reklama
Magazyn WhyStory logo
reklama

5-go stycznia, tuż po wywiadzie z Kayah, Justyna Sokołowska przeprowadziła wywiad z Kingą Piekarską, autorką powieści:" WHY Story 2 - Czas na zmiany". Panie rozmawiały na temat zagadnień poruszonych w książce: odkrywania różnych twarzy miłości, zamieniania marzeń w plany, ich realizacji, wprowadzania koniecznych zmian w życiu zarówno przez Karolinę 40-letnią bohaterkę, jak i inne postacie z każdej grupy wiekowej, np. 18-letniego projektanta mody, 30-letnią bloggerką czy 80-latkę odkrywającą życie na nowo...

 kaflekaradio

Pierwsza część wywiadu:

Druga część wywiadu:

Trzecia część wywiadu:

Dział: Literatura

Dziękuję bardzo Dominikowi Godzierzowi, który zorganizował spotkanie literackie dla mnie i Moich Czytelników w księgarni BOOKSZPAN w Katowicach Miałam ogromną tremę, a było tak miło...

 13autograf

Zaczęliśmy od życzeń noworocznych i kieliszka szampana i jakoś zrobiło się tak sympatycznie, chociaż niektóre pytania były dla mnie trudne, bo kolejne zmiany zaszły w moim życiu…

Darek Pohl, mój wydawca, wspierał mnie dzielnie, kiedy patrzyłam na niego błagalnym wzrokiem:)

 

W poszukiwaniu szczęścia

 

„WHY Story 2 – Czas na zmiany” to mieszanka fikcji i faktów. Powieść pełna wątków dotyczących pasji, marzeń oraz przedsiębiorczości. Przeplatają się tu elementy świata kobiecego oraz męskiego. Książka dotyka kwestii związanych z ambicjami zawodowymi Kingi oraz innych bohaterów, ich trudnościami życiowymi. Mówi także o chwilach radości, szczęścia i miłosnych uniesień… Kinga Piekarska dedykuje ją czytelnikom poszukującym szczęścia, niezależnie od wieku i płci, ale nie kosztem innych!

 

Czy napisanie książki było Twoim marzeniem?

Tak. Od dzieciństwa marzyłam o tym, żeby zostać pisarką. Już wtedy pisałam wiersze i krótkie opowiadania. Zaczytywałam się też książkami podróżniczo-przygodowymi Alfreda Szklarskiego o przygodach Tomka, Karola May o Dzikim Zachodzie czy wielowątkowymi powieściami Ernesta Hemingwaya. Chciałam też studiować dziennikarstwo na naukach politycznych. Ale w życiu tak się ułożyło, że po maturze poszłam na anglistykę, a później amerykanistykę. Moi rodzice nie chcieli, żebym została dziennikarką, może obawiali się, że socjalizm może jeszcze powrócić, był to dopiero początek lat 90., a nie znieśliby ewentualnej członkini jedynej słusznej partii pod własnym dachem. O tym też jest mowa w książce, ale bohaterka uparcie, choć w niezbyt szybkim tempie dąży do realizacji swoich pragnień z dzieciństwa. Z czasem kończy zaocznie dziennikarstwo (tak jak i ja) i stopniowo spełnia większość innych marzeń...

Przed Why Story 2 napisałam inną książkę – było to ponad 400 stron maszynopisu. Jest to czysta beletrystyka, ale również oparta na faktach z życia ludzi. Z różnych powodów osobistych książka nie ujrzała światła dziennego. Natomiast nie wykluczam, że może jednak kiedyś pojawi się w księgarniach.

Wracając do właśnie wydanej książki, o czym jest Why Story 2? Patrząc na czerwoną okładkę zastanawiam się czy jej bohaterami są głównie kobiety?

Czerwień to symbol charyzmy, sporo tu kobiet, ale mężczyzn też nie brakuje. O czym jest książka? O realizacji marzeń. Z jednej strony bohaterka jest osobą, która często nosi głowę w chmurach, a jednocześnie musi twardo stąpać po ziemi. Ma takie samo imię jak autorka, czyli Kinga. Postać jest zarówno nauczycielką, jak i dziennikarką, która na pewnym etapie życia potrzebuje poważnych zmian. Pomimo trudów dnia codziennego, jak samodzielne wychowywanie dwóch żywiołowych nastolatków, zaczyna dokładnie planować jak zrealizować swoje cele. Spotyka się też z innymi kobietami, mężczyznami i młodzieżą, ludźmi, którzy mają pasje i marzenia, ale też trudne przeżycia. Rozdziały powieści przeplatają się z wywiadami z fachowcami, ekspertami, coachami, psychologami, artystami, osobami publicznymi, a ich tematyka obraca się wokół opisanych tu wątków beletrystycznych. Kinga dochodzi do momentu, kiedy postanawia na nowo, wiele lat po urodzeniu dzieci i jakiś czas po rozwodzie z mężem, skoncentrować się na własnym rozwoju, a nie tylko na potrzebach swoich pociech i obecnego partnera. Nie jest łatwo, bo chłopcy są jeszcze nastolatkami, dojrzewającymi i zbuntowanymi. Mają też swoje ambicje, tak jak ich mama. W książce wiele mówi się o pasjach. Jeden z rozdziałów poświęcony został kobietom charyzmatycznym; są to prawdziwe postacie, jak np. Ola Gajewska, aktorka i wicemarszałek województwa śląskiego w latach 2010–2013 czy Ewelina Romańska, która godzi odpowiedzialną funkcję dyrektor ds HR Franke Polska z obowiazkami młodej matki i oczekuje kolejnego dziecka. Łączą one różne role życiowe, rozwiązują problemy, mierzą się z wieloma dylematami i osiągają sukcesy i chociaż nikt nie jest tu idealny, to jednak nie realizują swoich celów kosztem innych.

Pojawia się także wątek dotyczący ważnej roli ojca, o tym jak jego brak w rodzinie wpływa na wychowanie dzieci, a szczególnie chłopców. Kinga, już jako dojrzała kobieta, marzy znów o kolejnym dziecku – kilka stron zajmują jej rozważania i działania dotyczące słuszności takiej decyzji w jej aktualnej sytuacji życiowej. Książka kończy się rozdziałem, który zawiera opisy młodych osób, realizujących swoje powołanie w różnych krajach świata: Anglii, Chinach czy w USA.

Co było główną inspiracją do napisania tej książki?

Chciałam podzielić się swoimi refleksjami na temat postrzegania współczesnego świata, np. podkreśliłam, że nie należy ograniczać swoich pasji i marzeń ani wykorzystywać innych. Książka powstawała, kiedy postanowiłam wprowadzić istotne zmiany w swoim życiu, szczególnie na polu zawodowym, założyć własną redakcję i Magazyn WHY Story. Kiedy klamka już zapadła, opisałam jak należy zabrać się do realizacji takiego przedsięwzięcia krok po kroku na podstawie własnego przykładu oraz posiłkując się wiedzą psychologów czy coachów. Powieść ta jest też o głębokiej miłości do mężczyzny i do dzieci, o finansach, walce o utrzymanie rodziny. Bohaterką jest samodzielna matka, której były mąż zalega z alimentami, ale ona się nie poddaje. Szuka inspiracji u innych kobiet, jest tu np. rozdział o silnych kobietach, które niemalże same zbudowały domy, a w nich nowe życie.

A co okazało się najtrudniejsze podczas pisania książki ?

Może zabrzmi to nieskromnie, ale dość łatwo było napisać tę książkę. W ciągu miesiąca powstał jej zarys. Był to taki moment w moim życiu, kiedy ze względu na urlop zdrowotny mogłam pisać od rana do popołudnia, około ośmiu godzin dziennie. A emocje i głębokie przeżycia nagromadzone przez lata zostały przelane na papier. W związku z tym, że bohaterka jest dziennikarką wprowadziłam pomysł, że co drugi rozdział będzie zawierał reportaże i wywiady, które znajdują się w magazynie WHY Story (wwww.whystory.pl/whystory.eu).

Jako redaktor naczelna i założycielka Magazynu WHY Story występujesz pod własnym nazwiskiem: Beata Sekuła, natomiast na okładce książki widnieje pseudonim: Kinga Piekarska. Skąd taki pomysł?

To prawda, magazyn i portal założyłam pod własnym nazwiskiem, jest to także nazwisko moich dzieci i mojego byłego męża. Pseudonim artystyczny pozwala mi oddzielać te dwie role tzn. bycie pisarką (może ktoś kiedyś nazwie mnie nawet artystką – śmiech) i dziennikarką, która prowadzi swoją firmę. Poza tym w prawdziwym życiu sama wybrałam sobie imię Kinga na bierzmowaniu, a nazwisko Piekarska jest częściowo związane z moimi obecnymi realiami, ale o tym wspomnę może kiedyś...

Co w takim razie było najprzyjemniejsze?

Pisanie o kobietach, które pomimo problemów, potrafiły stanąć na własne nogi i to na różnych płaszczyznach. Przykładem jest matka szczęśliwie ratująca rodzinę i spłacająca długi męża czy osiemdziesięcioletnia „dziewczyna z kalendarza”, która w tak późnym wieku zaczęła podróżować i właśnie wróciła z Dubaju. Tryska pozytywną energię, ale też ma, na szczęście, wspaniałe zdrowie. Dzięki temu może angażować się w sprawy dzieciaków z domów dziecka i zarażać optymizmem mnie i inne koleżanki oraz kolegów z redakcji. Z przyjemnością pisałam też o młodych talentach, np. o projektancie mody, jego zamiłowaniach i rozwoju pasji do tworzenia artystycznej odzieży dla kobiet ze wspaniałych tkanin i niezwykłej linii imitującej postacie owadów (kiedyś chciał być projektantem samolotów). Mój były uczeń, a obecnie współpracownik, napisał artykuł o grach i uzależnieniu od nich, co może być symptomem współczesnych czasów, powodem samotności dzieciaków, na jaką są często narażeni przez swoich rodziców, nie do końca świadomych tego, jaki los im gotują. Artykuł cieszy się dużą popularnością wśród czytelników. To budujące, kiedy patrzy się na sukcesy swoich podopiecznych.

Komu dedykujesz tą książkę? Dla kogo ją napisałaś?

Pisałam ją dla siebie, to było swojego rodzaju katharsis. Uwolnienie się od nagromadzonych uczuć i emocji, nie zawsze łatwych. Dedykuje ją czytelnikom poszukującym szczęścia, niezależnie od wieku i płci. Jest dla kobiet, dla mężczyzn i dla młodych ludzi. Zawiera wątki o nastolatkach i o osobach bardzo dojrzałych. Bohaterka opisuje relacje z mężem, a później tworzenie nowego związku. Oczywiście bohaterka nie jest kopią autorki, jest to zlepek różnych, ale jednak realnych postaci. Próbuje zrozumieć poglądy, uczucia i potrzeby innych mężczyzn. Po okresie żałoby spotyka się z nimi i rozmawia… Kiedy wreszcie napotyka miłość nie do końca rozumie rodzaj relacji, jaka łączy ją ze swoim partnerem. Jest tu taki rozdział: TRUDNY BOYHOOD. Kinga, ucząc nastoletnich chłopców widzi, jak niektórzy próbują sobie radzić z wyzwaniami, a niektórzy nie i przez to wpadają w tarapaty. Zawsze jednak poszukują swojej męskości, swojej drogi czy wzorców. Rozdział ten opisuje dorastanie młodych mężczyzn. Może ten temat jest bliski bohaterce, ponieważ sama ma dwóch dorastających synów, których też próbuje zrozumieć, czasem się to udaje, a bywa, że jest to zderzenie dwóch odrębnych galaktyk. Kindze brakuje obecności ojca, który niedawno nagle zmarł i brata podróżnika, który podróżując po świecie nie odzywa się całymi miesiącami, a przecież miała z nim w dzieciństwie świetny kontakt. Świat mężczyzn ją intryguje, ciągle analizuje na czym polegają różnice pomiędzy kobiecym a męskim spojrzeniem na życie, podziwia ich umiejętność osiągania sukcesów, chociaż trwoży bezwzględność. Mimo że skończyła czterdziestkę, czuje się młodo, jest też świadoma swojej atrakcyjności fizycznej. Nieustannie zdobywa wiedzę, uczy się nowych rzeczy i co ważne – nie boi się eksperymentować.

A jak zareagowali znajomi na Twoją powieść, jaki był jej odbiór wśród nich?

Premiera książki miała miejsce 17 marca w Teatrze Kamienica w Warszawie podczas Konferencji: Kobieta Charyzmatyczna. To tam sporo osób zobaczyło ją po raz pierwszy. Niektórzy, wracali na Śląsk pociągiem i podczas podróży przeczytali większość stron. Bardzo się ucieszyłam i czułam się zaskoczona, kiedy po dwóch dnia dowiedziałam się, że większość z nich już ją przeczytało. Mówili, że jest poruszająca, niezwykle emocjonalna i „wciągająca”. Natomiast inna moja koleżanka, polonistka i specjalistka od reklamy, osoba po kursie szybkiego czytania poznała jej treść w ciągu dwóch godzin i zaproponowała mi wprowadzenie pewnych zmian „kosmetycznych”, które uatrakcyjnią pewnie drugie wydanie tej powieści, za co się już zabrałam. Jednak pozostanę na pewno przy eklektyzmie formy, czyli mieszania rozdziałów powieściowych z dziennikarskimi oraz mieszance losów bohaterów, gdzie fakty przeplatają się z fikcją. Dodam, że opisywane w niej wydarzenia to samo życie, złożone relacje międzyludzkie, codzienne zmagania, trudy, ale także chwile radości, szczęścia i miłosnych uniesień.

Nasuwa się pytanie czy będzie kontynuacja? Czy jest w planach Why Story 3?

Tak, mam już nawet zarys książki. Nie zdradzę jeszcze wątku głównego, ale wspomnę, że jeden z rozdziałów poświęcony będzie zarówno tematowi pewnej wyprawy egotycznej, którą odbyłam ponad rok temu, jak i podróży metafizycznej - w głąb duszy ludzkiej, ale o tym później… Będzie to kontynuacja doświadczeń i przygód Kingi, dla której ważnym jest, żeby trafić w odpowiedni moment, w tym rozwoju potrzeb własnych i jej najbliższych, żeby nie było za wcześnie ani o zgrozo - za późno! Podróże są dla niej bardzo ważne, lubi oderwać się od rzeczywistości, poznawać obyczaje i wartości innych kultur. Niekoniecznie wylegiwać się tylko na plaży, ponieważ lubi aktywność, ruch - stąd preferuję trekking.

A co tam, może jeszcze zdradzę, że będzie też o rozwoju kariery Karoliny, perypetiach i poszukiwaniu nowych rozwiązań. Będę opierać się o problemy biznesowe, jakich doświadczyłam podczas budowania własnej firmy.

Podsumowując, dla Karoliny najważniejsze są dzieci, ale z drugiej strony przygotowuje sobie grunt do własnego szczęścia, gdyż pociechy będą za chwile dorosłe. Dochodzi też do wniosku, że nowy partner niekoniecznie musi zastąpić ojca i ostatecznie tego nie robi. Ważnym wątkiem są też kompromisy. Daje prawo dzieciom, żeby w naturalnym tempie stawały się coraz bardziej samodzielne. Być może następna książka będzie o tym jak czerpać wzory od mężczyzn, głównie jeśli chodzi o rozwój kariery. Nowa książka ukaże się w przyszłym roku, ale póki co zajmuję się promowaniem „Why Story 2 – Czas na zmiany”.

Gdzie można ją nabyć?

Na razie na allegro: http://allegro.pl/show_item.php?item=6215421163

Wkrótce pojawi się też w księgarniach.

 

Beata Sekuła (pseudonim literacki – Kinga Piekarska), pisarka, dziennikarka, nauczycielka. Ukończyła anglistykę oraz studia w Ośrodku Studiów Amerykańskich na Uniwersytecie Warszawskim, a także półtoraroczny kurs dziennikarski w Poznaniu. Współpracowała z magazynami: OLIVIA – reportaż o rodzinach zastępczych – Nowe domy, nowi rodzice, NAJ – reportaż o udanej rehabilitacji dziecka z porażeniem mózgowym – Wszystko dla mojej córki oraz artykuły podróżnicze, PANI – wywiad z Piercem Brosnanem o jego udziale w filmie Mama Mia, Polki w świecie, np. – reportaż: Wybraly Polskę (m.in. o dr Irenie Eris), reportaże m.in. o Kindze Rusin, Monice Richardson, Oldze Kozierowskiej, Forum Biznesu – wywiady z prezesami przedsiębiorstw (Electrolux, Franke, General Motor, itp) i prezydentami miast (Katowic, Krakowa, Gdańska, Wrocławia, itp.). Zajmowała się też komunikacją i publikacją magazynu firmowego w Opel Polska. Jest założycielką i redaktor naczelną dwujęzycznego Magazynu WHY Story: www.whystory.pl/www.whystory.eu

Magdalena Saganowska

 
"Why Story 2 - Czas na zmiany!" - samorealizacja pomimo wszystko i po coś...
 
"Why Story 2 - Czas na zmiany!" to powieść o przeżyciach wrażliwej, ambitnej kobiety, która z jednej strony realizuje trudne obowiązki samodzielnej matki, a z drugiej strony dąży do samorealizacji zarówno na polu zawodowym, jak i w sferze prywatnej. Wątki beletrystyczne przeplatane są artykułami, wywiadami, reportażami na temat innych dzielnych kobiet radzących sobie z wyzwaniami zyciowymi, uzależnienia młodzieży od gier komputerowych, porad psychologów/coachów jak realizować cele oraz młodych Polaków spełniających się poza granicami kraju.
 
 

 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Rozdziały z wątkami beletrystycznymi przeplatane są wywiadami i reportażami, które w przeważającej mierze zostały napisane przez bohaterkę powieści i  opublikowane na: www.whystory.pl. Niektóre z nich to artykuły na temat pań, które są prawdziwie charyzmatycznymi kobietami! Dlaczego? Odpowiedź na te oraz inne pytania można znaleźć w książce...

http://www.whystory.pl/pl/sprawy-spoleczne/ludzie/w-zyciu-nie-ma-przypadkow.html

 

(...) Zdecydowała wówczas, że zaryzykuje i porzuci obie prace na rzecz tego, o czym zawsze marzyła – podróżowania i utrzymywania się z pisania książek i reportaży. Tak, klamka zapadła - czas na zmiany!

(...) W takim razie skąd pomysł na DZIECKO? Kolejne dziecko?! Kobiety rozwiedzionej, która nie wyszła ponownie za mąż, nie mieszka ze swoim partnerem i o zgrozo, skończyła czterdziestkę!

(...) Sztuka miała być tylko i wyłącznie formą relaksu, a nie głównym zajęciem zawodowym. Dziadek Antoni malował w wolnych chwilach pejzaże, ale na co dzień zajmował się rolnictwem i handlem warzywami, a dziadek Jan grał na pianinie i śpiewał w chwilach wolnych od picia. Nadużywał alkoholu, żeby, jak mówił, zapomnieć w jakim systemie politycznym przyszło mu żyć. Wolał przesiadywać w domu z dziećmi, kiedy jego żona, ukochana babcia Karoliny, ciężko pracowała jako księgowa, ławnik, a potem wójt niż żyć ze sztuki. W tej rodzinie nie wypadało zajmować się głupotami – zawód miał być konkretny! (...)

(...) ciągnęło ich mocno do siebie i pomimo wielu różnic, parę połączyła nie tylko namiętność, która zbliżała ich po długich dniach rozłąki, nawet wbrew obustronnemu zmęczeniu często wręcz katorżniczą pracą. (...)

Premiera oraz podpisywanie książki przez Kingę Piekarską podczas Konferencji: Kobieta Charyzmatyczna, która odbyła się w Warszawie w teatrze "Kamienica" 17.03.2016.
 
 
 

http://radiokolor.pl/audycja-wydanie/1003/zbawienie-w-pracy/1572/

http://allegro.pl/powiesc-why-story-2-czas-na-zmiany-i6178246093.html

 

Dreams come true, finally...

 

Rzeczywistość została stworzona przez ludzi, którzy wcale nie są mądrzejsi od Ciebie. Możesz ją zmienić, możesz na nią wpływać. Możesz konstruować rzeczy, których będą używać inni.

Steve Jobs, współtwórca firmy Apple

Karolina zawsze marzyła o pisaniu książek, przeprowadzaniu wywiadów z ciekawymi ludźmi oraz podróżach, ale od kiedy urodziły się dzieci, a jej mąż albo tracił pracę, albo robił długi, takie marzenia zeszły na drugi plan. Musiała przede wszystkim skupić się na zarabianiu pieniędzy, żeby ich wszystkich utrzymać. Pracowała w takim kieracie po kilkanaście godzin dziennie, ucząc angielskiego w szkole, na kursach, robiąc tłumaczenia. Kiedy jednak zaczęła chorować i mdleć z przemęczenia, a Adam dalej zaciągał długi, niby pracował, a nie przynosił dochodów, to w końcu, po latach ostrzeżeń, złożyła pozew o rozwód. Zaistniało także wiele innych powodów dlaczego nie chciała już dzielić z nim życia, jak jego wybuchowość i brak odpowiedzialności. Wtedy Adam nagle zmobilizował się do czynu i nawiązał współpracę ze stabilnym kontrahentem, co zaczęło przynosić zyski. Stać go było na własne utrzymanie i płacenie alimentów. Zgodził się na rozwód, pod warunkiem, że spróbują wymazać przeszłość i zaczną wszystko od nowa...

Będąc już po trzydziestce i mając dwóch synów, Karolina zapisała się na zaoczne studia dziennikarskie, o czym marzyła od lat. Z czasem zaczęła publikować swoje reportaże w ogólnopolskich, a także zagranicznych periodykach. Pasjonowały ją przeróżne ludzkie historie, w tym: o rodzinach zastępczych, rehabilitacji chorych dzieci, pasjach - poszukiwaniu zwykłego, ludzkiego szczęścia.

W dzieciństwie chciała zostać aktorką, ale rodzice śmiali się z jej mrzonek. Od zawsze pamiętała, jak deprecjonowali osiągnięcia Alicji, siostry ojca Karoliny, mówiąc o niej „aktorka ze spalonego teatru, która zajmuje się kukiełkami", oraz kuzynki Edyty, która tańczyła w balecie. Sztuka miała być tylko i wyłącznie formą relaksu, a nie głównym zajęciem zawodowym. Dziadek Antoni malował w wolnych chwilach pejzaże, ale na co dzień zajmował się rolnictwem i handlem warzywami, a dziadek Jan grał na pianinie i śpiewał w chwilach wolnych od picia. Nadużywał alkoholu, żeby, jak mówił, zapomnieć w jakim systemie politycznym przyszło mu żyć. Wolał przesiadywać w domu z dziećmi, kiedy jego żona, ukochana babcia Karoliny, ciężko pracowała jako księgowa, ławnik, a potem wójt niż żyć ze sztuki. W tej rodzinie nie wypadało zajmować się głupotami – zawód miał być konkretny. Dlatego też jej brata – o rok młodszego Jakuba - rodzice wysłali do technikum, chociaż chłopak interesował się rysunkiem i modą. Karolinę też chcieli zapisać do liceum ekonomicznego, ale była na tyle uparta, że złożyła papiery do ogólniaka. Potem perswadowali jej, że najlepiej by było, żeby zdawała na medycynę – nie czuła jednak powołania w tym kierunku. Myślała o studiowaniu nauk politycznych ze specjalizacją dziennikarstwo, ale rodzice zagrozili jej, że nie będą jej utrzymywać, jeśli wybierze taki kierunek. Argumentowali, że czasy były niepewne, obawiali się powrotu socjalizmu i twierdzili, że nie znieśliby, gdyby córka wstąpiła do jedynie słusznej partii. Zdecydowała się na anglistykę.

Po latach, kiedy została bez męża, a jej synowie zaczęli zbliżać się do pełnoletności i mieli własne pasje, które wypełniały im większość dnia, mogła znowu wrócić do swoich marzeń i realizacji pasji. Na razie nie było mowy o małżeństwie czy nawet wspólnym zamieszkaniu z Konradem, przynajmniej dopóki chłopcy się nie usamodzielnią, więc był to najlepszy dla niej czas na otwarcie własnej działalności gospodarczej.

 

„Akcja pisania bajek” jest autorskim projektem realizowanym w Kolegium Pracowników Służb Społecznych w Czeladzi. Projekt skierowany jest do dzieci ze środowisk wykluczonych. Celem projektu jest pisanie bajek dla dzieci przez słuchaczy Kolegium. Dzieci rysują ilustracje do bajek. Następnie bajki wydawane wraz z ilustracjami w formie kolorowych książeczek.

Inicjatywa realizowana jest cyklicznie. Do tej pory Odbyły się trzy edycje projektu. Pierwsza edycja skierowana była do dzieci z Zespołu Opiekuńczo-Wychowawczego nr 2 w Sosnowcu, druga edycja do dzieci

ze Specjalistycznej Placówki Wsparcia Dziennego w Siemianowicach Śląskich, z kolei trzecia akcja zrealizowana została dla dzieci z Ośrodka Wspierania Dziecka i Rodziny w Czeladzi.

Dzieci zainspirowane wspólnymi warsztatami chętnie opowiadają o swoich marzeniach oraz ulubionych bohaterach z książek. Słuchacze Kolegium na podstawie tych

wiadomości w grupach tworzą bajkę dla każdego dziecka. Każda opowieść kończy się morałem lub przesłaniem dla dziecka. Ponadto wszystkie bajki zawierają indywidualną dedykację oraz autorską ilustrację. Aktualnie realizowana jest czwarta edycja akcji. Pierwsze warsztaty z udziałem dzieci już za nami. Studenci z wielkim zaangażowaniem tworzą bajki dla dzieci. Przed nami jeszcze poszukiwania sponsora, który pomógłby sfinansować wydanie książeczek. I najważniejsze wydarzenie - uroczyste czytanie i wręczanie książeczek, na które już dziś serdecznie zapraszamy.

 

 

Koordynatorka „Akcji Pisania Bajek” Monika Ostrowska-Cichy.

 

Dział: akcje

 

Rozmowa z Karoliną Hudowicz, zastępcą dyrektora ICF Poland Oddziału Śląsk, coachem ACC, trenerem, konsultantem HR na temat noworocznych postanowień i ich realizacji.

 

Dlaczego zawsze pod koniec roku postanawiamy coś zmienić, ulepszyć w naszym życiu? Czym jest postanowienie świąteczno-noworoczne?

Postanowienie świąteczno-noworoczne to marzenie. Często bywa tak, że chcemy pozbyć się jakiegoś problemu albo tego, co nam przeszkadza czy uwiera jak kamień w bucie. Podczas coachingu klienci często rozpoczynają spotkanie od: „mam problem i chcę się go pozbyć…” albo „nie chcę tego robić”. Bywa też tak, że po prostu chcą, żeby było lepiej… „Nie będę jeść słodyczy”, „nie będę palić”, „nie będę pracować po godzinach”, „nie będę dawać się wykorzystywać” itd…

fireworks

Mamy postanowienia i tego chcemy się trzymać!

Dokonujemy też podsumowań… Czas świąt i zbliżającego się końca roku bywa często czasem refleksji. Podsumowujemy nasze osiągnięcia i sukcesy, to co nam się udało, ale także myślimy o porażkach i o tym, co i dlaczego poszło nie tak. Przed oraz w trakcie świąt i sylwestra niejednokrotnie, życzymy sobie nawzajem tego, aby kolejny rok był lepszy, zdrowszy, bogatszy, pełen sukcesów, zarówno zawodowych, jak i tych prywatnych, itd. Zastanawiamy się również nad tym, dlaczego o niektórych postanowieniach z zeszłego roku po prostu zapomnieliśmy albo przypomnieliśmy sobie o nich po jakimś czasie, ale do realizacji nawet się nie zbliżyliśmy i minął kolejny rok…

No właśnie – dlaczego tak jest?!

Bo wygląda to w ten sposób, że najpierw mijają święta i szampańska zabawa sylwestrowa, karnawał zbliża się ku końcowi, potem Wielkanoc…, a my nadal siedzimy w pracy po godzinach, narzekamy na szefa, który nadal wykorzystuje nas w pracy, potem objadamy się słodyczami i palimy papierosy, żeby to wszystko jakoś znieść… O postanowieniach i zmianach myślimy raczej w kategoriach: „Dlaczego nie potrafię nic zrobić, nic zmienić i żyć tak, jak sobie wymarzyłam/em?” Kiedy robiliśmy te wszystkie postanowienia, byliśmy tak podekscytowani i tak mocno wierzyliśmy w to, że wszystko jest możliwe - takie łatwe do zrealizowania! Co jest z nami nie tak? Tak naprawdę, to wszystko jest z nami w porządku. Jesteśmy w stanie zmienić, co chcemy i żyć tak, jak chcemy. Jednak do tego, żeby postanowienia czy marzenia stały się celami, potrzeba je trochę pozmieniać.

W jaki sposób?

Dział: dobre
piątek, 23 październik 2015 08:42

Ja mogę, to i Ty możesz!

Być tu i teraz

Olga Kozierowska rozpoczyna akcję #JAmogę! Dołącz do niej i przekaż dalej pozytywną energię. Sprawdź, jak to zrobić.

Kiedyś towarzyszyło mi wiele negatywnych przekonań na temat własnych możliwości. Nawet kiedy czegoś bardzo pragnęłam, to zamiast coś w tym kierunku zrobić, zakładałam, że nie warto próbować, że to przecież nie dla mnie, że nie jestem wystarczająco dobra, że i tak mi się nie uda.

Myśląc w  ten sposób, zabijałam własną ciekawość. Zabita ciekawość do piachu zabierała możliwości. W efekcie potencjalne „lepsze” „szczęśliwsze” „większe” „bardziej opłacalne” przechodziło mi koło nosa. Ile to razy żałowałam, że czegoś nie spróbowałam, że nie podjęłam wyzwania. To chyba o tysiąckroć większy żal, niż ten powodowany zrobieniem czegoś nie tak.

Na szczęście, w pewnym momencie się przebudziłam. Zrozumiałam, że sama dla siebie jestem ograniczeniem. Wierząc, że mogę to zmienić, przeczytałam setki książek, brałam udział w seminariach, próbowałam własnych sposobów. I oto rozwiązanie okazało się być bardzo proste:

Być tu i teraz, nie przypisując wydarzeniom znaczeń. Próbując, a nuż się uda.

W momencie, gdy udało się po raz pierwszy i spełniłam swoje pierwsze małe marzenie, zapragnęłam sprawdzić, czy z kolejnym też się uda. Apetyt rósł w miarę jedzenia. Zdrowy apetyt na to, by móc więcej, próbować częściej, wierzyć bardziej.

Jeżdżąc po Polsce i spotykając się z tysiącami kobiet, zdałam sobie sprawę, że tak wiele z nas w siebie nie wierzy. Rezygnuje zanim spróbuje. Chcąc pokazać im, że mogą więcej, niż zakładają, że mogą, stworzyłam cykl 90-minutowych Power Show i oto coraz więcej pań zaczęło do mnie pisać, że zmienia się ich życie, bo zaczynają kwestionować swoje negatywne przekonania i po prostu próbują swych sił. Dziś, idąc za ciosem, przedstawiam Wam nasze nowe dziecko POZYTYWNY ZRYW – AKCJĘ #JAmogę.

Akcja ta ma na celu zarażanie kobiet pozytywną energią. Obudzenie w nich woli zawalczenia o życiowe szanse, których do tej pory nie wykorzystywały, bo się bały własnych wyobrażeń.

Dołączcie do AKCJI #JAmogę i przekażcie pozytywną energię!

JAK TO ZROBIĆ?

Manifest ma w sobie siłę! Kiedy już go nagrasz, zobaczysz, że otworzysz się na to, co nowe. Z entuzjazmem i z ciekawością przystąpisz do działania w imieniu realizacji własnych potrzeb.

Możesz więcej , niż myślisz, że możesz!

Kiedy to odkryjesz, świat stanie przed Tobą otworem.

Dołącz do akcji #JAmogę!

***

Wydrukuj kartkę NIE MOGĘ/MOGĘ. Znajdziesz ją TUTAJ.

***

Każdy, kto weźmie udział w akcji, wrzuci swój film na Facebooka lub Instagram i oznaczy #JAmogę, może wygrać bilety na finał POWER SHOW 19 listopada (www.powershow.pl) lub radiowy mentoring, którego owocem będzie Twój „elevator speech” nagrany w studiu Zet Chilli.

Więcej informacji znajdziesz w tekście: Rozpoczynamy akcję #JAmogę

Regulamin akcji znajdziesz TUTAJ.

ja

czwartek, 03 wrzesień 2015 23:09

Nieśmiertelność pasji

Co w duszy gra pasjonatowi zegarków?

 

Rodzimy się, tworzymy, marzymy i zderzamy się w naszym życiu z tysiącami nieprzemijających emocji, doznań i pokus, które dzień po dniu, rok po roku, dekadę po dekadzie naszego życia wdziobują się w nasze życiorysy, rzeźbiąc nas na w pełni ukształtowanych, choć niekoniecznie dojrzałych osobników. Pytacie dlaczego? To proste: mając marzenie, dajemy sobie szansę na zmianę, a tym samym i czas na dojrzewanie. Artykuł ten to krótka historia marzeń czterech dekad i trzech pokoleń.

O zakupie kolejnego zegarka Filip myśli już od czterech lat. Obchodzi wtedy swoje kolejne „okrągłe” urodziny, ale właśnie kończy budowę nowego domu. Odbudowuje też swoje życie osobiste. To nie jest etap, by móc pozwolić sobie na realizacje wielu planów na raz, więc kolejny „Szwajcar” musi poczekać na inne czasy. Filipa zadowoli jedynie coś, co powali całą jego dotychczasową kolekcję zegarków na kolana. Interesują go wyłącznie zegarki z duszą i to takich producentów, którzy budują własne mechanizmy, wprawiające w niekończący się, super precyzyjny ruch, dziesiątki zębatych trybików złożonych z prawdziwym kunsztem ponad stuletniego geniuszu. Koperta, luneta i cały zewnętrzny design są na etapie niekończącej się penetracji wśród setek analizowanych modeli.

Jego narzeczona na początku znajomości jest nie tylko zdziwiona, ale wręcz poruszona zamiłowaniem Filipa do tego rodzaju męskiej biżuterii. - Nie lepiej przeznaczyć taką kwotę na zakup czegoś pożytecznego…, albo na cele charytatywne?! – Barbara zdecydowanie wyraża swoje przekonania. Z czasem jednak zaczyna akceptować pasję ukochanego. Stwierdza, że nie ma sensu z tym walczyć, bo on nie trwoni na to całego swojego majątku, a tym bardziej nie jej. Kupuje zegarki raz na kilka lat, a w międzyczasie zdobywa tylko informacje o najnowszych modelach, trendach i faworytach tej branży.

Pierwszy zegarek

Tissot'a otrzymuje od swojego ojca, kiedy kończy 17 lat. Pod koniec lat 70 tych taki zegarek jest „hitem hitów”. Miał go otrzymać na maturę, ale po 2 latach rozmów na ten temat Filipowi udaje się namówić tatę, także posiadacza swojego szwajcarskiego Lanco, na ten zakup. Dostaje go na zasadzie zaliczki i motywacji do zdobycia w przyszłości odpowiedniego wykształcenia, więc chłopak musi się wywiązać z pokładanych w nim przez rodziców nadziei. Na maturze nie ma sobie równych, do tego z marszu dostaje się na studia.

Jego najbliżsi przyjaciele szczycą się już od kilku miesięcy posiadaniem Longine'a i Cymy. I tak w epoce Gierka na Śląsku powstaje, jak się później okazuje, nieśmiertelny, na tamte czasy, 3-osobowy klub zegarkowych pasjonatów. Otrzymany prezent chłopak codziennie nosi do szkoły i prawie nigdy go nie ściąga. Jest to klasyczny model z automatycznym napędem mechanicznym, ze srebrną kopertą, na stalowej nierdzewnej bransolecie.

Filip już wówczas czuje się dumny i na swój sposób wyróżniony, bo na jego ręce lśni „cacko” z wewnętrznym mechanizmem, a nie zwykłym, elektronicznym. Jest wspaniale wykonany i zawsze precyzyjnie pokazuje dokładny czas.

Pierwszy własny zakup

Po maturze i politechnice Filip nie przestaje marzyć o przyszłości jak i o kolekcjonerstwu swoich dziecięcych pasji, więc kiedy zdobywa pracę i udaje mu się zaoszczędzić odpowiednią kwotę, decyduje się na zakup zegarka - grand classic Longine i wpłaca za niego... pierwszą ratę. Ma on oryginalny wygląd, a jego misternie dopracowane proporcje wzbudzają zachwyt, niemalże, od pierwszego wrażenia. Oczywiście, jako inżynier, koncentrujący się na szczegółach, najpierw konsultuje się w sprawie zakupu ze swoim wieloletnim przyjacielem, który też poleca mu ten zegarek o złoconej kopercie, z czarnym skórzanym paskiem. Alternatywą jest Tissot z kopertą z prawdziwego złota, w niższej cenie, ale przecież w życiu trzeba się rozwijać i to na każdym polu.

Filip nosi go już od ponad dwóch dekad, serwisuje raz na klika lat. Ponieważ jest kwarcowy, to ze względu na 2-3 letnią trwałość baterii wymagana jest jej cykliczna wymiana, przy okazji której dokonuje się przeglądów okresowych związanych z jego czyszczeniem, wymianą drobnych podzespołów jak uszczelki czy koronki.

Najnowszy nabytek

Mijają lata, Filipowi zmienia się życie, ale jego miłość do zegarków jest ciągle niezmienna. W swojej kolekcji ma m.in. doskonałego Breitlinga czy prestiżowego Rolex'a. Kiedy wprowadza się do nowo-wybudowanego domu, wyposaża go we wszystko, co niezbędne. Ponownie się zakochuje, tym razem w kobiecie i to ze wzajemnością, jego oświadczyny zostają przyjęte. Narzeczona zajmuje się przygotowaniami do ślubu, a on podejmuje szybką decyzję w sprawie zakupu obrączek. Żeby dopełnić swojego szczęścia poszukuje też nowego zegarka, to zadanie nie jest tak proste, jak wybór złotej biżuterii małżeńskiej. Przecież szuka zegarka „z duszą”. Oczywiście nie interesują go linie sportowe, ani retro, tylko tzw. klasyczne.

W przeddzień ślubu, Barbara wręcza Filipowi aksamitne pudełko, mówiąc: Mam nadzieję, że spodoba Ci się ten drobiazg i włożysz go w tym najważniejszym dla nas obojga dniu. Mężczyzna nieśpiesznie, z wielkim skupieniem odwiązuje pakunek. Napięcie w nim rośnie co raz bardziej. Czyżby przeczuwał, że nie są to spinki do koszuli? Jego wzrok przykuwa lśniąca Omega Speed master Mark II Rio 2016 Olympics Edition Chronograph Black Dial Stainless Steel Men's Watch. Kiedy go zobaczył na swojej ręce od razu zapomniał, że do tej pory nie interesowały go sportowe kolekcje.

- Jesteś niezwykła. Dziękuję Ci, że zaakceptowałaś to moje dziwactwo, ale że aż tak? – wyszeptał i pocałował ukochaną tak mocno, jak wtedy, kiedy zgodziła się zostać jego żoną.

- Cóż, jutro będzie dobry moment, żeby podarować synowi TAG Heuer Day Date, z czarną tarczą, którego kupiłem sobie wczoraj na tą sama okazję. Długo zastanawiałem się nad tym wyborem, ale ujęła mnie jego prostota i elegancje, a równocześnie nowoczesność . Mark kończy w tym roku 25 lat i mam nadzieję, że doceni taki prezent – pomyślał, ale nic już nie powiedział, gdyż przekonany był, że syn wolałby Speedmastera.

Teraz już wiecie dlaczego Filip mówi o nieśmiertelności pasji….

Beata Sekuła

zegarki

Dział: zegarki
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama