reklama
Magazyn WhyStory logo
reklama
Zwierzęta
piątek, 17 luty 2017 06:48

 Bytomscy Artyści Pomagają vol 3 DZIEŃ KOTA -

Miejsce: Pub GOTYK, ul Murarska 17, 41-500 Bytom

Witajcie!!
I tak oto lecimy z kolejną edycją B.A.P
17 lutego zbieramy na kociaki.
Potrzebne koce, karma, zabawki itp.
Zbieramy na fundację CHATUL!

III edycję zaczniemy koncertem zespołu ROCKOMOTIVE!!
https://www.facebook.com/rockomotiveblues/

A po koncercie oczywiście zapraszamy na scenę wszystkich muzyków którzy grają, śpiewają itd.

 

wtorek, 04 październik 2016 10:08

Światowy Dzień Zwierząt  to corocznie obchodzone święto czwartego października w dzień wspominania w Kościele katolickimśw. Franciszka z Asyżu, patrona zwierząt, ekologów i ekologii.

Światowy Dzień Zwierząt został ustanowiony w 1931 roku na konwencji ekologicznej we Florencji. Rozpoczyna Światowy Tydzień Zwierząt trwający do 10 października.

Św. Franciszek wyrzekł się - w stosunku do człowieka i przyrody chęci dominacji oraz wyznawał ideę braterstwa wszystkich stworzeń. Uważał, że wszyscy mieszkańcy Ziemi są braćmi, bez względu na narodowość poglądy, charakter, majątkowy stan. Każda osoba, która poprosi o pomoc, przyjaciel lub wróg powinien być wysłuchany i przyjęty.

Obchody Dnia Zwierząt chcą zmienić zachowanie ludzi w stosunku do zwierząt. Pomagają w uświadomieniu społeczeństwu, że zwierzę to istota żywa, a nie tylko rzecz i posiada swoje prawa. Obchody celebrują stowarzyszenia ekologiczne idziałające na rzecz ochrony zwierząt, wegetarianie a także organizacje non-profit.

 

wtorek, 26 kwiecień 2016 16:16

Fundacja Węgielek edukuje najmłodszych

 

Rozmowa z Iwoną Morozow na temat rozwijania świadomości wśród dzieci i młodzieży o tym jak pomagać zwierzętom, potrzebującym pomocy.

 

Skąd pomysł na nazwę Fundacji ?

 Fundacja powstała ku pamięci pierwszego kota Magdy i Piebe, obecnie Zarządu Fundacji, Węgielka. Adoptowany z krakowskiego schroniska, zaniedbany, chory, przeżył kilka ostatnich miesięcy w poczuciu bezpieczeństwa, z zapewnioną najlepszą opieką, otoczony troską i miłością. Węgielek odszedł, lecz powstała Fundacja. Działamy od 2012 roku, obecnie nasz zespół liczy 7 osób, pomagamy każdemu zwierzęciu, które potrzebuje pomocy, nieważne czy to kot czy pies, czy młody czy stary, zdrowy czy chory, nieważne nawet czy na terenie Polski czy poza nią. Wszyscy są równi i wszyscy zasługują na godne traktowanie.

Od miesiąca realizują Państwo we wrocławskich szkołach podstawowych projekt jak udzielać pierwszej pomocy zwierzętom. Skąd taki pomysł?

W dzieciach nadzieja! Kiedy zaszczepić w nich wrażliwość i miłość do zwierząt jak nie za najmłodszych lat?
A do tego pożytecznie połączyć z nauką niesienia pierwszej pomocy, bo to ona jest najważniejsza. Życie psa czy kota jest w 100% uzależnione od człowieka, nie tylko w codziennych, przyziemnych sprawach, ale zwłaszcza w momencie, kiedy walczy ono o przeżycie, o zdrowie, to od nas zależy czy pomożemy i wygramy czy bezradnie pozwolimy mu odejść. W prawie - nieznajomość nie zwalnia od jego przestrzegania, w medycynie - niewiedza nie usprawiedliwia. Dlatego warto się uczyć, bo nigdy nie wiadomo kiedy będziemy decydować o czyimś życiu.

Dla jakiej grupy wiekowej są organizowane te zajęcia?

Zaczęliśmy od najmłodszych klas – dlatego pierwszy etap projektu przeprowadzany jest w szkołach podstawowych, ale naprawdę nigdy nie jest za późno, by nauczyć się ratować cudze życie, tak że nie poprzestaniemy na maluchach. Zresztą okazyjnie, na różnego rodzaju eventach urządzamy też otwarte kursy, gdzie podchodząc do naszego stoiska można uzyskać wszystkie niezbędne informacje na temat pierwszej pomocy dla zwierząt.

Kto je prowadzi i jak one wyglądają?

Do tej pory zajęcia prowadzone były przez dwie osoby, jedna pełniąca rolę przedstawiciela Fundacji, druga to lekarz weterynarii. Z powodu piętrzących się z dnia na dzień obowiązków, od maja zajęcia będzie prowadził w całości tylko lekarz.

 

Czego uczycie dzieci?

Jak w podstawówce – ABC! Przede wszystkim zaczynamy od tego, jak zadbać o siebie, o swoje bezpieczeństwo, a następnie jak przeprowadzić sztuczne oddychanie, masaż serca i tak dalej.

Jakie są efekty tych działań? Wrażenia najmłodszych?

Nie tylko dzieci, ale i nauczyciele aktywnie uczestniczą w naszych zajęciach i dzwonią po więcej, dla innych klas. O akcji dowiadują się również rodzice dzieci uczestniczących w zajęciach, zdarzyło się, że pocztą pantoflową (na zasadzie jedna mama przekazała drugiej mamie), i zaproszono nas do szkoły, w której uczył się syn "drugiej mamy". Najmłodsi pozytywnie zaskakują nas chęcią aktywnego uczestnictwa, ilością pytań, a nawet podstawową wiedzą na temat tego, czym zajmują się fundacje takie jak nasza.

Jaki jest poziom świadomości w naszym społeczeństwie na temat udzielania pierwszej pomocy zwierzętom?

Niestety z przykrością to stwierdzamy, że większość z nas nie ma świadomości, jak udzielać pierwszej pomocy swojemu pupilowi. Jeśli ktoś nie jest związany zawodowo z weterynarią bądź zwierzętami, to jego wiedza na ten temat jest równa 0. Chociaż i to nie jest reguła, mieliśmy okazję przeprowadzić krótki wywiad wśród "ludzi z branży" i większość pracowników schronisk czy też fundacji nie ma pojęcia o pierwszej pomocy dla psów i kotów. Już nawet zaczynamy planować szkolenia dla pracowników i wolontariuszy schronisk, fundacji.

 Magdalena Saganowska

sobota, 09 kwiecień 2016 19:16

Przemoc wobec dzieci w Jemenie

 

Każdego dnia w Jemenie 6 dzieci jest zabijanych lub rannych, a wiele z nich jest rekrutowanych do sił zbrojnych. Niektóre mają zaledwie 10 lat. Brutalny konflikt i szybko pogarszająca się sytuacja humanitarna w Jemenie rujnują życie milionów dzieci w tym kraju.

 

UNICEF zidentyfikował ponad 1560 najcięższych przypadków przemocy wobec dzieci w Jemenie. Na ich skutek, tylko w zeszłym roku ponad 900 dzieci zostało zabitych, a 1300 okaleczonych. Te liczby są niemal 7 razy wyższe niż w całym roku 2014. UNICEF potwierdził również 50 ataków na szkoły. Niestety te dane stanowią jedynie wierzchołek góry lodowej, ponieważ uwzględniają tylko przypadki, które organizacja była w stanie zweryfikować.

Dzieci płacą najwyższą cenę za ten konflikt. Na terenie całego kraju są zabijane i okaleczane. Nawet w trakcie zabawy lub snu nie są bezpieczne, powiedział Julien Harneis, przedstawiciel UNICEF w Jemenie.

Gdy konflikt się nasila, wzrasta również liczba dzieci rekrutowanych do sił zbrojnych. Pełnią wiele funkcji, m.in.: pilnują przejść granicznych i noszą broń. W ubiegłym roku UNICEF zidentyfikował 848 dzieci wcielonych do sił zbrojnych przez wszystkie strony konfliktu.

Najnowsze dane wskazują, że 63 ośrodki zdrowia zostały zaatakowane lub zniszczone, a większość z ma poważne braki w sprzęcie, lekach i personelu.

Prowadzone działania zbrojne i ograniczenia w imporcie spowodowały przerwy w dostawach żywności i paliwa na terenie całego kraju.

Konflikt w Jemenie ma także pośredni wpływ na życie dzieci. Dostęp do opieki medycznej i szczepień jest ograniczony. UNICEF szacuje, że w ubiegłym roku niemal 10 000 dzieci poniżej 5. roku życia zmarło z powodu chorób, którym potrafimy zapobiegać, m.in.: zapalenia płuc czy biegunki. Liczba ta stanowi uzupełnienie do niemal 40 000 dzieci w Jemenie, które każdego roku umierają przed swoimi 5. urodzinami.

środa, 30 marzec 2016 16:53

Na temat sytuacji pokrzywdzonych zwierząt oraz możliwośi ich wsparcia opowiada Beata Żółkiewska, członkini zarządu Fundacji na Rzecz Ochrony Praw Zwierząt Mondo Cane, wieloletni inspektor do spraw ochrony zwierząt z ogromnym doświadczeniem w interwencjach i ratowaniu zwierząt w stanach zagrożenia życia właścicielka trzech psów i dwóch kotów.

Z jakimi sprawami ludzie najczęściej przychodzą do Państwa?

Przychodzą lub dzwonią z pytaniem co mają zrobić, kiedy znajdą bezdomne zwierzę - to niewątpliwie najczęściej zadawane pytanie. Pytają też, jak zgłosić sprawę na policję oraz jakie gmina ma prawa i obowiązki dotyczące bezdomnych zwierząt lub kogo powiadomić o bezdomnym zwierzęciu. Inne często zadawane pytanie to, co zrobić w przypadku złego traktowania zwierzęcia przez właścicieli. Częste są też zgłoszenia o niewłaściwym traktowaniu zwierzęcia przez sąsiada, o niekarmieniu i niepodawaniu wody. Pracownicy Fundacji Mondo Cane zawsze udzielają w takich kwestiach kompetentnych porad. Przypadki łamania praw zwierząt, które są zgłaszane do Fundacji to zazwyczaj działania z okrucieństwem, niestety nawet z szczególnym okrucieństwem, a w tej kategorii najczęściej spotykane przypadki to porzucenia. Inny przykład okrucieństwa to szczenięta zakopywane żywcem w ziemi - wiele osób uważa, że szczenię nie czuje, tymczasem ma taką samą wrażliwość jak dorosłe zwierzę. Ludzie w różny sposób mordują zwierzęta. Jest to łamanie ustawy o ochronie zwierząt, ponieważ jeżeli ktoś nie chce posiadać zwierzęcia lub wie, że go nie odchowa czy też nie ma możliwości oddania go w dobre ręce, to może pójść do weterynarza i humanitarnie je uśpić za niewielką odpłatnością lub zgłosić ten fakt organizacji praw zwierząt. Mondo Cane bardzo często pomaga w takich sytuacjach.

wtorek, 12 styczeń 2016 14:08

Kto potrafi pomóc zwierzętom?

 

Po raz pierwszy zorganizowane starania na rzecz poprawy warunków życiowych zwierząt podjęto w XIX wieku. W tym czasie zaczęto odnosić się do zwierząt jako istot odczuwających ból, głód i cierpienie. Takie podejście wywołało krytykę wobec niektórych form okrucieństwa; pojawiło się po raz pierwszy w Wielkiej Brytanii. Tam też zostały sformułowane przez Radę Dobrostanu Zwierząt (Farm Animals Welfare Council) zasady podejścia do zwierząt wyrażone w pięciu podstawowych wolnościach zwierząt

lisy

 Są to:

- Wolność od głodu i pragnienia poprzez zapewnienie dostępu do świeżej wody i pokarmu, który zapewni zdrowie i siły.

- Wolność od urazów psychicznych i bólu poprzez zapewnienie odpowiedniego traktowania.

- Wolność od ran i chorób dzięki zapobieganiu, szybkiej diagnozie i leczeniu.

- Wolność od stresu poprzez zapewnienie opieki i traktowanie, które nie powoduje cierpienia zwierząt.

- Wolność do wyrażania naturalnego zachowania się poprzez zapewnienie odpowiedniej przestrzeni, warunków i towarzystwa innych zwierząt.

Wymienione powyżej wolności odnoszą się do ochrony zwierząt rozumianej jako działania na rzecz zmniejszenia cierpienia zwierząt i wspierania ich humanitarnego traktowania niezależnie od celu hodowli.

wtorek, 12 styczeń 2016 13:37

Czy rozumiesz swojego psa?

 

Jeśli chcesz dokonać wyboru psa i być zadowolony z jego wyboru, to powinieneś zastanowić się nad kilkoma istotnymi zagadnieniami. Czy jesteś gotów chodzić z nim regularnie na spacery i czy pozwala na to twoja kondycja fizyczna. Jakimi potrzebami się kierujesz – czy ma to być pies obronny, pasterski, pies – przewodnik, czy ma przebywać w domu i dotrzymywać towarzystwa? W jakim stopniu interesują cię zachowania psów i czy chcesz psa o żywym usposobieniu? Poniżej znajdziesz kilka przydatnych uwag.

psy

Chcesz zostać właścicielem psa? Jeśli tak, to odpowiedz sobie najpierw na pytanie, czy jesteś gotów wychodzić z nim regularnie o określonych porach trzy razy dziennie na spacery. Wymaga to czasem wyjścia, kiedy pada deszcz lub śnieg, kiedy wolałoby się zostać w domu. Wymaga to też usuwania psich odchodów. Poza tym należy też znaleźć teren nadający się do spacerów. Najlepsze jest miejsce, gdzie inni też wychodzą z psami i gdzie psy mogą się wspólnie bawić. Najbardziej nadają się do tego miejsca, gdzie nie jeżdżą samochody i psy nie są narażone na spaliny wydzielane przez samochody. Jeśli nie znasz reakcji twojego psa na rowerzystów i przechodniów – należy zachować ostrożność. Rozmiar i waga psa mają znaczenie, gdy wychodzi się z nimi na spacer, bo trudno utrzymać na smyczy silnego, ciężkiego i pobudzonego psa.

Warto to rozważyć decydując się na rasę psa: Czy uda się nad nim zapanować w trakcie spacerów? Niektórzy ludzie po prostu nie mają wystarczająco dobrej kondycji fizycznej dla spełniania tych obowiązków.

Niektóre rasy są szczególnie przydatne do pilnowania dużych terenów w nocy. Psy mogą odstraszyć swoją wielkością oraz szczekaniem, dzięki czemu alarmują osoby chroniące teren przed intruzami.

Jeśli komuś nie odpowiada szczekanie psa w domu, to może wybrać rasę psów, które szczekają bardzo rzadko. Dokonywanie wyboru rasy psa obecnie nie jest trudne, gdyż można tego dokonać za pomocą internetowej wyszukiwarki - zestawu pytań dotyczących porządanych przez nas cech psa, które pomagają w ustaleniu odpowiedniej rasy psa.

Przede wszystkim należy rozważyć rozmiar psa, niektóre rasy ważą mniej niż 7 kg, inne - ponad 55 kilogramów. Psy różnią się też znacząco charakterem – niektóre są bardzo spokojne, inne są agresywne.

Należy się też zastanowić nad własnymi potrzebami i sposobem spędzania czasu. Czy oczekuje się od psa, aby ten był przyjacielski i zapewniał rozrywkę swoją obecnością? Psy dopiero od niedawna są hodowane jako zwierzęta domowe. Takie psy będą wiernymi przyjaciółmi, jeśli zapewni się im przyjazne traktowanie, regularne pożywienie i wybieg oraz opiekę weterynaryjną w razie potrzeby.

A teraz wskazówka jak zrelaksować zestresowanego psa – można zrobić mu prosty masaż przesuwając dłonią po grzbiecie. Dzięki temu można poznać jak pies reaguje na twój dotyk oraz czy reaguje tak, jak dotychczas i nie okazuje bólu czy innego nietypowego zachowania. Powoduje to też lepszy, bliższy kontakt z psem. Jeśli chcesz uspokoić nerwowego psa, delikatnie połóż płasko dłoń na jego grzbiecie lub głowie. Następnie przesuwaj powoli dłoń wzdłuż kręgosłupa i powtórz tę czynność kilkanaście razy. Jeśli pies to lubi, to możesz zwiększyć nacisk twojej dłoni. Nie wykonuj tego ćwiczenia, zaczynając od dolnej części kręgosłupa. Na końcu połóż jedną dłoń na głowie, a drugą na dolnej części kręgosłupa – te dwa odcinki kręgosłupa odpowiadają za odpoczynek i rozluźnienie. Ta prosta metoda jest skuteczna, gdy pies jest zdenerwowany, zestresowany lub wystraszony. Pozwala to również zrozumieć, jak pies reaguje na twój dotyk. Zrozumienie tego, jak pies na ciebie reaguje może dać ci możliwość lepszego z nim kontaktu.

pies2

Warto zauważyć, że psy rozumieją wiele ludzkich uczuć. Są zdolne do silnych uczuć i są bardzo chętne do kontaktu z ludźmi. Kiedy właściciel jest smutny, pies potrafi zrozumieć to uczucie i reaguje na nie. Psy zazwyczaj próbują złagodzić uczucie przygnębienia swojego właściciela i przebywają w jego pobliżu. Często są przygaszone, odmawiają jedzenia i nie bawią się swoimi zabawkami.

czwartek, 10 grudzień 2015 22:27

Nasze pupile co rusz zaskakują nas swoim zachowaniem, a my oceniamy je z „ludzkiej” perspektywy. Z powodu tej tendencji do przypisywania zachowaniom zwierzaków ludzkich cech bardzo często dochodzimy do mylnych wniosków. Potrafimy bezrefleksyjnie stwierdzić, że nasz kot jest złośliwy, a pies agresywny. Co jednak jest przyczyną takich zachowań? Poszukamy odpowiedzi wraz z Panią Beatą Leszczyńską, doświadczoną behawiorystką zwierząt, której warsztaty o nazwie „Kot i inne zwierzęta” miałam okazję obserwować.

Głównym tematem warsztatów była próba zrozumienia kota bez uczłowieczania jego zachowań. Przede wszystkim musimy pamiętać, że kot jest łowcą. samotnym drapieżnikiem, który został udomowiony dlatego, że skutecznie łapał myszy. Z biegiem lat coraz bardziej przyzwyczajaliśmy się do kotów w domu, zapominając odrobinkę o ich prawdziwej naturze, a my, jakkolwiek byśmy się nie starali, nie jesteśmy w stanie zaspokoić ich instynktów.

kot kafelka

Spójrzmy na kilka zachowań mylnie przez nas interpretowanych.

Na początku te, które są przez nas oceniane właśnie jako „złośliwe”. Wracamy do domu i widzimy poszarpaną pazurkami tapicerkę kanapy. Gniewnie przeklinamy podły charakterek zwierzaka. A tu może się okazać, że kot tym sposobem zostawia ślady zapachowe, zaznaczając swój teren. Co więcej, przypomnijmy sobie naturę kota - cichy, samotny łowca, który musi dbać również o swoją formę, musi przecież upolować mysz, więc drapanie mebli może być dla niego po prostu formą ćwiczeń, rozciąganiem mięśni.

Kolejne są dźwięki wydawane przez koty. Zaskoczyło mnie, gdy na warsztatach dowiedziałam się, że koty mają zupełnie różne formy „miauczenia” podczas komunikowania się z ludźmi niż z przedstawicielami swojego gatunku. Mruczenie, które kojarzy nam się ze szczęśliwym kotem z reklamy karmy w telewizji może również oznaczać ból, a zwierzę poprzez mruczenie próbuje sobie ulżyć lub się uspokoić. Oczywiście jest to również oznaka wspomnianej wcześniej radości.

Teraz wspomnijmy zachowania najbardziej uciążliwe z perspektywy ludzi, a mianowicie oddawanie moczu i wypróżnianie się poza kuwetą. Tak naprawdę nie ma tu mowy o jakichkolwiek złych intencjach naszych pupilów. Przede wszystkim może to być manifestacja stresu jaki kot doświadcza w danym momencie. A stres ten może być związany na przykład z faktem, że zwierzę zostało same w domu i nie wie, czy właściciel wróci. Odchody zawierają zapach, a kot, czując swój zapach ma wrażenie, że jest w domu, jest u siebie. Ponadto, warto zwrócić uwagę, czy przypadkiem w okolicy nie pojawił się inny kot, wzbudzając lęk w zwierzęciu, że jego terytorium jest zagrożone.

koty2

W końcu skupmy się na języku ciała. Mamy tendencję do porównywania kota z psem. Moim zdaniem, czasami chcielibyśmy, żeby kociaki były równie oddane i wierne jak psy. Jaki sygnał odczytujemy, gdy pies leży na plecach z uniesionymi łapkami? „Głaszcz mnie po brzuchu, jestem cały Twój!”. A co może oznaczać ta  sama pozycja u kota? „Mam cztery łapy wyposażone w pazury i pysk! Tylko się zbliż!”.

Jeśli chodzi o język ciała kota musimy pamiętać, że jest to jedna z najważniejszych form komunikacji w świecie zwierząt. Od jego ogólnego ułożenia po nastroszenie sierści i wyprostowanie uszu, każdy najdrobniejszy gest jest sygnałem, który przeciwnik mus i odczytać. Wbrew pozorom zwierzęta wysyła ją bardzo czytelne sygnały oznaczające smutek, stres i w końcu gotowość do ataku.

Tu można wspomnieć o próżnej naturze człowieka, który tworząc coraz to nowe rasy, dramatycznie manipuluje i odbiera czworonogom możliwość poprawnej komunikacji. Co oznacza nastroszona sierść? To, że „jestem wielki, silny i groźny”. Więc wyobraźmy sobie spotkanie zwykłego kota z persem... Tworzy się również rasy bez sierści lub inne z naturalnie oklapniętymi uszkami. Jak daleko się posuniemy, by osiągnąć rasę możliwą do uznania przez hodowców za „idealną”? Jak bardzo te manipulacje wpływają na zdrowie naszych milusińskich?

Podczas prelekcji pani Beata przekazała nam również cenne wskazówki dotyczące wprowadzania drugiego lub trzeciego kota do domu. Często, mimo naszych najlepszych intencji, mamy z tym ogromne problemy. Koty walczą, zaczynają wypróżniać się w nietypowych miejscach, stają się smutne, osowiałe lub agresywne. „Dlaczego?” - pytamy. Przecież uratowaliśmy kolejne zwierzę i przyprowadziliśmy towarzysza zabawna naszemu mruczusiowi. A tymczasem wprowadzamy kotu do domu intruza. Wyobraźmy sobie, co by było, gdyby ktoś zadecydował, że oto od dziś zamieszka z nami nasz sąsiad, którego nie znamy lub nie tolerujemy. Tak to wygląda z kociej perspektywy. Nagle jego terytorium, które i tak już dzieli z nami, ludźmi, pomniejsza się jeszcze bardziej. W domu zaczyna pachnieć obcym i już nic nie jest tylko moje. Tak zwane dokacanie musi być dokładnie przemyślane i na dobrą sprawę, najlepszym rozwiązaniem jest branie do domu od razu dwóch kociąt.

Oczywiście „dokwaterowanie” kota jest możliwe i zwierzęta potrafią się ze sobą dogadać, jednak wymaga to od nas pracy i przemyśleń.

kotlowca

Zwierzęta zawsze będą obok nas, stanowiąc część naszych rodzin. Nie możemy jednak przesadzać z nadawaniem im ludzkich cech i oceniać ich zachowań według naszej miary. Pamiętajmy o prawdziwej naturze zwierząt, o ich instynktach, lękach i potrzebach. Jeśli niepokoi nas jakieś zachowanie, pomyślmy nim wydamy osąd. Może jest to oznaka jakiegoś problemu lub zmartwienia znacznie oddalonego od zwykłej, ludzkiej złośliwości.

Przygotowała Alicja Szwanc

 

czwartek, 29 październik 2015 15:38

Historia cudownych zbiegów okoliczności

 

32 lata temu pani Beata Tuszyńska rozpoczęła pracę w przychodni weterynaryjnej w Zabrzu. Miało to potrwać sześć tygodni. Nie przypuszczała wtedy, że na stałe zwiąże swoje zawodowe życie z tym właśnie miejscem. Nie mogła też przewidzieć, że cieżki wypadek przyczyni się do rozpoczęcia pięknej misji integrowania ludzi oraz szerzenia swej pasji i propagowania miłości do zwierząt w Zabrzu i innych miastach.

 

Prawda, pasja, determinacja

100E8855Wszystko zaczęło się w 4 klasie szkoły podstawowej, kiedy to na wsi, jako mała dziewczynka, pani Beata miała możliwość pomocy przy porodzie u maciory. - Gdy wycierałam małe prosiaki postanowiłam, że chcę pomagać zwierzętom i zostać weterynarzem - wspomina. To była chwila, w której oprocz pasji narodziła się również wielka odpowiedzialność za naturę, która nas otacza. Lata nauki, wytrwałości i determinacji zaowocowały ukończeniem studiów na Akademii Rolniczej we Wrocławiu w 1984 roku i rozpoczęciem pracy w ukochanym zawodzie; najpierw w rodzinnych Pyskowicach, a póżniej w Zabrzu.

 

W przeciągu trzydziestu lat pani Beata uratowała życie i pomogła setkom stworzeń, od wiernych psów, przez koty, świnki morskie i myszki, aż po papugi i gołębie pocztowe. Każdy przypadek był wyjątkowy, ponieważ dotyczył zwierzęcia, będącego dla kogoś częścią rodziny. Wiele sytuacji na stałe wbiło się w serce i pamięć pani weterynarz. Jak na przykład historia małej japońskiej myszki, która przyjechała do przychodni z wielkim obrzękiem na łapce. Okazało się, że nóżka była nylonową nitką i po jej zdjęciu i rozmasowaniu kończyny stworzonko wróciło do zdrowia. Kolejnych wyjatkowych przeżyć dostarczyło wezwanie do rodzącej krowy na Pawłowie, dzielnicy Zabrza. Ktoś zgłosił, że "coś dziwnego dzieje się z krową". Jak się potem okazało, narodziły się aż dwa cielaczki, co zdarza się bardzo rzadko.

 

Pani weterynarz wspomina też historię psa, owczarka francuskiego, z wielkim guzem pod ramieniem. Wielu lekarzy wydało na psa wyrok, jednak dzięki odpowiedniej kuracji, przeżył i obecnie jest w dobrej kondycji. - Cieszy mnie szybki powrót pacjentów do zdrowia - mówi pani Beata. - Niestety czasami już nic nie można zrobić i zwierzę trzeba uśpić. Za każdym razem jest to dla nas bolesne przeżycie. Jednak miłość do zwierząt dodaje sił. Warto dodać, że jest również przekazywana dalej, a w wypadku córki pani Beaty - Justyny, która obecnie studiuje weterynarię na Uniwersytecie Przyrodniczym we Wrocławiu - dziedziczna. Justyna pomaga mamie w przychodni w ramach wolontariatu, poszerzając swoją wiedzę i pielęgnując wartości związane z pięknym zawodem weterynarza.

  

Historia zbiegów okoliczności

wtorek, 29 wrzesień 2015 16:53

WHY STORY to wielotematyczny magazyn internetowy o prawdzie, pasji i człowieku.

Poruszamy tu zagadnienia zwiazane z codziennym życiem, min. z takich obszarów jak: psychologia, sprawy społeczne, zwierzęta, kultura i sztuka, przedsiębiorczość, technologie. Piszemy o inspirujacych ludziach, miejscach, które warto zwiedzić i poszukiwaniu zwykłego, ludzkiego szczęścia. Zachęcamy również do udziału w naszych konkursach.

WHY Story TV: Daniel 'zoNE' Gabryś

wtorek, 15 wrzesień 2015 12:54

Schronisko zabrzańskie prowadzi stronę o akcji - Jesteśmy po to, aby wspierać podopiecznych schroniska Psitul Mnie: http://karmiepsiaki.pl/

Obecnie jest tam 227 zwierzaków i 220 wirtualnych adopcji

Działający tu wolontariusz marzą, aby każdy psiak, który zamieszkał w "Psitulu" mógł merdać radośnie ogonkiem.  Strona internetowa została stworzona przez firmę Aptus - www.aptus.pl i to dzięki ludziom pracującym w niej psiaki mogą liczyć na Waszą pomoc! Zapraszamy do wchodzenia na nią i czytania różnych ciekawych newsów o zwierzakach i nie tylko.  Na czym polega to nasze klikanie? "Każde kliknięcie to przysłowiowy grosik od sponsora, czyli klikając sprawiasz, że odrobina karmy wpada do czyjeś psiej miski!!!  Każdy może kliknąć raz na 24 godziny na stronę schroniska http://psitulmnie.pl/ 

Przygotowała: Małgorzata Karoń

psitul

wtorek, 15 wrzesień 2015 11:56

Schorowany, jamnikowaty staruszek, którego prawdopodobnie ktoś porzucił, leżał przy ul. Przepiórek (Sosnowiec/Bory). Był wyziębiony, cały się trząsł i nie miał siły wstać. Osoba zgłaszająca interwencję podała mu miseczkę z wodą i jedzeniem, ale nawet na to nie miał sił. Psiak natychmiast został przewieziony do lecznicy, gdzie został przebadany a następnie dostał kroplówkę. Po kilku godzinach gdy mały się już pozbierał trafił do schroniska. Teraz praktycznie cały czas śpi, odpoczywa sobie z krótkimi wypadami na wybieg i kontrolami w gabinecie i niestety jego rokowania nie są dobre ...

Dlatego też bardzo pilnie potrzeba Guciowi swojego ciepłego kącika gdzie mógłby w spokoju i cieple doczekać swych ostatnich dni, gdzie mógłby bez stresu, lęku i z pełnym brzuszkiem potuptać powoli przez tęczowy mostek ...  Piesek trafił pod opiekę fundacji i przebywa w domu tymczasowym .

Gucio jest bardzo słaby, widać, że czasami się zatacza, a jednocześnie ma ogromną wolę poznawania świata i najbliższego otoczenia. profil pieska na stronie fundacji:

http://www.jamnikiniczyje.pl/index.php?option=com_sobi2&sobi2Task=sobi2Details&sobi2Id=2159&Itemid=0

 

Przygotowała: Małgorzata Karoń

gucio

środa, 02 wrzesień 2015 07:01

Gdyby trzy lata temu ktoś powiedział mi, że za miesiąc moja mama przygarnie dwa pieski, powiedziałabym niemożliwe - a jednak! Dzięki pracy wielu ludzi, pomagającym bezdomnym zwierzętom, one i wiele innych ma dom....To magia facebooka, udostępnione zdjęcie sprawiło, że Funia i Zuzia  są u mojej mamy

[zdjęcie ze schroniska link https://www.facebook.com/jamnikiniczyje/photos/a.679823642037337.1073741827.679823302037371/679856605367374/?type=1&theater&__mref=message ]

Suka ze szczeniakiem  błąkała się na ulicach Radomia, wywiezione pozostawione same sobie. Trafiły do schroniska a potem, dzięki pomocy fundacji do domu tymczasowego i dalej do własnego domu. Przejechały aż 1200 km, żeby mieć własny dom, w którym są kochane i nikt ich nie skrzywdzi. Funia jest starszym, schorowanym psem, który wiele złego zaznał w życiu... Trochę czasu minęło, żeby odzyskała ufność do ludzi, ale chyba jest szczęśliwa:)

link do zdjęć na profilu:      
https://www.facebook.com/profile.php?id=100000798466420&sk=photos&collection_token=100000798466420%3A2305272732%3A6

Autor: Magorzata Karoń

funia

reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama