reklama
Magazyn WhyStory logo
reklama
Technologie i Motoryzacja > gry

Bożena Czerwińska - doktorantka Dolnośląskiej Szkoły Wyższej we Wrocławiu, certyfikowany terapeuta i diagnosta pedagogiczny. Absolwentka  Studium Mediacji oraz Studium Psychologii Sądowej. W trakcie studiów podyplomowych z oligofrenopedagogiki.

 

Dyplomowany nauczyciel, który szczególną troską obejmuje: dzieci i młodzież z dysleksją, ADHD, zespołem Aspergera (obecnie pojmowanego jako spektrum zaburzeń autystycznych - ASD).Zajmuje się m.in. problematyką zaburzeń ze spektrum autyzmu w kontekście:

- przestrzegania wytycznych opinii i orzeczeń z PPP przez placówki oświatowe

- sytuacji rodziców i opiekunów prawnych i całych rodzin

- przybliżenia specyfiki deficytów ucznia

- problemów z  prawidłowym przebiegiem procesu postawienia diagnozy o ASD

- akceptacji w środowisku szkolnym i w społeczeństwie

- pozywania do sądów rodziców, a nawet samych dzieci z powodu zaburzeń autystycznych

- nieprawidłowości w orzekaniu na komisjach ds. niepełnosprawności

- poradnictwa dla nauczycieli

 

Uczestniczka wielu szkoleń, mi.in:

- Sposoby pracy z dziećmi i dorosłymi osobami ze spektrum autyzmu - przejawiającymi zachowania problemowe - edcfwedług modelu Pozytywnego Wspierania Zachowań. Szkolenie prowadzone przez Garego LaVigna (Dyrektor ds. Klinicznych w Institute for Applied Behavior Analysis w Los Angeles)

- Drogi i mosty. Najlepsze strategie uczenia umiejętności społecznych osób z ASD. Szkolenie prowadzone przez Garetha Hardmana i Kate Nixon (specjaliści z National Autistic Society z Wielkiej Brytanii)

- Redukcja zachowań trudnych u osób z zaburzeniami rozwoju poprzez rozwijanie komunikacji funkcjonalnej. Szkolenie prowadzone przez Andy Bondego ( lider w dziedzinie autyzmu i Stosowanej Analizy Zachowania) i Lori Frost  (lider w dziedzinie rozwijania funkcjonalnych systemów komunikacyjnych)

- Profil psychoedukacyjny PEP-R E. Schoplera w diagnozie i terapii dziecka z ASD

- Autyzm ZA. Praca z dzieckiem z całościowymi zaburzeniami rozwoju w oparciu otechniki behawioralne;

- Kurs bazowy Stosowana Analiza Zachowania – teoria i praktyka;

- Diagnoza w kierunku autyzmu i zespołu Aspergera;

- Jeśli nie zespól Aspergera , to co? – konferencja szkoleniowa

- Najważniejsze, by wspierać. Dysleksja i dyskalkulia – metody i narzędzia pracy z uczniem

 

Podnosi swoje kwalifikacje poprzez regularne uczestnictwo w konferencjach, szkoleniach i war-sztatach  o tematyce autyzmu, Specjalnych Potrzeb Edukacyjnych, czy terapii pedagogicznej. Prowadzi wykłady/warsztaty na konferencjach i szkoleniach dotyczących różnych płaszczyzn: szkolnych, społecznych,  orzecznictwa  nt. autyzmu. Autorka publikacji w tym zakresie. Przewodnicząca Komisji ds. niepełnosprawności i edukacji włączającej przy Stowarzyszeniu Kobieta Charytatywna. Prywatnie: matka dwójki dzieci zespołem Aspergera i ADHD,

poniedziałek, 15 maj 2017 08:45

Energylandia - moc wrażeń dla każdego

Około 50 km od Krakowa znajduje się miejsce, które każdy amator Roller Coaster i mocnych wrażeń powinien odwiedzić chociaż raz. Rodzinny Park Rozrywki Energylandia w Zatorze rozpoczął właśnie czwarty sezon swojej działalności, a wraz z nim ma do zaoferowania aż 19 nowych, wyjątkowych atrakcji! Co nas czeka w tym roku?

 

Jungle Adventure 

 

W tym sezonie w Energylandii przybędzie największa dzika rzeka w tej części Europy, to młodsza siostra istniejącej już wodnej atrakcji Atlantis. Spektakularne efekty specjalne, dzikie wiry, kaskady, wodospady oraz szybkie nurty nie pozostawią miejsca na nudę. Przejażdżka Jungle Adventure, która czynna będzie w letnie miesiące, to emocjonująca przygoda, na którą warto wybrać się z przyjaciółmi lub rodziną – okrągłe pontony mieszczą 9 osób gotowych na wodne orzeźwienie i solidną dawkę emocji.  

 

Water Coaster Speed 

 

Ten najwyższy i najszybszy na świecie (!) wodny Roller Coaster bijący wszystkie możliwe, światowe rekordy wysokości i prędkości w swojej kategorii dostępny będzie już w wakacje! Zjawiskowe połączenie rollercoastera i przejażdżki wodnej to atrakcja wznosząca pasażerów na ponad 60 metrów wysokości i osiągająca prędkość około 110 km/h!

 

Mayan  

 

apocalipto

Ten podwieszany Roller Coaster o wysokości solidnego 10-piętrowego wieżowca, zapewni amatorom adrenaliny dawkę wrażeń, jakich oczekują. Podczas przejażdżki Mayan, można bowiem odczuć przeciążenia rzędu 5G, podobne do tych, jakie towarzyszą pilotom odrzutowców F16 czy bolidu wyścigowego. Pięć inwersji przy prędkości 80 km/h to gwarancja zadowolenia dla każdego wielbiciela szybkich Roller Coasterów. Mayan to największe tego typu urządzenie w naszej części Europy.  

 

Water Park 

 Energylandia promo wiosna 2017 7

Nie samą adrenaliną człowiek żyje – po ekstremalnych przejażdżkach goście Energylandii mogą orzeźwić się w Water Parku, czyli wodnej strefie z powierzchnią basenową mierzącą 1800 m2, wyposażoną w wodospady, zjeżdżalnie oraz statek i skały, czyli specjalnie zaprojektowaną scenografię! Ponad to znaleźć tu można piasek, palmy, leżaki oraz dwa punkty gastronomiczne z jedzeniem i napojami. To doskonałe miejsce dla rodzin z dziećmi i każdego, kto chce przenieść się marzeniami w gorący świat tropików. 

 

Strefa Familijna 

 IMG 7586 2557fd76fb6aef 1200x800

Tutaj każdy znajdzie coś dla siebie. W strefie familijnej na odwiedzających czeka mnóstwo niespodzianek. Można na przykład przenieść się do czarującej szwajcarskiej wioski, lub przez chwilę poczuć się… Wikingiem! W strefie tej nie brakuje także Roller Coasterów i innych emocjonujących atrakcji. Tegoroczną nowością będzie Anaconda – spływ dużą łodzią nurtem dzikiej rzeki naszpikowanej wodospadami i innymi niespodziankami.

Warto odwiedzić Energylandię specjalnie dla rodzinnej przejażdżki Anacondą! Nic nie łączy ludzi tak jak wspólna zabawa i emocje! 

środa, 15 marzec 2017 18:37

Miłość to nie uczucie

 

unnamed

Kobieta Charyzmatyczna „w drodze”: wrażliwa, empatyczna, zawsze gotowa do wspierania innych

      Kiedy Pani Beata postanowiła zgłosić moją kandydaturę do tytułu „Kobieta Charyzmatyczna” uśmiechnęłam się, ponieważ w moim odczuciu ten tytuł do mnie zupełnie nie pasuje. Na wszelki wypadek zajrzałam do słownika, żeby sprawdzić, czy aby dobrze rozumiem słowo „charyzmatyczna”. W Słowniku języka polskiego określenie to rozumiane jest jako „szczególna, wyróżniająca się”, a przecież nie jestem ani szczególna, ani wyróżniająca się. Kiedy jednak zajrzałam do Internetu i przeczytałam rozważania Łukasza Jamrozy na temat sześciu cech osoby charyzmatycznej, nie byłam już taka pewna, czy to pomyłka. Niewątpliwie mam dobry kontakt z ludźmi, oparty na szacunku, empatii, wrażliwości na ich potrzeby i naturalnej chęci pomocy. Nawet dopiero co poznani ludzie najczęściej bez trudu otwierają się przede mną, obdarzają zaufaniem i moje ewentualne uwagi czy rady traktują poważnie, jak od osoby z tzw. autorytetem. Prawdopodobieństwo, że jadąc pociągiem do Gdańska, Wrocławia, Warszawy czy Torunia będę sobie czytać książkę lub rozwiązywać krzyżówki jest raczej niewielkie. Z reguły znajdzie się ktoś, kto podzieli się ze mną swoim życiem, swoimi problemami, czasami wymienimy adresy, telefony i znajomość jest później kontynuowana.

Znajdź sobie zajęcie, które kochasz, a nie będziesz musiał pracować w życiu nawet jeden dzień.

                                                                                       Konfucjusz

Tomek Kania podejmował się różnych zajęć, a jego życiowe role zmieniały się podobnie często jak adresy zamieszkania. Pracował jako stróż, szatniarz, pokojówka w niemieckim hotelu, parobek w Szwajcarii, sprzątał autobusy, a nawet oczyszczał rowy melioracyjne. Dzięki zdobytemu wykształceniu konsekwentnie wspinał się po kolejnych szczeblach kariery zawodowej i osiągnął wszystko, o czym myślał. Był doradcą, konsultantem, dyrektorem finansowym kilku spółek, zasiadał w kliku zarządach. W końcu został pierwszym Polakiem stojącym na czele ZARA Polska, współtworząc tym samym historię polskiego handlu odzieżą markową. W pewnym momencie poczuł, że przestał się spełniać. Postanowił zejść z drabiny, na którą wspinał się przez wiele lat. Napisał książkę, w której dzieli się swoją wiedzą i przemyśleniami. „Myśl co chcesz” to projekt obejmujący książkę, blog i funpage kierowany do ludzi, którzy mają marzenia i chcą je realizować. Dla nich pisze.

Dlaczego Tomek, a nie Tomasz? Nie jesteś już nastolatkiem.

Oczywiście w dowodzie osobistym widnieje: Tomasz. Myslę jednak o sobie: Tomek. Tak zwracają się do mnie niemal wszyscy. Nie ma w tym zatem żadnej kokieterii czy odmładzania się na siłę. Tomek jest mi po prostu dużo bliższy. A to książka dosyć osobista.

poniedziałek, 20 czerwiec 2016 08:12

HEJT? LUBIĘ TO!

Słowa mają moc. O tym nikogo nie trzeba przekonywać. Dzięki nim mamy możliwość przekazywania innym swoich myśli, wrażeń, emocji czy uczuć.

Słowa mają siłę sprawczą. Te dobre - wypowiedziane we właściwych okolicznościach, w odpowiednim momencie, przez właściwe osoby - mogą zdziałać cuda.

Słowa mają siłę rażenia. Te złe – ranią, sprawiają ból nieporównywalny z krzywdą wyrządzoną fizycznie. Dla naszej psychiki złe słowa są jak rysy na szkle - zostawiają trwały ślad.

Słowa potrafią niszczyć. Ci, którzy je wypowiadają biorą na siebie ogromną odpowiedzialność i zawsze powinni zdawać sobie sprawę z konsekwencji.

Zalewa nas nowa fala. Toniemy w złych słowach. Hejt, czyli tak zwana mowa nienawiści, otacza nas na każdym kroku. Jest obecna zarówno w sieci, jak i w przestrzeni publicznej. Hejt off-line znany jest od zawsze. Wynika z naturalnej tendencji człowieka do okazywania agresji, bo niestety każdyz nas nosi w sobie nie tylko pokłady dobra, ale też zła. Internet jest jedynie (albo aż) nowym jego nośnikiem. Hejt on-line jest więc po prostu smutnym znakiem naszych czasów. Czasów, w których nie odpowiada się za swoje słowa, czasów, w których można powiedzieć prawie wszystko i prawie bezkarnie, czasów, które dają złudne poczucie anonimowości. To dodaje odwagi i sprawia, że świadomie czy mniej świadomie zamiast negować lajkujemy hejt.

Choć nie jestem psychologiem, ciekawi mnie człowiek. Lubię pochylać się nad tym, co ludzkie, może, żeby lepiej zrozumieć i żeby było mi mniej obce. Obserwując ludzi od jakiegoś czasu, dziwię się skąd w nich tyle negatywnych emocji. Zastanawiam się (trochę ze względu na swój stosunkowo jeszcze młody wiek), czy zawsze tak było, czy aby przypadkiem nie mamy do czynienia z kumulacją i zarazem eskalacją negatywnych zachowań. Starałam to sobie tłumaczyć dzisiejszym trybem życia - szybkim i w stresie. Tylko jak usprawiedliwić kierowcę autobusu, który nazywa idiotką kobietę tylko dlatego, że w roztargnieniu zapomniała okazać mu bilet? Jak wyjaśnić wyzwiska i obelgi kierowane do mojej przyjaciółki, która po prostu wracała tramwajem do domu? Notabene tramwaj też został zdemolowany. Jak zrozumieć przemoc między kibicami piłki nożnej? A to tylko przykłady hejtu dnia codziennego. Można rzec taki nasz hejt powszedni. Gorzej, gdy zjawisko osiąga większy wymiar i przenosi się na inną płaszczyznę. Tu już nie chodzi o brak zwykłej ludzkiej życzliwości, dobrego słowa czy uśmiechu. Tu chodzi o brak akceptacji, nienawiść, a nawet agresję wobec obcych, wobec innych. Hejt na tle narodowościowym, rasowym, wyznaniowym czy orientacji seksualnej staje się coraz bardziej powszechny i co gorsza, coraz bardziej akceptowany, zwłaszcza ten w przestrzeni publicznej. O ile hejt w sieci umożliwia nam natychmiastową reakcję, choćby w postaci jakiegoś komentarza, to już widząc obraźliwy czy rasistowski napis na budynku czy murze prawdopodobnie nie zareagujemy.

Zatrważa mnie coraz większa obojętność i brak reakcji na tę bądź co bądź przemoc psychiczną. Naukowcy podkreślają, że częsty kontakt z mową nienawiści odwrażliwia na tego rodzaju treści. Badania dowodzą, że gdy ludzie obserwują przypadki łamania norm społecznych, sami są również bardziej skłonni dopuszczać się ich naruszania. A zatem przenosząc to na grunt mowy nienawiści początkowo, napotykając hejt, czujemy się zniesmaczeni, oburzeni czy zszokowani, jednak po pewnym czasie obcowania z tym zjawiskiem nasza reakcja emocjonalna staje się coraz słabsza i - o zgrozo - przestajemy go zauważać!

Pojęcie bilansu oraz własności intelektualnej i prawnej jest chyba znane każdemu, kto miał jakąkolwiek styczność z zarządzaniem przedsiębiorstwem, rachunkowością spółki, czy inwestycjami na rynku akcji. Własność intelektualną i prawną stanowią m.in. koszty zakończonych prac rozwojowych, tzw. "wartość firmy" pojawiająca się podczas jej sprzedaży, odzwierciedlająca m.in. jej rozpoznawalność na rynku. Są to również inne własności niematerialne i prawne, takie jak posiadane patenty, oprogramowanie użytkowe oraz wszystkie rzeczy niematerialne posiadające określoną wartość - przeliczalną w pieniądzu. Na świecie ochrona własności intelektualnej nie jest zjawiskiem aż tak nowym, jakby mogło się wydawać. Prawo na świecie uznaje ją już od 1883 roku - dzięki konwencji paryskiej. Istniała ona wtedy pod dumną nazwą ochrony "prawa własności przemysłowej". Już w 1886 roku - po konwencji berlińskiej, została rozwinięta o pojęcie utworu oraz ochrony własności literackiej i artystycznej. W roku 1967 natomiast pojawia się Światowa Organizacją Własności Intelektualnej, wprowadzając pojęcie prawa autorskiego.

Daniel 'zoNE' Gabryś
Zdjęcie: Daniel 'zoNE' Gabryś

Ciało i jego wygląd od zawsze pełniły istotną rolę w życiu człowieka. Już starożytni Spartanie poświęcali mnóstwo czasu i uwagi na rzeźbienie go za pomocą ćwiczeń fizycznych. Jednak jeszcze nigdy w historii kult ciała nie był tak wyraźnie obecny jak teraz.

Jego konsekwencje są szczególnie dotkliwe dla kobiet: to one od najmłodszych lat chłoną przekazy prezentujące nierealny „ideał” urody. Przykładem są choćby popularne filmy animowane wytwórni Disney’a, w których nigdy nie mogło zabraknąć długonogich, nieprawdopodobnie szczupłych i zwiewnych piękności. Oprócz urody bohaterki miały inną wspólną, bardzo charakterystyczną cechę: były bierne. Ich życiowym celem było znalezienie miłości, a osiągały to samym tylko wyglądem (najczęściej było to zresztą uczucie „od pierwszego wejrzenia”).

Konsekwencją pozostawania pod wpływem podobnych wzorców (obecnych choćby w prasie kolorowej czy telewizyjnych reklamach) może być samouprzedmiotowienie. Zjawisko to zostało opisane przez Fredrickson i Roberts oraz McKinleya i Hyde’a i oznacza nawykowy, stały monitoring własnego wyglądu. W dzisiejszej kulturze popularnej kobieta oceniana jest przede wszystkim na jego podstawie, a jej ciało przedstawiane jest głównie jako źródło przyjemnych doznań. Małe dziewczynki, chłonąc przekazy, w których kobiety nieustannie traktowane  w przedmiotowy sposób, zaczynają postrzegać same siebie jako przedmiot do oglądania i oceniania na podstawie wyglądu. Wiele z nich konstruuje własną tożsamość na podstawie ciała - dlatego właśnie poczucie „bycia piękną” w dużo większym stopniu u kobiet niż u mężczyzn koreluje z poczuciem własnej wartości oraz oceną życiowego sukcesu.

Z czym właściwie wiąże się traktowanie własnego ciała w sposób przedmiotowy? Oznacza to, że niejednokrotnie jego wygląd jest dla nas ważniejszy niż inne związane z nim aspekty, takie jak zdrowie czy sprawność. Bardziej zależy nam na tym, by prezentować się atrakcyjnie i wzbudzać podziw w osobach, które na nas patrzą, aniżeli na tym, by czuć się dobrze i komfortowo. Skrajnym przejawem takiego myślenia są osoby cierpiące na zaburzenia odżywania, które przedkładają szczupłe ciało nad przyjemność płynącą z jedzenia, energię do codziennego funkcjonowania, a nawet własne życie. Osoby takie uczą się ignorować sygnały płynące z własnego organizmu, skupiając się jedynie na jego wyglądzie zewnętrznym. Samouprzedmiotowienie można jednak zauważyć również u całkowicie zdrowych i normalnie funkcjonujących osób gotowych spędzać każdy dzień w bardzo niewygodnym ubraniu, które jest korzystne dla ich sylwetki lub nierezygnujących ze szpilek, pomimo spowodowanych przez nie problemów zdrowotnych.

Czy oznacza to, że nie powinnyśmy w ogóle interesować się własnym wyglądem? Oczywiście, że nie. Róbmy to jednak z głową i nie zapominajmy, że nasze ciało nie jest jedynie „przedmiotem do oglądania”. Dbajmy o nie tak, by służyło nam dobrze przez długie lata: odpowiednio odżywiajmy, zapewniajmy mu odpowiednią dawkę ruchu, nie zapominajmy o regularnych badaniach. I cieszmy się nim! Pozwalajmy sobie na małe, zmysłowe przyjemności – w końcu czym byłoby życie bez kawałka czekolady od czasu do czasu?

Alicja Skibińska

czwartek, 05 maj 2016 11:34

Trening komunikacji interpersonalnej

Jak mówić, żeby się zrozumieć czyli trening komunikacji interpersonalnej

Kolejnym ze szkoleń organizowanych przez Zabrzańskie Centrum Rozwoju Przedsiębiorczości były zajęcia z komunikacji interpersonalnej prowadzone przez Tomasza Lemańskiego, właściciela firmy szkoleniowo-doradczej TOPSUPPORT. Zajęcia miały na celu pomóc uczestnikom przeanalizować, w jaki sposób komunikacja wpływa na odbiór społeczny ich osoby lub firmy oraz stworzyć lepsze warunki do współpracy z innymi.

Szkolenie prowadzone był głównie na podstawie różnego rodzaju ćwiczeń, które pomagały nam w praktyce dostrzec sedno niektórych barier w komunikacji oraz znaleźć rozwiązanie, jak sobie z nimi poradzić.

Głównym przekazem Pana Tomasza, było abyśmy w tym krótkim czasie zdobyli wiedzę oraz umiejętności – gdyż, jak sam wyjaśnia: niestety nie zawsze idzie to w parze – w przekazywaniu innym wytworów naszych myśli w taki sposób, aby było to dla odbiorcy zrozumiałe. Wydawałoby się to niczym nadzwyczajnym, przecież komunikujemy się, rozmawiamy i nawiązujemy różnego rodzaju relacje czy to biznesowe czy osobiste na co dzień, więc jaki w tym tkwi problem? Właśnie na tego rodzaju warsztatach można się tego dowiedzieć. Na trudności w komunikacji wpływają różnego rodzaju czynniki, na niektóre nie mamy wpływu, ponieważ taki mamy charakter, tak jesteśmy ukształtowani przez przeżycia, doświadczenie czy też mamy inny tok rozumowania niż nasz rozmówca, ale są również czynnik,i o których na co dzień zapominamy, czynniki, na które mamy wpływ. To dzięki nim możemy świadomie i mądrze przekazywać informację innym tak, aby było to dla nich zrozumiałe.

Nie wiem czy każdy z uczestników wyszedł z sali z potrzebną wiedzą i umiejętnościami, ale sądzę, że tak. Natchnęła mnie tą myślą jedna z uczestniczek szkolenia, która zajmuje się prowadzeniem sklepu zoologiczngo. Jak sama przyznała, czasem nie wiedziała jak komunikować się z klientami czy dostawcami, aby na tym nie stracić. Po warsztatach widziałam ją jak wychodziła z uśmiechem, co zasugerowało mi, że na pewno zdobyła odpowiednią wiedzę, a ćwiczenia, które mieliśmy okazję przeprowadzić pozwoliły jej choć częściowo uzyskać potrzebne umiejętności. Zapewne więc Panu Tomaszowi udało się osiągnąć cel szkolenia, ponieważ, jak sam powiedział mi później – chce, by ludzie korzystający z jego szkoleń wychodzili nie tylko z wiedzą i umiejętnościami, ale też ze świadomością, że nie zmarnowali czasu czy pieniędzy, ponieważ na pewno wykorzystają zdobyte informacje. A uśmiech tej kobiety jest tego dowodem.

Warsztaty mogę zaliczyć do interesujących i praktycznych, sądzę, że jest to między innymi wynik doświadczenia Pana Tomasza, który funkcjonuje na rynku już trzy lata. Oprócz tego, jak sam wspomniał: Robię to, co naprawdę w życiu lubię robić. Uwielbiam kontakt z ludźmi i interakcje zachodzące między nimi, uwielbiam kiedy mogę się spotkać z ludźmi, którzy uczestniczyli w moich szkoleniach i gdy oni dzielą się ze mną swoimi dokonaniami i informują o tym, że coś w ich życiu zmieniło się na lepsze. To daje mi ogromne poczucie spełnienia, realizacji i ogromną satysfakcję. Luksusem jest pracowanie w obszerze, który sprawia nam przyjemność. Ludzie często mnie pytają czy szkolenia mnie nie męczą,a  ja na to odpowiadam, że nie wiem czy jeszcze jestem w pracy czy na sympatycznej rozmowie.

Czy warto korzystać z takich szkoleń? Są one tak różne, jak ich prowadzący, ale kiedy osoba ta przejawia pasję, lubi ludzi i, co najważniejsze, ma doświadczenie, które potrafi przekazać, to każdy wyniesie ze szkolenia coś ważnego dla siebie – czy wykorzysta to w przedsiębiorczości, małym biznesie, w pracy w sklepie, czy w życiu prywatnym, w rozmowie z najbliższymi, z którymi czasem najtrudniej jest nam się w sposób zrozumiały komunikować.

www.topsupport.pl

                                                                                           Anna Kesja Krzyczkowska

czwartek, 05 maj 2016 08:43

Tajniki autoprezentacji

W zabrzańskim Centrum Przedsiębiorczości regularnie odbywają się szkolenia z różnych dziedzin. Mogą skorzystać z nich zainteresowani, należy jednak wcześniej zapisać się telefonicznie bądź drogą elektroniczną.

Ważne jest, aby potwierdzić swoją obecność, a w przypadku rezygnacji również o tym poinformować, ponieważ wtedy może skorzystać ktoś inny, gdyż liczba miejsc jest ograniczona. Miałam okazję wziąć udział w zajęciach we wtorek 26 kwietnia, które były prowadzone przez Panią Paulinę Świtałę - Wykładowca Uniwerytetu Śląskiego i Pana Piotra Górę - operatora "OkoObiektyw".

Kiedy uczestnicy dowiedzieli się, że oprócz samej teorii, będą także zajęcia praktyczne przed kamerą, wywołało to wśród nich niemały stres. Kto lubi występować publicznie, a na dodatek przed kamerą?

Zanim do tego doszło, skoncentrowaliśmy się na przygotowaniu swojej osoby do takiego wystąpienia. W pierwszej kolejności poruszony został temat wizerunku. Dlaczego tak ważne jest, aby dobrze wybrać strój, nawet jego deseń i kolor. Otóż dowiedzieliśmy się jakie materiały i kolory nie są mile widziane przez kamerę. Poza tym usłyszeliśmy o tym, co kamera podkreśla, w jaki sposób może nam pomóc albo zaszkodzić. Była mowa o dress codzie na różnych spotkaniach czy np. w pracy. Mnóstwo ciekawych rzeczy, o których na co dzień się nie mówi, rzadko też można o tym przeczytać. Które kolory są dobre, a które absolutnie nie nadają się do studia telewizyjnego.

Kiedy już wątek wyglądu został dokładnie omówiony, przeszliśmy do części merytorycznej. Jak już przygotujemy swój strój, fryzurę, makijaż to kolejnym kluczowym elementem jest wiedza. Dokładne i rzetelne sprawdzenie informacji o naszym rozmówcy. Prześledzenie faktów, liczb i ich aktualności. Wskazówka od pani Pauliny – jeśli nie jesteś pewny/pewna informacji lub liczb nie rozwijaj tematu, bo to nieprofesjonalne. Dziennikarz ma być przygotowany, rzetelny i dociekliwy w zbieraniu informacji.

Po teorii przyszedł czas na praktykę. Pan Piotr udzielił jeszcze ostatnich rad na temat postawy czy innych zachowań przed kamerą. Czas ruszyć do akcji. Pierwsze zadanie polegało na tym, że po dobraniu się w pary każdy z nas miał za zadanie przeprowadzić krótki wywiad z partnerem. Krótkie pytania. Wywiad był nagrywany. Gdy już wszyscy przeszli tę trudną próbę sił, był czas na podsumowanie. Pani Paulina zwracała uwagę na to, co dobrze nam poszło, a nad czym należy popracować. Można było dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy na swój temat. Ja dowiedziałam się np. że mam nieco „generalski ton głosu”. Każdy uczestnik dowiadywał się czegoś innego, jedni byli swobodni przed kamerą, inni nieco bardziej spięci. Ale po drugim nagraniu, kiedy zamieniliśmy się rolami, było znacznie łatwiej. Wiedzieliśmy już na co zwrócić uwagę, jak dobrze zająć pozycję, czy mówić wolniej lub  szybciej. W efekcie końcowym każdy z uczestników poradził sobie bardzo dobrze, jak na taką niecodzienną sytuację.

To co było wspólne dla wszystkich występujących, to uśmiech. Pani Paulina często podkreślała, że jest on bardzo ważny w kontaktach z ludźmi, a przed kamerą na pewno. Dlatego na wspomnienie tego szkolenia uśmiecham się do siebie. Poznałam swoje mocne strony i te obszary, nad którymi mogę pracować. Oczekuje kolejnego szkolenia w Zabrzańskim Centrum Przedsiębiorczości.

Magdalena Saganowska 

Strona 1 z 3
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama