystąpiła czy jaki zakres obejmowała. Od tego wszystkiego zależało nasze postępowanie – opowiada pani dyrektor. - Generalnie jestem przez 24 godziny na dobę pod telefonem, jeśli zachodzi taka potrzeba. W tej chwili ZPEC operuje tak nowoczesnym systemem ciepłowniczym, że od kilku lat nie pojawiają się poważne awarie. Mówi się o złośliwości przedmiotów martwych. Dlatego i awarie zdarzają się w najbardziej niechcianych i nieoczekiwanych momentach. Najtrudniejszy moment to zlokalizowanie awarii, bo to limituje kto i jak długo będzie pozbawiony ciepła. Później to już rutynowe działania. Dopracowałam się w firmie wspaniałej drużyny eksploatacyjnej. Każdy zna swoje zadania i jest to cudowne uczucie , że jest na kim polegać, a praca taka daje dużo satysfakcji, a to z kolei przekłada się na zadowolenie klienta czyli po prostu innego człowieka.

Pani Elżbieta wspomina jednak mroźną grudniową noc z 1977 na 1978 r., kiedy to nastąpił dramatyczny spadek temperatury, akurat gdy wszyscy szli na zabawę sylwestrową. ZPEC też zorganizował dla swoich pracowników bal, padał wtedy deszcz ze śniegiem, a później temperatura spadła do - 20 stopni, więc na chodnikach zrobiła się „ślizgawka”. Wszystko zamarzło, na składzie opału na miale węglowym powstała taka niesamowita zmrożona skorupa, że nie można było nawęglić kotłów. W związku z czym pani dyrektor wraz z zarządem i innym pracownikami musiała zrezygnować z balu i udać się do kotłowni. Finalnie ściągnięto tam całą załogę, a i tak nie usunięto od razu awarii. Jednostka wojskowa, stacjonująca w Zabrzu prawie miesiąc pomagała pracownikom kotłowni rozbijać bryły tego zmarzniętego miału węglowego aby kotłownia mogła produkować ciepło i aby lokatorzy nie odczuli skutków ostrej zimy.

Bywało też tak, że przy stole wigilijnym, dzieląc się opłatkiem z dziećmi, pani Elżbieta musiała wstać od stołu i zostawić na kilka godzin rodzinę. Biegła do pracy, żeby dopilnować, aby awaria została szybko usunięta, aby mieszkańcy Zabrza nie marzli w święta. - Kiedy się pracę kocha, staje się ona drugim domem. Miło wspominam kontrole, a właściwie odwiedziny osób pracujących w święta na kotłowniach. Można powiedzieć że chwilami spędzaliśmy razem święta. Nie raz byłam za to krytykowana, ale tak musiało być – komentuje pani dyrektor. - Dziwię się niektórym moim koleżankom, że się wypaliły zawodowo i chcą już iść na emeryturę - ja o tym nie myślę, chociaż mam 62 lata.

 

Dzielenie się ciepłem z bezdomnymi

 

Ostatnimi laty pani Elżbieta zaangażowała się w działalność Towarzystwa Pomocy im. św. Brata Alberta. Początkowo dlatego, że zadaniem ZPEC jest ogrzewanie ich budynku. Są to dwie placówki, jedna dla kobiet, a druga dla mężczyzn. Poznała tam energiczną panią prezes, Marię Demidowicz, i nawiązała z nią miłą współpracę.

- Tu nawet nie chodzi o wsparcie finansowe, my jako przedsiębiorstwo cieplne mamy obowiązek pojawiać się tam w razie awarii i w odpowiednich granicach czasowych reagować. Oni już wiedzą, że jak coś się u nich dzieje, to dzwonią do mnie, więc robimy po prostu to, co wynika z naszych obowiązków – komentuje. - To jednak nie wszystko, wśród tych ludzi trzeba być! Odbywają się tam cykliczne spotkania, nie ukrywam, że powiązane również z kościołem, z mszą świętą. Potem siedzimy sobie przy kawce, herbatce i spędzamy ze sobą czas. Przebywanie wśród bezdomnych, rozmowa z nimi, pokazywanie im drogi i że jeżeli będą się jej trzymać to mają szansę na powrót do normalności uczy również i mnie pewnej pokory. Uczy, że to co posiadamy w życiu nie jest nam dane na zawsze i że swoim postępowaniem dużo można zmienić. Niektórzy pensjonariusze wyszli z bezdomności, usamodzielnili się, i też uczestniczą w tych spotkaniach. Opowiadają o nowym życiu – pozwalają ludziom uwierzyć, że można się podźwignąć. Mieszkańcy przytuliska to nie są przysłowiowe darmozjady. Wykonują oni prace na rzecz przytuliska jak gotowanie, sprzątanie czy drobne naprawy, a inni pracują zawodowo. Wszyscy mają jednak do spełnienia podstawowy warunek, a mianowicie życie w trzeźwości. Alkohol u większości zadecydował o tym w jakim miejscu są obecnie.

Pani Elżbieta rozmawia z bezdomnymi o ich obowiązkach w placówce, o rodzinie, o ich problemach. Wyjeżdża też z nimi na wycieczki, np. cyklicznie w czerwcu na święto chleba, które jest obchodzone u Sióstr Albertynek w Krakowie. Bierze udział w piknikach, grillach, bo uważa, że potrzebują serca oraz wsparcia innych ludzi.

dyrNems

Beata Sekuła

 

wtorek, 24 listopad 2015 22:25

Polish Soccer Skills - charyzma, pasja, powołanie

 

Polish Soccer Skills to kompleksowy system szkolenia piłkarskiego dzieci i młodzieży, posiadający własną wizję i metodologię szkolenia, opierającą się na rozwijaniu indywidualnych umiejętności zawodników oraz wzmacnianiu ich pozytywnego nastawienia do zdobywania sukcesu

 

 Początki

- Polish Soccer Skills powstał w 2007 roku, kiedy zorganizowaliśmy pierwszy obóz, na który udało nam się znaleźć zaledwie szesnaścioro dzieci, a drugą część grupy stanowili zawodnicy, których zaprosiliśmy z domu dziecka – wspomina Krzysztof Kunik, współwłaściciel klubu – Dla porównania w bieżącym roku w naszych obozach wzięło udział ok. 4 000, a sumarycznie już 12 000 dziewcząt i chłopców.

Państwo Kunik stworzyli własny system szkoleń piłkarskich, zaczynając od swojego syna. - Jesteśmy rodzicami piłkarza, który, wydawało nam się, że jest świetnym zawodnikiem, ale jak doszło do porównania jego umiejętności z kolegami z Czech, gdzie wtedy mieszkaliśmy, to okazało się, że wcale nie jest aż tak dobrze – opowiada pani Ewelina Stępień-Kunik, współzałożycielka PSS. - Stwierdziliśmy, że tak jak dzieci uczące się języków obcych potrzebują korepetycji, tak potencjalni piłkarze wymagają szkoleń indywidualnych.

Państwo Kunik podeszli do tego zadania jak do projektu; przeprowadzili analizę SWOT, zdefiniowali silne i słabe strony umiejętności syna oraz określili, co trzeba poprawić i w jaki sposób. Tak narodził się pomysł, że należy się zająć nie tylko motoryką, ale i nastawieniem psychicznym młodych zawodników, które często nie było najlepsze ze względu na zaniedbania systemu szkolnego w naszych szkołach. Dlatego zaczął powstawać duży projekt, do którego zaproszono trenerów polskich i zagranicznych; z Holandii, Anglii i Niemiec. Przyczynili się oni do stworzenia systemu szkoleniowego, który jest uszyty na miarę potrzeb młodych piłkarzy i ma na celu pomóc im maksymalnie rozwinąć ich umiejętności.

Stypendia zagraniczne

wtorek, 27 październik 2015 09:08

Konkurs: Kobieta Charyzmatyczna

 

 

http://www.whystory.pl/pl/czerwone-szpilki/why-story-tv-czerwone-szpilki/relacja-z-konferencji-kobieta-charyzmatyczna-2016.html

17 marca 2016r. zakończyła się I edycja Programu: Kobieta Charyzmatyczna. Poniżej znajduje się relacja z Konferencji wieńczącej projekt.

Siedemnastego marca w słoneczny czwartkowy poranek do Teatru „Kamienica” w Warszawie zaczęły przybywać Kobiety Charyzmatyczne. Pierwsza konferencja Programu zgromadziła stu gości. Wydarzenie miało konwencję paneli dyskusyjnych, do których zaproszone zostały kobiety z różnych środowisk: samorządowych, biznesowych czy artystycznych. Taki też był cel spotkania - czyli nawiązanie współpracy na rzecz działań społeczno-charytatywnych. Wpłynęło to na wyjątkową atmosferę spotkania. Zaistniała niespotykana synergia i wytworzyło się mnóstwo pozytywnych emocji.

http://www.whystory.pl/pl/sztuka-i-kultura/teatr-i-literatura/premiera-ksiazki-czas-na-zmiany.html

http://www.whystory.pl/pl/sprawy-spoleczne/why-story-tv-sprawy-spoleczne/konferencja-kobieta-charyzmatyczna-panel-ii-na-temat-temat-sztuki-i-edukacji-w-polaczeniu-z-dzialalnoscia-spoleczna-i-samorzadowa.html

http://www.whystory.pl/pl/wiadomosci-whystory/dobre/konferencja-kobieta-charyzmatyczna-spotkaniem-kobiet-niezwyklego-serca-i-czynow.html

 

Prosimy o nadsyłanie kandydatur do kolejnej edycji z ich uzasadnieniem na: redakcja@whystory.pl

Laureatki Programu otrzymają tytuły w następujących kategoriach:

- Kobieta społeczna

- Kobieta przedsiębiorcza

- Kobieta kreatywna

- Kobieta matka

- Kobieta wszechstronna

 

 

czwartek, 24 wrzesień 2015 11:15

Startuje VII edycja konkursu Bizneswoman Roku

Sukces Pisany Szminką, przy współpracy z PwC, Giełdą Papierów Wartościowych w Warszawie, NCBR oraz Giza Polish Ventures po raz kolejny nagrodzi najlepsze bizneswoman i menedżerki w Polsce. Właśnie wystartowała VII edycja konkursu Bizneswoman Roku.

Konkurs Bizneswoman Roku niezmiennie od 6 lat z ogromnym powodzeniem nagradza kolejne kobiety sukcesu. Otwiera przed nimi możliwości rozwoju, pozyskania partnerów biznesowych oraz inwestorów. Nagłaśnia ich sukcesy na skalę ogólnopolską i tworzy sieci kobiecego networkingu.

Ambasadorką tegorocznej edycji konkursu została sama Noreena Hertz – ceniona ekonomistka, profesor University Collage London, autorka bestsellerów, okrzyknięta ,,najważniejszą myślicielką w historii” przez dziennik ,,The Observer”.

- Polskie kobiety nie zawsze są tak aktywne gospodarczo, jak powinny. Może nie zawsze są pewne

swoich sił? Im więcej przykładów biznesowego sukcesu kobiet, tym lepiej dla nich, tym lepiej dla całej gospodarki. – mówi o konkursie profesor Witold Maciej Orłowski, polski ekonomista i członek jury konkursu.

Celem konkursu jest uhonorowanie przedsiębiorczych i kreatywnych kobiet realizujących ambitne projekty, nagłośnienie ich sukcesów, wsparcie w pozyskaniu partnerów biznesowych oraz inwestorów. Wszystko po to, aby przyczynić się do wzmocnienia roli płci pięknej w życiu gospodarczym naszego kraju.

reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama