reklama
Magazyn WhyStory logo
reklama
Kultura i Sztuka > malarstwo / rysunek
sobota, 27 luty 2016 18:56

Karolina Ostaszewska, dwudziestoletnia studentka geologii, modelka i rysowniczka opowiada o swojej fascynacji Azją i życiu na Tajwanie podczas rocznego stypendium naukowego.

 

Jak do tego doszło, że wyjechałaś na stypendium do Chin?

Wszystko zaczęło się od nauki języka chińskiego, którą podjęłam już w szóstej klasie szkoły podstawowej - bardzo spodobał mi się ten język, a moja nauczycielka pochodziła z Tajwanu. Zainteresowałam się tym krajem, zaczęłam chodzić na imprezy kulturalne promujące Tajwan, zdobyłam wielu tajwańskich przyjaciół, którzy jeszcze bardziej przybliżyli mi kulturę tego kraju. Następnie dowiedziałam się o stypendiach fundowanych przez rząd Tajwanu dla osób uczących się języka chińskiego, postanowiłam że spróbuję... i udało się! Byłam naprawdę bardzo szczęśliwa, że spełniło się moje marzenie, dano mi szansę wyjazdu na Tajwan i nauki tego języka. Był to początek czegoś nowego w moim życiu.

Obecnie jestem na poziomie średniozaawansowanym. Wbrew powszechnej opinii to nie znaki są najtrudniejsze. Najwięcej kłopotu sprawiają tony, które nawet jeśli się pamięta to prawdopodobieństwo pomylenia ich w całym zdaniu jest bardzo duże. Wymaga to ciągłego powtarzania, czasem nauka przypomina naukę piosenek, aby odpowiednia intonacja została zapamiętana.

W Polsce podjęłaś studia na geologii. Wydaje się, że to trudny kierunek i mało popularny wśród młodych dziewcząt.

Tym tematem zainteresowałam się już w liceum. Geologia jest bardzo ciekawym kierunkiem, nie tylko sama w sobie jako nauka, chodzi również o wspaniałą atmosferę na wydziale geologii UW, co sprawia że studiowanie jest jeszcze przyjemniejsze. Wcześniej słyszałam, że bardzo ciężko jest się na tym kierunku utrzymać. Jednak dałam z siebie wszystko, aby zostać na geologii i przyszłość wiążę właśnie z tym kierunkiem, gdyż po ukończeniu go daje on wiele możliwości pracy.

A jak wygląda Twoje życie i studia w Taipei – stolicy Tajwanu?

Życie tu jest zupełnie inne, przez pierwsze dwa tygodnie nie mogłam się nawet do niego przyzwyczaić, byłam wyrwana ze swojego świata. Nie chodzi o to, że jest gorsze czy lepsze, jest po prostu inne. Głównym celem przyjazdu była oczywiście nauka chińskiego na National Taiwan University. Chinese Language Division (wydział języka chińskiego na NTU) ma świetnych nauczycieli i organizuje dużo zajęć związanych z kulturą i historią Tajwanu. Można tam poznać bardzo ciekawych ludzi z całego świata, przez co zmienia się też perspektywa patrzenia na świat. Życie w Taipei jest bardzo wygodne. Zaczynając od tego, że praktycznie wszędzie można dojechać metrem, a kończąc na tym, że ludzie tu są bardzo przyjaźni i chętni do pomocy. Ciekawostką jest, że w Azji w przeciwieństwie do Europy nie ma kultury picia alkoholu. Podczas gdy w Polsce wieczorami można zobaczyć wielu młodych ludzi spotykających się, by wypić piwo na mieście, to w Azji wszyscy wychodzą wspólnie zjeść. Być może wynika to z faktu, że mają oni z natury słabe głowy, niemniej jednak było to dla mnie coś nowego. 

Jakie miejsca zwiedziłaś w Chinach?

Moim pierwszym kierunkiem wycieczki po przyjeździe na Tajwan było oczywiście Taipei 101 i niedaleko znajdująca się góra Elephant Mountain z licznymi świątyniami. Zwiedziłam między innymi port w Keelong, Tainan, Pingxi (festiwal latarni), lecz najbardziej podobało mi się w Maokong. Miejsce to słynie z pysznej herbaty i rzeczywiście jest ona niesamowita, nigdy w życiu nie piłam lepszej. Warto także wspomnieć o wspaniałych widokach, ponieważ Maokong położone jest w górach.

Kulturą azjatycką interesujesz się w szerszym zakresie, uczysz się też koreańskiego?

reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama