reklama
Magazyn WhyStory logo
reklama
Konkursy i Programy > dla czytelników
czwartek, 17 grudzień 2015 14:06

Elżbieta Nemś, zastępca dyrektora ds. technicznych w Zabrzańskim Przedsiębiorstwie Energetyki Cieplnej, przepracowała w zakładzie 40 lat. Jest absolwentką Politechniki Lubelskiej, żoną, matką, byłą koszykarką oraz miłośniczką piłki ręcznej - kobietą charyzmatyczną, zaangażowaną także w działalność społeczną.

 

- Losy człowieka rzucają w różne miejsca – zauważa Elżbieta Nemś. - Mój mąż pochodzi z Zabrza, ale korzenie rodzinne też ma na mojej Lubelszczyźnie, gdzie poznaliśmy się wiele lat temu. Po ukończeniu studiów pani Elżbieta wyszła za mąż i wyjechała na Śląsk. Zamieszkała tu dzięki miłości do męża, ale pokochała też swoją pracę w firmie, w której spędziła cztery dekady. - Całe życie przepracowałam w Zabrzańskim Przedsiębiorstwie Energetyki Cieplnej, począwszy od 5 października 1976 roku. Jest to moja pierwsza praca i chyba już ostatnia – uśmiecha się z nostalgią pani dyrektor.

Wykształcenie inżyniera zdobyła na kierunku ciepłowniczym, a ponieważ było zapotrzebowanie na specjalistów właśnie z takimi kwalifikacjami, została przyjęta tu do pracy. Przedsiębiorstwo wyglądało wtedy zupełnie inaczej, nie było tak rozwinięte, jak w tej chwili, opierało się głównie na eksploatacji kilkudziesięciu lokalnych kotłowni, ciepło było też kupowane ze źródła, które również wyglądało inaczej niż obecne - Mogę nieskromnie powiedzieć, że to nowe ciepłownictwo, które mamy w tej chwili w Zabrzu wyrastało i rodziło się w pewnym sensie przy moim udziale – komentuje pani dyrektor. - Poświęcałam sporo czasu pracy i do dzisiaj sercem jestem związana z tym przedsiębiorstwem.

Nigdy nie myślała o zmianie branży ani o innym miejscu pracy, może ze względu na... ciepłą atmosferę, jaka tu panowała, mimo różnych zawirowań, przekształceń, związanych nie tylko z samą firmą, ale i z układami politycznymi i własnościowymi. Uważa, że to trzon firmy przyczynia się do tworzenia tej przyjaznej atmosfery, którą określa jako niemalże rodzinną. Chyba mam szczęście do ludzi z którymi obcuję i to niezależnie czy są to moi mentorzy, nauczyciele, szefowie czy współpracownicy. To oni byli i są tymi, którzy dodają mi sił, wspólnie pracujemy i wspólnie osiągamy cel, a tym celem w efekcie końcowym jest zawsze człowiek.

- Często powtarzam, że jeśli co najmniej jedną trzecią życia spędzam w pracy, a chodzę do niej z prawdziwą przyjemnością, to chyba jest to duży sukces – zauważa pani Elżbieta. - Dosyć szybko awansowałam w firmie, bo po okresie stażu dostałam stanowisko mistrza. Po niecałych trzech latach pracy, otrzymała obowiązki kierownika działu eksploatacji i zaczęły jej podlegać nie tylko kotłownie lokalne, ale i osiedlowe oraz sieci ciepłownicze wraz z węzłami cieplnymi, czyli praktycznie zarządzała całością systemu ciepłowniczego w mieście. Odpowiadała za likwidację kotłowni indywidualnych, doprowadzenie sieci ciepłowniczej do budynków, budowanie nowych węzłów cieplnych tych obecnie już bardzo nowoczesnych, zdalnie monitorowanych, przez Internet. Później, już jako dyrektor, zaczęła zarządzać również działem inwestycji i rozwoju; zatwierdza także warunki techniczne, projekty oraz nadzoruje ich realizację i rozliczanie.

 

Akcje specjalne

 

- Pojawiały się też awarie. Każda była inna, w zależności od miejsca, w jakim wystąpiła czy jaki zakres obejmowała. Od tego wszystkiego zależało nasze postępowanie – opowiada pani dyrektor. - Generalnie jestem przez 24 godziny na dobę pod telefonem, jeśli zachodzi taka potrzeba. W tej chwili ZPEC operuje tak nowoczesnym systemem ciepłowniczym, że od kilku lat nie pojawiają się poważne awarie. Mówi się o złośliwości przedmiotów martwych. Dlatego i awarie zdarzają się w najbardziej niechcianych i nieoczekiwanych momentach. Najtrudniejszy moment to zlokalizowanie awarii, bo to limituje kto i jak długo będzie pozbawiony ciepła. Później to już rutynowe działania. Dopracowałam się w firmie wspaniałej drużyny eksploatacyjnej. Każdy zna swoje zadania i jest to cudowne uczucie , że jest na kim polegać, a praca taka daje dużo satysfakcji, a to z kolei przekłada się na zadowolenie klienta czyli po prostu innego człowieka.

Pani Elżbieta wspomina jednak mroźną grudniową noc z 1977 na 1978 r., kiedy to nastąpił dramatyczny spadek temperatury, akurat gdy wszyscy szli na zabawę sylwestrową. ZPEC też zorganizował dla swoich pracowników bal, padał wtedy deszcz ze śniegiem, a później temperatura spadła do - 20 stopni, więc na chodnikach zrobiła się „ślizgawka”. Wszystko zamarzło, na składzie opału na miale węglowym powstała taka niesamowita zmrożona skorupa, że nie można było nawęglić kotłów. W związku z czym pani dyrektor wraz z zarządem i innym pracownikami musiała zrezygnować z balu i udać się do kotłowni. Finalnie ściągnięto tam całą załogę, a i tak nie usunięto od razu awarii. Jednostka wojskowa, stacjonująca w Zabrzu prawie miesiąc pomagała pracownikom kotłowni rozbijać bryły tego zmarzniętego miału węglowego aby kotłownia mogła produkować ciepło i aby lokatorzy nie odczuli skutków ostrej zimy.

Bywało też tak, że przy stole wigilijnym, dzieląc się opłatkiem z dziećmi, pani Elżbieta musiała wstać od stołu i zostawić na kilka godzin rodzinę. Biegła do pracy, żeby dopilnować, aby awaria została szybko usunięta, aby mieszkańcy Zabrza nie marzli w święta. - Kiedy się pracę kocha, staje się ona drugim domem. Miło wspominam kontrole, a właściwie odwiedziny osób pracujących w święta na kotłowniach. Można powiedzieć że chwilami spędzaliśmy razem święta. Nie raz byłam za to krytykowana, ale tak musiało być – komentuje pani dyrektor. - Dziwię się niektórym moim koleżankom, że się wypaliły zawodowo i chcą już iść na emeryturę - ja o tym nie myślę, chociaż mam 62 lata.

 

Dzielenie się ciepłem z bezdomnymi

 

Ostatnimi laty pani Elżbieta zaangażowała się w działalność Towarzystwa Pomocy im. św. Brata Alberta. Początkowo dlatego, że zadaniem ZPEC jest ogrzewanie ich budynku. Są to dwie placówki, jedna dla kobiet, a druga dla mężczyzn. Poznała tam energiczną panią prezes, Marię Demidowicz, i nawiązała z nią miłą współpracę.

- Tu nawet nie chodzi o wsparcie finansowe, my jako przedsiębiorstwo cieplne mamy obowiązek pojawiać się tam w razie awarii i w odpowiednich granicach czasowych reagować. Oni już wiedzą, że jak coś się u nich dzieje, to dzwonią do mnie, więc robimy po prostu to, co wynika z naszych obowiązków – komentuje. - To jednak nie wszystko, wśród tych ludzi trzeba być! Odbywają się tam cykliczne spotkania, nie ukrywam, że powiązane również z kościołem, z mszą świętą. Potem siedzimy sobie przy kawce, herbatce i spędzamy ze sobą czas. Przebywanie wśród bezdomnych, rozmowa z nimi, pokazywanie im drogi i że jeżeli będą się jej trzymać to mają szansę na powrót do normalności uczy również i mnie pewnej pokory. Uczy, że to co posiadamy w życiu nie jest nam dane na zawsze i że swoim postępowaniem dużo można zmienić. Niektórzy pensjonariusze wyszli z bezdomności, usamodzielnili się, i też uczestniczą w tych spotkaniach. Opowiadają o nowym życiu – pozwalają ludziom uwierzyć, że można się podźwignąć. Mieszkańcy przytuliska to nie są przysłowiowe darmozjady. Wykonują oni prace na rzecz przytuliska jak gotowanie, sprzątanie czy drobne naprawy, a inni pracują zawodowo. Wszyscy mają jednak do spełnienia podstawowy warunek, a mianowicie życie w trzeźwości. Alkohol u większości zadecydował o tym w jakim miejscu są obecnie.

Pani Elżbieta rozmawia z bezdomnymi o ich obowiązkach w placówce, o rodzinie, o ich problemach. Wyjeżdża też z nimi na wycieczki, np. cyklicznie w czerwcu na święto chleba, które jest obchodzone u Sióstr Albertynek w Krakowie. Bierze udział w piknikach, grillach, bo uważa, że potrzebują serca oraz wsparcia innych ludzi.

dyrNems

Beata Sekuła

 

sobota, 28 listopad 2015 20:24

28 listopada wręczono w Domu Muzyki i Tańca w Zabrzu tytuły: Wzorowy nauczyciel/A Perfect Teacher 2015. Uczniowie, biorący udział w konkursie opisali w języku angielskim swoich ulubionych pedagogów, argumentując dlaczego są oni ich zdaniem „wzrowymi nauczycielami”.

wtorek, 24 listopad 2015 21:04

Nasza Basia Kochana ...

DSC 0463

Barbara Filipczyk-Halladin, z wykształcenia ekonomistka, absolwentka Akademii Ekonomicznej im. K. Adamieckiego w Katowicach, doktor nauk humanistycznych. Pracownik naukowy Wydziału Nauk Społecznych Uniwersytetu Śląskiego. Wieloletni wykładowca w Instytucie Socjologii, pełniąca także funkcję wicedyrektora tegoż instytut w latach 1991 - 2012, współtwórca śląskiego środowiska socjologicznego. Nauczyciel w Kolegium Pracowników Służb Społecznych w Czeladzi.

DSC 0461

http://www.whystory.pl/pl/inspiracje/niezwykli-ludzie/pani-basia-od-demografii.html

Pani Barbara była osobą niezwykle oddaną swojej pracy, sumienną. Praca była jej pasją, to właśnie kształceniu młodych ludzi poświęciła się w całości. Nawet w chorobie nie przestała pracować, fakt, że praca wykładowcy, nauczyciela była jej motorem napędowym pozwalał przetrwać najtrudniejsze chwile choroby. Do samego końca aktywna zawodowo, prowadziła zajęcia zarówno w katowickiej uczelni oraz w KPSS w Czeladzi. Pani Barbara odeszła od nas 24.02.2015 roku.

 

Małgorzata Borecka

 

wtorek, 17 listopad 2015 22:11

Kobieta wszechstronna

 

Jest jak 12 miesięcy z kalendarza: ciepła, radosna, ale też dojrzała i ostrożna. Występuje społecznie w Spotkaniach z Krystyną w WHY STORY TV, pełni funkcję wiceprezeski Koła Seniora w Gliwicach, udziela się w radzie dzielnicy Kopernik, pomaga dzieciom z lokalnego domu dziecka, bierze udział w castingach do filmów. Jej zdjęcie znalazło się też w kalendarzu KZK GOP. Prywatnie jest mamą, babcią i prababcią. Ostatnio zainteresowała się dalekimi podróżami. Właśnie wróciła z Dubaju.

Dubaj

 

Spotkanie na dworcu PKP

Kiedy po raz pierwszy spotkam panią Krystynę w kawiarni na Dworcu Centralnym w Warszawie od razu czuję, że to wyjątkowa kobieta. Żwawym krokiem podchodzi do mojego stolika i pyta z pogodnym uśmiechem na twarzy, pokazując energicznie na puste krzesła:

- Czy te miejsca są wolne? Można się przysiąść?

Akurat segreguję wizytówki z konferencji, z której właśnie wracam i wykorzystując wolną chwilę wpisuję ważniejsze numery do telefonu, ale intryguje mnie ta żywotna, pogodna osoba, więc szybko chowam je do torebki.

- Czeka Pani na pociąg? - zagaduję

- Tak, odjeżdża za pół godziny. Wie Pani, odprowadzałam dzisiaj wnuczkę na lotnisko – mówi, pochylając się w moim kierunku i po chwili, ścisza głos, dodając: Poleciała z mężem do Dubaju. Nie wiem tylko po co, bo miała przecież świetną pracę i piękne mieszkanie w Warszawie.

Prędko wyciera łzę, która zakręciła się w jej oku. - Tacy są ci młodzi dzisiaj, ciągle w biegu za karierą – wzdycha.

W trakcie naszej pogawędki dowiaduję się, ku mojemu ogromnemu zdziwieniu, że pani Krystyna kilka miesięcy wcześniej skończyła osiemdziesiatkę. Przyznaje też, że dopiero wtedy uznała, że czas zapisać się do klubu seniora. Szybko zostaje wybrana wice - prezeską i od razu zabrania jego członkom mówić na spotkaniach o chorobach. - Przecież po to się tu spotykamy, żeby było miło – podsumowuje krótko.

Umawiamy się, że porozmawiamy jeszcze w pociągu, bo okazuje się, że jedziemy tym samym, ale kiedy podchodzę do przedziału pani Krystyny, ta smacznie śpi, zmęczona po trudach całego dnia.

 

Spotkanie po castingu

Tym razem umawiamy we włoskiej restauracji w Zabrzu. Pani Krystyna wraca właśnie z… castingu do filmu, który odbywa się w pobliskiej szkole aktorskiej, tuż obok teatru. Ma na sobie bardzo kobiecy strój i do twarzy jej w sukience w czarno-czerwone paski.

Zamawiamy naleśniki ze szpinakiem i rozmawiamy o innych restauracjach.

- W Gliwicach jest też taka fajna restauracja, gdzie jadłam tylko raz czy dwa, ale wie Pani chodzę tam na te pokazy, kiedy zadzwonią do mnie, a nie mam co z czasem zrobić, to idę sobie tam na pokazy, np. kulinarne - zaczyna swoją opowieść o życiu wdowy, które jednak ma swoje blaski. - Niedługo wyjeżdżam na warsztaty artystyczne dla osób po 60., czyli takich jak ja (puszcza do mnie filuternie oko). Będziemy rozwijać tam nasze pasje literackie i fotograficzne, a ja bardzo lubię robić zdjęcia – pokazuje swoje dzieła zapisane w telefonie.

Informuje też, że wyjazd ten jest dofinansowywany przez Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej i współorganizowany przez Towarzystwo Przyjaciół Dzieci. Dodaje też, że oprócz seniorów, jadą tam też wychowankowie domu dziecka. - Warsztaty te uczą emerytów, żeby sobie tam aktywności nabrali i zaangażowali się w pomoc innym, ale będzie nam też miło spędzić ten czas z dzieciakami, ot taka symbioza – podsumowuje pani Krysia.

- Jak mi się spodoba jakieś miejsce, to zaraz robię zdjęcie - wraca do tematu fotografii. - Teraz dostałam w prezencie taką, wie pani, przestarzałą cyfrówkę, gdzie pamięć pozwala na wykonanie tylko 100 zdjęć i muszę często zmieniać płytki. Za jednym wyjazdem do Warszawy zrobiłam jakieś 500 czy 600 zdjęć, np. z zoo., ze sklepów, czy po prostu na ulicy.

- A w castingu do jakiego filmu brała Pani dzisiaj udział? – pytam z zaciekawieniem.

- To ma być jakiś serial, chyba o hotelu, ale nie pamiętam tytułu. Byli tam starzy, młodzi, chudzi i grubi, to i ja wystartowałam – mówi ciągle jeszcze podekscytowana tym przeżyciem. - Przedstawiłam się, powiedziałam, gdzie mieszkam i że mam dość medialną rodzinę, nawet to, że jestem prababcią. Dodałam, że mogę zagrać nawet rolę szaletowej albo szatniarki. Śmiali się, ale dali mi też odczuć, że mogą być zainteresowani.

Dwa lata wcześniej Krystyna wygrywa casting organizowany przez Telewizję Katowice, która przygotowuje wówczas reportaż o mieszkańcach Śląska, korzystających ze środków komunikacji miejskiej KZK GOP. W nagrodę otrzymuje darmowy bezterminowy bilet na przejazdy autobusami w całym województwie, a jej zdjęcie, na którym ma na sobie jeansowe rybaczki, zostaje zamieszczone w kalendarzu. Wygląda tu na zgrabną sześćdziesieciolatkę.

Krystynkalendarza

 

Życie rodzinne

Krystyna jest wdową od kilku lat, matką dwóch córek, babcią dwudziestotrzylatka i trzydziestolatki oraz prababcią trzyletniej dziewczynki. Twierdzi, że ma dosyć medialną rodzinę, bo jedna z córek pracuje w urzędzie miasta, wnuczka jest dziennikarką i pracowała dla jednej z najbardziej znanych stacji telewizyjnych, a wnuk był aktorem, grał w filmach i sztukach teatralnych, teraz studiuje reżyserię i projektuje gry komputerowe.

- Urodziłam się w starym Sosnowcu i przez 20 lat mieszkałam przy głównej ulicy: 22 Lipca na osiedlu Piast, obok palmiarni – wspomina. Do Gliwic przeprowadza się z mężem w wieku 22 lat, kiedy on dostaje tam pracę na kolei. Poznaje go w wieku 17 lat, w 1952 r.

- To nie były takie czasy, kiedy narzeczeni na randkach uprawiali seks. My tańczyliśmy razem w Zespole Pieśni i Tańca „Zagłębie”, jeździło się też na wycieczki. Och, to było piękne życie, ale wiele się też zmieniło – wzdycha z nostalgią. - Jak człowiek sobie wspomni, że taki szmat czasu minął, to córki czy wnuczka mówią: mamo, co ty tam wspominasz, babciu to tak dawno temu było!

Cztery lata po poznaniu narzeczeni stają na ślubnym kobiercu. Początkowo Krystyna pracuje w Katowicach na kolei w rachunkowości. Podoba jej się ta praca, w szkole była dobra z matematyki, ma raczej umysł analityczny. Nawet teraz, w wieku 80 lat lubi liczyć, np. kiedy podróżuje, to zlicza okna w autobusie, drzewa na ulicy czy ćwiczy pamięć, zapamiętując numery rejestracji mijanych samochodów.

Kiedy rodzi dzieci, w latach 50., mąż prosi ją, żeby zrezygnowała z pracy i zajęła się wychowaniem dziewczynek. Najpierw troszczy się o córki, a potem zamieszkuje u nich utalentowany wokalnie i aktorsko wnuk, który uczęszcza wtedy do liceum i gra w teatrze muzycznym w Gliwicach. Pani Krystyna troszczy się o niego jak o syna, gotuję mu jego ulubione obiadki i prowadzi z nim długie rozmowy. Potem chłopak wyjeżdża na studia do Warszawy. Opuszcza ją też mąż, który umiera po 60 latach ich związku. Kobieta czuje, że przyszedł czas na poważne zmiany w życiu.

 

Życie społeczne

Po okresie żałoby, bierze udział we wspomnianych castingach, ale i zaczyna spotykać się na śniadaniach działkowych z innymi seniorami. W ramach Klubu Seniora wyjeżdża na wycieczki. - Ostatnio byliśmy we Wrocławiu, zwiedzaliśmy ogrody japońskie, zoo i rynek. Teraz planujemy wyjazd do Opola, organizujemy andrzejki, sylwestra robimy – wylicza z entuzjazmem.

Krystynaogrod

Krótko po tym, jak pani Krystyna dołącza do redakcji WHY STORY, zaprosza wszystkich nowych kolegów i koleżanki na grilla do swojego 300-metrowego ogródka z małą, ale praktycznie wyposażoną altanką. Zaprasza też gości z dziećmi i żartuje:

- Jak ktoś nie ma dzieci, to nie szkodzi, w mojej altance polecam pokój z dwuosobowym łóżkiem…

Na przyjęciu ogrodowym proponuje, żeby wszyscy goście zwracali się do niej po imieniu. - No chyba, że uważacie, że jestem z stara na to – śmieje się zadowolona, że tyle osób ją odwiedziło.

Nie jest najstarsza w tym gronie, bo do zespołu redakcyjnego należy też pan Ernest Pluta, który ma 85 lat i nadal prowadzi biuro turystyczne.

- Ja bardzo lubię turystów – komentuje na wesoło żwawa kobieta. - A na dodatek, wcale nie musimy się pobierać, bo mamy to samo nazwisko!

Kandyduje też do rady Osiedla Kopernik w Gliwicach, gdzie mieszka od 35 lat. Jest zdrową, sprawną kobietą, ma sporo wolnego czasu, więc chce zająć się sprawami swojego rejonu. Deklaruje też chęć zaangażowania w pomoc dzieciom z pobliskiego domu dziecka, spędzając z nimi wspólnie czas na rozmowach czy wycieczkach.

- Radzę młodym ludziom, żeby szanowali starszych i byli tolerancyjni wobec nich. Młodość jest piękna, młodzi ludzie też. Zawsze tak było, że każde starzejące się pokolenie narzekało na młodzież. Mamy obowiązki wobec tych podlotków, musimy ich wychowywać, bo oni wcale nie są tacy źli, tylko musimy nauczyć się żyć razem.

Mówi też, że chciałaby się uczyć angielskiego, co przydałby się w podróżach.

- Za moich czasów uczyłam się języka rosyjskiego, ale już nie pamiętam – przyznaje.

Kiedyś była z wnuczką na wczasach w Barcelonie, a teraz wybiera się do niej w odwiedziny do Dubaju. Trochę obawia się tej podroży, ale leci z nią jeden z kolegów z Klubu Seniora, który wraz z innym często pomaga jej w pracach na działce, jak koszenie trawy czy podcinanie gałęzi. - Kawalera nie mam, ale chciałabym - żartuje. - Turysta musiałby być.

Po powrocie z wycieczki przywozi nam wszystkim własnoręcznie zebrane na plaży muszelki, ale więcej o tej podróży opowiemy już następnym razem...

Krystyna Pluta

Beata Sekuła

wtorek, 27 październik 2015 09:08

Konkurs: Kobieta Charyzmatyczna

 

 

http://www.whystory.pl/pl/czerwone-szpilki/why-story-tv-czerwone-szpilki/relacja-z-konferencji-kobieta-charyzmatyczna-2016.html

17 marca 2016r. zakończyła się I edycja Programu: Kobieta Charyzmatyczna. Poniżej znajduje się relacja z Konferencji wieńczącej projekt.

Siedemnastego marca w słoneczny czwartkowy poranek do Teatru „Kamienica” w Warszawie zaczęły przybywać Kobiety Charyzmatyczne. Pierwsza konferencja Programu zgromadziła stu gości. Wydarzenie miało konwencję paneli dyskusyjnych, do których zaproszone zostały kobiety z różnych środowisk: samorządowych, biznesowych czy artystycznych. Taki też był cel spotkania - czyli nawiązanie współpracy na rzecz działań społeczno-charytatywnych. Wpłynęło to na wyjątkową atmosferę spotkania. Zaistniała niespotykana synergia i wytworzyło się mnóstwo pozytywnych emocji.

http://www.whystory.pl/pl/sztuka-i-kultura/teatr-i-literatura/premiera-ksiazki-czas-na-zmiany.html

http://www.whystory.pl/pl/sprawy-spoleczne/why-story-tv-sprawy-spoleczne/konferencja-kobieta-charyzmatyczna-panel-ii-na-temat-temat-sztuki-i-edukacji-w-polaczeniu-z-dzialalnoscia-spoleczna-i-samorzadowa.html

http://www.whystory.pl/pl/wiadomosci-whystory/dobre/konferencja-kobieta-charyzmatyczna-spotkaniem-kobiet-niezwyklego-serca-i-czynow.html

 

Prosimy o nadsyłanie kandydatur do kolejnej edycji z ich uzasadnieniem na: redakcja@whystory.pl

Laureatki Programu otrzymają tytuły w następujących kategoriach:

- Kobieta społeczna

- Kobieta przedsiębiorcza

- Kobieta kreatywna

- Kobieta matka

- Kobieta wszechstronna

 

 

poniedziałek, 14 wrzesień 2015 06:24

konkurs wzorowy nauczyciel 2015

 

KONKURS: WZOROWY NAUCZYCIEL - A PERFECT TEACHER 2015

Organizator konkursu: „WHY” Media Group

Cel konkursu: Wyłonienie najlepszych prac opisowych na temat nauczycieli szkół podstawowych, gimnazjalnych oraz szkół ponadgimnazjalnych na terenie Polski, którzy stanowią wzór pedagoga, wychowawcy, edukatora. Celem organizatorów jest promowanie nauczycieli o wysokich kwalifikacjach oraz zasadach etycznych, cieszących się autorytetem wśród dzieci i młodzieży, zaangażowanych w podnoszenie efektywności kształcenia oraz działalność pozalekcyjną. Konkurs będzie odbywał się w dwóch kategoriach: w języku polskim i angielskim.

Adresaci konkursu i i warunki uczestnictwa: Konkurs ma charakter otwarty i jest adresowany do uczniów szkół podstawowych, gimnazjalnych oraz szkół średnich na terenie Polski, którzy opiszą swojego ulubionego nauczyciela, opcjonalnie w języku polskim lub angielskim. Prace należy przesyłać na adres: redakcja@whystory.pl z dopiskiem: Konkurs- Wzorowy Nauczyciel

Wymagania i kryteria oceniania prac konkursowych: Każdy praca powinna być oryginalna (nie była wcześniej nigdzie publikowana, zgłaszający jest jego autorem) oraz przygotowany w języku polskim. Należy ją podpisać imieniem i nazwiskiem uczestnika, podać wiek, typ szkoły oraz miejsce zamieszkania. Ocenie będzie podlegać odpowiednia argumentacja uzasadniająca wybór i prezentację danego naczyciela; jego kwalifikacje, zasady moralne, zaangażowanie w kwestiach edukacyjnych i wychowawczych. Objętość pracy nie powinna przekroczyć 10 tys. znaków. W przypadku prac w języku angielskim będzie oceniana rownież poprawność leksykalno-gramatyczna, w zależności od typu szkoły.

Uczestnicy konkursu, nadsyłając swoje prace wyrażają zgodę na przetwarzanie przez Organizatora Konkursu swoich danych osobowych wyłącznie na potrzeby konkursu poprzez nadesłanie i podpisanie następującego oświadczenia: „Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych zawartych w zgłoszeniu do konkursu dla potrzeb niezbędnych do realizacji postępowania konkursowego”.

Termin nadsyłania prac : do 30.10.2015

Rozstrzygnięcie konkursu: Nadesłane prace zostaną ocenione przez Komisję Konkursową, a wynik zostanie ogłoszony do 09.11.2015. na; www.whystory.pl

Skład komisji konkursowej: Redaktor Naczelna Magazynu WHY STORY, nauczyciele - w tym języka angielskiego, nauczyciel anglojęzyczny - native speaker,  pedagodzy szkolni oraz redaktorzy WHY STORY.

Nagrody: Zostaną przyznane uczniom z każdego poziomu nauczania: szkoły podstawowej, gimnazjalnej oraz ponadgimnazjalnej w postaci zaproszenia do restauracji wraz z całą klasą oraz wyróżnionymi nauczycielami. Dodatkowo nagrodzeni uczestnicy konkursu oraz pedagodzy otrzymają prezenty książkowe oraz nagrody - niespodzianki. Najlepsze prace zostaną opublikowane na łamach WHY STORY

Organizator:

why media group

Patronat merytoryczny:

kolegium

Patronat medialny:

why storyWarsaw

Sponsor:

Owca

 

poniedziałek, 31 sierpień 2015 14:40

wkrótce

niedziela, 30 sierpień 2015 10:57

 

1. List na temat doświadczeń emigracyjnych

2. Wspomnienia matek z okresu ciąży

3. Zdjęcia z wakacji

4. Lekarz roku

5. Wymarzona szkoła

konkursy w

reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama