reklama
Magazyn WhyStory logo
reklama
Ze smakiem
czwartek, 08 czerwiec 2017 14:28

 

Monika Bankiewicz wraz z mężem Tomaszem prowadzi w Komorowie 36-hektarowe gospodarstwo sadownicze, które liczy sobie już prawie 80 lat. Państwo Bankiewiczowie zajmują się także szkółkarstwem oraz tłoczeniem wyjątkowych soków – „Smaczek z Doliny Radomki. Pani Monika to zaangażowana w sprawy społeczne bizneswoman, która została wybrana „Człowiekiem Roku 2015” w kategorii „Rolnictwo”. Jest także laureatką programu Złota Dziesiątka Kobiet Sukcesu Mazowsza. Otrzymała również nominację do tytułu Lider z powołania oraz wspólnie z mężem odebrała tytuł Mistrz Krajowy Agroligi 2013 roku, z rąk ówczesnego Pana Prezydenta Bronisława Komorowskiego.

 

Gospodarstwo z długoletnią tradycją

 

mb

 

Początki gospodarstwa Bankiewiczów sięgają 1931 roku – założył je dziadek pana Tomasza, Jan, wraz z żoną Kazimierą. Początkowo uprawiano głównie warzywa, pierwsze jabłonie posadzono dopiero po kilku latach, później stopniowo powiększano sady. W 1960 roku gospodarstwo przejął syn, Janusz, który zaczął skupiać się na szkółkarstwie i sadownictwie. Tomasz i Monika są kolejnym pokoleniem, które z powodzeniem prowadzi rodzinne gospodarstwo sadownicze. W 2012 roku rozpoczęli produkcję naturalnie mętnych tłoczonych soków jabłkowych – „Smaczek z Doliny Radomki”. To w 100% sok jabłkowy, bez dodatku wody, cukru i substancji konserwujących, który swój wyjątkowy smak uzyskuje dzięki połączeniu kilku odmian jabłek deserowych (słodkich i lekko kwaśnych). Pani Monika przyznaje, iż z ośmiu kilogramów owoców można wytłoczyć pięć litrów zdrowego, naturalnego soku.

poniedziałek, 15 maj 2017 11:49

Truskawka to dla wielu z nas jeden ze zwiastunów nadchodzącego lata. Co ciekawe, owoc ten nie jest efektem działań natury, a człowieka. Truskawka to bowiem wynik skrzyżowania dwóch odmian poziomki (chilijskiej i wirginijskiej). Obniża poziom złego cholesterolu oraz nadciśnienie tętnicze, poprawia kondycję włosów i skóry, pomaga w chorobach nerek, wątroby i stawów, oczyszcza organizm z toksyn i reguluje poziom wody w organizmie, a przy tym jest niezwykle smaczna. Truskawka to nieocenione źródło witalności i dobrego samopoczucia, składnik wielu dań i deserów.

 

Pierwsza truskawka przyjęła nazwę… poziomki ananasowej. Jako inicjatora krzyżówki wskazuje się francuskiego monarchę Ludwika XIV. Nowa „odmiana” szybko zyskała uznanie i z Europy powędrowała do Ameryki, gdzie popularna jest do dziś. Obecnie na świecie występuje aż ponad 2 tys. odmian tego owocu.

- W branży spożywczej truskawka to jeden z najbardziej popularnych owoców. Wykorzystywany jest głównie do produkcji lodów, koktajli i ciast. Coraz częściej jednak zdarza się wykorzystywać truskawkę w daniach wytrawnych. Jeżeli więc dość mamy jedzenia truskawek z bitą śmietaną i lodami, warto spróbować połączyć ją z produktami słonymi. Owoc znakomicie smakuje z fetą, octem balsamicznym, czerwoną cebulą i mięta. Tak przygotowana sałatka poprawi nie tylko nasz wygląd, ale i samopoczucie – mówi Kamil Zdziebłowski, cukiernik.

 

Mało kto wie, że truskawka to źródło wielu witamin i wartości odżywczych. Pektyny i błonnik w niej zawarte odpowiadają m.in. za poprawną pracę jelit, a bromelina wspomaga spalanie tłuszczów i węglowodanów. Wysoka zawartość wody w truskawkach, pozwala z kolei pozbyć się z organizmu toksycznych substancji. Sok z truskawek, podobnie jak chrzan, czosnek i cebula wykazuje właściwości bakteriobójcze, dlatego też zaleca się jego spożywanie w stanach obniżonej odporności. Truskawka to nie tylko znakomita bariera ochronna dla przeziębienia, ale także dla nowotworu. Zawarty w truskawce kwas elagowy to antyoksydant hamujący uaktywnianie się związków rakotwórczych w organizmie.

 

Częste spożywanie truskawek pozwala także na obniżenie „złego” cholesterolu i utrzymanie odpowiedniego poziomu cholesterolu „dobrego”. Tym samym, truskawkę zaliczyć można do grona owoców wpływających na poprawne funkcjonowanie układu sercowego.

 

Spożywanie truskawki stanowi też dobry sposób regulacji pracy nerek(wykazuje właściwości moczopędne). Podobnie jak malina jest zalecana osobom zmagającym się z zakwaszeniem organizmu, które grozi osobom spożywającym nadmierne ilości kawy, słodyczy, serów oraz niezażywającym ruchu i żyjącym w stresie.

 

Truskawka to owoc nisko kaloryczny. Garść truskawek, czyli ok 70 g., to zaledwie 22 kcal. Tym samym truskawki mogą być bez obaw spożywane przez osoby walczące z nadwagą, ale te także i chorujące na cukrzycę. Owoce te aktywizują bowiem białka odpowiedzialne za hamowanie wzrostu poziomu cukru we krwi.Co ciekawe, truskawka zawiera więcej witaminy C niż cytryna. Zaledwie 100 g. truskawek (ok. 2/3 szklanki) zaspokaja aż 113% dziennego zapotrzebowania na tę witaminę. Wysoka zawartość kwasu askorbinowego wzmacnia układ odpornościowy i poprawia wygląd skóry. Wśród witamin występujących w truskawkach odszukamy również witaminy B1, B2, B3, B6, A, D i E.

 

Lista składników mineralnych zawartych w truskawkach jest długa. Znajdziemy tu m.in. magnez (odpowiedzialny za prawidłowe działanie układu nerwowego), wapno, fosfor i krzem (wzmacniają kości), potas (poprawia pracę mięśni), żelazo (przeciwstawia się anemii) oraz cynk (zapewnia dobry apatyt i koncentrację).

 

Truskawki powinno spożywać się nie tylko dla zachowania dobrego zdrowia, ale także urody. Wspomniany krzem poza tym, że chroni organizm przez chorobami stawów i kości, wpływa także na kondycję skóry, włosów i paznokci. Podobne działania wykazuje żelazo. Zawarty w owocach kwas salicylowy rozjaśnia skórę, pozwala na szybsze złuszczanie się naskórka i pomaga w walce z trądzikiem.

 

Truskawki wykorzystywane są zarówno w przemyśle spożywczym, jak i kosmetycznym. Olej z pestek truskawek – aromatyczny ciemnozielony płyn – wykorzystywany jest głównie do produkcji kosmetyków przeznaczonych dla cery suchej i trądzikowej. Dodawany jest też do produktów odpowiednich dla cery dojrzałej – posiada właściwości przeciwzmarszczkowe i ujędrniające. Truskawka uznawana jest za naturalny bloker promieni UVA i UVB, dlatego też często wykorzystywana jest do produkcji preparatów do opalania.

 

Prozdrowotne działanie truskawek może być wykorzystywane nie tylko przez fabryki, ale także przez nas samych. Poza oczywistym spożywaniem owoców, każdy z nas może przygotować domową maseczkę lub napar z liści. Pierwsza z nich może być rozświetlająca (połączenie z jogurtem naturalnym i sokiem z cytryny), przeciwzmarszczkowa (dodatek oleju sojowego), antytrądzikowa (dodatek ubitego białka jaj) lub relaksująca (dodatek soku z cytryny).

 

Domowe maseczki mogą nie tylko wpływać na kondycję skóry, ale i włosów. W zależności od potrzeb można przygotować odżywkę wzmacniającą (truskawki + puree z awokado), nadającą blasku (truskawki + miód + jogurt naturalny + olej migdałowy), likwidującą przetłuszczanie (same truskawki bez dodatków) lub łupież (truskawki + sok z cytryny). Napar z młodych liści pomoże z kolei przy infekcjach układu moczowego, biegunkach i stanach chorobowych jamy ustnej.

Nie zawsze jednak mamy czas i ochotę na przygotowywanie domowych maseczek i naparów. Warto wtedy postarać się o włączenie truskawek do codziennej diety. Należy przy tym pamiętać, że najlepsze właściwości wykazują owoce surowe, pozbawione obróbki termicznej, zarówno tej cieplnej, jak i zimnej.

 

Justyna Zdziebłowska

piątek, 24 luty 2017 12:37

Już po raz trzeci wydarzenie „Goût de France / Good France” zgromadzi nas w pierwszym dniu wiosny, a więc 21 marca 2017 roku, wokół szefów kuchni na pięciu kontynentach: razem obchodzić będziemy święto francuskiej gastronomii.

czwartek, 01 grudzień 2016 21:35

Robić to, co się lubi – Zofia Drohomirecka, właścicielka sklepów, kawiarni i palarni kawy Pożegnanie z Afryką, nominowana do tytułu Kobieta charyzmatyczna.

 

Połączenie tradycji picia kawy z kulturą literacką

 

Pionierzy franczyzy w Polsce

Dawno temu twierdzono, że najlepszy chleb i kawa są w Polsce. Rodzina Drohomireckich przywróciła tę tradycję ćwierć wieku temu. Do rodzinnej legendy przeszła wypowiedź profesora Bliklego o tym, że dzięki pani Zofii i jej mężowi Krzysztofowi, po raz pierwszy po II wojnie światowej, Polacy zyskali możliwość picia kawy, która na to miano naprawdę zasługiwała.

piątek, 23 wrzesień 2016 12:58

Jakość i zadowolenie klientów

 

Czesław Kierat, mistrz piekarski i cukierniczy z Zabrza, założyciel rodzinnej firmy, którą obecnie prowadzi razem z córką i dwoma synami. W 1999 i 2000 wybierany Najlepszym Rzemieślnikiem, a w 2005 – Piekarzem roku. W 2016 roku nagrodzony tytułem Lider z powołania Magazynu WHY Story. Chętnie dzieli się wiedzą i doświadczeniem ze swoimi pracownikami.

 Czesław Kierat - właściciel "Rokera" po odebraniu dyplomu programu - "Lider z powołania"

Cechy lidera

Nikt w rodzinie Czesława Kierata nie był piekarzem, cukiernikiem ani przedsiębiorcą. Na początku korzystał więc z doświadczenia swoich pierwszych pracodawców. Od razu wiedział, że posiada niezbędne cechy charakteru, które pozwolą mu na otwarcie własnej działalności gospodarczej.

Już w siódmej klasie szkoły podstawowej, tak jak inni chłopcy w tym okresie nauki, szukałem swojej zawodowej pasji. Zainteresowałem się piekarnią, która znajdowała się w pobliżu miejsca mojego zamieszkania. Trafiłem od razu do zakładu, w którym była także cukiernia. Stąd te dwa zawody, które bardzo lubię – wspomina właściciel „Rokera”.

czwartek, 15 wrzesień 2016 16:28

Pracowitość, wiedza oraz pełne zaangażowanie

Piotr i Wojciech Pietrzak – bracia i wspólnicy – karierę w branży gastronomicznej rozpoczęli w 2008 roku. Prowadzili wówczas samodzielnie weekendową stołówkę dla studentów, dzieląc swój czas między naukę i pracę. Obecnie dysponują kilkoma punktami na terenie Warszawy oraz zapewniają obsługę cateringową rozmaitym wydarzeniom w stolicy. Właściciele „Jajko Bistro&Cafe” zostali wyróżnieni tytułem Lider z powołania Magazynu Why Story.

Przedsiębiorczość wyniesiona z domu

Piotr i Wojciech Pietrzak swoją pierwszą działalność gospodarczą założyli w jeszcze w trakcie studiów. To, że życie na dobre zwiąże ich z branżą gastronomiczną było dla nich samych zaskoczeniem. Pierwotnie nie opuszczała ich myśl, żeby zainwestować w branżę automatów vendingowych, które przyniosą pewny dochód, a oni będą mogli spokojnie godzić pracę z nauką. – Starszy brat zapisywał się akurat na drugi kierunek studiów. Poszedłem do dyrektora administracyjnego uczelni i wprost zapytałem o możliwość podjęcia tego typu działalności na terenie szkoły. Doradził nam, aby otworzyć bufet dla studentów weekendowych. I tak się zaczęło – wspomina Wojciech Pietrzak. Niedługo potem dostali wiadomość, że w ich rodzinnym mieście organizowany jest przetarg na prowadzenie stołówki w szkole, w której sami się kształcili. Wystartowali i wygrali. W ciągu trzech lat posiadali już siedem własnych punktów gastronomicznych w Warszawie.

czwartek, 28 styczeń 2016 15:48

Klimat, dobra muzyka i wyjątkowy smak

 

Skrzydlaty Byk to klimatyczny lokal położony w centrum Zabrza, w którym można nie tylko zjeść pyszne burgery, ale również spotkać się z przyjaciółmi przy dobrej muzyce.

DSC01054- Pomysł na własny lokal od dawna chodził mi po głowie. Miejsce, w którym będzie można dobrze zjeść, miło spędzić czas, zaprosić znajomych, spotkać się. W myślach jawił się obraz takiego pubu w angielskim stylu, z panującym lekkim półmrokiem, z klimatyczną muzyką w tle i solonymi orzeszkami porozstawianymi na stołach. Wiadomo, nie ta strefa czasowa i to nie Londyn, ale na pewno dało to początek wizji przyszłego lokalu – zaczyna swoją opowieść właściciel Skrzydlatego Byka w Zabrzu. Wziął sprawy w swoje ręce. - Długo zastanawialiśmy się z żoną, co to ma być za lokal, co chcemy zaproponować swoim gościom. Jako, że Slow Foody z burgerami na dobre zaczynają gościć w polskich miastach, a w Zabrzu takiego miejsca jeszcze nie było, wybór był jasny. Od początku wiedzieliśmy, że lokal będzie inny niż wszystkie i nic nie będzie takie jak wszędzie. Zaczęliśmy od nazwy - „Skrzydlaty Byk”. Płynie w nas bycza krew, burgery to 100% wołowina, a skrzydła – no cóż dostaje ich każdy, kto tylko raz u nas zagości. – śmieje się.

Menu miało być proste i smaczne, a serwowane dania takie, jakimi sami chcieliby być częstowani. Znajdziemy tu burgery w 11 odsłonach, grillowane żeberka na słodko lub ostro, skrzydełka z kurczaka oraz kilka przystawek. Co miesiąc niespodzianką dla gości jest burger miesiąca. Nie zapomniano również o wegetarianach, którzy też znajdą coś dla siebie. Gość ma możliwość wyboru wielkości burgera (100g lub 200g soczystej wołowiny), stopnia wysmażenia mięsa oraz rodzaju i wielkości pieczywa.

 

DSC01125

Przyjazna i nietuzinkowa atmosfera

Lokal zaprasza codziennie od godziny 11 i czynny jest aż do wyjścia ostatniego gościa. Panuje tu specyficzny klimat i wszyscy goście są mile widziani. Trafiają tu rodziny z dziećmi, czasem trzypokoleniowe, miłośnicy zdrowego odżywiania, rowerzyści, a nawet motocykliści w „skórach”, którzy po prostu lubią dobrze zjeść. - Założyliśmy, że muzyka i serwowane przez nas dania muszą tak wpływać na naszych gości, że po wyjściu stąd będą czuć się nie tylko syci, ale i zadowoleni. – mówi pan Krzysztof.

DSC01224

Prowadzenie lokalu stało się dla jego właściciela i całej ekipy prawdziwą pasją, najważniejszy okazał się kontakt z odwiedzającymi go ludźmi, rozmowy z nimi. To oni mobilizują do tego, żeby co dzień rano, na czas dowieźć świeże mięso i pozostałe produkty. - To daje nam takiego kopa i świetnie na nas wpływa. To kręci – szczerze podsumowuje właściciel Skrzydlatego Byka.

DSC01177

 

środa, 21 październik 2015 14:09

Jak umilić sobie długie jesienne wieczory? Najlepiej zrelaksować się w pięknym miejscu przy filiżance doskonałej herbaty. Dziś rozmawiamy z Rafałem Przybylokiem, właścicielem herbaciarni w Zabrzu i osobą odpowiadającą częściowo za merytoryczną stronę portalu czajnikowy.pl, na którym prowadzi program tv na temat niezwykłych smaków i właściwości tego wyjątkowego napoju.

 

Dlaczego postanowił Pan otworzyć herbaciarnię i jak zaczęła się przygoda z nią?

Otwarcie herbaciarni jest efektem mojej kilkuletniej pasji, która rozpoczęła się jeszcze na studiach, gdy szukając pracy, trafiłem właśnie do herbaciarni. Wkrótce herbata stała się ważną częścią mojego życia, by w końcu stać się sposobem na życie i zawodem. Jestem z wykształcenia geologiem, a więc mam fach zupełnie niezwiązany z firmą, którą prowadzę, w Polsce jednak nie ma szkoły, która kształciłaby herbaciarzy.

Jakie właściwości posiada herbata, w zależności od jej gatunku?

Jest to temat na znacznie dłuższą rozmowę ponieważ napisano o tym już całe książki. Krótko mówiąc, herbata pobudza, dzięki zawartości kofeiny, odmładza dzięki przeciwutleniaczom, poprawia nastrój dzięki L-teaninie, poprawia pracę układu pokarmowego, poprawia metabolizm, dobrze wpływa na serce oraz układ krążenia, poprawia pracę mózgu, zwiększając jego ukrwienie, dostarcza witamin i mikroelementów. Naukowcy ciągle opisują nowe właściwości herbaty oraz nowe substancje w niej odkryte, a Chińczycy od zawsze uważali ją za lek na każdą dolegliwość. W zależności od rodzaju herbaty jej właściwości są różne. Herbaty zielone będą bardziej pobudzające, zawierają przeciwutleniacze, mają działanie przeciwnowotworowe, herbata czarna natomiast sprzyja przemianie materii oraz dobrze wpływa na układ krwionośny. Pijący herbatę czerwoną mogą liczyć na jej właściwości odchudzające i oczyszczające, pomaga też na kaca.

 

Jakie rodzaje herbat macie w swojej ofercie? Co polecilibyście na długie jesienne wieczory?

Staramy się dopasować ofertę do szerokiego grona klientów, a co za tym idzie mamy asortyment różnorodny, chcemy by znaleźli u nas coś dla siebie nie tylko koneserzy ceniący herbaty szlachetne i drogie, ale także osoby szukające czegoś na co dzień, często z różnymi smakowymi dodatkami i raczej w przystępnej cenie. Jesienią polecamy oolongi dla szukających herbat czystych oraz nuty raczej orzechowe i rozgrzewające dla miłośników herbat aromatyzowanych. 

 

Czym jest dla Pana rytuał picia herbaty? Czy istnieje filozofia z nią związana?

Filozofia herbaty zawsze obracała się wokół buddyzmu, ponieważ to mnisi buddyjscy docenili właściwości herbaty oraz zaczęli doskonalić sztukę jej przyrządzania. Stąd często kiedy myślimy o filozofii związanej z herbatą, na myśl przychodzą nam różne skojarzenia z buddyzmem właśnie. Coś w tym jednak jest, ponieważ herbata wysokiej jakości może ukazać nam pełnię swego bukietu jedynie wtedy, gdy przygotujemy ją starannie i w skupieniu, nie szczędząc czasu. W takim wydaniu trudno nie zgodzić się z filozofami wschodu, którzy w czarce herbaty doszukiwali się pochwały piękna chwili i szczęścia płynącego z umiejętności uważnego i pełnego przeżywania nawet najprostszych i codziennych czynności.

 

Jakie ma Pan rady i ostrzeżenia dla miłośników napoju? Na co zwracać uwagę podczas zakupów?

Rynek herbaty rządzi się ogólnie tymi samymi prawami, co inne gałęzie handlu, zatem jeśli kupimy sto sztuk herbaty ekspresowej za kilka złotych, to nie spodziewajmy się, że damy radę wypić ją bez cukru i cytryny. Wielu osobom taka herbata odpowiada i nie ma w tym nic złego. Każdy pije to, co lubi. Jeśli jednak chcemy zagłębić się w świat porządnej herbaty, dającej nam nie tylko mnogość doznań smakowych i zapachowych, ale zarazem nieocenione korzyści zdrowotne, musimy liczyć się z tym, że będziemy musieli nieco poszukać i nieco wydać, aby upolować coś godnego uwagi. Jeśli miałbym przestrzegać to z całą pewnością nie kupujmy w marketach. Oferta herbaciana takich sklepów zwykle nie wznosi się nawet do średniej półki. Pamiętajmy także, że wkraczając w świat herbat gatunkowych ważne by oddać się w ręce kogoś kompetentnego póki sami nie będziemy w stanie oceniać jakości herbaty. Najlepsze zatem będą sklepy specjalistyczne. Najszersza zaś oferta znajduje się jednak wciąż w Internecie, ponieważ jest to jeszcze branża nieco niszowa. Jeszcze jedna ważna przestroga, o której trzeba wspomnieć. Pamiętajmy, że gdy raz rozsmakujemy się we właściwie zaparzonej herbacie gatunkowej nie będziemy już chcieli wrócić do ekspresówek. Tą pasją łatwo się zarazić. 

Czym się inspirowaliście tworząc wnętrze?

Inspiracją jest tutaj, jak zwykle w herbaciarniach, kultura i sztuka różnych regionów Azji. To, co ogólnie nazywamy orientalnym nie może jednak być wymieszane i przypadkowe. Goście herbaciarni szukają nie tylko miejsca zacisznego, sprzyjającego relaksowi i spokojnym spotkaniom, ale także miejsca inspirującego i nietypowego. Wpływ na to ma nie tylko wystrój, ale także zapach, światło i muzyka.

Czy posiadacie też inne punkty?

Pod nazwą herbaciarni Czajnik funkcjonuje także herbaciarnia gliwicka, która powstała nota bene dużo wcześniej niż moja w Zabrzu. Rozwój sieci herbaciarni nie jest jednak prosty, ponieważ jest to wciąż uczenie ludzi czegoś nowego. Jeśli wywiesi się szyld z napisem "kawiarnia" to każdy wie, czego się w środku spodziewać, dlatego kawiarnia w każdym mieście ma szanse. Herbaciarnia jest wciąż miejscem w Polsce nowym i nieco nieznanym, kojarzącym się mylnie wyłącznie z możliwością zakupu herbaty, podczas gdy to o jej picie przede wszystkim chodzi. Nasza polska kultura herbaciana ma się jednak coraz lepiej, w przeliczeniu na osobę pijemy więcej herbaty rocznie niż Chińczycy, więc może się wkrótce okazać, że każde szanujące się miasto będzie miało swoją herbaciarnię.c

Czy organizujecie tu jakieś spotkania, warsztaty?

Staram się, aby w herbaciarni coś się działo. Regularnie zapraszam muzyka, by grał na żywo dla klientów, czasem organizujemy koncerty o charakterze bardziej medytacyjnym, na przykład gongów i mis tybetańskich. Była już u nas wystawa fotograficzna, były warsztaty herbaciane prowadzone przez nas, jak i różne spotkania i wykłady z zaproszonymi gośćmi. Był nawet jarmark na rzecz bezdomnych kotów oraz społeczna kuchnia wegetariańska, a nawet przedstawienie teatralne. Herbaciarnia jako miejsce nietuzinkowe przyciąga często pozytywnych i zwariowanych ludzi, rodzą się tutaj różne ciekawe projekty, warto więc śledzić na bieżąco co się akurat dzieje.

 

Jakie są Pana plany rozwoju herbaciarni?

Skupiamy się teraz na działaniach promujących picie herbaty w ogóle. Im więcej osób doceni dobrą herbatę, tym będziemy z siebie bardziej dumni. Działamy więc prężnie, pisząc i nagrywając. Jeździmy z wykładami i warsztatami po całym kraju, występujemy też w telewizji. Filmy z naszego portalu internetowego udostępniamy różnym regionalnym telewizjom, które chętnie je emitują, co dowodzi tego, że herbata to ciekawy temat. Sądzę, że na tym polu możemy jeszcze sporo interesujących rzeczy zrobić i tutaj też kierujemy nasze wysiłki.

Czy są inne ważne informacje lub ciekawostki, jakimi chciałby się Pan podzielić?

Cała masa. Herbata to dla nas niekończący się temat, na który zawsze chętnie porozmawiamy. Choć nie zawsze mamy czas odpisywać na wszystkie pytania jakie do nas trafiają, to zawsze jest nam miło widzieć wszelkie zainteresowanie. Wracając do herbaty, to zastanówmy się czasem co i jak parzymy. Dla większości z nas jest napojem codziennym, więc tym bardziej powinniśmy zadbać o to, by była dobrej jakości i odpowiednio zaparzona. Na pożegnanie przychodzi mi na myśl stare chińskie przysłowie: "wystarczy jedna czarka herbaty dziennie, by umarł z głodu jeden farmaceuta". Oczywiście nie życzę źle farmaceutom, ale warto się nad tym zastanowić.

Rozmawiała Alicja Szwanc

czajnik

wtorek, 29 wrzesień 2015 16:53

WHY STORY to wielotematyczny magazyn internetowy o prawdzie, pasji i człowieku.

Poruszamy tu zagadnienia zwiazane z codziennym życiem, min. z takich obszarów jak: psychologia, sprawy społeczne, zwierzęta, kultura i sztuka, przedsiębiorczość, technologie. Piszemy o inspirujacych ludziach, miejscach, które warto zwiedzić i poszukiwaniu zwykłego, ludzkiego szczęścia. Zachęcamy również do udziału w naszych konkursach.

WHY Story TV: Daniel 'zoNE' Gabryś

poniedziałek, 28 wrzesień 2015 11:26

- Wolisz kawę w stylu Oskara Wilde'a czy Clinta Eastwood'a? - spytała Ida. Jej propozycja była tak samo zaskakująco-urzekająca, jak ona sama. Albert Mucha oszalałby na widok jej długich, ciemnorudych, falujących na wietrze loków, a Tamara Łempicka zmysłowo-namiętnych ust. - Zaryzykuję. Po długiej podróży napiję się czegoś mocniejszego, co szybko postawi mnie na nogi. Wybieram Clinta – odpowiedziałam. I w tym samym momencie wyobraziłam sobie metalowy kubek, z dwiema łyżeczkami kawy zalanej świeżo zebraną, aczkolwiek przegotowaną, deszczówką. To chyba byłoby to...Moja wyobraźnia, niczym rumak cowboja, zagalopowała się jednak ciut za daleko. Kawa okazała się wyborna, zaparzona w dużym, kwiecistym kubku, zalana najnormalniejszym wrzątkiem. Wyszłam z kuchni, przeszłam przez niewielki przedpokój do ogromnego salonu. Dopiero teraz rozejrzałam się uważnie. Na ścianach wisiały drewniane anioły i baśniowe obrazy Idy. Po lewej stronie stał duży stół, wokół którego ustawiono osiem krzeseł. Brakowało tylko dodatkowej, herbacianej zastawy, Szalonego Kapelusznika, zaspanego Susła i Marcowego Zająca. Pojawił się za to kot, ale ten się nie uśmiechał. Jednym susem wskoczył na krzesło, obwąchał stół, potem zwiną w kłębek i mrucząc, zasnął. W kocim świecie, pora na drzemkę, jak na herbatkę w krainie czarów, nie mija...

Po prawej stronie i w głębi owego salonu znajdowały się kanapy, sofa i fotele. Całość dopełniało pianino stojące obok balkonowych drzwi. Tędy wychodziło się na taras otulony bluszczem i donicami. Co jak co, ale kawa w stylu Eastood'a pasowała tu jak pięść do nosa...Co innego Oskar Wilde - byłby urzeczony magią tego pokoju, z ogromnym świecznikiem na stole, filiżankami w maleńkie różyczki, zdobionymi łyżeczkami i srebrną cukiernicą.

Kolejny łyk kawy ożywił mnie. Zmęczenie i senność odeszły. Jedna kawa, a jaka różnorodność spostrzeżeń, dziwactw i inności. Dopiero tutaj, w tej przestrzeni, otoczeniu domu na wzgórzu, mogłam to dostrzec.

Oskar za swą inność zapłacił wysoką cenę. Ceną za inną orientację seksualną okazało się więzienie. Brudny Harry, co najwyżej, dałby za to komuś kulkę w łeb.

Ale nie w tym domu. Tu poczułam, że dobrze mi z moją innością. Wygodnie usadowiłam się z nią w fotelu. Oswoiłam się z nią. Bez parcia na męża i rodzinę, bo inni tak mają, pracy na etacie za cenę wolności. Ciepłych kapci, za cenę ciekawości świata i podróży. Kawa w stylu Eastwooda. To moja wersja życia, bo ono, jak złoto, zawsze należy do zuchwałych.

Dobrze, że są takie domu na zielonych wzgórzach, gdzie Prokrusta zwanego Damastesem wystawia się za drzwi, jak za komuny butelki na mleko. Tu nikt nikogo nie przycina do miary własnego łoza, stylu życia i poglądów.

Dopiłam ostatni łyk kawy- Dziękuję Ci, że jesteś Ido. I za to,że Jesteś moim innym Ja – powiedziałam. Uśmiechnęła się i sięgnęła po filiżankę zielonej herbaty. Drzemiący dotąd na krześle kot obudził się, leniwie przeciągnął się i zniknął, zaczynając jak zawsze od ogona.

Grażyna Bednarek

kawa

czwartek, 24 wrzesień 2015 21:35
Dlaczego Noe Festiwal?
II edycja Festiwalu Wina pn. Noe Festiwl 2015 odbędzie się w Kinoteatrze Rialto w Katowicach w dniu 26 września. Będzie trwała od godz 12 do 18. Gość honorowy – Francja, będzie więc dużo win francuskich, opowieści o francuskim winiarstwie, konkursy, nagrody, 3 panele dyskusyjne w tym m.in. gość z Francji – sommelier. Na jednym ze stanowisk będzie również pan Marek Kondrat. Oczywiście będzie możliwość skosztowania różnych win.

Dlaczego Noe Festiwal? To raczej symboliczna nazwa i trochę na przekór. Noe jest pierwszym w historii znanym z imienia i nazwiska winogrodnikiem. Z Biblii dowiadujemy się, że po wielkim potopie gdy arka osiadła na stokach Kaukazu Noe wśród innych upraw posadził też winorośl z której zaczął wytwarzać wino. Ot, tyle.. trochę jak wspomniałem, z przymrużeniem oka, ale nazwa kiedyś wymyślona pozostała – mówi organizator festiwalu, Arkadiusz Tarasiński. - A już całkiem poważnie, razem z moim znajomym - Marianem Jeżewskim, też winiarzem, postanowiliśmy promować wino, na przekór temu do czego my jako Polacy jesteśmy przyzwyczajeni.

Organizatorzy wydarzenia twierdzą, że wino ma swoją "kulturę", przyzwyczajenia, zwyczaje i wszędzie na świecie jest podobnie odbierane. I rozumiane (jak się okazuje, często też bez znajomości języka:)) To powoli się udaje, bo Polacy dużo podróżują i przekonują się do wielu, często obcych nam dotychczas rzeczy. W tym wina.

Na festiwalu, który nie jest imprezą handlową organizatorzy festiwalu opowiadają o winie, o tym jak je degustować i łączyć z potrawami. W panelach dyskusyjnych bedą miały miejsce relacje z podróży i doświadczeń winiarskich. Można będzie skosztować win, żeby porównać ich smaki.

Wstęp biletowany w cenie 5 zł, można dodatkowo wykupić kartę degustacyjną za 10 zł, aby od każdego wystawcy móc skosztować ich wina.

noe

sobota, 19 wrzesień 2015 21:32

06:40 Śniadanie
Omlet owsiankowy z masą jabłkową

Jabłko 320g 2 średnie sztuki Zestaw 3 ≈ 107 kcal

Jajo 100g 2 sztuki Zestaw 2 ≈ 121 kcal

Miód 5g 1 łyżeczka Zestaw 1 ≈ 16 kcal

Mleko 1,5% tłuszczu 55g 1/4 szklanki Zestaw 2 ≈ 26 kcal

Oliwa z oliwek 2g 1/2 łyżeczki Zestaw 2 ≈ 22 kcal

Orzechy włoskie bez łupinek 8g 2 sztuki Zestaw 2 ≈ 23 kcal

Mąka owsiana 30g 3 łyżki Zestaw 1 ≈ 110 kcal

Płatki owsiane 30g 3 łyżki Zestaw 1 ≈ 110 kcal

Sól 2g 1 szczypta Zestaw 2 ≈ 0 kcal

reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama