reklama
Magazyn WhyStory logo
reklama
sobota, 27 luty 2016 09:14

WHY STORY2-Czas na zmiany-Rozdz VIII - Pójść swoją drogą

Opublikowane przez 
Oceń ten artykuł
(16 głosów)

Dreams come true, finally...

 

Rzeczywistość została stworzona przez ludzi, którzy wcale nie są mądrzejsi od Ciebie. Możesz ją zmienić, możesz na nią wpływać. Możesz konstruować rzeczy, których będą używać inni.

Steve Jobs, współtwórca firmy Apple

Karolina zawsze marzyła o pisaniu książek, przeprowadzaniu wywiadów z ciekawymi ludźmi oraz podróżach, ale od kiedy urodziły się dzieci, a jej mąż albo tracił pracę, albo robił długi, takie marzenia zeszły na drugi plan. Musiała przede wszystkim skupić się na zarabianiu pieniędzy, żeby ich wszystkich utrzymać. Pracowała w takim kieracie po kilkanaście godzin dziennie, ucząc angielskiego w szkole, na kursach, robiąc tłumaczenia. Kiedy jednak zaczęła chorować i mdleć z przemęczenia, a Adam dalej zaciągał długi, niby pracował, a nie przynosił dochodów, to w końcu, po latach ostrzeżeń, złożyła pozew o rozwód. Zaistniało także wiele innych powodów dlaczego nie chciała już dzielić z nim życia, jak jego wybuchowość i brak odpowiedzialności. Wtedy Adam nagle zmobilizował się do czynu i nawiązał współpracę ze stabilnym kontrahentem, co zaczęło przynosić zyski. Stać go było na własne utrzymanie i płacenie alimentów. Zgodził się na rozwód, pod warunkiem, że spróbują wymazać przeszłość i zaczną wszystko od nowa...

Będąc już po trzydziestce i mając dwóch synów, Karolina zapisała się na zaoczne studia dziennikarskie, o czym marzyła od lat. Z czasem zaczęła publikować swoje reportaże w ogólnopolskich, a także zagranicznych periodykach. Pasjonowały ją przeróżne ludzkie historie, w tym: o rodzinach zastępczych, rehabilitacji chorych dzieci, pasjach - poszukiwaniu zwykłego, ludzkiego szczęścia.

W dzieciństwie chciała zostać aktorką, ale rodzice śmiali się z jej mrzonek. Od zawsze pamiętała, jak deprecjonowali osiągnięcia Alicji, siostry ojca Karoliny, mówiąc o niej „aktorka ze spalonego teatru, która zajmuje się kukiełkami", oraz kuzynki Edyty, która tańczyła w balecie. Sztuka miała być tylko i wyłącznie formą relaksu, a nie głównym zajęciem zawodowym. Dziadek Antoni malował w wolnych chwilach pejzaże, ale na co dzień zajmował się rolnictwem i handlem warzywami, a dziadek Jan grał na pianinie i śpiewał w chwilach wolnych od picia. Nadużywał alkoholu, żeby, jak mówił, zapomnieć w jakim systemie politycznym przyszło mu żyć. Wolał przesiadywać w domu z dziećmi, kiedy jego żona, ukochana babcia Karoliny, ciężko pracowała jako księgowa, ławnik, a potem wójt niż żyć ze sztuki. W tej rodzinie nie wypadało zajmować się głupotami – zawód miał być konkretny. Dlatego też jej brata – o rok młodszego Jakuba - rodzice wysłali do technikum, chociaż chłopak interesował się rysunkiem i modą. Karolinę też chcieli zapisać do liceum ekonomicznego, ale była na tyle uparta, że złożyła papiery do ogólniaka. Potem perswadowali jej, że najlepiej by było, żeby zdawała na medycynę – nie czuła jednak powołania w tym kierunku. Myślała o studiowaniu nauk politycznych ze specjalizacją dziennikarstwo, ale rodzice zagrozili jej, że nie będą jej utrzymywać, jeśli wybierze taki kierunek. Argumentowali, że czasy były niepewne, obawiali się powrotu socjalizmu i twierdzili, że nie znieśliby, gdyby córka wstąpiła do jedynie słusznej partii. Zdecydowała się na anglistykę.

Po latach, kiedy została bez męża, a jej synowie zaczęli zbliżać się do pełnoletności i mieli własne pasje, które wypełniały im większość dnia, mogła znowu wrócić do swoich marzeń i realizacji pasji. Na razie nie było mowy o małżeństwie czy nawet wspólnym zamieszkaniu z Konradem, przynajmniej dopóki chłopcy się nie usamodzielnią, więc był to najlepszy dla niej czas na otwarcie własnej działalności gospodarczej.

 

W okresie, kiedy Karolina była zmuszona utrzymywać samodzielnie dzieci i spłacać ostatnie długi po mężu, nauczyła się także sprzedawać powierzchnię pod artykuły w gazetach. Praca ta była bardziej zbliżona do reklamy i PR-u niż do prawdziwego dziennikarstwa. Miała z tego jednak pewna satysfakcję, w tym finansową. Nie tylko pisała, ale jeszcze negocjowała. Organizowała też konkursy oraz konferencje dla firm oraz instytucji. Wcześniej współpracowała z ambitnym magazynem o zasięgu globalnym, w którym mogła w pełni realizować swoje ambicje, pisząc na wszystkie nurtujące ją tematy, przeprowadzając wywiady z największymi dla niej autorytetami. Czasem też z pozornie błahego tematu nauczyła się robić reportaż z głęboką analizą problemu i osobowości, jak w przypadku zdolnych dzieci, na które rodzice przelewali swoje nadmierne ambicje, angażując je w niezliczoną liczbę zadań, nie widząc do jakich frustracji je doprowadzają. Jednak nie mogła zarobić tam na utrzymanie rodziny, w związku z czym pisanie artykułów biznesowych dało jej o wiele większą stabilizację. Po pięciu latach nastąpiło jednak totalne zmęczenie materiału. Na początku drogi dziennikarskiej pisała reportaże i wywiady jako wolny strzelec. Czekała długie tygodnie, zanim opublikowano jej pierwszy artykuł, nawet jeden z „życzliwych” wydawców wysłał jej wskazówki, co ma poprawić, po tym jak wyjął z jej jednego artykułu trzy tematy, które potem zlecił do opisania swoim dziennikarzom. Karolina, po oburzeniu, które było jej pierwszą reakcją, stwierdziła, że redaktor, który tego "dokonał" musiał docenić w niej talent dziennikarski, jeśli tak dosłownie skorzystał z jej pomysłów. Z drugiej strony z jakichś powodów zależało mu na tym, żeby rozwinęła swoje zdolności. Poprawiła swój reportaż, korzystając z jego wskazówek i wysłała do kolejna miesięcznika, którego redaktor naczelna natychmiast zaproponowała jej współpracę.

Teraz chciała wykorzystać swoje doświadczenie, żeby założyć własną wielotematyczną gazetę o pasjach, podróżach, zwierzętach, sztuce, nauce, rozwoju i ludzkich historiach. Na początku miał to być magazyn internetowy pisany zarówno w języku polskim, jak i angielskim. Później zaczęła też myśleć o wydaniu papierowym. Planowała wykorzystać dobrą energię swoich przyjaciół, byłych uczniów oraz innych znajomych, którzy mieli coś ciekawego do opowiedzenia. Bliska jej była idea Steva Jobs'a, który twierdził, że należy podążać za swoimi marzeniami, żeby osiągnąć cel: The people here at Apple don’t just create products — they create the kind of wonder that’s revolutionized entire industries.

Kinga Piekarska

Czytany 1018 razy Ostatnio zmieniany poniedziałek, 21 listopad 2016 09:35

Skomentuj

Komentarze zostaną opublikowane po akceptacji Administratora.

reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama