reklama
Magazyn WhyStory logo
reklama
Podróże i Obyczajowość
środa, 04 styczeń 2017 17:15

To jeden z najbarwniejszych zwyczajów ostatnich w Zabrzu: 6 stycznia, w Święto Trzech Króli, z trzech miejsc Zabrza ruszą barwne orszaki, na czele których stać będą mędrcy!

image001

Uroczystość rozpocznie się o godz. 14 w trzech punktach Zabrza, z których do kościoła pw św. Anny ruszą korowody. Orszak połączy się w jedną wielobarwną grupę, najpierw na placu pod pomnikiem Wincentego Pstrowskiego, aby wspólnie przemaszerować później do miejsca docelowego, czyli na plac przykościelny.

środa, 04 styczeń 2017 16:43

W 2017 roku sołectwo Drogomyśl obchodzi 550-lecie istnienia. Z tej też okazji odbędzie się wiele wydarzeń kulturalnych. Pierwsze przed nami – spektakl „Ojciec na wymowie” Jakuba Kornbluma, który będzie można zobaczyć już w najbliższą sobotę 7 stycznia o godz. 17.00 w Domu Zborowym w Drogomyślu.

koncert zespołu Dzień Dobry 2 1

To wyjątkowy rok dla Drogomyśla. W 2017 roku sołectwo obchodzi 550-lecie swojego istnienia. – Istnieje przypuszczenie, że Drogomyśl powstał już wcześniej, ale to z 1467 roku pochodzi pierwsza pisemna wzmianka na temat i tej daty się trzymamy. W związku z tym, w tym roku obchodzimy 550-lecie istnienia naszego sołectwa. Z tej tez okazji wszystkie imprezy odbywające się w roku jubileuszowym są pod szyldem tegoż jubileuszu. Rozpoczynamy obchody sztuką Jakuba Kornbluma – „Ojciec na wymowie”, na którą bardzo serdecznie zapraszam – mówi Zbigniew Podyma, sołtys Drogomysla.

sobota, 17 grudzień 2016 21:03

Narty, smaczne jedzenie i przystępne ceny

W połowie grudnia spędziłam tydzieńw Livigno we Włoszech w regionie Lombardia, miasteczku położonym na wysokości 1809 m n.p.m. Przyjechaliśmy tu, żeby poszusować na nartach, jeśli tak można nazwać moją ostrożną jazdę po trzytysiącznikach. Późno dostrzegłam walory tego zimowego sportu, pierwsze kroki na stoku stawiałam z moimi synami – wówczas przedszkolakami.

9

Kiedy przyjechaliśmy, podnóża gór były pokryte trawą, ale wiedzieliśmy, że stoki są już ośnieżone - nie była to nasza pierwsza wizyta w tym rejonie. Livigno jest dobrze znane wśród turystów, szczególnie polskich, którzy doceniają także promocyjne ceny noclegów i karnetów narciarskich, które łącznie na czas tygodniowego pobytu wynoszą około 250 euro. Czteroosobowa rodzina w jednym apartamencie z pokojem lub dwoma pokojami, kuchnią i łazienką nie zapłaci więcej niż 1100 „ na głowę”. Kolejny okres zniżek zaczyna się od połowy kwietnia i można z nich korzystać nawet do połowy maja, gdyż tak długo utrzymuje się tu śnieg ze względu na specyficzne położenie tej miejscowości oraz jej klimat.

piątek, 14 październik 2016 10:04

Święto Edukacji Narodowej obchodzone jest co roku przez 650 tysięcy nauczycieli, pedagogów i wychowawców. Wyjątkowy dzień  został ustanowiony w 1972 roku – data 14 października upamiętnia powstanie Komisji Edukacji Narodowej w 1773 roku.

Dzień nauczyciela powszechnie obchodzony  jest we wszystkich instytucjach związanych z oświatą – zwłaszcza w szkołach.W dowód wdzięczności za trud włożony w nauczanie pedagodzy obdarowywani są kwiatami i drobnymi upominkami. To również okazja do wyróżnienia najbardziej zasłużonych pracowników – tego dnia Minister Edukacji Narodowej wręcza nauczycielom Krzyże Zasługi, medale oraz nagrody za osiągnięcia dydaktyczno-wychowawcze.Święto nauczycieli obchodzone jest w większości państw na świecie, w różne dni. Pedagodzy są jedną z najliczniejszych grup zawodowych na świecie. Ich status w Polsce postrzegany jest bardzo różnie.Podczas gdy część opinii publicznej uważa, że nauczyciele są zbyt uprzywilejowani (dużo dni wolnych, mniejsza liczba godzin pracy w tygodniu, prawo do wcześniejszej emerytury),sami pedagodzy czują się niewystarczająco wynagradzani za swoją pracę.Największe strajki nauczycielskie w Polsce miały miejsce w latach 90. W ostatnich latach obyło się bez tak drastycznych kroków – związkowcy porozumieli się z rządem i nauczyciele doczekali się kilku podwyżek.

 

 

poniedziałek, 19 wrzesień 2016 15:38

Czarnogóra to idealne miejsce na wakacyjny wypoczynek.Górskie krajobrazy oraz morze wprowadzają turystów w rajski klimat.

 

 

Czarnogóra leży w południowej Europie na wybrzeżu Morza Adriatyckiego, sąsiaduje z Serbią, Kosowem, Chorwacją, Bośnią i Hercegowiną oraz Albanią. Nazwę Montenegro nadali temu miejscu Wenecjanie pod wpływem widoku, surowowych gór, które położone w głębi lądu, mocno kontrastowały z ciepłym Adriatykiem. Kraj ten, ze swoimi bogactwami naturalnymi, pięknymi plażami, czystymi jeziorami i przepięknymi górami, jest perłą Morza Śródziemnego. Jest idealnym miejscem na wypoczynek nie tylko ze względu na swoje położenie i panującą tu pogodę, ale także niezwykłą historię i tradycje.

wtorek, 13 wrzesień 2016 11:01

Satysfakcja z pełnienia służby publicznej

 

Gmina Goczałkowice odgrywa strategiczną rolę dla całego regionu – dostarcza wodę pitną dla milionów ludzi na Śląsku. Status uzdrowiskowy pozwala jej na rozwój infrastruktury turystycznej i sanatoryjnej. Gabriela Placha, wyróżniona przez Magazyn WHY Story tytułem Lider z powołania, jest pierwszą kobietą na stanowisku wójta w historii Goczałkowic-Zdroju. Wyborcy już po raz drugi obdarzyli ją swoim zaufaniem.

 

Ciągły rozwój zawodowy

Gabriela Placha kończyła Akademię Rolniczą (Wydział Ogrodniczy), obecny Uniwersytet Rolniczy im. Hugona Kołłątaja w Krakowie. – Nauczyłam się tam przede wszystkim logicznego myślenia i analizy – wspomina pani wójt.

W Goczałkowicach swoją karierę w Urzędzie Gminy zaczynała od najniższego stanowiska młodszego referenta. Pracuje w samorządzie już od blisko dwudziestu pięciu lat – Sporo praktycznej wiedzy zdobyłam, gdy zostałam zastępcą wójta – zauważa Gabriela Placha. 

czwartek, 04 sierpień 2016 16:09

Sierpień – czas refleksji, radości i wypoczynku

 

O tej porze roku w polskiej strefie klimatycznej pogoda nastraja wyjątkowo rozleniwiająco. Nie zapominajmy jednak, że podczas urlopu możemy poświęcić choć trochę swojego czasu nieco poważniejszym refleksjom i przemyśleniom.

 

W ósmym miesiącu roku państwowe święta w Polsce podporządkowane są trzem niezwykle istotnym, historycznym datom. Już pierwszego sierpnia, w stolicy (a także w miastach całej Polski), wspominany jest moment wybuchu Powstania Warszawskiego. Punktualnie o 17:00, o godzinie „W” (chwili rozpoczęcia walk) wszyscy mieszkańcy uroczyście zatrzymują się i przez minutę oddają cześć bohaterom zrywu żołnierzy AK. Obecnie dzień ten nazywany jest Narodowym Dniem Pamięci Powstania Warszawskiego.

wtorek, 26 lipiec 2016 08:38

Lipcowe ciepłe, słoneczne dni zachęcają do wspólnych, rodzinnych spotkań.Gdy pogoda dopisuje wszystko lepiej smakuje, a wieczorowe imprezy organizowane w plenerze „pod chmurką” cieszą się znakomitą atmosferą.O tej porze roku państwowe dni wolne od pracy można połączyć z własnym urlopem. Atrakcji nie brakuje.

Szczególne powody do radości mają obywatele USA i Francji.

Święto Niepodległości Stanów Zjednoczonych - 4 lipca. Nieoficjalnie obchodzone od 1777 roku. A od 1870 jest to już dzień wolny od pracy.

Jest to najważniejsze święto państwowe upamiętniające rocznicę ogłoszenia Deklaracji Niepodległości Stanów Zjednoczonych w 1776 r. Jednym z jej autorów był Thomas Jefferson, który był prezydentem USA w latach 1801-1809. Deklaracja Niepodległości była aktem prawnym, której głównym celem było uzasadnienie prawa do wolności Trzynastu Kolonii brytyjskich Ameryce Północnej. Posłużyła wielu krajom jako inspiracja na drodze ku wolności, między innymi krajom Ameryki Południowej, oraz Rosji, Francji, Polsce i Grecji. Co ciekawe, trzydziesty prezydent Ameryki, Calvin Coolidge, urodził się czwartego lipca, a trzech innych prezydentów Stanów Zjednoczonych zmarło tego dnia. Byli to wcześniej wymieniony Thomas Jefferson (żył w latach 1743-1826) oraz John Adams (1735-1826), prezydent USA w latach 1797-1801 i James Monroe (1758-1831), piąty prezydent USA w latach 1817-1825.

Dzień Niepodległości w Stanach Zjednoczonych jest obchodzony główniepoprzez parady, fajerwerki, pikniki i uroczyste przemowy. Amerykanie spożywają wtedy około 150 milionów hot-dogów, uznaniem cieszą się także steki. Tradycyjnym daniem są również hamburgery, ciasta z symbolem flagi amerykańskiej oraz… arbuzy. Kolejnym modnym trendem jest oczywiście wywieszanie flagi Stanów Zjednoczonych oraz odczytywanie słów Deklaracji publicznie. W Nowym Jorku już 52 lata jest organizowany wielki pokaz fajerwerków nad rzeką Hudson, który skupia wielu obywateli Ameryki. Są oni w stanie zapłacić duże kwoty a możliwość podziwiania fajerwerków z dogodnej lokalizacji. W tym roku pokaz trwał 28 minut. Czwartego lipca odbywają się także uroczystości nadania obywatelstwa imigrantom.W całym kraju mają miejsce parady, pokazy fajerwerków oraz mecze bejsbolowe.

Święto Narodowe Francji – 14 Lipca, oficjalne święto Francji.

W ten sposób uwieczniono Rewolucję Francuską, która spowodowała zmianyw systemie politycznym i prawnym. Hasło „wolność, równość, braterstwo” stało się najważniejszą francuską dewizą, ponieważ wprowadziła pojęcie wolności osobistej oraz wolność słowa i wyznania. Zamek Bastylia został zdobyty przez paryskich rewolucjonistów, a następnie zburzony. To miejsce jest kojarzone, jako z symbolem ucisku, ponieważ w XVII z systemu umocnień broniących Paryża stało się więzieniem. Mimo, że tylko kilku więźniów zostało uwolnionych po zdobyciu Bastylii, był to ważny sygnał dla władzy pokazujący, że francuski lud zbuntował się przeciwko monarchii. W Bastylii przebywało wiele słynnych osób, m.in. francuski pisarz Oświecenia Voltaire, który głośno opowiadał się za sekularyzacją.

Czternastego lipca mają miejsce parady wojskowe na słynnych Polach Elizejskich. Na świecie odbywają się Festiwale Kultury Francuskiej (np. na Węgrzech). W Paryżu możemy podziwiać pokazy fajerwerków oraz parady wojskowe. Największą popularnością tego dnia cieszy się Wieża Eiffla, ze względu na niesamowite widoki. Francuskie Święto Niepodległości jest celebrowane już dzień wcześniej, kiedy to nocą ma miejsce retraite aux flambeaux, czyli odtworzenie ataku Bastylii. Żeby było bardziej klimatycznie, obserwować je można przy świetle pochodni. Aby uczcić tak wielkie wydarzenie, Francuzi organizują pikniki lub zbierająsię w domostwach i celebrują je odświętnymi daniami. Ze względu na porę roku, dominują lekkie potrawy, takie jak tarta z wytrawnym nadzieniem,   sałatki, niegotowane owoce i warzywa oraz desery.

Święto: Dzień Lustra, 3 lipca, na całym świecie. Święto nieoficjalne.

Kolejnym wartym uwagi świętem jest Dzień Lustra,inaczej noszący nazwę „Powiedz Sobie Komplement w Lustrze", który jest obchodzony trzeciego lipca. Historia tego święta nie jest znana, natomiast warto je celebrować.Tego dnia należy pamiętać, żeby być bardzo miłym dla samego siebie, co nie odzwierciedla się tylko wkomplementach płynących z naszych ust, lecz także tego, jak traktujemysiebie. A powinniśmy jak najlepiej. Wyjście do eleganckiej restauracji, drogie ubranie, ekskluzywny gadżet – nic w tym złego! Co więcej, Dzień Lustra pozwala nam przypomnieć o tym, że warto czasem być egoistą, w zdrowym tego słowa znaczeniu. Jeżeli nie wiemy, co sprawi nam radość, dobrze odwołać się do słynnej Piramidy Maslowa, na którą składa się z różnych potrzeb: potrzeby samorealizacji, potrzeby szacunku i uznania, potrzeby przynależności, potrzeby bezpieczeństwa oraz naturalnie, potrzeb fizjologicznych. Warto zastanowić się, co „szwankuje“ w naszym codziennym życiu, aby właśnie podczas takich dni jak Dzień Lustra zmobilizować się do osiągnięcia lepszych relacji z innymi ludźmi i wewnętrznego spełnienia.  Dobrze jest popracować nad swoim poczuciem własnej wartości, ponieważ nic tak nie hamuje walki o nasze marzenia jak my sami. Pozytywna afirmacja przed lustrem potrafią zdziałać cuda, a uśmiechnięta i wierząca w siebie osoba jest w stanie zjednać sobie ludzi i tym samym uzyskać komplementy nie tylko od siebie samej.

Dzień Niepodległości Peru – 28 lipca, Peru. Święto oficjalne

Peru uzyskało niepodległość w roku 1821, za sprawą generała Jose de San Martin. Był on przywódcą powstania południowych narodów Ameryki Południowejprzeciw hiszpańskiemu panowaniu. 28 Lipca zdobył Limę, która stałą się później stolicą Peru.

Każdego roku ma miejsce defilada oraz przemówienie prezydenta Peru. Obecnym prezydentem od 28 lipca 2011 roku jest Ollanta Humala Tasso. Już na początku lipca Peruwiańczycy dumnie wywieszają flagi swojego kraju. Latynosi na całym świecie obchodzą swoje święto. Na przykład w Londynie znani ze swojego umiłowania do imprez, muzyki Peruwiańczycy grają na ulicach peruwiańską muzykę. Można również spróbować ich narodowych potraw i napojów. Najsłynniejsze z nich to ceviche, sałatka z owocami morza, pisco, czyli napój alkoholowy typu brandy produkowany z winogron oraz lomo saltado – zrobione z marynowanego steku, ryżu,smażonych ziemniaków i warzyw. Można również podziwiać tańce, słuchać poezji i brać udział w warsztatach o peruwiańskiej kulturze. W Peru świętuje się również poprzez walki byków, walki kogutów i wystawy koni. W Polsce organizacja Fuerza Perú (Potęga Peru) organizuje afroperuwiański grill o nazwie anticuchada oraz umożliwia zapoznanie się z kulturą tej mniejszości etnicznej poprzez występy artystyczne.

W środku lata w Polsce nie obchodzimy ważnych, państwowych uroczystości (jeśli nie liczyć wycofanego święta PZPR, obchodzonego w PRL z okazji powstania PKWN 22 VII 1944 roku – po którym nikt już chyba za bardzo nie tęskni), ale 24 VII nie zapominajmy o policji. Ta służba mundurowa została uhonorowana swoim branżowym dniem. W 1995 roku Sejm RP uchwalił 24 lipca Świętem Policji. Wtedy najlepsi oficerowie, a także niżsi rangą funkcjonariusze, otrzymują awanse, ordery i wyróżnienia. W wigilię Święta Policji – 23 lipca swoje nieformalne świętomają polscy włóczykije. To najlepszy moment na wędrówki po naszym kraju, ale zawsze trzeba być ostrożnym. Tu uwaga dla turystów uwielbiających długie nocne, piesze marsze - policja ma prawo ścigać za włóczęgostwo. Dla bezpieczeństwa trzeba mieć przy sobie niezbędne dokumenty, które musimy okazać przedstawicielom władzy podczas rutynowej kontroli.

Pierwszego lipca, kiedy tylko wyjdziemy na spacer z naszym ukochanympsem – pamiętajmy o jego święcie. Wspólny aktywny wypoczynek na świeżym powietrzu powinien sprzyjać kolejnej refleksji – otóż wielcy sportowcy bez radia, telewizji, prasy, Internetu nie byliby wielkimi gwiazdami rozpoznawanymi przez wszystkich na całym świecie bez dziennikarzy opisujących, relacjonujących ich zmagania. To branżowe wydarzenie wypada dokładnie 2 lipca. Od 1994 roku obchodzony jest Światowy Dzień Dziennikarza Sportowego obchodzony w rocznicę utworzenia w Paryżu Międzynarodowego Stowarzyszenia Prasy Sportowej – AIPS.

Bardzo przyjemnych okazji do celebrowania w lipcu jest mnóstwo. Dla osób romantycznie usposobionych 6 lipca będzie ważną datą w ich kalendarzu. To właśniewtedy obchodzimy Dzień Pocałunku. Nikomu niczego nie będziemy tutaj podpowiadali. Sposób obchodów, ich formę jedynie właściwą i pożądaną ustalić muszą między sobą osoby najbardziej zainteresowane czułym podkreślaniem walorów tego pięknego święta.

Wróćmy na ziemię. Lądowanie będzie twarde. Drugiego dnia lipca w Roswell w USA, w 1947 roku, na Ziemi prawdopodobnie po raz pierwszy wylądowali kosmici. Katastrofa ich tajemniczego pojazdu jest przedmiotem gorących dyskusji pasjonatów UFO na całym świecie. Organizowane wtedy są zjazdy fanów gier, filmów, literatury SF. Do Roswell tego dnia nadciągają tłumnie prawdziwy ludzcy kosmici. To dzień UFO.

Pewne rzeczy owiane są mgiełką tajemnicy. W połowie lipca (15) obchodzone jest Święto Dnia Bez Telefonu Komórkowego – nieformalnie ogłoszone przez internautów z całego świata. Jest okazja, żeby przez ten czas nic nie mówić i zachować poufność – choćby na 24 godziny. Któż wytrzymałby taką katorgę niech pierwszy podniesie rękę do góry i się do tego szczerze przyzna!

Przy okazji – ostrożność w rozmowach przez telefon jest konieczna i zawsze będzie dobrze widziana przez cały rok używania smartfonu. To oczywiście dotyczy także w zachowaniu wszelkiej niezbędnej roztropności w trakcie prowadzenia swojego samochodu na drodze. Oto, bowiem 25 lipca poświęcony jest bezpiecznemukierowcy. To święto kościelne dedykowane jest postaci – św. Krzysztofa – patrona wszystkich mistrzów kierownicy. W Polsce jeden z najbardziej rozpoznawalnych rajdowców - Krzysztof Hołowczyc prowadzi wtedy dla początkujących kierowców warsztaty bezpiecznej jazdy z zakresu bezpieczeństwa w poruszaniu się po krajowych drogach. Warto pamiętać, że dzień wcześniej policjanci świętują własne osiągnięcia zawodowe… czy to tylko przypadkowa zbieżność dat?

Wróćmy do USA. Z okazji Dnia Niepodległości organizowane są liczne pikniki. Praktycznie każda potrawa ma w tym miesiącu poświęcony swój dzień. Wymienimy tu tylko kilka, żeby nie zachęcać do nadmiernej konsumpcji niezdrowego jedzenia. Jest taka data. Dzień Śmieciowego Jedzenia wypada 21 lipca. Warto wymienić kilka innych smacznych okazji.

Na przykład w Polsce już pierwszego lipca powinniśmy jeść zdrowe ryby. Dzień Śledzia organizowany jest w nadmorskiej letniskowej miejscowości Niechorze. Tymczasem w USA cztery tygodnie później – 28 lipca Amerykanie i właściwie cały świat mogą obchodzić Dzień Pizzy. Jeżeli ktoś nie lubi, zawsze może poczekać 24 godziny i zjeść coś z dodatkiem sera. Jego smak najlepiej docenimy dokładnie 29 lipca. Na słodko – następnego dnia obchodzimy Dzień Sernika. Jeżeli i to nam nie wystarczy – możemy sobie upiec malinowy placek.Dzień Ciasta z Malinami wypada 31 lipca.Gdy razem jemy, w miłym towarzystwie, dochodzi nam dodatkowy czynnik wzmacniający smak określonej potrawy. Chodzi o zbiorową autosugestię.W Polsce pączki lepiej smakują w Tłusty Czwartek, a szampan działa mocniej w Nowy Rok. W lipcu komuś może bardziej zasmakuje np. pizza.Smacznego!

Jeśli już ktoś zmuszony jest do określonej diety i nie w smak mu nieustanne objadanie się przy jakiejkolwiek nadarzającej się okazji proponujemy matematyczne święto liczby π (pi). W Europie wypada 22 lipca. Ważny jest zapis daty wg normy ze starego kontynentu: 22/7. Jeżeli podzielimy tę datę przez numer miesiąca – otrzymamy – 3.14. W USA ten dzień obchodzi się każdego 14 marca (wg normy amerykańskiej zapisu: 14. 03.).

Jednak i my mamy zagadkę dla naszych Czytelników. Kiedy w lipcu wypada Światowy Dzień Czekolady? Chwila namysłu… I jeśli już ktoś wie, to może wtedy sobie ją, w nagrodę, zjeść w ilości ponadnormatywnej. Będzie lepiej smakowała w dobrym towarzystwie – gdy nie zapomnimy o poczęstowaniu nią swoich bliskich i przyjaciół.

poniedziałek, 11 lipiec 2016 21:28

 Pocztówka ze Świnoujścia

Niezwykle atrakcyjny kurort nadbałtycki, tuż przy granicy z Niemcami… To Świnoujście – jedyne miasto w Polsce leżące na wyspach. W pobliżu głównej promenady rozciąga się piaszczysta plaża, gdzie natura jest bardzo urozmaicona. Ponadto jest to miejsce idealne dla żeglarzy. Wieczór warto spędzić w zadaszonym amfiteatrze. Kwatery można tu znaleźć od 50 zł.

Polecamy też spacer plażą do pobliskiej miejscowości w Niemczech – Ahlbeck. Zachwycie się tam pięknymi białymi budynkami w stylu klasycznym. Plaża i molo w Ahlbecku są odwiedzane przez cały rok, nie tylko podczas sezonu letniego. Od 20 lat w obrębie mola i plaży tradycyjnie w dniu świętego Walentego odbywają się tu „kąpiele morsów.

Należy jednak pamiętać, jeśli chcecie się udać samochodem do sąsiadujących ze Świnoujsciem miast typu Międzyzdroje czy Szczecin, że musicie dotrzeć do odpowieniego promu. Turyści płyną z Karsiboru, a "tubylcy" korzstają z przeprawy Warszów. Jeśli się pomylicie, to pomimo długiej kolejki, w jakiej czasami trzeba stać nawet do kilku godzin, nie zostaniecie wpuszczeni na pokład. Na szczęście już niedługo ma tu być zbudowany tunel. Tymczasem warto wziąć taksówkę i wtedy jako niezmotoryzowani pasażerowie nie będziecie zmuszeni do czekania.

Udanego wypoczynku nad Bałtykiem!

FOTORELACJA:

 

wtorek, 21 czerwiec 2016 12:38

Cieplicki Park, Wodospad Szklarki , a także Stawy Podgórzyńskie możemy podziwiać w pięknych okolicach Jeleniej Góry – miejscu idealnym na spędzanie wakacji. Podczas wypoczynku możemy zachwycać się również panoramą Karkonoszy.

 

Pozdrawiam! Podgórzńskie stawy niedaleko Cieplic Zdroju z widokiem na Karkonosz.Pozdrawiam! Podgórzyńskie stawy niedaleko Cieplic Zdroju z widokiem na Karkonosze.

poniedziałek, 20 czerwiec 2016 14:41

Rozległa plaża miejska z boiskiem do siatkówki plażowej, strzeżone kąpielisko, a także liczne punkty małej gastronomii. To wszystko na Pogorii w Dąbrowie Górniczej – dawniej wyrobiska piasku podsadzkowego wydobywanego niegdyś dla okolicznych kopalń węgla, dziś miejsce idealne do letniego wypoczynku z rodziną. 

 

 

poniedziałek, 13 czerwiec 2016 09:05

Na ziemi, pod ziemią, nad ziemią, na wodzie, pod wodą, a nawet na wodzie pod ziemią – 11 czerwca w czasie Industriady, święta Szlaku Zabytków Techniki, mogliśmy się przekonać, że przemysłowe historie kryją się dosłownie wszędzie.

Na szlaku tegorocznej Industriady znalazło się 27 śląskich miejscowości i 44 zabytki. Tego dnia połączyły je nie tylko przemysłowe historie, ale i bezpłatny transport.

W tym roku dzięki KZK GOP mogliśmy skorzystać z bezpłatnego dojazdu do zabytków techniki nie tylko pociągami Kolei Śląskich, ale i autobusami oraz tramwajami KZK GOP, a także specjalnymi INDUbusami przygotowanymi przez Górnośląski Związek Metropolitalny.

W ramach tegorocznej Industriady wyjątkowe atrakcje, jak zawsze przygotowały zabrzańskie obiekty Szlaku Zabytków Techniki.

poniedziałek, 06 czerwiec 2016 15:36

Na ziemi, pod ziemią, nad ziemią, na wodzie, pod wodą, a nawet na wodzie pod ziemią – 11 czerwca w czasie Industriady, święta Szlaku Zabytków Techniki, przekonamy się, że przemysłowe historie kryją się dosłownie wszędzie.

Na szlaku tegorocznej Industriady znajdzie się 27 śląskich miejscowości i 44 zabytki. Tego dnia połączą je nie tylko przemysłowe historie, ale i bezpłatny transport.

 

– Industriada integruje Szlak Zabytków Techniki z obiektami, które jeszcze do niego nie należą, organizacje pozarządowe z instytucjami kultury, samorządami i prywatnymi przedsiębiorcami, pasjonatów techniki z artystami. W tym roku dołączył do nas jeszcze jeden ważny partner – KZK GOP. Zatem 11 czerwca możemy bezpłatnie dojechać do zabytków techniki nie tylko pociągami Kolei Śląskich, ale i autobusami oraz tramwajami KZK GOP, a także specjalnymi INDUbusami przygotowanymi przez Górnośląski Związek Metropolitalny – informuje Henryk Mercik, Członek Zarządu Województwa Śląskiego.

– Zachęcam do tego, aby poznawać piękno naszego regionu. W codziennych obowiązkach często brakuje czasu, aby spojrzeć na wyjątkowość tego, co zostawiła nam przemysłowa historia. Metropolia Silesia po raz szósty jest partnerem Industriady. Organizując bezpłatny transport pomiędzy obiektami, chcemy zachęcić mieszkańców do skorzystania z bogatej oferty postindustrialnej – dodaje Małgorzata Mańka-Szulik, Przewodnicząca Zarządu Górnośląskiego Związku Metropolitalnego, Prezydent Zabrza.

Skorzystanie z bezpłatnego transportu Kolejami Śląskimi lub KZK GOP umożliwi specjalny kupon (szczegóły na stronie industriada.pl). INDUbusy, przygotowane przez Metropolię Silesia obsłużą 20 przystanków. Połączą też dworce kolejowe w Gliwicach, Zabrzu, Chorzowie Batorym, Katowicach i Sosnowcu z wybranymi obiektami Industriady. W tych autobusach nie jest wymagany kupon. Kolejne trzy busy, również bezpłatne, połączą obiekty z Bielska-Białej, Ustronia i Cieszyna. Bezpłatne busy pojawią się w Chorzowie (na trasie Huta Królewska – Szyb Prezydent) oraz w Częstochowie, gdzie pętlę łączącą tamtejsze obiekty obsługują zabytkowe „ogórki”, w których spotkamy emerytowanych przewodników z MPK Częstochowa. Także pomiędzy katowickim Giszowcem, Nikiszowcem i Szybem Wilson kursować będzie specjalny autobus – Ewaldobus.

W ramach tegorocznej Industriady wyjątkowe atrakcje, jak zawsze przygotowały zabrzańskie obiekty Szlaku Zabytków Techniki.

Otwarcie Parku 12C

Jak informuje Kopalnia Guido, zarządca Parku 12C, 11 czerwca po raz pierwszy swoje podwoje otworzy Park 12C Sztolni Królowa Luiza! Znajdzie się tam podziemny park maszyn górniczych, w którym przejedziecie się kolejką spągową Karlik, zobaczycie pokaz pracy ogromnego kombajnu ścianowego, struga, wrębiarki i innych fascynujących urządzeń. Na powierzchni poznać będzie można działanie słonecznej zapalniczki, śruby Archimedesa i systemu zapór wodnych, nadacie pozdrowienia alfabetem Morse'a, można też "zgubić się" w gigantycznym labiryncie Minotaura!

Ponadto ciekawy program artystyczny, występy śląskich zespołów, bicie rekordu w grze na akordeonie i koncert Marcina Wyrostka, na który można wejść za darmo! Dla najbardziej wymagających mamy coś ekstra: przedpremierowe zjazdy szybem Wilhelmina na poziom Głównej Kluczowej Sztolni Dziedzicznej i przejście chodnikiem w pokładzie węgla 510, a także lot balonem i podziwianie panoramy Śląska z dużej wysokości!

Atrakcji nie zabraknie także w Kopalni Guido i strefie naziemnej Sztolni Królowa Luiza - zapraszamy Was na górniczą szychtę połączoną ze strefą relaksu, ciekawe warsztaty i animacje dla dzieci, a także zwiedzanie tras turystycznych!

Kopalnia Guido

Od godz. 8 do godz. 22 zaplanowano zwiedzanie poziomu 320 pod hasłem „Śląsk: kreatywność”, czyli specjalnie przygotowaną trasą z narracją skupioną wokół tematu eksperymentów i wynalazków, które stosowano pod ziemią, aby ułatwić pracę albo zapobiec zagrożeniom. Zobaczymy Tamę Wodną oddzielającą Kopalnię Guido od Kopalni Makoszowy i przejedziemy się podwieszaną kolejką. Zwiedzanie zakończy się w Komorze Badawczej nr 8, gdzie czekają na nas eksperymenty muzyczne. Zjazdy odbywają się co 15 minut (ostatni ok. godz. 22). Czas zwiedzania wynosi ok. 1,5 godziny.

Guido kusi też górniczą szychtą na poziomie 355 pod hasłem „Śląsk: praca”. Uczestnicy będą mogli zabrać ze sobą własnoręcznie ucięty na szychcie drewniany klocek z logo Industriady. O co chodzi? Otóż drewno w sposób dosłowny buduje historię górnictwa od setek lat do czasów współczesnych. Wykorzystywano je do zabezpieczania chodników górniczych, a także przy całym szeregu innych prac wykonywanych na dole. Drewniane stemple służyły także, jako jeden z pierwszych „systemów” alarmowych stosowanych w górnictwie – trzeszczenie i skrzypienie obudowy informowało górników o zbliżającym się zagrożeniu i konieczności natychmiastowej ucieczki.

Królowa Luiza

Szykuje się prawdziwa gratka dla wszystkich miłośników podziemnych spacerów! Nowe trasy ukryte przed światłem dnia zostaną po raz pierwszy udostępnione właśnie podczas INDUSTRIADY! Podziemną część Parku 12C stanowią dawne wyrobiska kopalni „Królowa Luiza”. Można będzie zobaczyć w nich pokaz pracy maszyn górniczych oraz przejechać się górniczą kolejką szynową typu Karlik. Podziemny spacer potrwa ok. 1,5 godziny, a do towarzystwa będziemy mieć superbohaterów!

Część naziemną tworzy park edukacyjno-rozrywkowy dla dzieci i młodzieży. Odwiedzający mogą poznać zagadnienia związane z żywiołami ziemskimi, technikami wydobywania węgla i energią w przyrodzie. Premierowe zwiedzanie Podziemnego Parku Maszyn oraz zjazdy Szybem Wilhelmina do pokładu 510 odbywać się będą od godz. 8 rano do północy! (ostatnie zejście ok. godz. 22).

Ponadto na wszystkich, którzy nie boją się ekstremalnych doznań czeka... lot balonem na uwięzi! Akcja „Szybowanie” potrwa od godz. 19 do północy. Balon zakotwiczony zostanie na terenie stadionu KS Koksownik znajdującym się w bezpośrednim sąsiedztwie Sztolni.

Sztolnia Królowa Luiza Park 12C zaprasza także na niezwykłe doznania artystyczne. Wśród postindustrialnych zabytków odbędzie się seria koncertów z akordeonem w roli głównej. Wystąpią Paweł A. Nowak, Symetrio i Krzikopa. Do Zabrza przybędzie też najpopularniejszy akordeonista w Polsce, czyli Marcin Wyrostek. Koncert rozpocznie się o godz. 19, a na jego zakończenie zaplanowano próbę bicia rekordu Polski w największej liczbie akordeonistów grających jeden utwór.

Szyb Maciej

Zwiedzanie szybu połączone z prezentacją pracy maszyny wyciągowej zawsze robi ogromne wrażenie. Oprócz budynku z czynną, dwubębnową maszyną wyciągową o napędzie elektrycznym, zwiedzający zobaczą również budynek nadszybia, wieżę wyciągową oraz szyb z głębinowym ujęciem wody pitnej. Tylko wizyta w Szybie Maciej umożliwia poznanie tajników funkcjonowania kopalni i zajrzenia do… wnętrza ziemi!

Ponadto w ramach „Rozruchu maszyn” dzień przed Industriadą Szyb Maciej przygotował Bajtelindustriadę z Utopcem Maćkiem w roli głównej – pod takim hasłem przebiegać będą od południa zabawy pod wieżą zabrzańskiego szybu. Utopce według śląskich legend to – co prawda – niezbyt przyjaźnie nastawione do ludzi stwory, ale jak widać organizatorom imprezy udało się oswoić jednego z nich. Jedną z atrakcji będzie także gra terenowa Tajemnica Utopca i Sztygara, obejmująca Szyb Maciej oraz Szyb Prezydent w Chorzowie.

Orkiestry na start

 

Już po raz dwunasty Zabrze zagrzmi orkiestrami dętymi!

12 czerwca rozpocznie się XII Zabrzański Festiwal Orkiestr im. Edwarda E. Czernego organizowany przez Wydział Kultury i Dziedzictwa Urzędu Miejskiego. Spotkanie aż ośmiu zespołów rozpocznie się o godz. 14.30 na pl. Wolności, skąd Górnicza Orkiestra Dęta "Sośnica" pod dyrekcją Gerarda Wolnego przemaszeruje ulicami miasta na pobliski Plac Teatralny.

Tam melomanów czeka istna uczta! Wystąpi nie tylko zabrzańska orkiestra "Makoszowy", którą kieruje Henryk Mandrysz, ale również zespół "Piekary-Julian" (dyrygent: Antoni Majchrzyk), Orkiestra Dęta Państwowej Szkoły Muzycznej I i II st. im. Stanisława Moniuszki (dyrygent: Dariusz Kasperek), Zawodowa Orkiestra Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach (dyrygent: sierż. szt. Daniel Grodziński), Górnicza Orkiestra Dęta „Bielszowice” (dyrygent: Zygmunt Kliks), orkiestra z kopalni "Bolesław Śmiały) (dyrygent: Aleksander Fojcik), a na finał ze specjalnie przygotowanym repertuarem wystąpi Górnicza Orkiestra Dęta „Bytom-Miechowice” pod przewodnictwem Józefa Słodczyka.

Szczegółowy harmonogram poniżej:

PROGRAM
godz. 14.30, Plac Wolności
Górnicza Orkiestra Dęta „Sośnica”, dyrygent: Gerard Wolny
Przemarsz GOD „Sośnica” ulicami Zabrza pod Plac Teatralny

godz. 14.55, Plac Teatralny
Uroczyste otwarcie gali festiwalowej przed Teatrem Nowym w Zabrzu

godz. 15.00
Górnicza Orkiestra Dęta „Makoszowy”, dyrygent: Henryk Mandrysz

godz. 15.30
Górnicza Orkiestra Dęta „Piekary-Julian”, dyrygent: Antoni Majchrzyk

godz. 16.00
Orkiestra Dęta PSM I i II st. im. Stanisława Moniuszki, dyrygent: Dariusz Kasperek

godz. 16.30
Zawodowa Orkiestra Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach, dyrygent: sierż. szt. Daniel Grodziński

godz. 17.00
Górnicza Orkiestra Dęta „Bielszowice”, dyrygent: Zygmunt Kliks

godz. 17.30
Górnicza Orkiestra Dęta „Bolesław Śmiały”, dyrygent: Aleksander Fojcik

godz. 18.00
Górnicza Orkiestra Dęta „Bytom-Miechowice”, dyrygent: Józef Słodczyk

Młodzi wspierają targowisko

Uczniowie Zabrzańskiego Centrum Kształcenia Ogólnego i Zawodowego będą wspierać Targowisko POD RATUSZEM!

Adepci kierunków technik organizacji reklamy i technik cyfrowych procesów graficznych będą wspierać przedsiębiorców z targowiska poprzez szkolenia z zakresu merchandisingu i innych możliwości reklamowania prowadzonych działalności.

Przedsięwzięcie powstało dzięki współpracy placówki edukacyjnej, Zabrzańskiego Centrum Rozwoju Przedsiębiorczości oraz Zabrzańskiej Agencji Realizacji Inwestycji sp. z o.o. Już 1 czerwca doszło do pierwszego spotkania wszystkich zainteresowanych, w trakcie którego uczniowie przedstawili prezentację wymieniającą zmiany i działania, które przedsiębiorcy mogą wprowadzić, by pozyskać nowych klientów.

Jakich efektów można się spodziewać? Zainteresowani liczą na zwiększenie obrotów i popularyzację zabrzańskiego targowiska. ZCRP projekt uwieczni materiałem zdjęciowym, który zaprezentuje wystrój boksów handlowych „przed” i „po”. Pierwsze spotkanie już w najbliższą środę (8 czerwca).

EURO 2016 również w Zabrzu!

Już od 10 czerwca oczy dziesiątek milionów piłkarskich kibiców zwrócone będą na Francję, gdzie rozpoczną się Mistrzostwa Europy w piłce nożnej! W sportowe święto włącza się również Zabrze!

Tego dnia działanie zainauguruje bowiem plenerowy Sport Pub na Arenie Zabrze. Zlokalizowany zostanie na promenadzie zewnętrznej i wewnętrznej. Kibice będą mogli zobaczyć mecze na żywo, skorzystać z szerokiej oferty gastronomicznej, a także spróbować swych sił w specjalnie przygotowanych konkursach. A będzie się o co bić, bo organizatorzy przygotowują moc nagród, również rzeczowych.

Promenada zewnętrzna (wokół „bialej” kasy) będzie działać do 28 lipca, od poniedziałku do piątku w godzinach 14.00-22.00. Z kolei w soboty i niedzielę godziny otwarcia to 12.00-22.00. Natomiast na promenadę wewnętrzną (wejście nr 1 – narożnik promenady, wokół kiosku nr 7) zapraszamy do 10 lipca, od godz. 14.00 do godz. 23.00. Wstęp wolny. Ilość miejsc będzie ograniczona z uwagi na bezpieczeństwo do ok. 400 osób.

Organizatorem jest Bar Leśny II s.c. Partnerami są Stadion w Zabrzu Sp. z o.o., Górnik Zabrze SSA, Fundacja Górnika Zabrze, miejskie instytucje kultury oraz partnerzy komercyjni.

 

Paweł Franzke

niedziela, 05 czerwiec 2016 09:52

„Do lata, do lata piechotą będę szła” śpiewała Beata Kozidrak...

 

Niewątpliwie czerwiec kojarzy nam się z początkiem upalnych dni i wakacji.

Dzień Dziecka, koniec roku szkolnego zwiastują dużo wolnego czasu na świeżym powietrzu. Dzień staje się dłuższy, wieczory cieplejsze, ale to również czas krótkich, acz intensywnych burz. Z tych względów w naszym kraju miesiąc ten uznawany jest za letni. Pod koniec czerwca następuje przesilenie letnie na półkuli północnej, a przesilenie zimowe na półkuli południowej.

 

Źródła wskazują, że nazwa miesiąca, tak jak i nazwa koloru czerwonego, wywodzą się od nazwy pewnego owada – czerwca poslkiego. To z niego wyrabiano czerwony barwnik, tzw. koszenilę. Barwnika tego używano do barwienia tkanin, a do dziś korzysta z niego przemysł spożywczy. Owady zbierano w czerwcu na korzeniach rośliny o nazwie „czerwiec trwały”. To z kolei pospolita w Polsce roślina z rodziny goździkowatych. Stare przysłowie mówi że „W czerwcu grusze kwiat zrzucają, czereśnie się zapalają”. Te wspaniałe, smaczne i zdrowe owoce zaczynają dojrzewać właśnie w szóstym miesiącu roku, który skrywa w sobie wiele ciekawych świąt.

Miesiąc rozpoczyna się dniem najbardziej lubianym przez najmłodszych tj. Dniem Dziecka. 1 czerwca to czas licznych imprez dla dzieci, zabaw, festynów i atrakcji z tym związanych. W tym dniu wręcza się również dzieciom prezenty. Według kalendarza świąt nietypowych to również Dzień Bułki i Dzień bez mleka.

sobota, 14 maj 2016 16:23

 „To był maj, pachniała Saska Kępa…” śpiewała Maryla Rodowicz w słynnej Małgośce.

 

Maj to niezwykle piękny miesiąc, w którym dzień wydłuża się do 16,5 godziny. W Polsce to miesiąc dość pogodny, choć poranki i wieczory nie należą do najcieplejszych.

 

Bywa, że zdarzają się przymrozki, ale słońce ogrzewa już coraz głębsze warstwy ziemi, dzięki czemu do życia budzą się rośliny i owady. Jeśli chodzi o polską nazwę piątego miesiąca roku, „maić” oznacza tyle samo co „stroić”. Doskonale ten nastrój oddaje natura, ziemia zaczyna stroić się w kwiaty: wdzięczne tulipany, subtelne konwalie, bajkowe niezapominajki, okazałe piwonie. W parkach zaczynają kwitnąć kasztany, klony i pachnie jaśmin. Zaczyna dawać o sobie znać bez. Pola żółcą się od rzepaku, a łąki od złocieni, pokazuje się też rumianek. Coraz częściej można zauważyć motyle, a w koronach drzewach słychać rozświergotane ptactwo. Słowo „maj” to również określenie młodej ziemi, która w całym majestacie pokazuje się właśnie w tym miesiącu. Zresztą według starej legendy to właśnie w maju Bóg Ojciec stworzył świat…

Miesiąc rozpoczyna się optymistycznie majówką i licznymi świętami.

1 Maja obchodzimy Międzynarodowe Święto Pracy. Nie jest to, jakby się mogło wydawać, tradycja tylko polska czy spuścizna PRL-u. To data upamiętniająca bohaterską walkę o lepsze warunki zatrudnienia dla pracowników na całym świecie. Poza tym to również rocznica wejścia Polski do Unii Europejskiej.

2 Maja to Święto Polskiej Flagi, która dumnie powiewa też 3 maja – Święto Konstytucji. W tym dniu obchodzimy również Światowy Dzień Wolności Prasy.

15 maja jest Zesłanie Ducha Świętego czyli Zielone Świątki. Obchodzimy je w szóstą niedzielę i poniedziałek 50 dni po Wielkanocy. Zielone Świątki wywodzą się z pogańskiej tradycji. Domy i płoty przyozdabiano zielonymi gałązkami wierzb i brzóz, oczekując obfitych plonów i lata.

26 maja w tym roku łączą się dwa święta – Dzień Matki i Boże Ciało. To drugie to święto ruchome. Wypada zawsze 60 dni po Wielkanocy, jest radosnym i dziękczynnym świętem upamiętniającym .

31 maj zamyka ten miesiąc dwoma świętami. Światowy Dzień bez Papierosa oraz Światowy Dzień Rozwoju Kulturalnego.

 

Święta Majowe na świecie

W Japonii maj oznacza szybki miesiąc. Piątego maja obchodzony jest Dzień Dziecka, który jednocześnie jest częścią tzw. Złotego tygodnia. Dla tego dnia charakterystyczne są kolorowe flagi, przypominające ryby koi – ozdobnego, hodowlanego karpia brokatowego. Jego atrakcyjne ubarwienie stanowi ozdobę oczek wodnych. Z kolei szóstego maja w Kraju Kwitnącej Wiśni rozpoczyna się początek lata.

W Stanach Zjednoczonych ważnym świętem jest Memorial Day czyli Dzień Pamięci. To narodowe święto Amerykanów, upamiętniające obywateli USA, którzy zginęli w trakcie służby wojskowej. Obchodzone jest w ostatni poniedziałek maja.

Fiesta de San Isidro, czyli Święto Patrona Madrytu obchodzone jest w Hiszpanii piętnastego maja. W tym dniu odbywają się sławne na cały świat walki byków. Oprócz koncertów mają miejsce liczne procesje oraz jarmarki.

Cinco de mayo (hisz. piąty maj) to dobrowolnie obchodzone święto w Meksyku. Upamiętnia ono nieoczekiwane zwycięstwo wojsk meksykańskich nad francuskimi w bitwie pod Peublą. Wśród symboli pojawiających się tego dnia znajdują się tradycyjne meksykańskie ikony, jak Matka Boża z Guadalupe. W wielu szkołach 5 maja odbywają się specjalne uroczystości mające na celu uświadomienie znaczenia historycznego wydarzeń z 1862 roku. Chociaż znaczenie tego święta jest zdecydowanie większe w Stanach Zjednoczonych niż w samym Meksyku.

Spring Bank Holiday to święto obchodzone w Anglii i Wali, Szkocji i Irlandii. Obchodzone jest w ostatni poniedziałek maja i jest nieformalnym dniem wolnym od pracy. Dlaczego? Osoby, które nie są zatrudnione w służbach użyteczności publicznej lub służbach mundurowych, czyli np. policji, straży pożarnej, pogotowiu ratunkowym czy służba służbie zdrowia mają dzień wolny od pracy. Natomiast osoby zatrudnione w tych służbach otrzymują wyższe wynagrodzenie. Jak sama nazwa wskazuje święta bankowe zawdzięczają swoją nazwę bankom, które w tym dniu są nieczynne, a więc firmy nie mogą działać.

Ostatnio dość popularny stał się „Kalendarz Świąt Nietypowych”. Co oznacza, że oprócz tych tradycyjnych, narodowych świąt pojawiają się inne, jak np.

4 maja– Międzynarodowy Dzień Gwiezdnych Wojen

10 maja– Światowy Dzień Przytulania

19 maja– Dzień Mycia Samochodów

20 maja– Międzynarodowy Dzień Płynów do Mycia Naczyń

28 maja– Dzień Bez Prezerwatywy

31 maja– Dzień Pracownika Przemysłu Spożywczego, Dzień Bociana Białego

Wynika z tego, że każdy dzień jest Świętem i należy go odpowiednio celebrować.

Magdalena Saganowska

 

 

 

 

czwartek, 07 kwiecień 2016 21:03

Zapraszamy na obchody Międzynarodowego Dnia Romów w UMP.

termin:  piątek, 8 kwietnia br., w godzinach 15:00 do 16:30
miejsce: Sala Biała, UMP, plac Kolegiacki 17

W spotkaniu udział wezmą:
Jędrzej Solarski - zastępca Prezydenta Miasta Poznania
Anna Markowska - Prezes Fundacji Bahtałe Roma
Elżbieta Sokołowska - Dyrektor Domu Bretanii

W programie występy artystyczne: Mikosza Deki Czureja oraz uczniów Szkoły Muzycnej Fundacji Bahtałe  Roma, a także wystąpienie Marcela Courthiade (wykładowca języka i cywilizacji romskiej w Państwowym Instytucie Języków i Cywilizacji i Wschodu (INALCO) w Paryżu, komisarz ds. języka i praw językowych Międzynarodowej Unii Romów, niekwestionowany autorytet w sprawach romskich w Europie) oraz
Adama Bartosza (etnograf, romolog, dyrektor Muzeum Okręgowego w Tarnowie, twórca oryginalnej ekspozycji „Historia i kultura Cyganów/Romów”, obecnie uważanej za stałe „muzeum romskie”, autor książek o tematyce romskiej, inicjator Dni Pamięci Żydów Galicyjskich i Taboru Pamięci Romów, wykładowca kultury i historii Romów na Akademii Pedagogicznej w Krakowie i na Uniwersytecie Jagiellońskim, członek Gypsy Lore Society oraz Stowarzyszenia Romów w Tarnowie.Spotanie w UMP odbywa się w ramach XXVI DNI KULTURY FRANCUSKIEJ I FRANKOFONII"FRANCJA ROMÓW" (2-14.04):
http://dombretanii.org.pl/wydarzenia-kulturalne/imprezy-cykliczne/dni-kultury-francuskiej-i-frankofonii

Hanna Surma
rzecznik prasowy Prezydenta Poznania i Urzędu Miasta

 

sobota, 02 kwiecień 2016 06:37

Kwiecień plecień

 

Kwiecień przed nami, a wraz z nim duże zmiany pogodowe. Dni stają się coraz dłuższe, po kilku miesiącach przyroda odżywa i ulice zmieniają koloryt dzięki zieleni drzew i coraz silniejszym promieniom słonecznym. Po miesiącach spędzonych w domu, bez słońca, wraz z nadejściem zmiennej pogodowo wiosny organizm musi się przestawić na funkcjonowanie w zmienionych warunkach. Warto o tym pamiętać i posłuchać swojego zegara biologicznego.

 

Kwiecień jest czwartym miesiącem roku. Ma trzydzieści dni. Jest miesiącem wiosennym na półkuli północnej i jesiennym na półkuli południowej, gdzie odpowiada październikowi. Co ciekawe, kwiecień zaczyna się zawsze w tym samym dniu tygodnia co lipiec, a w latach przestępnych - co styczeń. Jego nazwa pochodzi od kwitnących w tym miesiącu kwiatów. Dawniej używane nazwy to łżykwiat, dębień i brzezień. Nazywany też był zwodzikwiatem, bo zwodził szybkim nadejściem ciepłych dni poprzez wczesne zakwitanie pierwszych kwiatów. Jest to niełatwy czas dla alergików, którzy są narażeni na rosnące oddziaływanie pyłków kwiatowych, szczególnie w kwietniu, maju i czerwcu. Łacińska nazwa aprilis została zapożyczona przez większość języków europejskich. Pochodzi od czasownika aperire – otworzyć, co nawiązywało do otwarcia się drzew i roślin poprzez pączkowanie i kwitnienie. Kwiecień plecień bo przeplata trochę zimy trochę lata, pół wiosenny, pół zimowy, nie każdemu bywa zdrowy, to zaświeci błyskawicą, to zasypie twarz śnieżycą mówi stare ludowe przysłowie, a jego potwierdzenie często widać za oknem, gdzie rozwinięte pęki przykrywają kępki śniegu. Po zakwitnięciu pierwszych kwiatów stopniowo rozwijąją się kolejne gatunki, a na gałęziach drzew pojawiają się pierwsze listki.

W kwietniu zauważamy pierwsze muchy i motyle, do godów przygotowują się żaby. Jest to także miesiąc, kiedy do Polski wraca z ciepłych krajów większość ptaków. Na drzewach pojawiają się pierwsze listki, pierwsze zazieleniają się osiki, wiązy, graby i brzozy. Kwitnie klon, grab, czeremcha, brzoza, cis i tarnina. Runo leśne ma szansę rozwijać się do połowy kwietnia, kiedy rozwijające się korony drzew zaczynają zasłaniać dostęp do światła. Bujnie wtedy kwitną zawilce, przylaszczki, fiołki i inne gatunki leśne. Pod koniec kwietnia na polach pięknie na żółto zakwita rzepak.

Efekty ekspansywnie rozwijającej się przyrody oddają przysłowia ludowe. Poniżej niektóre z nich:

Grzmot w kwietniu dobra nowina, już szron roślin nie pościna.

sobota, 12 marzec 2016 08:52

Wiosna to nowy początek, nowe życie i nowe szanse.

 

W marcu jak w garncu. Tegoroczna zima zachowuje się jak rozkapryszone dziecko - kiedy tylko się obudzi, zaczyna krzyczeć, machać nóżkami i rzucać zabawkami. Być może atak mrozów i śnieżyce mamy jeszcze przed nami, ale tymczasem przyroda powoli budzi się do życia.

Tegoroczny marzec zawiera kilka ważnych dat, ale najważniejszymi są bezsprzecznie Święta Wielkiej Nocy.

Za nami obchody Narodowego Dnia Żołnierzy Wyklętych. Pierwszego marca odbyły się liczne uroczystości upamiętniające ludzi, którzy byli częścią antykomunistycznego i niepodległościowego podziemia. Święto zostało ustanowione 3 lutego 2011 roku.

Obchodziliśmy również Dzień Pisarza (3 marca) oraz Dzień Teściowej (5 marca). Obchody tego drugiego po raz pierwszy miały miejsce we Francji.

Tego dnia powiedzmy kilka miłych słów swoim teściowym, gdyż, mimo konfrontacji, zawsze udzielą nam dobrych rad i pomogą w zadbaniu o dom i rodzinę.

A co przed nami? Z czym może bardziej kojarzyć się nam marzec jak nie z Dniem Kobiet. Dziś wiąże się on głównie z obdarowywaniem pań kwiatami i słodkościami, ma on jednak ciekawą historię. Tradycje z nim związane poruszają ważne kwestie dotyczące walki kobiet o swoje prawa i ich rolę w społeczeństwie. Pierwszy raz Narodowy Dzień Kobiet obchodzono w USA 28 lutego 1909 roku. Amerykańskie i europejskie ruchy robotnicze dały początek międzynarodowemu charakterowi tego święta. Chęć walki o szeroko pojęte prawa kobiet spowodowała, że wkrótce na całym świecie kobiety doczekały się swojego święta. Międzynarodowy Dzień Kobiet został ustanowiony w 1910 roku.

15 marzec to Międzynarodowy Dzień Praw Konsumenta, który po raz pierwszy był obchodzony w 1983 roku.

Ile razy zdarzyło nam się zostać naciągniętym na fałszywe promocje lub mieć problem ze zwrotem zakupionych produktów? Ile razy marnowaliśmy w ten sposób owoce swojej cieżkiej pracy, czyli zarobione pieniądze? Prawdą jest, że nie zawsze, nabywając różne produkty, jesteśmy świadomi swoich praw. Jakie sztuczki najczęściej stosują na nas sprzedawcy? O tym można by pisać książki. Warto jednak zwrócić na nie uwagę, by nie dać się nabrać na wyprzedaż, napis "zwrotów nie przyjmujemy" i "po odejściu od kasy reklamacji nie uwzględnia się". Warto też oglądać daty ważności. Niestety niektóre sieci tylko czekają na chwilę nieuwagi, by wcisnąć nam stary towar. Tu złotówka, tam złotówka, ale jak sobie pomyślimy, że codziennie miliony ludzi robi zakupy, to z tego procederu zrobi się całkiem pokaźna suma.

20 marca to Niedziela Palmowa. Święto obchodzone jest siedem dni przed Wielkanocą i upamiętnia ono przybycie Chrystusa do Jerozolimy. W tym dniu wierni przynoszą do kościoła palemki, które symbolizują odradzające się życie. Samo wykonywanie palem ma bogatą tradycję, w niektórych miastach Polski organizowane są nawet konkursy na największą i najpiękniejszą palemkę.

Warto również dodać, że pierwszy dzień wiosny przypadnie w tym roku 20 marca.

Kolejnego dnia obchodzić będziemy Międzynarodowy Dzień Walki z Dyskryminacją Rasową. Święto zostało ustanowione przez ONZ w 1966 roku. 21 marca 1960 roku doszło w Sharpeville w RPA do masakry podczas pokojowej demonstracji, w której policjanci zastrzelili 69 osób. Dzień ten to nie tylko upamiętnienie tych wydarzeń, ale również próba walki z dyskryminacją rasową i nietolerancją.

A teraz coś dla miłośników chmur, burz i wiatru. 23 marca obchodzimy Międzynarodowy Dzień Meteorologii.

I w końcu najważniejsze święta miesiąca - Wielkanoc! Okazja do rodzinnych spotkań, przemyśleń i wielkich wiosennych porządków (które same w sobie również mogą mieć symboliczny wymiar). 25 marca przypada Wielki Czwartek. Jest to Święto upamiętniające ustanowienia sakramentów. Tego dnia wieczorem rozpoczyna się Triduum Paschalne -najważniejsze wydarzenie w roku liturgicznym, które upamiętnia mękę, śmierć i zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa.

26 marzec to Wielki Piątek, dzień upamiętniający śmierć Jezusa Chrystusa. Jest to dzień zadumy i powagi. Obowiązuje wtedy ścisły post, a w kościołach nie odbywają się msze.

Kolejny dzień to Wielka Sobota. Czas skupienia i wyciszenia. W kościele adoruje się Najświętszy Sakrament w kaplicy zwanej Grobem Pańskim w wyczekiwaniu na Zmartwychwstanie Jezusa. Z tym dniem wiąże się też tradycja zanoszenia do kościoła koszyka ze święconką. A co pomiędzy innymi znajdujemy w koszyku? Jajka jako symbol nowego życia, sól, która ma chronić przed zepsuciem i chleb, jako podstawowy pokarm, który dla chrześcijan symbolizuje ciało Chrystusa.

W końcu nadchodzi Niedziela Wielkanocna, zwana również Wielką Niedzielą. To dzień upamiętniający zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa. Jest to najważniejsza i najbardziej uroczysta niedziela w roku. Jej obchody zaczynają się w sobotę po zmroku od Wigilii Paschalnej (liturgii sprawowanej w noc Zmartwychwstania Pańskiego). Niedziele Wielkanocną zaczynamy od śniadania, podczas którego dzielimy się z najbliższymi święconką.

Najbardziej szaloną tradycją wielkanocną jest pewnie Lany Poniedziałek, zwany także śmigus-dyngus. To dzień wolny od pracy, podczas którego wylewa się tysiące litrów wody. Polewanie wodą symbolizuje pobudzenie przyrody do życia. Jest to dzień radosnych psikusów i śmiechu. Oby tylko pogoda dopisała.

Marzec to kolorowy miesiąc. Dni są coraz dłuższe i coraz bardziej słoneczne. Wokół też pojawiają się kolorowe kwiaty. Można spędzić ten czas aktywnie sprzątając i w ten sposób symbolicznie przygotować się do nadejścia wiosny. A wiosna to nowy początek, nowe życie i nowe szanse.

Alicja Szwanc

 

czwartek, 03 marzec 2016 22:12

Oaza smaków i mieszanka kulturowa

 

Karolina Gumpert gotuje odkąd tylko pamięta. Jest absolwentką psychologii i zawodowo zajmuje się problematyką zaburzeń odżywiania. W Nowym Jorku prowadzi warsztaty kulinarne, a także warsztaty dla kobiet, dotyczące akceptacji własnego ciała oraz świadomego odżywiania.28-latka mieszka na Brooklynie i tutaj odnajduje siebie jako zwolenniczkę i wyznawczynię idei slow life.

 

Dlaczego wyjechała Pani do Nowego Jorku?

Jestem absolwentką psychologii i moim obszarem zainteresowań zawsze było jedzenie na jego różnych interdyscyplinarnych płaszczyznach. Tematem mojej pracy magisterskiej była problematyka zaburzeń odżywiania, dlatego po skończeniu studiów pragnęłam poszerzyć swoją wiedzę z tego zakresu. Wcześniej byłam w Nowym Jorku na wakacjach i to miejsce kojarzyło mi się z tętniącą życiem oazą smaków oraz dostępnością wszystkiego, co tylko jadalne. Zawsze chciałam wrócić do tego miasta, aby lepiej je poznać, dlatego postanowiłam spróbować, a jednocześnie dostałam propozycję odbycia praktyk w National Eating Disorders Association (NEDA) w Nowym Jorku. W czasie, kiedy opuszczałam Polskę, wciąż jeszcze nie mówiło się o tym problemie głośno, a wręcz stanowił on temat tabu.

Obecnie współpracuję z Fundacją Culture Shock przy realizacji projektu „Greenpoint. Przemiany” oraz grupą warsztatową Let's Talk w Nowym Jorku. Prowadzę warsztaty kulinarne, a także warsztaty dla kobiet, dotyczące akceptacji własnego ciała oraz świadomego odżywiania. Oprócz tego w dalszym ciągu angażuję się w działalność Ogólnopolskiego Centrum Zaburzeń Odżywiania z siedzibą we Wrocławiu.

Jak wyglądały początki w Stanach?

Na wstępie muszę przyznać, że byłam trochę zagubiona w wielkim mieście, bo to jest naprawdę metropolia. Z czasem powoli zaczęłam przyzwyczajać się do panujących tutaj zasad. Wszyscy byli bardzo mili i pomocni. Jeśli widzi się tutaj osobę zdezorientowaną np. w metrze z mapą w ręku, zawsze ktoś podejdzie i zapyta w czym może pomóc. Na każdym kroku spotyka się uśmiech na twarzy i pozytywne nastawienie. Jest to pozorna radość z faktu, że nastał nowy dzień, który można przeżyć wyjątkowo. Sam Nowy Jork stanowi mieszankę kulturową, dlatego codziennie uczę się nowych zachowań. Każdy jest tutaj inny, nie tylko ze względu na swoją osobowość, ale też na zasady panujące w kulturze, w której się wychował. Zatem siłą rzeczy to, co dla kogoś jest normalne, nie zawsze dla drugiej osoby jest do zaakceptowania. Z rzeczy przyziemnych, zaskoczeniem na pewno był brak pralki w mieszkaniu.

Dlaczego zaczęła się Pani interesować gotowaniem oraz zaburzeniami żywienia? Jakimi metodami można leczyć tą przypadłość?

Gotuję odkąd tylko pamiętam. A właściwie piekę. Od dziecka bardzo dużo czasu spędzałam w kuchni, pomagając w przygotowaniach podczas rodzinnych uroczystości. Kuchnia kojarzy mi się z miejscem, gdzie rodzina i znajomi spotykają się na długie pogawędki przy szklance herbaty. Wiele wolnych chwil spędziłam podpatrując babcię w ferworze jej kulinarnych kreacji. Jej zeszyt z przepisami mam do tej pory i stanowi on dla mnie inspirację. Natomiast jeśli chodzi o zaburzenia odżywiania, to zaczęłam interesować się tą tematyką w okresie mojej adolescencji. Wśród grupy rówieśniczej zaczyna dostrzegać się nowe problemy. W tym okresie młody człowiek szuka siebie, próbuje nowych rzeczy i eksperymentuje z własnym wyglądem. Musi zaakceptować pewne nieubłagalnie zachodzące zmiany w jego ciele. Zmienia się jego postura, sylwetka, mówiąc kolokwialnie, zaczyna dojrzewać. Wielu młodym ludziom akceptacja takiego stanu rzeczy nie przychodzi łatwo i szybko. Zaczynają eksperymentować z dietą i odchudzać się. Jeśli jest to proces tymczasowy i nie stanowi on zagrożenia dla życia takiej osoby, to jest to jak najbardziej normalne. Natomiast innego znaczenia nabiera to wtedy, gdy jest to proces długofalowy. Osoba taka przestaje jeść, obsesyjnie się waży i liczy zawartość kaloryczną produktów spożywczych, unika kontaktów z rówieśnikami, a większość wolnego czasu spędza na ćwiczeniach fizycznych, staje się apatyczna, jej masa ciała gwałtownie spada i znajduje się poniżej wskazanego dla jej grupy wiekowej BMI (Body Mass Index). Zapala się wtedy czerwone światło i rozpoczyna walka o życie. Zaburzenia odżywiania są bardzo szerokim pojęciem, ponieważ wśród nich wyróżniamy kilka odrębnych jednostek chorobowych. Dodatkowo trzeba pamiętać o tym, że każdy przypadek jest inny. W skrajnych wypadkach wychudzenia mamy do czynienia z hospitalizacją. Pomocna jest także terapia rodzinna oraz indywidualna czy konsultacje z dietetykiem. A przede wszystkim najistotniejsza jest chęć i motywacja osoby chorej do wyzdrowienia.

Dla kogo prowadzi Pani warsztaty kulinarne?

 

Warsztaty Polish Flavors skierowane są dla osób dorosłych. Był to wspólny projekt realizowany z „Greenpoint. Przemiany” i Fundacją Culture Shock. Ich celem było ukazanie bogactwa kuchni polskiej w nowej, zdrowszej odsłonie. Zależy mi, aby pokazywać ludziom, że w dzisiejszych czasach gotowanie to nie tylko proces obróbki termicznej pożywienia, lecz także styl życia. W swojej pracy terapeutycznej kładę nacisk na twórczość i kreatywność jednostki, dlatego gotowanie jest dla mnie wyrazem pewnej ekspresji, gdzie ujściu ulegają emocje. Jest to proces twórczy, którego efektem końcowym jest w tym przypadku potrawa, a nie dzieło sztuki jak u artysty. Staram się, aby proces ten przebiegał przy użyciu wszystkich dostępnych nam zmysłów.

W której dzielnicy Pani mieszka? Jak obecnie czuje się Pani „na obczyźnie” - czy to jest nadal obczyzna?

 

Mieszkam obecnie na Brooklynie, w dzielnicy Cobble Hill, która swoją zabudową przypomina europejskie klimaty. Znajduje się tam wiele kamienic typu townhouse. Jest to spokojna, parkowa dzielnica. Dwa pierwsze lata spędziłam na Greenpoincie, który chętnie odwiedzam. Lubię Brooklyn i nie wyobrażam sobie mieszkania w innej dzielnicy Nowego Jorku. Tutaj odnajduję siebie jako zwolenniczkę i wyznawczynię idei slow life. Porównując do Manhattanu, życie w tej okolicy toczy się własnym rytmem, ludzie nie żyją tutaj w ustawicznym pośpiechu i celebrują chwile dnia codziennego, jak znalezienie czasu na wypicie filiżanki kawy.

W jaki sposób kontaktuje się Pani z rodziną i bliskimi z Polski?

Do Polski przyjeżdżam tak często, jak tylko mam możliwość oderwania się od tutejszych zajęć i wspólnego pogodzenia planów urlopowych. Z rodziną jestem w bliskim kontakcie, bardzo często do siebie dzwonimy i piszemy maile. Jestem niezmiernie wdzięczna za to, iż współczesny świat umożliwia nam szybką i łatwą komunikację z bliskimi. Zatem pomimo dzielącego nas oceanu, wiemy co się u każdego z nas dzieje. Co jest piękne i niezwykłe!

Jakie ma Pani plany i marzenia?

Na razie nie planuję powrotu do kraju na stałe. Staram się czerpać z życia, to co ono mi daje i wykorzystywać dane mi szanse. Jestem tu i teraz.

https://www.instagram.com/karolagumpert/

www.ea1t.com

Beata Sekuła

 

niedziela, 07 luty 2016 09:15

 

Kalendarzowa zima w pełni a za oknami raz biało i mroźnie a raz wręcz wiosennie. Mimo niewielu świąt można powiedzieć, że luty będzie równie zwiariowany jak pogoda,. Przyniesie nam szaloną zabawę na koniec karnawału i święto zakochanych. Ten rok jest przestępny więc w tym roku świetowac beda również wszyscy szczęśliwcy urodzeni 29 lutego.

 

2 lutego obchodzimy święto Ofiarowania Pańskiego (Matki Boskiej Gromnicznej). Przypada ono 40 dni po Bożym Narodzenia i jest pamiątką ofiarowania Pana Jezusa w świątyni jerozolimskiej. Jest to jedno z najdawniejszych świąt (obchodzone je w Jerozolimie już w IV wieku). Z dniem 2 lutego kończy się okres śwpiewania kolęd i trzymania w domu przyzdobionych choinek. Powoli zbliżamy się do okresu postu przed Wielkanocą. Jednak nim to nastąpi, mamy jeszcze kilka okazji na zabawę i pyszności.

Postanowienia noworoczne drżyjcie w nieokoju! Oto dzień przeklęty dla wszystkich będących na diecie czy unikających słodkości. Już 4 lutego Tłusty Czwartek! Tego dnia nie będzie nam łatwo odpędzić się od smakołyków. Na każdym kroku będą czaić się pyszne, ciepłe pączki proszące się o schrupanie. Skąd wywodzi się ten słodki dzień? Tłysty czwartek to początek ostatniego tygodnia karnawału i tego dnia mamy przyzwolenie na objadanie się (każda wymówka jest dobra ;) ). Już w czasach pogaństwa świętowano odejście zimy i nadejście wiosny. Cieszmy sę więc nadchodzącą nową porą roku.

Aby wytrząść kalorie zmagazynowane w czwartek trzeba koniecznie udać się 6 lutego na dyskotekę bądź imprezę z okazji ostatniej soboty karnawały! Tak , to już w ten weekend. Czas nieuchronnie biegnie przybliżając nas to kresu postu przed Świętami Wielkiej Nocy.

10 lutego przypada Środa Popielcowa, dzień bardzo ważny dla wszyskich Chrześcijan, który rozpoczyna okres Wielkiego Postu. Jest to upamiętnienie spędzenia przez Jezusa 40 dni na pustyni, podczas których modlił się. Okres postu i pokuty ma być dla ludzi szansą do nawrócenia i czasem przemyśleń nad życiem i wartościami. Tego dnia, wierni posypuja głowę popiołem jako znak pokuty. Popiół może też symbolizować kruchość i ulotność życia. Warto więc, zwłaszcza w czasach skoncentrowanych na posiadanie, skupić się na chwilę na swoim wnętrzu i duchowości.

Z czym bardziej nie kojarzy się miesiąc luty jak nie ze Świętem zakochanych. Dzień uwielbiany przez zakochanych oraz szeroko rozumiany biznes i znienawidzony przez osoby borykające się z problemami w sferze miłosnej. Chcociaż, coraz częściej i dla par jest to dzień ociekający komercją, co może być dość irytujące. Jedno jest pewne, mamy do czynienia z dniem miłości i przyjaźni wypełniomym kwiatami, serduszkami, czekoladkami i pluszowymi misiami. Gdzie nie spojrzeć tam zakochani pochłonięci całusami, napisy "I love you" i czerwone serca z czego tylko się da. Radio zalewa nas miłosnymi nutami a telewizja na pewno będzie nas uszczęśliwiać romantycznymi konediami. Tego dnia wysyłamy listy i pocztówki osobom, które kochami lub darzymy przyjaźnią, zapraszamy ukochanych do kina i restauracji.

Skąd się wzięła ta ogólnoświatowa tradycja obchodzenia 14 lutego jako dnia zakochanych? Historia sięga czasów panowania rzymskiego cesarza Klaudiusza II Gockiego, który w związku z wojnami zakazał młodym żołnierzom zwiąków małżeńskich. Jednak jak zakazać ludziom bycia razem? Kapłam Walenty potajemnie udzielał zakochanym ślubu, za co zapłacił najwyższą karę. Został skazany na śmierć. Egzekucję wykonano 14 lutego 269 lub 270. A skąd zwyczaj wysyłania listów i kartek? Święty Walenty przed egzekucją zostawił list. Był on przeznaczony córce strażnika, która podnosiła go na duchu. W liście w kształcie serca było napisane "Od Twojego Walentego".

Kolejnym ciekawym dniem jest 21 luy. Jest to Międzynarodowy Dzień Języka Ojczystego. Język, którym się posługujemy to oznaka naszej tożsamości i kultury. Święto zostało ustanowione przez UNESCO 17 listopada 1999 roku. Upamiętnia ono wydarzenia z 1952 roku, kiedy to podczas demonstracji w Bangladeszu zginęło pięciu studentów. A domoagali się oni unania języka bengalskiego za język urzędowy.
Tego dnia zwracamy szczególną uwagę na język jako dziedzictwo kulturowe i na fatk, iż część języków świata może zniknąć w przeciągu 2-3 pokoleń. Należy więc pielęgnować różnorodność językwową i starać się zachować tę oznakę narodowości, kultury i pochodzenia.
Jako polacy możemy być dumni, gdyż nasz język jest dodatkowo jednym z najtrudniejszych języków na świecie (na niektórych stronach, można przeczytać, że najtrudniejszym). Składa się na to nie tylko bogate słownictwo, ale również niesamowicie trudna gramatyka, ortografia, która dla niejednego polaka jest mega trudnym wyzwaniem, no i przede wszystkim wymowa. Wystarczy podać parę przykładów: "Chrząszcz brzmi w trzcinie", "Szedł Sasza suchą szosą" lub "Nielojalna Jola" .

W końcy, tegoroczny luty jest wyjątkowy, gdyż będzie miał 29 dni. Dlaczego mamy lata przestępne? Rok przestępny to taki, który ma 366 dni zamiast 365. Na okrążenie Słońca nasza planeta potrzebuje około 365 i 6 godzin. Z tych dodatkowych godzin co 4 lata robi nam się doba i właśnie dlatego mamy dłuższy luty.

Luty to już krok do wiosny. Dni stają się coraz dłuższe i cieplejsze. Pewnie spadnie jeszcze biały puch ale zapewne nie poleży długo. Wykorzystajmy ten miesiąc najlapiej jak można wraz z dodatkowym, dwudziestym dziewiątym dniem.

Alicja Szwanc

 

piątek, 08 styczeń 2016 17:53

Styczeń to miesiąc wyjątkowy, jest bowiem początkiem Nowego Roku. Daje nam zastrzyk pozytywnej energii i siłę na ponowną próbę realizowania wszelkiego rodzaju postanowień.

Pierwszy dzień roku mógłby być nazwany światowym dniem odpoczynku po wielkiej, globalnej imprezie. Zamknięcie starego i powitanie nowego zawsze przynosi nam odrobinkę wiary i nadziei, że to będzie właśnie ten rok, w którym uda nam się osiągnąć upragnione cele. Coraz częściej rezygnujemy z postanowień z powodu licznych niepowodzeń, ale czy potrafimy odpowiedzieć na pytania "Co zrobiłem/zrobiłam by zrealizować mój cel?" Dajmy się naładować pozytywną energią nowego roku i zobaczmy, jak świat wita jego nadejście.

Sylwester to bez wątpienia najbardziej szalona, roztańczona i, mimo mrozu, gorąca noc w roku. Bale, imprezy, prywatki, dyskoteki - jakkolwiek by tego nie nazwać, na wszystkich kontynentach ludzie bawią się do białego rana, a gdy wybije północ strzelają miliony korków od szampana, a na niebie żarzą się sztuczne ognie.

O północy dzwonimy do rodziny i przyjaciół z najlepszymi życzeniami zdrowia, miłości i pieniędzy. Ośmieleni szampanem słowa takie kierujemy też do przypadkowych ludzi spotkanych gdzieś na imprezie plenerowej. Tego wieczoru nasze nastawienie do świata staje się odrobinkę lżejsze, bardziej optymistyczne i być może te uczucia powinniśmy zabrać ze sobą na kolejne 365 dni.


Istnieje wiele przesądów i tradycji noworocznych, o niektórych mało kto pamięta. Podobno spisanie na kartce problemów i spalenie jej ma przynieść uwolnienie od starych kłopotów. Szczerze, ta sztuczka działa równie dobrze przez cały rok :) Przed sylwestrową imprezą musimy również zadbać o nasz wygląd. Oczywiście nie powinniśmy sprzątać, gdyż tym wykurzamy szczęście z domu. Szczęśliwi ci, którzy nie mieli w Sylwestra nic do posprzątania.

A co dzieje się na świecie? Hiszpanie i Meksykanie jedzą 12 winogron, jedną z każdym uderzeniem dzwonu podczas odliczania do wybicia północy. Każdy owoc to jedno życzenie. W Meksyku dekoruje się również domy kolorami odzwierciedlającymi życzenia na nowy rok.

W Finlandii znana jest tradycja zwana molybdomancy, czyli topienie ołowiu i wrzucanie substancji do pojemnika z zimną wodą. Zastygła substancja lub rzucany przez nią cień dają nam przepowiednię na kolejny rok. Zwyczaj topienia ołowiu istnieje również w Niemczech.

W Chinach maluje się drzwi wejściowe na czerwono, co ma symbolizować szczęście i powodzenie. Chowa się też noże, by nikt nie mógł się skaleczyć, co mogło by obciąć szczęście całej rodziny.

Noworoczne świętowanie w szkockim wydaniu to Hogmanay. Trwa ono od 30 grudnia do 2 stycznia. Warto podkreślić, że 1 i 2 stycznia to w Szkocji dni wolne od pracy. O północy 31 grudnia kolęduje się wraz z rodziną i przyjaciółmi, pije się Whisky, która ma właściwości oczyszczające atmosferę, na szczęście je się maślane ciasteczka, a na bogactwo i urodzaj - czarną bułkę, której kolor symbolizuje bryłkę węgla. Wierzy się też, że dobrą wróżbą jest pierwszy noworoczny gość, powinien to być wysoki brunet. Jest on gwarancją spokoju i szczęścia.
Warto również zwrócić uwagę na tradycyjną pieśń "Auld Lang Syne" , która stała się poniekąd hymnem noworocznym na całym świecie. Pewnie słyszeliśmy ją nie raz w świątecznych filmach familijnych.

wtorek, 29 grudzień 2015 06:26

Rozmowa z prof. dr hab. Piotrem Ostaszewskim, prorektorem SGH w Warszawie na temat pojęcia tolerancji, jego rozwoju, funkcji narzędzia politycznego oraz ewentualnej potrzeby określenia granic tolerancji w obliczu fali migracyjnej, za którą mogą stać interesy religijnych fanatyków przeświadczonych o możliwości podboju całej ludzkości.

 

profOstaszewski2Czy tolerancja może być bezgraniczna?

Karl Popper (Społeczeństwo otwarte i jego wrogowie) stwierdził jednoznacznie: „Bezgraniczna tolerancja musi prowadzić do jej zaniku. Jeśli rozszerzymy bezgraniczną tolerancję nawet na tych, którzy nie są tolerancyjni, jeśli nie jesteśmy gotowi bronić tolerancyjnego społeczeństwa przed atakiem nietolerancyjnego, wtedy tolerancyjny wpada w sidła destrukcji, a tolerancja wraz z nim”.

Jaka tolerancja jest nieodłącznym atrybutem współczesnej demokracji? Czy tolerancja powinna oznaczać akceptację dla nietolerancji? I wreszcie czy tolerancja może stać się narzędziem zniewolenia, a przynajmniej zmarginalizowania tego, co aktualnie jest niewygodne? Uważam, że to podstawowe pytania, które musimy sobie zadać.

 

A zatem co powinna oznaczać tolerancja?

Termin tolerancja, jakże często i ochoczo używany i wykorzystywany przez środki masowego przekazu, jest chyba zbyt jednoznacznie rozumiany. Otóż łacińskie słowo tolerare oznacza tyle co cierpieć, znosić, popierać i akceptować. Te dwa ostatnie znaczenia zdają się signum temporis XXI stulecia. Pejoratywny wydźwięk tolerancji można by odnieść na przykład w stosunku do osoby, której nie lubimy, ale którą tolerujemy, czyli ni mniej ni więcej pozwalamy jej na dotrzymanie nam towarzystwa, choć nie jest to mile przez nas widziane. Toleruję teściową - to przecież nic innego jak fakt, że przyjmuję do wiadomości, że jest ona blisko mnie, ale nie oznacza bynajmniej pozytywnego uczucia. Polityk reprezentujący konkretną partię zmuszony jest tolerować istnienie innych opcji, choć z przyjemnością zagarnąłby całą władzę.

 

Czy tolerancja zwana też akceptacją ma jedynie pozytywne konotacje?

Oczywiście, że nie. To, że coś akceptuję w sposób negatywny można zrozumieć, że przyjmuję do wiadomości istnienie czegoś, co jest mi niewygodne. Może mieć to również zabarwienie neutralne. Coś istnieje, ale mnie nie obchodzi, nie mam do tego żadnego stosunku. I wreszcie akceptuję, gdyż bardzo lubię, popieram i wspieram – powiedzmy angażuję się w to całym sercem i z całym przekonaniem.

 

Co obecnie oznacza termin tolerancja i jak jego znaczenie rozwijało się w Polsce na przełomie wieków?

Tolerancja stała się dziś narzędziem polityki. Wymuszaniem określonego stosunku do problemów. Jakże często w dziennikarskich dywagacjach ikony współczesnej wolności pouczają nas na temat tradycji polskiej tolerancji? Jest to tym bardziej groteskowe, że adresaci ich wywodów nie tylko nie mają pojęcia o historii Polski, ale i kojarzą tolerancję w niej panującą z procesem ciągłym, istniejącym od zarania jej dziejów. Otóż tolerancja w państwie polskim miała istotne podłoże w ustroju Rzeczypospolitej Obojga Narodów, będącej konglomeratem wielu narodowości i jako taka wytworzona była przez demokrację szlachecką, starającą się zepchnąć władzę centralną na margines. Tolerancja w Polsce dotyczyła religii i miała konkretne odniesienie do czasów, w których w Europie Zachodniej toczono krwawe wojny religijne. Państwo bez stosów – w tym nie było przesady – to luksus na jaki można było sobie pozwolić w okresie bezpiecznych granic i mądrej klasy politycznej. W tym samym czasie na Zachodzie powstają nietolerancyjne monarchie absolutne. Kościół anglikański za Henryka VIII czy arcykatolicka monarchia Ludwika XIV (która doprowadziła do wygnania kalwinów/hugenotów) to tylko przykłady. Tolerancja w dawnej Polsce oznaczała zatem akceptację. Później w miarę pogarszania się sytuacji wewnętrznej i zewnętrznej pojawiła się tendencja do skupiania się wokół wyznania rzymsko-katolickiego i uznawania innowierców za potencjalny element wywrotowy. Aż wreszcie katolicyzm (niezależnie od tego jak bardzo powierzchowny) przekształcił się w atrybut patriotyzmu i narodowości. Wreszcie Konstytucja 3 maja 1791 r. jasno uznawała wyznanie rzymsko-katolickie za ogólnie panujące w państwie polskim. Stało się ono wyznacznikiem patriotyzmu. Podobnie będzie z okresie 20-letniej niepodległości. Wielonarodowa II Rzeczpospolita nie prześladowała nikogo ze względów religijnych pod warunkiem lojalności względem instytucji państwa. Przy czym nie stało ono w obliczu agresywnych tendencji ze strony innych religii.

 

Co leżało u podstaw rozwoju tolerancji?

Tolerancja była zatem wymuszona wielonarodowością państwa i pragmatyzmem, a nie uczuciem współczucia i miłości. Była koniecznością polityczną. Tyle, że nie musiała stać w obliczu prawdziwej wędrówki innowierców czy skoordynowanej akcji migracyjnej, za którą mogą stać interesy religijnych fanatyków przeświadczonych o możliwości podboju całej ludzkości – jej ideologicznego zniewolenia. I nie ważne jest czy jest ich garstka, czy cała armia, albowiem siła ich oddziaływania jest w istocie na tyle znacząca, że potrafi inspirować do działania nawet tych, którzy pozostają do pewnego czasu obojętni względem niej.

 

A jak pojęcie tolerancji ewoluowało w innych krajach europejskich?

Europa Zachodnia przeszła inną drogę – od centralizacji władzy po demokrację. Tolerancja miała konotacje religijne, kulturowe i polityczne. Aż wreszcie doszła do kresu swych sił wmuszając poprawność polityczną. Czy jest ona równoznaczna z pojęciem tolerancji? Bynajmniej. Jest narzędziem politycznym w poszczególnych państwach jak i w całej Unii Europejskiej. Górnolotne hasła Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka i Obywatela, które wdrożyła rewolucja francuska 1789 r., wysyłając zresztą na szafot tysiące swych potencjalnych i realnych przeciwników (zawsze w imię praw człowieka oczywiście) stały się doskonałym narzędziem funkcjonowania wypalonego w sensie ideowym systemu. Jest to zresztą naturalna kolej rzeczy. Na proces autodestrukcji składa się wiele czynników, a do najważniejszych z nich należą: niechęć do wykonywania wielu prac manualnych, brak ideologii a zatem i morale w społeczeństwie, dla którego ideą samą w sobie staje się nieumiarkowana konsumpcja, niewydolny aparat biurokratyczny, słaba armia, słabnąca instytucja państwa i wreszcie starzejące się społeczeństwo.

Europejski wymiar tolerancji stworzył potężne zagrożenia wewnętrzne, jak i zewnętrzne. Ani państwowe, ani europejskie elity polityczne nie żyją w nieświadomości. Mają pełne rozeznanie w panujących trendach. Multi-kulti, choć niejednokrotnie przedstawiane przez brytyjskiego premiera Davida Camerona jako fiasko, jest polityką, od której nie ma odwrotu. Napływ imigrantów podejmujących prace, o których syty Brytyjczyk nie chce nawet myśleć to wypełnianie luki w systemie społeczno-gospodarczym. Podobnie dzieje się w Niemczech czy innych krajach Zachodu. Skazani na multi-kulti muszą więc lansować koncepcje poprawności politycznej i akceptacji stanu, w którym dojdzie do wymiany nie tyle pokoleniowej, co kulturowej, by nie powiedzieć cywilizacyjnej. W napływie obcych przybyszów nie ma również nic dziwnego, gorzej jednak jeśli dochodzi do wmuszania tolerancji dla nietolerancyjnego systemu przywożonego przez wyznawców innej ortodoksyjnej religii – islamu.

 

Gdzie pojawia się podstawowy problem?

Islam jako ideologia lansuje określony styl życia, który może spokojnie koegzystować z innymi religiami czy ideologiami (nawet z zachodnim multi-konsumpcjonizmem). Gorzej, jeśli islam lansuje siebie jako jedyną prawdziwą ideologię. Wmuszana poprawność polityczna prowadzi do bardzo niebezpiecznego schematu działania, mianowicie koegzystencji bytu tolerancyjnego z bytem nietolerancyjnym. Ten ostatni zawłaszcza kolejne obszary funkcjonowania bytu tolerancyjnego, gdyż to on, próbując bronić się, narażony jest na represje ze strony władzy. Dlaczego? Gdyż władza musi utrzymać równowagę religijno-społeczną. Wie, że wymaga to nie lada finezji. Wszak element napływowy stanowi już poważny odsetek w społeczeństwach zachodnich i domaga się coraz większych praw. A może odrębnych praw dla siebie? Spontaniczne organizowanie się społeczności muzułmańskiej w Wuppertalu, która wprowadza policję szariatu to nie jednostkowy przypadek. Słabe państwo reaguje z całą swą siłą – deklaruje, że obowiązuje jedno prawo. Ale deklaracja nijak się ma do rzeczywistości, gdyż tę kreują działania organizującej się społeczności muzułmańskiej. I trzeba powiedzieć – w żadnym wypadku nie przypomina ona społeczności tatarów polskich, jednej z najbardziej patriotycznych i lojalnych względem państwa mniejszości.

 

Jaka jest tu rola Unii Europejskiej?

W wymiarze europejskim instytucja Unii Europejskiej zmuszona jest lansować jeszcze dalej idące koncepcje. Bezideowy, a zarazem niesamowicie bogaty twór przypomina Senat rzymski w epoce kompletnego rozkładu cesarstwa. Obce armie hulają po kontynencie, a Senat żyje w przeświadczeniu, że nadal rządzi i wydaje pozwolenia na osiedlenie się w granicach imperium. Tak było przecież z Gotami, których wpuszczono, którym zapłacono za pokój i z którymi rychło przyszło staczać bitwy w samym sercu państwa. Kupowanie pokoju to syndrom lęku i słabości.Historia niczego nie nauczyła obecnych demokratycznie wybieranych władców europejskich, którzy dodajmy nie są w stanie już okreslić kogo w istocie reprezentują.

Świat widziany oczyma Brukseli ma zupełnie inny kolor niż otaczające go realia. Przywódcy unijni mają tyleż wspólnego z rządzonymi, co arystokrata z chłopem feudalnym. Tworzenie standardów zachowań opiera się na prostym mechanizmie. Lansuje się zatem wolność słowa, pod warunkiem, że nie zagraża ona innym mieszkańcom. Nietolerancyjne zachowania czy wypowiedzi muszą spotkać się z reakcją np. wyrzucenia z pracy za sianie nienawiści czy rasizmu. Zresztą czyż religijna niechęć do ortodoksyjnej formy nietolerancyjnej religii może być rasizmem? Co innego nietolerancyjni działacze ideologii islamskiej głoszący z meczetów nienawiść do niewiernych, którzy ich przyjęli. Przywódcy unijni wiedzą, że są słabi, że nie kieruje nimi żadna idea, a jedynie potrzeba napełnienia konta bankowego i utrzymania się na urzędzie. Brak jakichkolwiek propozycji rozwiązań stwarza wrażenie utrzymywania struktur systemowych bez żadnej wizji na przyszłość. Kryzys imigracyjny pokazuje to w całej rozciągłości. Wchłonięcie setek tysięcy imigrantów będzie zachętą dla kolejnych setek tysięcy. Wspaniałe hasła miłosierdzia (skądinąd słuszne w przypadku uchodźców, pytanie tylko kto jest uchodźcą a kto bojownikiem) to nic innego jak nieporadność w znalezieniu rozwiązań systemowych. No bo jakie rozwiązania może zaproponować ktoś, kogo gaża miesięczna wynosi 25 tys. euro plus dodatkowe apanaże? Czy mieszkający w luksusowych apartamentach na pilnie strzeżonym osiedlu przewodniczący Parlamentu Europejskiego Martin Schultz może przekonywać, że zamykanie się państw w strzeżonych granicach to niewyobrażalna klęska idei europejskiej? Czy austriacki rząd ma prawo oskarżania władz węgierskich i samego Wiktora Orbana o „powrót do najczarniejszych czasów w historii Europy”? Te najczarniejsze czasy zafundowała całemu światu III Rzesza, której członkiem była również Austria. Element austriacki był niezwykle aktywny w strukturach SS i Gestapo. To zrozumiałe, że doświadczenia własne mogą być przestrogą dla innych. Nauczyciel tolerancji z tak wielkim bagażem w pełni rozumie jak bolą wyrządzone krzywdy.

Założenia i cele Unii Europejskiej przynoszą jednak nam wiele korzyści, bo chyba niezaprzeczalnym faktem jest m.in. to, że dzięki jej wsparciu finansowemu nastąpił rozwój gospodarczy i polepszył się standard życia mieszkańców krajów postkomunistycznych, czy zacieśniła się współpraca gospodarcza na arenie międzynarodowej. Czy widzi Pan jeszcze inne plusy tej organizacji?

Mogę powiedzieć o plusach dodatnich i plusach ujemnych. To oczywiste, że Polska skorzystała i korzysta na członkostwie w Unii Europejskiej. Ale to jest polityka, a nie instytucja wolontariatu i dobrego serca. Polska potrzebna jest Unii i vice versa. Możliwość wejścia na rynki europejskie i wreszcie bycia jednym z ogniw w wielkim konglomeracie państw tworzących najbogatszą organizację na świecie to awans cywilizacyjny. Przecież w Azji na przykład jesteśmy traktowani na równi z innymi państwami unijnymi, czyli nasze relacje handlowo-gospodarcze maja wymiar ponad państwowy ale z korzyścią dla naszego państwa przede wszystkim. Jednak w sensie polityki bezpieczeństwa to nie Unia Europejska ale Pakt Północnoatlantycki (NATO) jest – powiedzmy – parasolem ochronnym dla całego kontynentu. Polska musi zrozumieć, że polityka to lansowanie własnych interesów i to one powinny stanowić sedno sprawy całokształtu naszych zachowań na forum europejskim. Tymczasem wymusza się na nas dość prosty schemat postepowania: my już jesteśmy chorzy więc wy w ramach solidarności tez się powinniście zarazić. A najbardziej irytujące jest właśnie to, że slogany takie powtarzane są przez nieodpowiedzialnych dziennikarzy nie mających zbyt wielkiego pojęcia o polityce i pojęciu interesu narodowego.

 

Czy współcześni Polacy są tolerancyjni?

Oskarżanie Polaków o nietolerancję i ksenofobię to jedna z technik tworzenia atmosfery wstydu i zażenowania, a tak naprawdę podłoża pod spokojne przyjęcie określonej przez Unię Europejską kwoty imigrantów. Tu nie chodzi o nietolerancję, ale o brak rozwiązania systemowego. Jak rozróżnić w tłumie ofiarę wojny od jej oprawcy? Obrazy docierające do nas za pośrednictwem mediów to okrutne egzekucje wykonywanie przez muzułmańskich fanatyków, niszczenie zabytków w imię religijnej ideologii, terrorystyczne ataki w państwach europejskich i na europejskich obywateli za granicą, a wreszcie słabość wszystkich w obliczu ortodoksyjnego islamu. Mniejszości etniczne czy narodowościowe a także imigranci to rzecz zupełnie normalna. 35-tysięczna mniejszość wietnamska w nikim nie wzbudza żadnych wątpliwości. Nikt o polskich Tatarach nie powie złego słowa. Ich islam nie stanowił nigdy zagrożenia dla państwa i społeczeństwa. Czego obawiamy się teraz? Myślę, że wmuszanej nam pod nazwą tolerancji poprawności politycznej, która w jakże barwny sposób zdominowała społeczeństwa zachodnie. Nikt już nie wie, kto jest gościem, a kto gospodarzem.

Rozmawiała Beata Sekuła

 

poniedziałek, 14 grudzień 2015 21:35

Pani Krystyna Pluta, nominowana przez WHY STORY do tytułu: Kobieta charyzmatyczna 2016  zwiedza słoneczny i piękny Dubaj. Chcesz zobaczyć więcej? Obejrzyj, bo warto!

wtorek, 01 grudzień 2015 06:58
 

Kiedy za oknem plucha, szaro i ponuro, radością napełniają nas obchodzone w tym okresie święta i zwyczaje. W szczególności miłe sercu są grudniowe uroczystości. Czas Adwentu przygotowuje nas na narodziny małego dzieciątka Jezus w Betlejem, a także umila oczekiwanie na obchody świąt Bożego Narodzenia. Dzieci w tym okresie udają się z kolorowymi lampionami do kościoła na roraty, co przygotowuje ich serduszka na narodziny Jezusa. 6 grudnia dla najmłodszych jest dniem wyjątkowym, gdyż dzieci dostają prezenty od św. Mikołaja. Według legendy był on biskupem Miry, mieszczącej się na południu Azji Mniejszej i obdarowywał wiernych podarunkami.

Święta są magiczne i wydaje się wówczas, że czas zatrzymuje się w miejscu. W tym okresie ludzie są dla siebie życzliwsi. Ustają waśnie i spory, a uśmiech często gości na naszych twarzach. Święta są wydarzeniem rodzinnym. W Wigilię, po pojawieniu się na niebie pierwszej gwiazdy, zasiadamy przy stole pełnym smakowitych potraw, tradycyjnie dwunastu. Dzielimy się opłatkiem i składamy życzenia. Po kolacji przy akompaniamencie kolęd rozpakowujemy prezenty położone pod choinką, a o północy udajemy się na pasterkę.

W każdym zakątku świata święta obchodzi się inaczej i dla różnych narodowości mają one odmienne znaczenie.

niedziela, 22 listopad 2015 01:46

Wyjazd z dzieckiem na wakacje, choćby najkrótsze to nie taka prosta sprawa. Bo nie ważne, czy jedziemy na dzień, dwa lub więcej, bagaży jest zawsze sporo. Zwłaszcza przy tych najmniejszych bąbelkach. Dodatkowo wybór miejsca naszego pobytu może sprawić nieco trudności. To, czego oczekujemy nierozerwalnie związane jest z wiekiem naszych latorośli.

 

Dla maluszków przydadzą się różne niezbędne akcesoria, nazwijmy to pilęgnacyjno-opiekuńcze. Dzieci nieco starsze uwielbiają wodę i place zabaw oraz tzw. bawialnie w razie niepogody. Atrakcje dla dzieci, powiedzmy że przedszkolnych, związane są z ich zainteresowaniami etc.

I tak, jeśli chodzi o noworodki i niemowlęta do ukończenia 1 roku życia, to raczej niewiele osób decyduje się na krótkie wyjazdy z jednym noclegiem. Do zabrania jest po prostu zbyt dużo ważnych rzeczy i czasami lepiej pojechać tylko na całodzienną wycieczkę. Wyjazd weekendowy różni się od dłuższego zazwyczaj tylko tym, że trzeba zabrać więcej ubrań. Gdy już zdecydujemy się gdzieś wybrać, to liczą się przede wszystkim miejsca przyjazne maluszkom. Posiadają one foteliki do karmienia, przewijaki, łóżeczka etc. Jeśli nasz bagażnik jest pojemny, warto mieć ze sobą turystyczne łóżeczko. Jest ono wprost nieocenione w każdej sytuacji, łatwo się rozkłada i zajmuje niewiele miejsca w stanie nieużytkowym. Można je zabrać praktycznie wszędzie, bardzo sprawdza się przy wyjazdach do rodziny, która wtedy nie musi organizować dodatkowego łóżka dla naszego berbecia.

wakacje z dziecmi

Mając małe dziecko na każdy wyjazd potrzebny jest nam wózek. Jeśli bagażnik naszego samochodu jest ubogi, albo podróżujemy np. pociągiem to wprost ideałem byłoby posiadanie i udostępnianie go przez hotel. I choć miejsc przyjaznych dzieciom jest coraz więcej, niestety niewiele miejscówek posiada wózki dla gości. A szkoda.

Dzieci starsze, potrafiące już siadać i chodzić na pewno ucieszy dostosowany do ich wieku plac zabaw. I tutaj drodzy rodzice niestety sytuacja nie przedstawia się zachwycająco. Wprawdzie wiele ośrodków podkreśla posiadanie placów zabaw, lecz po przyjeździe okazuje się, że nadają się one tylko dla starszych dzieci. Dlatego przyjrzyjmy się dokładnie galerii, gdy jest zamieszczona na stronie internetowej obiektu.

Nieoceniona, w razie niepogody, jest tzw. bawialnia i na szczęście coraz więcej ośrodków posiada choćby mały kącik dla dzieci. To bardzo ułatwia opiekę i w niektórych przypadkach pozwala trochę „wypocząć”, jeśli jest to w ogóle możliwe.

Gdy maluch nauczy się skakać i podskakiwać, a jest to sprawa całkowicie indywidualna, nieocenioną atrakcją stają się trampoliny. Jest to wynalazek obecnych czasów, taka „wersalka” do skakania, tylko że do użytku na dworze. Nie pozwalajcie jednak skakać dzieciom krótko przed snem, ponieważ potem będą miały problem z zaśnięciem.

Ostatnią rzeczą, która jest istotna przy wyjeździe z dzieckiem w każdym wieku, to bliska lub bezpośrednia obecność zwierzątek i terenów leśno-parkowych oraz baseny. Dużo jest miejsc z tzw. mini zoo, więc korzystajmy z nich jadąc czy to na dłuższe wakacje, czy to tylko na jeden dzień. Obcowanie ze zwierzątkami na każdym etapie rozwoju malucha jest dla niego niezwykle ważne. Basenów nie trzeba chyba zachwalać, bo jest to nie tylko przyjemne i pożyteczne dla dziecka, ale także dla rodzica. Ostatni warunek spełniony jest wtedy, gdy osób dorosłych do opieki nad malcem jest co najmniej dwoje. W przeciwnym razie trzeba mieć oczy dookoła głowy i stale obserwować dziecko, które nigdy, przy kontakcie z wodą, nie powinno zostać same.

wakacjewgorach

A więc mamy już to nasze idealne miejsce wyjazdu, z wszystkimi niezbędnymi rzeczami. Udało nam się spakować, dojechaliśmy bezpiecznie, ale na miejscu okazuje się, że … nie możemy liczyć na spokój i relaks. Co wtedy zrobić? Wakacje to częstokroć jedyny taki czas, gdy możemy pobyć razem naprawdę, dlatego szukajmy miejsc spokojnych. Podkreślajmy to przy rezerwacji noclegu. Jeśli jednak po przyjeździe okazuje się, że w pokoju obok mieszka wieczny imprezowicz, od razu reagujmy. Oczywiście nie można oczekiwać cudów, bo nikt nie będzie przy nas chodził na palcach, ale każdy gość powinien mieć zapewnione jak najlepsze warunki pobytu i swobodę. Gdy właściciele obiektu nie reagują na nasze skargi pakujcie się i wyjeżdżajcie jak najszybciej. Niestety mi niedawno przydarzyła się taka sytuacja, ale to już temat na następny raz.

Dominika Glos

niedziela, 22 listopad 2015 01:14

 Afrykarium we Wrocławiu

 

Wokoło szaro, zimno i deszczowo. Nastała jesień. Dzień jest coraz krótszy. Co począć z wolnym czasem, gdy nie bardzo można go spędzić na dworze? Gdzie znaleźć miejsce oryginalne i przepiękne, bo ileż można chodzić do kina i bawialni? Zaskoczę was, samym centrum Europy,w Polsce, we wrocławskim zoo.

 

Tak, to nie żart. Niedawno, bo 26 października 2014 roku, otworzono kolejny pawilon we wrocławskim zoo – AFRYKARIUM. Miejsce to zaskakuje i zachwyca, pozwala przenieść się w inny świat, w zupełnie inny wymiar obcowania z naturą, ale o tym później. Ponieważ miejsce to jest nowe, cieszy się ogromną popularnością zwiedzających. I wcale się nie dziwię. A co za tym idzie, jest tam dosyć tłoczno, zwłaszcza w weekendy. Samo zoo można zwiedzać parę godzin, o ile nie pada, a do Afrykanizm warto się udać 2-3 godziny przed zamknięciem, jest tam wtedy trochę „luźniej”.

A więc przenieśmy się do wnętrza pierwszego w Polsce oceanarium. Jako chyba jedyne na świecie poświęcone jest faunie wyłącznie jednego kontynentu, Afryce. Możemy tutaj znaleźć różne ekosystemy związane ze środowiskiem wodnym Czarnego Lądu. W niespełna dwudziestu zbiornikach wodnych i basenach znajdują się hipopotamy nilowe, ryby słodkowodne Jezior Malawi i Tanganiki oraz naturalna rafa koralowa Morza Czarnego. Idąc dalej przenosimy się w głębiny Kanału Mozambickiego i jesteśmy coraz bardziej zachwyceni. Poziom ekscytacji sięga zenitu, gdy docieramy do niesamowitego 18 metrowego, akrylowego tunelu i możemy podziwiać rekiny, płaszczki oraz inne ogromne ryby prawie oko w oko. Jest ich mnóstwo i pływają obok nas oraz ponad naszymi głowami. Oprócz tej niewątpliwej atrakcji kompleks zawiera ekspozycję poświęconą Wybrzeżu Szkieletów w Namibii z pingwinami przylądkowymi na czele oraz dżunglę, a w niej krokodyle i manaty, zwane także syrenami. Jeśli to wszystko nie zachwyci dzieci, w co wątpię, wystarczy podejść do ekspozycji, gdzie znajdują się kotiki afrykańskie. Są to ssaki często mylone z fokami, a sprawiają ogromną radość wszystkim obserwującym ich podwodne tańce i fikołki. Zwłaszcza dzieciom polecam również przyjrzeć się hipopotamowi, którego można zobaczyć z kilku perspektyw, m.in. z góry nad wodą oraz na dole pod wodą.

Tak więc atrakcji jest mnóstwo, a najnowszą ofertą specjalną, skierowaną bardziej do dorosłych i starszych dzieci niż maluszków, jest akcja „Wieczór w Afrykarium”. Co weekend, od piątku do niedzieli nawet do godziny 21:00 na parę godzin można się przenieść do Afryki. Oprócz zwiedzania skosztować można potraw charakterystycznych dla tego egzotycznego dla nas kontynentu. W czterech propozycjach menu znajdziemy m.in. zupę warzywną z cząstkami kurczaka z mleczkiem kokosowym, papryczką chilli i curry; polędwiczki drobiowe marynowane w paście z curry z mango i mleczkiem kokosowym, serwowane z ryżem basmati z dodatkiem kolendry i bobu oraz parę innych ciekawych propozycji. Koszt zwiedzania razem z kolacją to 50 zł za osobę, samo zwiedzanie to tylko 20zł od osoby. Musimy się spieszyć, bo propozycja ta na chwilę obecną jest aktualna do 27 grudnia tego roku.

Wszystko ładnie, pięknie, ale jak w każdym miejscu zawsze znajdzie się jakieś „ale”. A mianowicie w Afrykarium jest ciepło, wręcz potwornie gorąco, a kolejka do szatni dosyć długa … Polecam ubiór na tzw. cebulkę, żeby zbędne rzeczy łatwo można było zdjąć, i ochotnika który będzie te wszystkie rzeczy nosił ; -). Innym minusem mogą być krótsze godziny otwarcia całego zoo, bo do godziny 16:00, ale tak jest wszędzie po sezonie wiosenno-letnim.

Jeśli ktoś nadal się waha i powie, że nie lubi Afryki, tylko polskie klimaty, to proszę bardzo. Wrocławskie zoo również posiada atrakcje dla takich osób w postaci Odrarium. Jest to zewnętrzna ekspozycja fauny i flory czterech odcinków Odry. A jak nie pada można podziwiać zwierzęta, jakie zwykle znajdują się w zoo, być może będą chciały również oglądać nas.

Myślę, że gdy na dworze robi się ponuro i chłodno, chyba w całej Polsce nie ma lepszego miejsca na miłe spędzenie czasu. Z ciekawostek warto dodać, że na wiosnę przyszłego roku przewidziane jest otwarcie kolejnej atrakcji – DWA BIEGUNY-CAŁY ŚWIAT. W projekcie tym chodzi o przedstawienie jakie zagrożenie niesie ze sobą ocieplenie klimatu i znikanie lodowców. Szerzej nowy pawilon opiszę w przyszłym roku, a tymczasem pędem do Afrykarium, aby się ogrzać troszeczkę … WHY not?

afrykarium1 kafelka

Dominika Glos

 

 

 

 

 

środa, 11 listopad 2015 14:29

Polska to ciekawy kraj, ale warto inwestować w podróże i w... biżuterię! Zapraszamy na wywiad z Elżbietą Dzikowską!

- Byłam w plemieniu w Chinach, gdzie rządzą kobiety - opowiada pani Elżbieta. - Odwiedziłam też plemię na południu Etiopii, gdzie młode kobiety są bite batem do krwi. Jeśli zniosą bół dzielnie, to znaczy, że będą dobrymi, posłusznymi żonami...

 

środa, 21 październik 2015 20:19

Kalimera! Zapraszam na krótką relację z wyjazdu po Krecie. Po Heraklionie, Santorini, Knossos, Matali i Balos. Po pięknych miejscach i cudownych plażach.

poniedziałek, 19 październik 2015 23:33

Witajcie ponownie w naszym cyklu:

Znad Tamizy

Dziś z mojej strony:

Co nowego i ciekawego zdarzyło się we wrześniu w Londynie?

Rozpoczęcie roku szkolnego w PMS (Polskiej Macierzy Szkolnej).

Wizyta Pary Prezydenckiej w UK.

Jak już ostatnio pisałam, Londyn to miasto pełne tradycji, wspaniałej historii, której polscy emigranci są sporą i ważną częścią. Ogromny jest też wkład naszych rodaków w dorobekkulturowy tego miasta.Ważną jego część stanowi Polska Macierz Szkolna, której charakter działania chciałabym Wam przybliżyć.

Polska Macierz Szkolna to, istniejąca ponad 60 lat, organizacja charytatywna, wspierająca polską edukację na terenie Wielkiej Brytanii. Głównym elementem jej działalności jest wspieranie funkcjonowania Polskich Szkół Sobotnich, które zreszta odwiedziłam podczas pobytu na wyspach.

Celem tej organizacji jest wspieranie inicjatyw zakładania i prowadzenia uzupełniających szkół przedmiotów ojczystych: doradztwo w procesie zakładania takich szkół, pomoc merytoryczna w zarządzaniu placówkami i działania zmierzające do podnoszenia kwalifikacji nauczycieli.

PMS prowadzi też Centrum Egzaminacyjneoferujące możliwość zdawania egzaminów z języka polskiego na poziomach GCSEi A-Level.

Mam ogromną nadzieję, że uda mi się kolejną taką polską szkołę stworzyć, być może już niebawem. Zreszta to jedno z moich marzeń.

Przybliżyć owo zjawisko, może wam poniższy link, ukazujący mapę
z zaznaczonymi placówkami na terenie Wysp Brytyjskich.

http://www.polskamacierz.org/dla-rodzicow/znajdz-szkole-w-swojej-okolicy/">pms@polskamacierz.orghttp://www.polskamacierz.org/dla-rodzicow/znajdz-szkole-w-swojej-okolicy/

Pisząc o Macierzy, pragnę nawiązać do wrześniowej wizyty na Wyspach prezydenta RP Andrzeja Dudy wraz z małżonką Agatą. O politycznych aspektach tej wizyty pisały już wszystkie media, a dotyczyły one spotkania premiera Camerona z Polakami w rocznicę bitwy o Anglię. Spróbuję przybliżyć wizytę pierwszej damy RP Agaty Kornhausen-Dudy, w Polskiej Macierzy Szkolnej.

Spotkanie rozpoczęto krótkimi wystąpieniami na temat działalności PMS oraz ZNPzG, o której opowiedziały przedstawicielki zarządów organizacji. Prowadziła je wiceprezes Organizacji Pani Małgorzata Lasocka, skupiając się na przybliżeniu gościom pracy organizacji. Pani Prezydentowa ze względu na wieloletnie doświadczenie w pracy w szkole, włączyła się w bezpośredni dialog z nauczycielami.

https://twitter.com/PolskaMacierz

Pan Prezydent Andrzej Duda, w drugim dniu swojej oficjalnej wizyty, spotkał się z rodziną królewską, Premierem Dawidem Cameronem i weteranami. Uczestniczył w nabożeństwie dla uczczenia bohaterskiej postawy polskich lotników walczących o Anglię 75 lat temu. Najbardziej widoczni pod londyńską katedrą św. Pawła byli oczywiście Polacy, którzy przybyli by przywitać prezydenta.

Kilkadziesiąt osób stawiło się na apel stowarzyszenia Great Poland, które od kilkunastu dni pracowało nad tym, aby zaprosić rodaków na spotkanie przed katedrą. Jak ocenił Sławomir Wróbel, szef stowarzyszenia, ta wizyta jest dla Polaków na wyspach szczególnie ważna:

Jestem tu już 11 lat i nie pamiętam tak dużego spotkania z prezydentem. Były dotąd dwie wizyty, ale nie było otwartych spotkań

Jak widać „polska prezencja i obecność” na Wyspach ma się dobrze.

Najlepszym „Ambasadorem” Kultury Polskiej w Londynie jest POSK czyli : POLSKI OŚRODEK SPOŁECZNO-KULTURALNY, który pełni rolę integracyjną i kulturoznawczą wśród Polonii w Londynie.Szczególnie polecam jeden z filarów POSKU jakim jest POSK JAZZ CAFE, gdzie można posłuchać doskonałej muzyki jazzowej, popu, obejrzeć prace plastyczne i spotkać niebanalnych gości.Oto dokładny adres: POSK 238-246 KING STREET Londyn W 6ORC

Będziemy pisać o naszych rodakach jeszcze wiele dobrego, teraz natomiast proponuję zajrzeć do miejsca szczególnie bliskiego memu sercu - Instytutu Włoskiego w Londynie – Istituto Italiano di Londra, mieszczącego się przy 39 Belgrave Square, London SW1X 8NX, GB. Włochy, ojczyzna pizzy i Dantego, to jedna z moich wielkich pasji.

Było mi dane wielokrotnie odwiedzać ten piękny zakątek na ziemi. Bywałam w Italii, współpracując z moimi włoskimi przyjaciółmi i ucząc się tamże na Universita per Stranieri - Dante Alighieri. Myślę, że i temu jeszcze poświęcę materiał na naszych stronach. Wspomniany Dante pojawił się na mojej drodze w Londynie w 2014 roku.

Miałam wówczas okazję uczestniczyć w zajęciach warsztatowych, typowym work shopie we wspomnianym instytucie. Były to warsztaty dotyczące „Boskiej Komedii” Dantego. Wspaniałe towarzystwo, piękna oprawa, mój włoski przyjaciel John, Brytyjczycy, Włosi. Przeanalizowaliśmy wszystkie stany duszy według kanonu Dantego: limbo - piekło purgatorio - czyściec i paradiso – raj.

Mieliśmy też okazję obejrzeć rękopisy „Boskiej Komedii”, tytuł w oryginale „Comedia Divina”, z różnych okresów historycznych. Spójrzcie proszę:

https://db.tt/yDhlx0bw

Aby przybliżyć sobie działalność Włoskiego Instytutu Kultury w Londynie zajrzyjcie na jego stronę:http://www.icilondon.esteri.it/IIC_Londra/Menu/La_Biblioteca/

Proponuję Wam podróż w języku Shakespira.

Szczególnie polecam zainteresowanym zbiory biblioteki tego miejsca, robią wrażenie… Generalnie zasoby Brytyjczyków we wszystkich dziedzinach życia, wiedzy, sztuki… TO POTENCJAŁ – IMPERIUM, w którym SŁOŃCE nie zachodziło.

Stałym elementem naszych spotkań niech będzie kultura polska. W następnym odcinku zaprosimy was na ciekawe eventy do POSK-u, skupimy się na wydarzeniach kulturalnych zapowiadanych w nowym sezonie artystycznym.

Napiszemy o tym, co już było i czego możemy się spodziewać w najbliższym czasie.

2013 11 19 11.51.55

 pobrany plik

Z życzeniami powodzenia

- Jola Piotrowska

wtorek, 29 wrzesień 2015 16:53

WHY STORY to wielotematyczny magazyn internetowy o prawdzie, pasji i człowieku.

Poruszamy tu zagadnienia zwiazane z codziennym życiem, min. z takich obszarów jak: psychologia, sprawy społeczne, zwierzęta, kultura i sztuka, przedsiębiorczość, technologie. Piszemy o inspirujacych ludziach, miejscach, które warto zwiedzić i poszukiwaniu zwykłego, ludzkiego szczęścia. Zachęcamy również do udziału w naszych konkursach.

WHY Story TV: Daniel 'zoNE' Gabryś

czwartek, 03 wrzesień 2015 18:10

 

Szyb Maciej to zespół obiektów dawnej Kopalni Węgla Kamiennego „Concordia” (później KWK „Pstrowski”) położony w dzielnicy Zabrza – Maciejowie. Nazwa szybu pochodzi od imienia Macieja Wilczka, właściciela zabrzańskich dóbr. Historia tych obiektów z początku XX w. powinna zakończyć się wraz z wyczerpaniem złóż węgla kamiennego na tym terenie. Na szczęście nowy właściciel - Przedsiębiorstwo Górnicze DEMEX Sp. z o. o. przekształciło szyb w studnię głębinową, a budynki, budowle, urządzenia i wyposażenie oraz otoczenie związane z dawnym zakładem górniczym udostępniło do zwiedzania w ramach Szlaku Zabytków Techniki.

Obecnie turyści mogą zwiedzać: budynek maszynowni z czynną dwubębnową maszyną wyciągową o napędzie elektrycznym, budynek nadszybia z wejściem na wieżę wyciągową oraz szyb z głębinowym ujęciem wody pitnej. We wnętrzach zaadaptowanych budynków oraz w plenerze Szybu Maciej można oglądać oryginalne maszyny, które kiedyś pracowały na potrzeby kopalni - poznać ich piękno, konstrukcję i przeznaczenie.

Szyb Maciej w Zabrzu jest obiektem o wielkim potencjale.Obecnie działa tu unikatowa restauracja z kuchnia autorską, wykorzystująca własne ujecie wody oraz bistro Maciej o mniej formalnym charakterze. Dysponujemy także salą na poziomie 9.60, która służy jako niezwukła, industrialna przestrzeń do organizacji wszelkiego rodzaju imprez integracyjnych, okolicznościowych czy kulturalnych. Wzbogacana jest intensywnie ekspozycja, aby każdy odwiedzający mógł poczuć magię dawnego technicznego kunsztu, będącego podwaliną rozwoju całego regionu i źródłem naszej śląskiej tożsamości.

 

środa, 02 wrzesień 2015 08:09

W tym roku pojedziemy z psem!

Na przełomie sierpnia i września planuję z kilkorgiem przyjaciół wyjechać na miesiąc do Macedonii. Tegoroczny trip to moja druga wizyta w tym miejscu. Wracam po trzech wytęsknionych latach i corocznemu zazdroszczeniu moim przyjaciołom, że mogą sobie pozwolić na tak długie wakacje, a ja ze względu na dołujące przeciętnych ludzi na etacie - istnienie ograniczonego urlopu, nie mogłam sobie pozwolić na taki wyjazd. Pracowałam dość intensywnie nieprzerwanie w jednym miejscu. W Teatrze „Kamienica” spędziłam 5 naprawdę fajnych lat, organizując różne ciekawe eventy i było mi tam do samego końca dobrze.

Co roku ktoś z mojej ekipy jeździ na Bałkany. Wszystko zaczęło się od historii jednej znajomej, która chyba 6 lat temu pojechała tam stopem ze swoim chłopakiem i zaraziła swoim zachwytem moją wieloletnią przyjaciółkę Zosię. Dziewczyny zatrzymały się i zakochały - w macedońskim Ochrydzie: w miejscu, klimacie, w niesamowicie pozytywnie nastawionych ludziach. Ochryd to miasto u podnóża gór nad Jeziorem Ochrydzkim, sięgającym do granicy albańskiej. Ciągnie się piętrowo, budynki położone są na wzgórzach, w tym liczne zachwycające stare cerkwie, a piękna jeziora nie umiem nawet opisać. Słyszałam o tym mieście już wcześniej na zajęciach na mojej uczelni jako o jednym z dwóch głównych ośrodków piśmiennictwa języka staro-cerkiewno-słowiańskiego.

Studiowałam na slawistyce na Uniwersytecie Warszawskim, gdzie nauczyłam się wielu fajnych rzeczy. Wybrałam ten kierunek studiów przede wszystkim ze względu na możliwość uczenia się języków i przekonanie, że po prostu sprawią mi przyjemność. I tak też się okazało, choć nie było perfekcyjnie, szczególnie, że byłam na studiach dziennych i jednocześnie pracowałam i utrzymywałam się samodzielnie. Poznałam język słowacki, liznęłam serbski, wiem jak wygląda staro-cerkiewno-słowiański i jak to się stało, że Słowianie są sobie tak bliscy a zarazem tak dalecy oraz dlaczego mój język wygląda tak a nie inaczej itd. Na studiach trafiłam do grupy z wiodącym językiem słowackim. Gdybym teraz miała wybrać któryś ze słowiańskich języków, to zdecydowanie byłby to język południowy, bułgarski, czy macedoński.

Nim pierwszy raz wybrałam się na Bałkany słyszałam opowieści Zoś o ludziach, których tam poznały i którzy okazali się niesamowicie przyjaźni, zaś później podczas moich wakacjis miałam okazję poznać ich osobiście, tak samo jak reszta naszej ekipy. I tak utrzymujemy z nimi kontakt i mamy na miejscu wsparcie w wielu kwestiach. W tym roku prawdopodobnie również się zobaczymy.


Swoją pierwszą podróż na Bałkany odbyłam z moim ówczesnym chłopakiem. Ruszyliśmy stopem z południa Polski, kolejno przemierzając kilka państw, mając za cel właśnie Ochryd, w którym czekały Zosia i Laura. Po ponad tygodniu podróży przywitały nas w centrum miasta, usiedliśmy na ławce i po paru minutach podjechał na rowerze starszy pan wykrzykując "Sofia my friend" itp. Był to Ricky, którego Zosia poznała rok wcześniej i tego roku również nam towarzyszył. Ricky zajmuje się przewożeniem turystów po jeziorze - taxi boat. Szczególnie polubił Zośkę i całą ekipę i codziennie odwiedzał nas na naszej plażyczce, przywożąc z targu warzywa na ognisko, czy przepyszne wino w kartonie. Niesamowicie barwna postać, dobrze znana lokalnym - prawie wszyscy pozdrawiali go na ulicy, zwracając się do niego po imieniu. Tego pierwszego dnia przewiózł nas na wspomnianą plażyczkę, do której dostęp był właśnie po przepłynięciu od portu lub po zejściu ze stromego wzgórza. Wyjście do miasta z plaży, bez łódki Rickiego, to był zawsze wyczyn, ale warto było wyjść od czasu do czasu chociażby na zawsze tanie i przyjemne zakupy na miejscowym targu. Mnóstwo przepysznych warzyw, przypraw, ryb. Żadna papryka w Polsce nie smakowała tak dobrze jak ta cowieczorna z ogniska, zawinięta z cebulą w folię aluminiową…


Najbardziej lubię podróżować w grupie, ale też dobrze wspominam swój samotny wypad na rowerze na Słowację. Udało mi się to w trakcie studiów. Plan był taki, że jedziemy w trojkę, ale dwóch kolegów wykruszyło się w ostatniej chwili. Byłam już tak nakręcona, że pojechałam sama. Przejechałam Słowację z góry na dół w kilka dni. Zupełnie inaczej podróżuje się samotnie. Poznaje się zdecydowanie więcej ludzi i nie ograniczają cię potrzeby towarzysza. Jednak momentami jest smutno i zdecydowanie wolę podróżować w towarzystwie, ale myślę, że jeszcze kiedyś wybiorę się zupełnie sama na kilkudniowy wypadzik, mam nadzieję - na rowerze.


W tym roku jedziemy sporą ekipą i zatrzymujemy się w Trpejcy - mniejszym miasteczku nad Ochrydem, gdzie również spędziłam tydzień ostatnim razem. Ja ruszam samochodem z moim chłopakiem, Maćkiem i prawdopodobnie dwoma kolegami i co najfajniejsze z naszym pieskiem - owczarkowatą sunią, Bryzą, którą w czerwcu wzięliśmy ze schroniska. Na miejscu spotykamy się z Zosią, Jankiem, ich dziesięciomiesięcznym Kajtkiem i jeszcze z zaprzyjaźnioną parą - Laurą i Gabrielem. Być może jeszcze kilkoro znajomych się zdecyduje. Co zamierzam tam robić? Przede wszystkim odpoczywać i czerpać siły na jesienny powrót. Taki reset przed powrotem do rzeczywistości - to po prostu daje mnóstwo siły. W moim idealnym świecie taki wyjazd byłby obowiązkowy raz w roku - ludzie mniej by się spinali. Myślę też o wyjechaniu z Polski na stałe i jest to na dzień dzisiejszy nasze wspólne marzenie, które na początku wydawało mi się mało realne, ale co raz częściej każde z nas o tym wspomina i co raz częściej myślę, że niebawem się uda.

Kasia Polak

(25 lat)

 

wtorek, 01 wrzesień 2015 00:10

Bo intrygująco i  prawie na każdą kieszeń

 Kalimera (dzień dobry) :)

Najpierw miał być wyjazd na urlop do Iranu, ale nie uśmiechało mi się stanie w autobusie daleko za plecami mojego mężczyzny, ani spanie pod jego drzwiami, gdyby nie zaanonsował mnie jako własnej żony. Nie miałam też zbyt dużo czasu na wypoczynek ostatniego lata, bo zakładałam mój pierwszy własny magazyn internetowy - WHY STORY.

Polecieliśmy więc razem na tygodniowe wakacje do Grecji, gdzie nie tylko wypoczęliśmy, ale zwiedziliśmy niezwykłe miejsca. W prawdzie Santorini, którą UNESCO umieściło na liście światowego dziedzictwa i nadało nazwę najpiękniejszej wyspy, zobaczyłam tylko jednym okiem, gdyż słońce, słona morska woda i piasek przyczynily się do podrażnienia mojego narządu wzroku (dlatego polecam zakładanie okularów do pływania w morzu i okularów przeciwsłonecznych niemalże wszędzie). Pomimo chwilowej niedyspozycji wystarczyło mi jedno oko, by odkryć niezwykły urok tej wulkanicznej wyspy.

zdjecie oko

Większość czasu spędziliśmy na Krecie - największej z greckich wysp, która leży na Morzu Śródziemnym. Jest najdalej wysuniętym na południe punktem Europy. Stanowi kolebkę europejskiej cywilizacji - miejsce narodzin kultury minojskiej, której rozkwit nastąpił wiele lat przed klasyczną kulturą grecką. Wyspa rozwijała się kolejno pod rządami Greków, Rzymian, Bizantyjczyków, Wenecjan i Turków, co wytrawnemu turyście pozwala na wychwycenie przenikających się wpływów kulturowych.

Przyznaję, że jest idealnym miejscem na wakacje, dzięki licznym miejscom, które koniecznie trzeba zobaczyć! Tym razem udało się nam zwiedzić tylko kilka z nich: Heraklion (stolicę wyspy), zabytkowe Knossos, Santorini (malowniczą, cykladzką wyspę), turkusową lagunę Balos na końcu półwyspu Gramvousa w pn-zach części Krety oraz uroczą plażę - Matalę. Jestem pewna, że jeszcze kiedyś tu wrócimy.

Matala

Koniecznie zachęcam do odwiedzenia lokalnych biur turystycznych, w celu wykupienia znacznie tańszych biletów wycieczkowych niż te, które są proponowane w hotelach czy przez innych pośredników, np. za 2 bilety na Santorini - najdroższą wycieczkę - na jaką się udaliśmy, zapłaciliśmy 200 Euro, a w hotelu cena wynosiła 280 Euro. Jedyną niedogodnością, dla niektórych turystów, może w tym przypadku okazać się brak polskojęzycznego pilota Organizatorem wycieczki na tą wyspę jest tylko jeden koncesjonowany przewoźnik, jeden z najbogatszych w Grecji.

Na Santorini popłynęliśmy katamaranem i zajęło nam to ok. 3 godzin. Następnie dojechaliśmy autokarem do jej najpiękniejszych miejscowości - Firy i Oli, a nasza pilotka, zwracająca się początkowo do turystów w języku angielskim i francuskim okazała się Polką... Nie tylko ujawniła przed nami wiele tajemnic wyspy, ale też zdradziła, że pomimo spokoju i przyjaznej atmosfery, jaka panowała na wyspach turystycznych Grecji, na lądzie ludzie żyją w znacznie większym stresie - kryzys ekonomiczny staje się coraz dotkliwszy, szczególnie ze względu na wysokie bezrobocie sięgające, w niektórych miejscach, nawet 60%. W tym rejonie jednak turyści mogli rozkoszować się atmosferą wakacji.

santorini

Wyspa jest znana z charakterystycznej architektury, zwana jest często wyspą białego miasta ze względu na jej białe domki, pokryte, z powodu dawnych przesądów, niebieskimi kopułami (wiele z nich to obiekty sakralne), wczepione w urwiska największej kaldery (zagłębienia w szczytowej części wulkanu) na świecie, zjawiskowo zdobią jej wybrzeże. Należy do najbardziej rozpoznawalnych pejzaży świata.

Kilkugodzinną wycieczkę zakończyliśmy wypoczynkiem na wulkanicznej plaży z krystalicznie czystą wodą i zaskakująco czarnym piaskiem, zanim udaliśmy się ponownie do portu, gdzie czekając na powrotny katamaran kosztowaliśmy grecką wódkę – ouzo, o smaku anyżowym.

plaza santorini

Już następnego dnia, po krótkim leżakowaniu i kąpieli w przyhotelowym basenie, udaliśmy się autobusem do stolicy Krety - Heraklionu, które jest największym miastem wyspy (140 tys. mieszkańców) i czwartym, co do wielkości, miastem Grecji. Stanow ion ośrodek o kosmopolitycznej atmosferze, pełen sklepów, restauracji muzeów i galerii sztuki. Najlepiej prezentuje się od strony morza, otoczony potężnymi bastionami fortecy obronnej z XII wieku, broniącej niegdyś bram miasta-portu. Polecam zwiedzającymromantyczną przerwę na obiad właśnie w tej okolicy ze względu na piękno spienionych fal bez końca uderzających o nabrzeża bulwaru portowego.

Heraklion

Największą jednak atrakcją turystyczną miasta jest muzeum archeologiczne - warto kupić tu bilet, upoważniający również do wstępu do pałacu w Knossos, oddalonego o ok. 7 km od centrum Heraklionu - wychodzi znacznie taniej. To najciekawsze muzeum na wyspach greckich, a drugie w kraju po muzeum w Atenach. Prezentuje ono unikalne eksponaty z okresu minojskiego, a więc sprzed czasów, zanim Grecy przybyli na Kretę: malowidła ścienne z pałaców, biżuterię minojską czy kamienne tablice. Znajduje się tu także tajemniczy dysk z Fajtos, znaleziony w 1903 r. najsłynniejszy, a zarazem najbardziej tajemniczy przedmiot, jaki wydobyto z ziemi kreteńskiej. Warto udać się tu też na klimatyczny bazar, gdzie można nabyć składniki kreteńskiej diety, takie jak: sery, zioła, oliwki, oliwy oraz sezonowe warzywa i owoce.

Kolejnego dnia zdecydowaliśmy się wynająć samochód, a ściśle mówiąc – małe kabrio, żeby poczuć „wiatr we włosach”. Wybraliśmy się na południe wyspy weczwórkę, więc mogliśmy podzielić koszty na dwie pary. Najpierw pojechaliśmy do Knossos, a pożniej na Matalę.

Knossos – mówi się, że żaden turysta nie wyjedzie z wyspy, nie zwiedziwszy tego zabytkowego miasta. Obowiązkowo należy zobaczyć pozostałości oraz zrekonstruowane fragmenty pałacu - króla Minosa. Owa minojska budowla była wspaniałym osiągnięciem ówczesnej cywilizacji. Składała się z 1,5 tys. pomieszczeń, prawdopodobnie na pięciu kondygnacjach. Z miejscem tym wiążą się liczne mity, np. o żonie Minosa, która urodziła potwora z głową byka i ciałem człowieka – Minotaura, uwięzionego w labiryncie, zbudowanym przez Dedala.

Knossos

Następnie, jadąc typowo kreteńską, pełną serpentyn, drogą krajową (nie ma tu autostrad), idealnie nadającą się do podróży kabrio, podziwialiśmy piękno zmieniających się krajobrazów; pól i gajów oliwnych. Po prawie dwóch godzinach, wliczając w to przerwę na wykonanie zdjęć widoków zapierających dech w piersiach, dotarliśmy do Matali – urokliwej plaży położonej w półkolistej zatoce, z niebywale czystą plażą. Od strony zachodniej góruje nad plażą skała, w wykutych w niej licznych grotach chowano tu zmarłych w okresie rzymskim. Natomiast w latach 60-tych i 70-tych zamieszkiwali w nich hippisi. Nadal można ich spotkać na plaży - kupiliśmy od nich barwne, misternie tkane bransoletki.

W drodze powrotnej zwiedziliśmy rybackie miasteczko Agia Galini, zwane też „małym Santorini” ze względu podobieństwo kolorystyki i stylu zabudowy. Jest to jeden z najpopularniejszych kurortów na wyspie. Na skalistym wzniesieniu znajdują się obok siebie pomniki Dedala i Ikara. To właśne tutaj ci bohaterowie Starożytności, według znanej legendy, podjęli się próby latania. Wzrok turystów przykuwa także przepiękna panorama na port oraz Zatokę Messara

Agia Galini

Kolejny dzień spędziliśmy na słonecznej plaży, flirtując ze spienionymi falami, niezbyt głębokiej wody, kilka kilometrów od brzegu. Zbieraliśmy siły do kolejnego wyjazdu na wyspę Gramvousa, a o 6 tej rano wyjechaliśmy autokarem, który dowiózł nas do Kisamos, portu położonego na pn-zach Krecie. Stamtąd wybraliśmy się na rejs statkiem – podczas, którego gorąco polecam degustację wielokolorowego napoju o nazwie Balos, niepozbawionego odrobiny alkoholu, co świetnie zabezpiecza  przed chorobą morską:). Na wyspie czekała na nas wenecka twierdza, na którą wejście, przy temp. 40 C wymagało pewnego wysiłku. Mimo wszystko warto, ze względu na wspaniały widok rozpościerający się z jej wierzchołka. Po zejściu zanurzyliśmy się, na chwilę, dla ochłody w słonym morzu. Późnej spłukaliśmy resztki soli pod prysznicem umiejscowionym przy wejściu na statek i popłynęliśmy do niesamowitej laguny - Balos. Zachwyciła nas wszystkimi odcieniami błękitu i zieleni oraz plażą z różowym piaskiem, który nasuwał skojarzenia z karaibskim wybrzeżem. W drodze powrotnej zajadaliśmy się na statku lodami, na które ogłoszono przez głośniki spore zniżki.

wtorek, 25 sierpień 2015 00:27

Podróżowanie na każdą kieszeń

 

Wakacje i upały niczym z tropików sprzyjają snuciu marzeń o dalekich i bliskich podróżach. Jednak coraz częściej szukamy alternatywy dla dość drogiego transportu naziemnego. I tu warto zadać sobie pytanie dlaczego nie latać taniej? Czy jest możliwość niedrogiego i wygodnego latania w kraju, Europie i na świecie? Tak! Wystarczy troszkę poszukać. Obecnie linie lotnicze prześcigają się w ofertach, które miałyby zainteresować potencjalnych klientów. Przyjrzyjmy się kilku ciekawym ofertom znalezionym w sieci.

 

Szukając idealnego połączenia często korzystamy z internetowych wyszukiwarek. Warto jednak porównać ceny z tymi na stronach przewoźników nim zdecydujemy się na rezerwację. Postanowiłam sprawdzić, jak kształtują się koszty lotów u różnych przewoźników do różnych celów. Spójrzymy na połączenia z Katowic. Najtańszym połączeniem w wyszukiwarce jest połączenie do Szwecji do Sztokholmu. Jak widać z wykresu odnalezionemu na stronie http://www.tanie-loty.com.pl/promocje/tanie-loty-z-katowic-do-nykoping.html ceny wahają się od 49 do nieco ponad 300 zł. Brzmi kusząco. Sprawdźmy więc jak wyglądają ceny na stronie dwóch najtańszych przewoźników- WizzAir oraz Ryan Air.

 

Zacznijmy od Wizzair

https://wizzair.com/pl-PL/Country/PL

Wybrałam losowo połączenie z Katowic do Glasgow. Połączeń szukałam dnia 7 sierpnia 2015. Gdybym zechciała polecieć w następnym tygodniu musiałabym zapłacić 899 złotych. Jednak już we wrześniu można orientacyjnie kupić bilet za 159 złotych. Postanowiłam więc sprawdzić połączenia z ukochaną przez polskich turystów Bułgarią. Z Katowic do Burgas polecimy nawet za... 249 złotych! Jeśli chodzi o Skandynawię, z Gdańska do Turku możemy we wrześniu polecieć nawet za 59 złotych! Wystarczy tylko zarezerwować bilet odpowiednio wcześnie i przestrzegać norm związanych z wagą i rozmiarem bagażu. Nawet trudno to porównać z busem czy promem, jeśli chodzi o czas i pieniądze. Teraz spróbujmy polecieć do Barcelony. Gdybym chciała polecieć jeszcze w tym tygodniu muszę się liczyć z kwotą rzędu 449 złotych. Jednak już we wrześniu polecimy z Katowic za jedyne 199 złotych.

 

Rzućmy teraz okiem na konkurującą linię Ryanair https://www.ryanair.com/pl/rozklady-lotow/

Wybrałam lot z Katowic do Dublina. Ceny w wyszukiwarce wyglądają następująco. 13 sierpnia polecimy za 1309 złoty, ale już we wrześniu może to być 469 złotych.

 

Wnioski nasuwają się same - warto pomyśleć odpowiednio wcześnie o zarezerwowaniu lotu i cieszyć się tanim transportem i bezpieczeństwem.

 

Warto słuchać również rad osób często korzystających z usług linii lotniczych. Dzięki samolotom mamy możliwość weekendowych wypadów do rozmaitych krajów. Można bez problemu "wyskoczyć" na sobotę i niedzielę do różnych ciekawych miejsc. Zapytałam pasjonaty lotnictwa Waldka "Kuxa" o wskazówki dla osób pragnących zafudować sobie weekend za granicą. Tu Wizzair i Ryanair wydają się bezkonkurencyjne. Jeżeli interesuje nas krótka wycieczka warto podkreślić rolę bagażu. Najlepiej, gdybyśmy zmieścili się w bagażu podręcznym gdyż "każdy kilogram jest na wagę złota" ;) Trzeba przemyśleć, czy dodatkowe ubrania i aksesoria będą nam potrzebne. Jeżeli zostaniemy zaskoczeni na miejscu, zawsze można ową brakującą rzecz dokupić. Koniecznie również powinniśmy przestrzegać wymiarów i wagi bagażu. Jeśli się dostosujemy do reguł, nie zaskoczy nas żadna dodatkowa opłata.

 

Jeśli chodzi o loty międzykontynentalne. W sieci mamy całe mnóstwo wyszukiwarek i propozycji. Jednak tu warto udać się do biura podróży, gdzie przeanalizują połączenia wybierająć najkorzystniejszą opcję.

 

Podsumowując, ceny biletów lotniczych coraz bardziej kuszące. Może warto przerzucić się z transportu naziemnego, by wzbć się w powietrze i zysać cenny czas i coraz częściej - pieniądze!

 

A czy Wy macie jakieś wskazówki i obserwacje? Czekamy na komentarze!

 

Tanie loty do USA:

http://www.esky.pl/bilety-lotnicze/Stany-Zjednoczone-Ameryki?gclid=CIjZhrD84sYCFUzHtAodcRUKTQ
http://www.skyscanner.pl/loty-do/us/tanie-loty-do-usa---stany-zjednoczone.html
http://www.tanie-loty.com.pl/tanie-loty-do-usa.html
Tanie loty do Francji:

http://www.skyscanner.pl/loty-do/fr/tanie-loty-do-francja.html
https://wizzair.com/pl-PL/Country/FR
http://www.centerfly.pl/tanie-loty/PL/FR/loty-do-francji.html
http://www.eloty.pl/francja/paryz/?gclid=CKi4x4f94sYCFZTItAoduCMPSQ
http://www.esky.pl/bilety-lotnicze/Francja/Paryz?utm_source=mcd&gclid=CNSDvYj94sYCFdTLtAodgYwOSQ
Tanie loty do Peru:
http://www.latamy.pl/tanie-loty/tanie-loty-do-peru.html
http://www.esky.pl/bilety-lotnicze/Peru?gclid=COa08u794sYCFUHJtAodzW8OSA
http://www.fly4free.pl/tag/tanie-loty-do-peru/
http://www.skyscanner.pl/loty-do/pe/tanie-loty-do-peru.html
http://pl.tripadvisor.com/Flights-g294316-Lima_Lima_Region
Cheap_Discount_Airfares.html
https://www.tanie-loty.com.pl/tanie-loty-do-peru.html
http://flycheaper.pl/peru

 

reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama